Dwudziestoletni pisarz Christopher Snow żyje niemal jak wampir w domu położonym w kalifornijskim miasteczku Moonlight Bay. Ze względu na rzadką chorobę genetyczną może jedynie funkcjonować w ciemności, bowiem światło jest dla niego zabójcze. Gdy ojciec Chrisa umiera na jego oczach w szpitalnym łóżku, popada w odrętwienie. Schodzi do kostnicy, by pożegnać się z ukochanym tatą i ze zdumieniem odkrywa, że jego zwłoki zostały podmienione. Co mogły oznaczać ostatnie słowa zmarłego - "zabij wszelki strach" - Komu potrzebne było jego ciało? Dlaczego zamordowano pielęgniarkę ? jedyną osobę, która mogła znać odpowiedź na te pytania? Chris wie, że jemu także grozi śmiertelne niebezpieczeństwo, ale to nie powstrzyma go przed poszukiwaniem prawdy - prawdy o własnej przeszłości, o matce, która zginęła w wypadku dwa lata wcześniej. Moonlight Bay okazuje się areną przerażających eksperymentów genetycznych. Żaden z mieszkańców nie może tu czuć się bezpieczny...
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2009-08-07
Kategoria: Horror
ISBN:
Liczba stron: 438
Tytuł oryginału: Fear Nothing
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Paweł Korombel
Nie była to najlepsza powieść Koontza, jaką czytałem. Owszem - nie schodzi on poniżej pewnego poziomu, a pomysły zawsze miał znakomite. Nie zawsze jednak udaje mu się napisać coś na tyle porywającego, że ciężko się oderwach, choć należy do tych, którym w ogóle czasem się to udaje. Tym razem za bohatera wybrał chłopaka, którego zabija światło. I to słoneczne i to z żarówek. Jak się okazuje jest on w samym centrum zdarzeń, które zadecydują o losach świata.
Pomysł fajny, wykonanie średnie. Sporo było dłużyzn, snucia opowieści a la King, jednak fragmenty takie trochę mnie nużyły (King z tego zrobił sztukę).
Przeczytać warto, a Koontza kolekcjonuję i czytam z przyjemnością. Raz większą, innym razem mniejszą. Tym razem było to drugie...
Młoda kobieta Chyna Shepherd, próbująca poradzić sobie ze wspomnieniami koszmarnego dzieciństwa, jest świadkiem okrutnego zabójstwa przyjaciółki...
Mieszkańców małego amerykańskiego miasteczka nawiedzają nocne dreszcze. Może nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie fakt, że dotknięci tą dolegliwością...