Fantastyczna wyprawa w świat koszmarów jednego z najważniejszych pisarzy XX wieku!
Utkany z wewnętrznego monologu „Ostatni dzień Howarda Phillipsa Lovecrafta” to powrót do wyimaginowanych krain stworzonych przez Samotnika z Providence – jego wspomnień, gniewu i skrywanych mrocznych miejsc.
Śledzimy ostatnią podróż skomplikowanego i udręczonego człowieka, który mierzy się ze swoimi wyborami wyrzeczeniami, demonami – przekonany, że w chwili śmierci na ludzi czeka tylko pocieszająca, wieczna noc. Ale czy autor nie jest w istocie nieśmiertelny dzięki historiom, które opowiada?
Francuski scenarzysta Romuald Giulivo i polski rysownik Jakub Rebelka ( „Geneza”, „Judasz”) połączyli siły, aby przyjrzeć się ostatnim chwilom słynnego amerykańskiego pisarza. Stworzony przez nich „Ostatni dzień Howarda Phillipsa Lovecrafta” to niezwykła powieść graficzna opowiadająca o tym, jak koniec życia jednego człowieka zamienia się w początek legendy.
Wydawnictwo: Kultura gniewu
Data wydania: 2024-09-14
Kategoria: Komiksy
ISBN:
Liczba stron: 144
Tylko dla fanów Lovecrafta dużym minusem są listy drukowane sposób że niby pisane ręcznie a jednak bardzo słabo czytelne przez to.
Nikt nie wie, jak wyglądał ostatni dzień życia Howarda Philipsa Lovecrafta... Pewnym jest, że ten wybitny autor grozy i fantastyki zmarł na szpitalnym łóżku w dniu 15 marca 1937 roku..., ale co poprzedziło tę chwilę i jak wyglądały ostatnie godziny, to pozostanie już na zawsze jego tajemnicą. Tajemnicą, którą to możemy próbować odkryć... - dokładnie tak, jak Romuald Giulivo w swojej komiksowej opowieści pt. ,,Ostatni dzień Howarda Philipsa Lovecrafta", która to ukazała się w naszym kraju nakładem Wydawnictwa Kultura Gniewu. Zapraszam was do poznania recenzji tej pozycji.
H.P. Lovecraft umiera na raka żołądka, karmiony morfiną i będący już nie w pełni świadomym człowiekiem. Tak też rozpoczyna się jego ostatnia podróż ku śmierci i nieznanemu, znaczona odwiedzinami niezwykłych postaci - bohatera jego dzieł, człowieka z przyszłości, ukochanej żony, przyjaciół, którzy od dawna już nie żyją..., jak i też wędrówkami do miejsc poza czasem i przestrzenią, które odnoszą się do jego twórczości, do jego kontrowersyjnych poglądów oraz do przyszłości, ukazującej to, czym stanie się kiedyś jego literacka próba opowiedzenia tego, czym jest życie, czas, mrok i śmierć...
Jakim może być komiks o odchodzeniu tak przedziwnego człowieka, jak H.P. Lovecraft...? Otóż przedziwnym. I taką właśnie jest ta metafizyczna, oscylująca na granicy jawy i snu, niezwykle filozoficzna opowieść, w której pewnikiem jest jedynie śmierć tytułowej postaci, zaś wszystko inne być mogło, ale nie musiało. To literacka podróż po twórczości Lovecrafta, przyjmująca postać jego ostatniej, być może najważniejszej opowieści, w której pojawiają się tajemnice, dawne żale, próby zrozumienia życia oraz wielkie potworności, czyli tak naprawdę to, co zawsze towarzyszyło mu w życiu i w pisarskiej karierze.
Komiks ten stanowi z pewnością swego rodzaju hołd dla Lovecrafta, składany mu przez Romualda Giulivo i Jakubę Rebelkę (autora ilustracji). Hołd dla jego twórczości, dla wniesionego wkładu w światową literaturę, ale też i dla jego niezwykłości życia i ciekawości świata, którą zaspokajał przez swoje makabryczne opowiadania, zadając tam pytania o potworność ludzkiej natury. I jest to hołd piękny - symboliczny, surrealistyczny, znaczony słowem i obrazem, które z miejsca kojarzą się z dziełami Lovecrafta. I oczywiście nie wszystko jest tu jasnym, prostym, podanym wprost..., ale też i takowym po prostu być nie powinno i nie mogło, gdyż są sekrety i tajemnice, które nigdy nie powinny zostać odkryte do końca...
Każdy z kolejnych rozdziałów tej historii jest czymś innym, odnoszącym się do odmiennego aspektu życia Lovcrafta, budzącym bardzo różne emocje. Bo inaczej odkrywamy jego osobiste relacje z żoną, która kochała go jako człowieka, nie zaś jako pisarza..., inaczej spoglądamy na jego spotkanie z wiernym przyjacielem w osobie słynnego iluzjonisty Harry'ego Houdiniego..., a jeszcze inaczej będziemy patrzeć na podróż po najważniejszych, jakże symbolicznych miejscach jego życia i twórczości. Niezmiennym jest to, że zawsze jest ciekawie, klimatycznie, bardzo enigmatycznie i smutno, aż do samego końca.
Czerń, przełamująca ją jaskrawa czerwień i brzydota kształtów - to ilustracyjna postać tego komiksu, w której to znów jest tak wiele z twórczości Lovecrafta, na ile tylko było to możliwym. I nawet niezależnie od tego, czy widzimy realne sceny ze szpitalnej sali, czy też kadry z metafizycznej podróży Lovecrafta ku śmierci, zawsze jest mrocznie, przedziwnie, bardzo intensywnie na polu kształtów i cieni, które budują ten graficzny spektakl. Jakub Rebelka dokonał tu naprawdę wielkich rzeczy, które w dużej mierze czynią ten komiks tak udanym i wyjątkowym.
Nie jest to opowieść łatwa w odbiorze, co też nie może dziwić w kontekście chociażby samego tytułu komiksu. I nie wszystko tu od razu zrozumiemy, nie każda scena będzie dla nas jasną i klarowną.., ale to też i zachęta ku temu, by odkrywać tę opowieść w sposób niespieszny, z należytą uwagą, więcej niż jeden raz. I myślę, że dopiero wtedy odbierzemy ją tak, jak powinniśmy. I z pewnością jest to też komiksowa sztuka predysponująca do miana ambitnej, przy której jednak można się dobrze bawić - nieco inaczej, trochę nietypowo, ale jednak można.
,,Ostatni dzień Howarda Philipsa Lovecrafta", to komiks intrygujący, piękny w swej odważnej ilustracyjnej postaci i być może mówiący nam o osobie Howarda Philipsa Lovecrafta więcej, niż wiele naukowych rozpraw. To historia, która ciekawi, zaskakuje i pozostaje na długo w pamięci. Polecam.
Przeczytane:2026-02-09, Ocena: 6, Przeczytałem,
POPKULTUROWY KOCIOŁEK: Album przedstawia ostatnie godziny życia H.P. Lovecrafta, chorego i wyniszczonego przez raka, leżącego w szpitalnym łóżku w Providence. Towarzyszy mu fikcyjny alter ego – Randolph Carter, który staje się przewodnikiem w halucynacyjnej podróży przez wspomnienia, lęki i refleksje pisarza. Podczas tych ostatnich godzin Lovecraft konfrontuje się z duchami przeszłości, oraz z postaciami, które dopiero ukształtują przyszłość literatury grozy. To bolesna i halucynacyjna wiwisekcja artysty, który umiera w przekonaniu o własnej porażce, nieświadomy nadchodzącej, pośmiertnej sławy.
Ostatni dzień Howarda Phillipsa Lovecrafta to owoc współpracy francuskiego scenarzysty Romualda Giulivo i polskiego wizjonera kreski Jakuba Rebelki. Zdecydowanie nie jest to komiks, który się czyta i się o nim zapomina. Jest to z kolei dzieło, które zanurza nas w gęstym sosie melancholii, strachu i metafizycznego niepokoju, po wyjściu z którego przez dłuższy czas w naszym umyśle krążą kadry tego tytułu.
Pozycja w naprawdę dobry i ciekawy sposób łączy biograficzny realizm z oniryczną, halucynacyjną narracją. Giulivo odważnie mierzy się z ikoną literatury grozy, tworząc opowieść, która jest zarówno hołdem, jak i refleksją nad człowiekiem stojącym u kresu życia. Jego narracja nie ogranicza się jednak tylko do chronologicznego przedstawienia ostatnich godzin pisarza. Historia jest w dużej mierze introspektywna, pełna retrospekcji i metafizycznych dygresji, które pozwalają czytelnikowi zanurzyć się w psychice H.P. Lovecrafta.
Fabuła albumu nie jest tu linearna. Autor stosuje tu rozwiązanie, w którym przeszłość, teraźniejszość i wyobrażenia splatają się ze sobą. Autor nie unika przy tym kontrowersji z życia Lovecrafta, takich jak jego rasizm i antysemityzm, przedstawiając je w kontekście historycznym.
Jednym z atutów albumu jest również jego zdolność do balansowania między grozą a refleksją. Lovecraft jako postać jest przedstawiony nie tylko jako mistrz horroru, ale również jako człowiek pełen wątpliwości i lęków, świadomy własnych ograniczeń i niedoskonałości. Wątki psychologiczne przenikają się tu z elementami fantastyki, tworząc złożoną strukturę, a momenty halucynacji kontrastują z melancholijną codziennością umierającego pisarza.
Z punktu widzenia odbiorcy, album wymaga jednak cierpliwości. Momentami narracja może wydawać się dość rozwlekła i przytłaczająca. Giulivo, jako literat, momentami trochę bowiem przesadza z tekstem. Są tu fragmenty, gdzie monologi Lovecrafta stają się nieco rozwlekłe, a ich filozoficzny ciężar może być trudny do udźwignięcia przy jednej lekturze....