Debiut literacki Sołtysa Lubelszczyzny!
Autor znany z zabawnych filmików przenosi swój humor na karty powieści.
Jurek, sołtys Gołaszyna, w ciągu kilku dni traci wszystko: stanowisko, pracę w tartaku i złudzenia. Poza tym dowiaduje się, że zostanie dziadkiem i będzie musiał wyprawić synowi wesele. Skąd wziąć na to pieniądze?! Ale od czego jest Halinka - jego żona, generał domowego frontu i autorka planu awaryjnego? Jurek ląduje w Warszawie i rozpoczyna nowe życie - wśród deadline'ów, asapów i innych korporacyjnych absurdów.
A po godzinach? Stolica zaskakuje Jurka śmiesznymi papieroskami, nocnym życiem, od którego kręci mu się w głowie szybciej niż po bimbrze od szwagra, i informacją, że jego ulubione koszule to teraz pełnoprawny vintage.
,,Persona non grata, czyli Sołtys w wielkim mieście" to przezabawna opowieść o tym, że nigdy nie jest za późno, by przewrócić swoje życie do góry nogami. Mamy tu wszystko, co najlepsze w komedii: bohaterów z krwi i kości, kapitalne dialogi, rodzinne dramy, kłótnie przy rosole, wątek kryminalny i mnóstwo ironicznego humoru. A w tle - bezcenne obserwacje na temat Polski prowincjonalnej i wielkomiejskiej.
Jeśli kochasz klimat ,,Rancza" i bohaterów, którzy przypominają twoją rodzinę, ta książka rozśmieszy cię do łez.
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2025-11-12
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 320
Przeczytane:2025-12-26, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025,
Czasami jest tak, że nasze życie sypie się w jednej chwili. Tak było w przypadku Jurka. Mężczyzna był sołtysem Gołaszyna, pracował w tartaku, był lubiany i szanowany, miał spore poparcie w gminie. Wszystko to stracił, a jakby było mało problemów, okazało się, że czekają go duże koszty. Jurek dowiaduje się, że zostanie dziadkiem i trzeba będzie wyprawić synowi wesele, a to tanie nie jest. Mężczyzna czuje, że całe życie mu się sypie, jednak nie jest w tym wszystkim sam. Jego żona Halinka wpada na pewien pomysł, może i dość szalony, jednak jedyny, jaki im wpada do głowy. Jurek ma wyjechać z wsi, w której spędził wiele lat do Warszawy i tam znaleźć sobie pracę. Czy to będzie dobry pomysł? Jak mężczyzna poradzi sobie w zupełnie innym świecie niż ten znany mu z Gołaszyna? Czy pokona przeciwności? Czy się odnajdzie w Warszawie?
Nie będę ukrywać, że autora książki Kamila Dąbrowskiego, oglądam na TikTok-u i bardzo lubię jego filmiki. Dla mnie to świetna dawka humoru, w niebanalnej odsłonie. Kiedy usłyszałam, że napisał książkę, byłam jej bardzo ciekawa. Czy miałam wielkie oczekiwania? Raczej nie, chciałam po prostu dobrze się bawić, tak jak podczas oglądania filmików i dokładnie to otrzymałam.
Według mnie książka jest naprawdę ciekawa, warta przeczytania. Podczas czytania dość dobrze się bawiłam, śledząc losy głównego bohatera. Były momenty, kiedy na mojej twarzy gościł wielki uśmiech, ale również takie, w których byłam zaskoczona. Książkę czytało się dość szybko, podczas czytania towarzyszyły mi emocje, a akcja według mnie była sprawnie poprowadzona.
Bohaterowie ciekawi, dobrze wykreowani. Ja ich polubiłam i to bardzo.
„Persona non grata, czyli Sołtys w wielkim mieście” to książka, która może i nie jest jakimś arcydziełem, ale zdecydowanie jest pozycją, podczas której czytania świetnie się bawiłam. Moim zdaniem warto ją przeczytać i polecam.
Recenzja pojawiła się również na moim blogu - Mama, żona - KOBIETA