Pierwszy rok

Wydawnictwo: Uroboros
Data wydania: 2018-10-03
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788328053946
Liczba stron: 380
Tytuł oryginału: First Year
Język oryginału: Angielski
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska

Tom 1 cyklu Czarny Mag

Ocena: 4.33 (9 głosów)

Rudowłosa piętnastolatka Ryiah (zwana Ry) i jej brat bliźniak Alexander mają jedno marzenie: zostać magami. Realizacja tego celu się przybliża, gdy zostają przyjęci do Akademii Magii. Okazuje się jednak, że kandydatów na adeptów jest wielu, zaś rodzeństwo wyróżnia się na tle rówieśników niskim pochodzeniem, brakami w wiedzy i niedostatkiem siły fizycznej. Wywodzący się z arystokratycznego rodu książę Darren i jego przyjaciółka Priscilla szczególnie dają odczuć rodzeństwu, gdzie jest ich miejsce.

Ry odstaje od grupy tak wyraźnie, że padają nawet sugestie, iż powinna zrezygnować. Dziewczyna jednak się nie poddaje, potajemnie przesiaduje w bibliotece, ćwiczy walkę wręcz z córką rycerza Ellą. Nieoczekiwanie z pomocą Ry przychodzi jej dotychczasowy wróg, Darren. Chłopak zaczyna okazywać jej swoją sympatię. Czy to podstęp? Czy Ry uda się zdać egzaminy i kontynuować naukę w wymarzonej szkole?

Kup książkę Pierwszy rok

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Pierwszy rok

Wystarczyło, że zobaczyłam informację o Book Tour na fanpage Jeszcze tylko jeden rozdział, obiecuję i już wiedziałam, że nie mogę zaprzepaścić takiej okazji! Już wcześniej wzięłam udział w ankiecie, gdzie decydowało się o losie „Pierwszego roku” (do wyboru była właśnie ta zabawa oraz konkurs), dlatego też zgłosiłam swoją kandydaturę. I wreszcie nadeszła moja kolej. Tylko czy było warto walczyć o tę opcję?


TUTAJ NIE MA MIEJSCA DLA SŁABEUSZY. JEŻELI CHCESZ ZOSTAĆ KIMŚ, MUSISZ DAĆ Z SIEBIE WSZYSTKO. NO I, PRZEDE WSZYSTKIM, PRZEŻYĆ.


Kiedy na początku książki spostrzegłam mapkę świata, od razu pomyślałam, że czeka mnie niesamowita wyprawa po jego wszelkich zakamarkach. Liczyłam na ich „spenetrowanie”, by znacznie lepiej go poznać. Och, ja naiwna... Może dzięki mapce dowiedziałam się, w jakim miejscu leży słynna rygorystyczna akademia, gdzie trafiła rudowłosa Ryiah z bratem, jednakże to na tym terenie zatrzymała się cała akcja. Właśnie tam główna bohaterka dwoiła się i troiła, aby inni kandydaci do frakcji bojowej nie mieli nad nią żadnej przewagi. Wraz z innymi testowała granice wytrzymałości fizycznej, jak również psychicznej, próbując udowodnić mistrzom bycie godną dostania się na kolejny rok nauki. A, uwierzcie mi na słowo, z nikim się tam nie pieszczono. Nieraz zasysałam przez zaciśnięte zęby powietrze, kiedy ponownie dawano popis okrutnych zachowań. Nauka, katorżnicze ćwiczenia, jeszcze cięższe treningi z wykorzystywaniem drzemiącej wewnątrz młodych magii – a gdzie czas na chwilę oddechu? Wiedziałam, że po części było to dla ich dobra, ponieważ hartowali ciała (i charaktery), lecz obserwowanie, jak ludzie cierpią od nadmiaru obowiązków, bolało.

Oczywiście książka nie jest jedynie oparta o tak brutalne chwile. Zdarzały się chwile oddechu, gdzie poniekąd poznawało się działanie tamtej fantastycznej krainy. Odkrywać coraz więcej elementów pozwalających przenieść się do miejsca, gdzie nowoczesna technologia dość długo nie zawita. No i też pojawiały się humorystyczne akcenty. Może autorka zapewniła trochę znanych, oklepanych rozmówek, ale nawet takie coś zdołało odciążyć atmosferę.

Nie ma co, książkę – pomimo tak wielu elementów – czytało mi się dobrze. Stwierdzę nawet, że aż za dobrze, lecz nie ukrywam, iż trąciło od niej przewidywalnością. Pomijając już wątek między naszą rudowłosą a tajemniczym księciem (przecież fantastyka młodzieżowa bez takowego nie istnieje, nieprawdaż?), wiele scen dało się po prostu przewidzieć. Samo zakończenie nie wywołało efektu WOW, po którym opadłabym na kolana, wykrzykując (z przedłużaniem drugiej samogłoski): „Nie!”. No i sam motyw z akademią… Wyraźnie widziałam, iż pani Rachel E. Carter starała się wpleść wiele nowych nici, co nawet jej wychodziło, lecz pomiędzy tymi idealnie przeciągniętymi znalazły się też te trzymające się na „słowo honoru”. I dałoby się to wytłumaczyć, gdyby autorka wręczyła nam choć odrobinę historii tamtej krainy. Wiedziałam, że młodzi są przygotowywani na najpotężniejszych magów, by ci chronili ojczyzny, no ale brakowało mi wielu nawiązań do jej przeszłości. Chwycenia się jednej rzeczy, aby pozwolić czytelnikowi zrozumieć zasady panujące w tamtym świecie. No i – przede wszystkim – z kim oni walczyli! Wyczuwam, że to zostało specjalnie zatajone, ale czy nie lepiej by było uchylić rąbka tajemnicy? Ach, zapomniałabym – mapka! Prawdę mówiąc, skoro bohaterowie siedzą tylko w jednym miejscu, a o pozostałych wspominało się jedynie sporadycznie, chyba nic by się nie stało, gdyby została ona zmniejszona lub w ogóle pominięta. Tak, tak, możecie na mnie za to krzyczeć, ale aktualnie nie widzę sensu jej istnienia...


PANNA IDEALNA? PHI, CHYBA POMYLIŁEŚ KSIĄŻKI, KOLEGO!


Ryiah nie znosi niesprawiedliwości. Dziewczyna uznaje, że niezależnie od płci czy pozycji społecznej, każdy ma prawo walczyć o stabilizację życiową. No, może z drobnymi wyjątkami… Już wcześniej łatwo wpadająca w tarapaty rudowłosa dziewoja umiała pokazać pazurki, ale dopiero przy tajemniczym księciu stawała się bardziej charakterna. Każde ich spotkanie groziło karczemną awanturą i bitwą na przeszywające spojrzenia. Aż dziw, że oboje mieli na to siły, patrząc na wysiłek, jaki wkładali w kształtowanie nowego „ja”.

Ryiah była również pracowita. Nieraz stawiała niepewną przyszłość nad własne zdrowie, co wielokrotnie źle na nią wpływało. Tym samym nie wiem, czy nazwać ją upartą, czy jednak głupią, chociaż bardziej skłaniałabym się ku tej drugiej opcji. Nie, nie mam jej za złe tego, że walczyła. Sama robiłabym, co mogła, aby pokazać, iż zasługuję na otrzymaną przez los szansę. Nie w tym rzecz. Otóż nasza bohaterka… nie zawsze grzeszyła inteligencją. Najmocniej uwydatniały to właśnie „niespodziewane” spotkania z księciem, po których zaczęły się huśtawki pod tytułem: „Nienawidzę go, choć trochę lubię, a nawet coś chyba zaczynam do niego czuć… Nie, nie cierpię tego dupka, ale też lubię, no i raczej kocham, jednak nie kocham, bo mam ochotę go udusić za to, że w ogóle istnieje...”. Gdybym za każde uderzenie płaską dłonią w czoło dostawała złotówkę, to po tej felernej serii zarobiłabym na syty obiad dla czteroosobowej rodziny. Dobrze, że równie pyskata, a zarazem niedająca sobie w kaszę dmuchać przyjaciółka rudowłosej, Ella, ratowała sytuację swoimi spostrzeżeniami. Nieraz samoistnie się uśmiechałam, kiedy wyczuwałam, że ma coś dobrego do powiedzenia. A gdy jeszcze do tego duetu dołączał brat Ryiah, kobieciarz Alex, to już w ogóle można było się zdrowo pośmiać. Za to ogromnie żałuję, że naszego księcia Darrena było tak mało. O wiele za mało. Kiedy tylko się pojawiał, wiedziałam, iż kończy się przewidywalność, a zaczyna coś niespodziewanego. Ten młodzieniec był dla mnie nie lada zagadką, gdzie mam nadzieję, że kiedyś zdołam go znacznie lepiej poznać. Jego kreacja jest dla mnie jedną z lepszych w tej książce, a to już coś znaczy!


„Pierwszy rok” to debiut literacki pani Rachel E. Carter, co widać, słychać i czuć. Z fantastyką jest taki problem, że stworzenie tutaj czegoś oryginalnego, od początku do końca, to twardy orzech do zgryzienia i tym samym już słyszę krzyk autorki, kiedy jej zęby się od niego kruszą. Nie powiem, zamysł na ten świat był dobry. Zdarzały się oryginalne akcenty, nadające nowych barw temu gatunkowi, ale prędzej czy później pojawiała się ta smętna myśl: „Ale to już było...”. Może gdyby pani Carter zaoferowała, prócz płynnego brnięcia przez tekst i przeżywania tych samych emocji co bohaterowie, jeszcze więcej faktów o kraju, nabrałoby to innych kształtów. A tak mamy dobrą, obiecującą historię, gdzie mogła stać się o niebo lepsza…


Podsumowując. „Pierwszy rok” nie jest złą książką. Jeżeli ktoś lubi schematyczną fantastykę dla młodzieży, gdzie walka o przetrwanie walczy o pierwsze miejsce z silnymi porywami bijącego w rytm miłości serca – może przy niej poczuć się jak w raju. Za to ci, którzy szukają czegoś, z czym jeszcze nie mieli do czynienia, raczej nie poczują się usatysfakcjonowani. Ja sama uważam, że to dobry debiut, ale w tym gatunku bywały o niebo lepsze.

Link do opinii
Avatar użytkownika - zuzanna_czerniak-kloc
zuzanna_czerniak-kloc
Przeczytane:2018-09-19, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

Jerar to państwo, w którym rodzą się osoby obdarzone magiczną mocą. Szczytem marzeń większości tych boskich wybrańców jest nauka w osławionej Akademii. Chętnych oczywiście nie brakuje, lecz surowe zasady i wyczerpujące treningi to dla niektórych zbyt wiele. Po pierwszym, próbnym roku jedynie piętnastu szczęśliwców dostaje się na praktyki, po pięciu do każdej z frakcji: Alchemii, Uzdrawiania i Boju.

Ryiah i jej brat bliźniak, Alex, postanawiają rozpocząć naukę w Akademii. Aby tam dotrzeć, czeka ich trudna, pełna niebezpieczeństw podróż. Nic jednak nie może się równać z tym, co czeka ich na miejscu. Kandydaci z arystokratycznych rodów mają nad nimi przewagę, muszą zatem ostro wziąć się do pracy, by nadrobić wszelkie zaległości. Godziny spędzane w bibliotece nie wystarczają, a mordercze treningi doprowadzają ich na skraj wyczerpania. Do tego mistrzowie bardzo się starają, by jak najszybciej pozbyć się większości pierwszoroczniaków. Ambitna Ry ponad wszystko pragnie dostać się do frakcji Boju, gdzie konkurencja jest największa, a rywalizacja najbardziej zacięta. Do najgroźniejszych przeciwników należą arogancki i złośliwy książę Darren oraz równie wredna Priscilla, którzy wydają się jej szczerze nienawidzić. Czy Ryiah i Alex zdołają udowodnić swoją wartość i dostaną się do szczęśliwej piętnastki?

Zabierając się za "Czarnego Maga", miałam nadzieję na coś emocjonującego i iskrzącego magią. O ile początek, dotyczący podróży bliźniaków wypadł naprawdę dobrze, o tyle później mój entuzjazm stopniowo topniał. Zajęcia w Akademii, dopóki pozostawały czymś nowym i nieznanym, były całkiem interesującym tematem. Choć muszę przyznać, że z czasem przestało mi to wystarczać i liczyłam na jakąś odmianę. Na emocjonujące wydarzenie, które nadałoby akcji większego tempa. No i trochę się zawiodłam, bo w zasadzie doczekałam się tego dopiero pod koniec, podczas egzaminów. Jedynie walki podczas treningów i ostre wymiany zdań pomiędzy Ry i księciem, zwanym przez nią nienastępcą (z racji tego, że był drugi w kolejce do tronu), trochę ożywiały atmosferę. Poza tym niestety nie działo się zbyt wiele.


Jeśli chodzi o bohaterów, najciekawiej wypadł moim zdaniem książę Darren. Zdystansowany, arogancki, złośliwy i cyniczny, idealnie wpasowywał się w rolę czarnego charakteru. Jednak później coraz trudniej było mi go jednoznacznie ocenić. Stwierdzić, czy naprawdę ma też inną, bardziej ludzką stronę czy też może potrafi tak dobrze grać, by osiągnąć zamierzony cel. Z kolei Ryiah, mimo że wojownicza i ambitna, zaczęła mnie irytować swoją porywczością i zazdrością wobec wyżej urodzonych. Gdyby nie była główną bohaterką i jednocześnie narratorką, obawiam się, że mogłaby mi się trochę zagubić w tłumie innych uczniów. Jej najlepsza przyjaciółka, Ella, okazała się bardzo sympatyczną postacią, choć nadal mam wrażenie, że niewiele się o niej dowiedziałam. Żałuję też, że autorka tak mało miejsca poświęciła Alexowi.

Lektura pierwszego tomu serii Czarny Mag pozostawiła mnie z mieszanymi odczuciami. Czytało mi się ją szybko i całkiem przyjemnie, a początek pozwolił żywić nadzieję, że całość wypadnie naprawdę dobrze. Niestety z czasem akcja zwolniła, a czytanie w kółko o tych samych zajęciach zaczęło mnie nużyć. Sytuację ratowały sceny walki i ciekawe wymiany zdań pomiędzy główną bohaterką a wrednym - choć przystojnym - księciem. Bardzo liczę na to, że w kolejnych tomach bohaterowie zyskają trochę więcej charakteru, a akcja nabierze tempa. "Pierwszy rok" Rachel E. Carter okazał się w moim odczuciu całkiem przyzwoity, choć obyło się bez fajerwerków. Jeśli liczycie na coś zbliżonego do Harry'ego Pottera, to... w roli głównego bohatera wyobraźcie sobie mega porywczą dziewczynę i wyrzućcie wszystkie ekscytujące wątki z Voldemortem. No i w zasadzie wiecie już mniej więcej, czego się spodziewać.
Mnie ten początek serii nie zachwycił, ale zamierzam dać szansę kolejnym częściom. Może któraś z nich zdoła mnie bardziej oczarować.

Link do opinii

Ładna okładka, ale poza tym... słabo. Czytałam już kilka fantasy z magiczną edukacją w fabule. Niestety ta książka nie jest dla mnie. I nie chodzi nawet o kategorię wiekową, ponieważ pierwszy tom "Harrego Pottera" mnie urzekł kilka lat temu. Chodzi o styl pisania - przywiódł mi na myśl inną niefortunną lekturę fantasy -"Dziewiątego maga" A.R. Reystone. Nie ma co owijać w bawełę - to jest okropnie napisane/przetłumaczone, z punktu widzenia bohaterki, która może i jest młoda, ambitna i uparta, ale poza tym zupełnie nieciekawa. Jej wróg/pomocnik/obiekt uczuć jest księciem (a jakżeby inaczej) i magicznym geniuszem, ale ma chyba jeszcze mniej charakteru i osobowości, o innych postaciach lepiej nie wspominać. I to zakończenie... deus ex machina na służbie happy endu czy co to było? No ale jak pomyśleć o "dodatkowych punktach" Dumbledora to w zasadzie się nie dziwię pewnym rozwiazaniom. Ale o ileż lepiej czytało mi się chociażby "Zawód: Wiedźma" Olgi Gromyko. Cyklu "Czarny mag" raczej kontynuować nie będę.

Link do opinii

Książka opowiada o młodej dziewczynie, której wielkim pragnieniem jest zostać magiem. Wraz z bratem i przyjaciółmi bardzo ciężko pracują by osiągnąć ten cel. Powieść łatwa i przyjemna szybko się czyta właśnie zabieram się za drugi tom.

Link do opinii

Przeczytałam tę książkę jednego dnia, podczas bardzo skąpych chwil dla siebie i kończąc ją bardzo późnym wieczorem. Tak niesamowicie mnie wciągnęła, że odłożenie jej choć na chwilę na bok, bardzo mnie bolało. Czyta się ją niesamowicie szybko, tłumaczenie jest płynne, lekkie, rzuca nas wciąż do przodu, a cała historia naprawdę intryguje. Bardzo spodobał mi się pomysł na Akademię, jaki przedstawiła nam autorka. Mordercze treningi, brak chwili na wytchnienie, krew, pot, łzy i… wymioty oraz omdlenia z wycieńczenia. Nie zabraknie połamanych kończyn, smrodu, presji, dręczenia i balansowania na granicy załamania nerwowego. Tak bardzo to uwielbiam. Nie przesadziła nawet na cal, wręcz pragnęłabym więcej, ciężej, mniej litościwie, chociaż w sumie nie wiem, czy gdzieś da się jakąś litość odnaleźć ze strony mistrzów. 


Nasi bohaterowie już od pierwszych stron nie mają lekko, ani odrobinę. Poznajemy 15-letnich bliźniaków, Ryiah oraz Alexa, którzy wyruszyli w długą i trudną drogę do Akademii, aby zostać magami. Niestety, już podczas tej podróży zostają rozproszeni i napadnięci przez bandytów dla łupów, zaś po odkryciu płci Ryiah również w innym celu. Czy dziewczyna, mimo braku umiejętności rzucania zaklęć poradzi sobie z o wiele większym i silniejszym przeciwnikiem? Sytuacja jest naprawdę rozpaczliwa i nie przybędzie żaden książę na białym rumaku na ratunek. 


Ostatecznie rodzeństwo dość szybko się odnajduje i następnego dnia wyruszają w dalszą drogę, już bezpieczniejszym, bo głównym traktem. Akademia robi na nich niesamowite wrażenie, gdyż oboje są zwykłymi plebejuszami, nienawykłymi do takich zbytków, a na codzień pracowali wraz z rodzicami w rodzinnej aptece. Niemniej jednak oboje pragnęli od życia czegoś więcej i postanowili zaryzykować wszystko, aby dostać się do Akademii. Alex marzył o frakcji Uzdrowicieli, zaś narwana, pełna ognia ruda Ryiah do frakcji Boju. 


Akademia dzieliła się na trzy frakcje: Uzdrawiania, Boju oraz Alchemii. Na każdej jest piekielnie trudno i na każdą wręcz niemożliwe jest się dostać. Z ponad 120 pierwszorocznych na praktyki dostanie się po roku próbnym zaledwie piętnaścioro adeptów, po pięciu na jedną frakcję i ma się na to jedną szansę w życiu. Nie jest lekko i nawet na sekundę wymagania nie zwalniają, albo nadążasz i robisz błyskawiczne postępy, nie dajesz się złamać i trenujesz dodatkowo, albo lecisz na zbity pysk. Trzeba niewyobrażalnej siły i hartu ducha, aby utrzymać się przy powierzchni, a to i tak zdecydowanie za mało. Należy mieć jeszcze potencjał, wiedzę, inteligencję, umiejętności i magię, nawet po wyczerpaniu jej rezerw, bo trzeba nauczyć się ją budować. Istne szaleństwo! A żeby dopełnić obrazu obłędu, prym w Akademii wiodą… arystokraci. I to wcale nie dzięki przekrętom!


Ryiah zaprzyjaźnia się z miejsca z cudowną dziewczyną, Ellą, która również chce dostać się do frakcji Boju, mimo, że pochodzi z dworskiej rodziny. Dziewczyny postanowiły się wzajemnie wspierać w tak niezwykle trudnym marzeniu i dzięki temu wiele zdołają osiągnąć.
Zajęcia z mistrzami wprowadzają w osłupienie, prócz tak zwykłych i nudnych wykładów o historii, matematyce, geografii, prawie, Kodeksach, mają zajęcia, że tak delikatnie to ujmę „fizyczne” oraz… medytację. Choć pierwsze nudzą, drugie wręcz zabijają z wycieńczenia na dwóch płaszczyznach – fizycznej oraz magicznej – to trzecie, takie niepozorne, później nieźle zaskakują.


Nie zabraknie w książce wątku miłosnego, takiego skomplikowanego, wręcz od nienawiści do… przyjaźni, takiej pokręconej, choć wartościowej. Większe emocje również gwarantowane, jednakże ani nie wiodą prymu w historii, ani też łatwe nie będą. Czasem było mi ich odrobinę szkoda, niemniej jednak podobała mi się postawa Ry, jej zawziętość, upominanie samej siebie i stawianie sobie ciągle bardzo wysoko poprzeczki. 


Generalnie czyta się świetnie, bardzo emocjonująco, na każdym polu. Jestem ogromnie zaintrygowana systemem nauczania w Akademii, frakcjami, mistrzami i Trzema Kolorowymi Szatami. Nie mogę wręcz wyczekać kolejnego tomu, nie jestem w stanie niczego przewidzieć i bardzo mi się to podoba. Zakończenie tej części jest super, zwyczajnie bardzo mi się podobało. Czytałam ostatnie strony z takim przejęciem, że aż musiałam sobie zdania poniżej zasłaniać, aby nie zaspojlerować całej ceremonii. Warto było, dobrze, że kolejny tom za chwilę będzie dostępny.

Link do opinii

Dawno, dawno temu, gdy jeszcze byłam dorastającą nastolatką, moje czytelnicze życie kręciło się wokół genialnych książek J.K. Rowling – książek o czarodzieju Harrym Potterze. Marzyłam, by i do mnie przyszedł adresowany list z Hogwartu, ja także chciałam uczyć się magii. Później trochę podrosłam i odkryłam „Trylogię Czarnego Maga” Trudi Canavan, a marzenia o posiadaniu magii wciąż nie przeminęły. Gdy kilka miesięcy temu, jako już dorosła kobieta dowiedziałam się, że ma ukazać się książka o magii, która jest porównywana do Harry’ego Pottera, wiedziałam, że muszę ją przeczytać.

Główną bohaterką pierwszej części trzytomowej sagi Czarny Mag jest rudowłosa piętnastolatka Ryiah (zwana Ry). Wraz ze swoim bliźniakiem Alexander udaje się do Akademii Magii. Dziewczyna ma jedno marzenie, pragnie zostać magiem bojowym. Okazuje się, że kandydatów na adeptów jest wielu, dodatkowo rodzeństwo na tle rówieśników wyróżnia się niskim pochodzeniem, brakami w wiedzy oraz niedostatkiem siły fizycznej. Ry nie potrafi zapanować także nad swoją magią. Dziewczyna dostaje wiele sugestii, że powinna zrezygnować. Wywodzący się z arystokratycznego rodu książę Darren wraz z przyjaciółką Priscillą szczególnie dadzą odczuć rodzeństwu, gdzie jest ich miejsce. Ambitna dziewczyna nie poddaje się, codziennie do późnych godzin nocnych uczy się w bibliotece, ćwiczy walkę wręcz z przyjaciółką Ellą. Niespodziewanie książę Darren zacznie pomagać Ry, dlaczego to robi? Czy to podstęp, czy książę polubił dziewczynę i w taki sposób zaczął okazywać jej sympatię? Egzaminy zbliżają się wielkimi krokami, czy Ryiah będzie mogła kontynuować naukę w wymarzonej szkole?

Wspomniałam na samym początku, że książkę porównuje się do Harry’ego Pottera. Moim zdaniem jest to błędne porównanie, bo oprócz tego, że jest tutaj magia i uczniowie uczą się w Akademii Magii, która może trochę przypomina Hogwart, to na tym podobieństwa się kończą. Zdecydowanie książce „Pierwszy rok” bliżej jest do serii Trudi Canavan, jest tutaj podobny klimat. Czy mimo tego można czuć rozczarowanie? Zdecydowanie nie, ponieważ książka wnosi świeżość i także spodoba się starszym czytelnikom, którzy lubią powracać do książek młodzieżowych. Kilkakrotnie także podczas czytania o morderczych treningach oraz podziałach na lepszych (pochodzących z arystokracji) i gorszych adeptów nasunęło mi się skojarzenie z „Igrzyskami Śmierci” Suzanne Collins.

Choć do Akademii Magii udają się Ry i Alexander, to narracja prowadzona jest oczami Ryiah. Dziewczyna ujęła mnie pracowitością i dążeniem do celu. Choć po przybyciu do szkoły znalazła się na straconej pozycji, bo i niskie pochodzenie, oraz braki w nauce i brak kontroli nad posiadaną magią, to nie zrezygnowała z nauki. Choć treningi były mordercze, codziennie zarywała noce w bibliotece pilnie się ucząc oraz słyszała od adeptów, że powinna się poddać, to Ry walczyła do samego końca. Miała tylko jedno marzenie – zostać magiem bojowym i robiła wszystko, by do tego doszło. Jej brat bliźniak chce zostać uzdrowicielem i choć także nie ma lekko, wyraźnie widać, że jest mu w szkole łatwiej. Największą tajemnicą był dla mnie książę Darren. Na początku arogancki z pogardą patrzył na Ry, lecz nagle nie wiadomo dlaczego zaczął pomagać dziewczynie. Czy to jakiś podstęp, czy książę przeszedł przemianę? Mam nadzieje, że jego wątek zostanie rozwinięty w kolejnych częściach.

Ogromnym plusem książki jest lekki i przyjemny język. „Pierwszy rok” wciąga od samego początku i choć nie będzie tutaj ogromnych zwrotów akcji, to książka zaskakuje i trzyma w niepewności do końca. Choć romans między Ry a Darrenem był przewidywalny i stereotypowy, jak na książkę dla młodzieży przystało, to nie przeszkadzał mi w lekturze. Bohaterowie dopiero odkrywają swoje uczucia, to dopiero początek relacji, która się między nimi rodzi.

„Pierwszy rok” jest debiutem Rachel E. Carter i zdecydowanie jest to udany debiut. Książka gwarantuje bardzo miłe chwile podczas czytania, możliwość przeniesienia się do świata pełnego magii i chęć przekonania się, co takiego wydarzy się w drugiej części. Ja jestem tego bardzo ciekawa.

Link do opinii

Hmmm... Sądząc po porównaniach do Harry'ego Pottera i Igrzysk śmierci, można by się spodziewać czegoś naprawdę porywającego. Tak niestety nie jest. Książka nie jest może tragiczna, ale i nie porywa. W zasadzie nie ma wątków pobocznych ani nie wiadomo, na co czekać w części drugiej. Czyta się to szybko i bezboleśnie, ale to chyba tyle zalet.

Link do opinii
Inne książki autora
Adeptka
Rachel E. Carter0
Okładka ksiązki - Adeptka

Ryiah przetrwała próbny rok w Akademii Magii, ale dopiero teraz zaczyna się dla niej prawdziwa nauka. Dziewczyna dostała się do wymarzonej frakcji...

Kandydatka
Rachel E. Carter0
Okładka ksiązki - Kandydatka

Obłędnie fascynująca seria o ambitnym rodzeństwie, próbującym szczęścia w szkole magii. Dwudziestoletnia Ryiah jest czarną maginią frakcji bojowej...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Hotel ostatniej szansy
Nicki Thornton
Hotel ostatniej szansy
Pluszowy Zajączek
Iwonna Buczkowska
Pluszowy Zajączek
Pod tym samym niebem
Katarzyna Kielecka;
Pod tym samym niebem
Spowiedź Śmigłego
Sławomir Koper;
Spowiedź Śmigłego
Nobliści skandaliści
Sławomir Koper
Nobliści skandaliści
Walczyły w cieniu mężczyzn
Greg Levis, Gordon Thomas
Walczyły w cieniu mężczyzn
365 stron życia 2020
oprac. Justyna Wrona, Hubert Wołącewicz
365 stron życia 2020
Pokaż wszystkie recenzje