Pokrewne dusze

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2014-09-24
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-7779-220-9
Liczba stron: 592

Ocena: 5.17 (6 głosów)

W dorobku pisarskim Virginii Woolf listy stanowią szczególną pozycję. Podobnie jak dziennik, pisała je przez całe życie, często po kilka dziennie. Do najbliższych, rodziny, przyjaciół, znajomych, ale również do wydawców czy instytucji. Zachowało się ich ponad cztery tysiące, zarówno w zbiorach publicznych w Anglii i w Stanach Zjednoczonych, jak u osób prywatnych.

"Pokrewne dusze" stanowią ich wybór: otwiera go dziecinny list do ojca, pisany drukowanymi literami przez sześcioletnią dziewczynkę. Zamyka ostatni, pożegnalny list do męża. Pomiędzy nimi możemy prześledzić całe życie Virginii Woolf, od dzieciństwa, przez lata panieńskie, pierwsze próby pisarskie, małżeństwo, załamanie, pierwszą wojnę, po sukcesy zawodowe i wydawnicze. Możemy przyjrzeć się jej z bliska, chyba nawet lepiej niż w Dzienniku, bo tu spotykamy ją w rozmowie z innymi i widzimy wiele stron jej osobowości, inaczej bowiem pisała do siostry, inaczej do przyjaciółki z młodości, a jeszcze inaczej do osób, które dopiero poznawała, czy których wręcz nie znała. Może bardziej niż inne teksty, listy pozwalają odpowiedzieć na pytanie – jaka była Virginia?

Kup książkę Pokrewne dusze

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Pokrewne dusze

Avatar użytkownika - PrzyKawieZKsiazk
PrzyKawieZKsiazk
Przeczytane:2016-05-04, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,

Książka Virginii Woolf "Pokrewne dusze" jest zbiorem listów autorki, które pisała od najmłodszych lat aż do tego ostatniego, pożegnalnego dla męża. Dzięki nim poznajemy opinie na temat problemów politycznych, artystycznych czy kulturalnych. Pisała je po kilka na dzień, kierowane są do rodziny, przyjaciół, instytucji. Zachowało się blisko cztery tysiące listów, które znajdują się w Anglii, Stanach Zjednoczonych, a także u osób prywatnych.

Listy Virginii ukazują emocje, jakie nią targały. Niektóre są optymistyczne, inne sarkastyczne i pesymistyczne. Różnią się stylem w zależności do kogo były kierowane.

Zbiór listów otwiera ten kierowany do ojca. Napisała go w wieku sześciu lat drukowanymi literami. Ostatni z nich napisany jest do męża Leonarda w marcu 1941 roku. Pomiędzy nimi śledzimy cały życiorys Virginii Woolf - lata panieńskie, pierwsze próby twórczości, małżeństwo, pierwszą wojnę światową etc. Listy są napisane w sposób zrozumiały, lekkim językiem.

Kobieta, która pisze takie listy ma złożoną osobowość, czuje niepokój, niezależność. Jak wnioskujemy z listów sama autorka pochłaniała wręcz zapiski z dzienników, autobiografii i korespondencji.

Książka zainteresuje osoby, których fascynuje czołowa feministka XX wieku, a także jej twórczość. Można usiąść, odprężyć się wieczorem i poczytać listy Virginii, aby przekonać się co czuła, jak widziała świat, czym się kierowała i jakie miała wątpliwości.

Link do opinii
Avatar użytkownika - natalia07
natalia07
Przeczytane:2015-12-17, Ocena: 6, Przeczytałem, 26 książek 2015,
Zachowało się ponad cztery tysiące listów Virginii Woolf do rodziny i znajomych. Odczytywane równolegle z dziennikiem są doskonałym przygotowaniem do wejścia w (poza)literacki świat angielskiej pisarki. Polski czytelnik ma okazję zapoznać się z wyimkami z bogatej korespondencji w całkiem dobrze przygotowanym tomie ,,Pokrewne dusze". Dzięki Pokrewnym duszom poznałam wyjątkowo trudne dzieciństwo autorki, jej poglądy na temat Żydów, relacje z wielkimi pisarzami, jak choćby T. S. Eliot, stosunki łączące Virginię z kobietami, czy refleksje na temat I i II wojny światowej. Dowiedziałam się również, z czego utrzymywała się rodzina Woolfów, dlaczego kilka razy zmieniała miejsce zamieszkania i jakie były ich poglądy na kwestie potomstwa. Tytułowymi pokrewnymi duszami, jak się zdaje, byli przede wszystkim siostra Vanessa i mąż Leonard - im bowiem najwięcej zawdzięczała, oni najbardziej troszczyli się o jej zdrowie psychiczne i fizyczne, zwłaszcza Leonard szukał różnych sposobów, by Virginia wygrała w walce o równowagę psychiczną Listy pozwalają odpowiedzieć na pytanie - jaka była Virginia
Link do opinii
Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2015-08-04, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

Powyższa pozycja to zbiór niektórych z listów Virginii Woolf, które powstawały od jej lat wczesnego dzieciństwa aż do ostatniego, pożegnalnego, który pozostawiła swemu mężowi - Leonardowi w marcu 1941 roku. Dzięki nim można poznać jej opinię na temat ówczesnych problemów kulturalnych, artystycznych czy politycznych. Listy ukazują także cały wachlarz jej wewnętrznych emocji. Niekiedy są dowcipne nawet w sytuacji komentowania kryzysu w rodzinie. Czasami sarkastyczne. Bardzo różnią się pod względem stylu zależnie do kogo są adresowane i w jakim okresie życia autorki powstały. Z korespondencji tej płyną również słowa wsparcia dla uciskanych kobiet ale także i rasizm...

Na jej twórczość miało wpływ wychowanie w środowisku wiktoriańskiego społeczeństwa literackiego. Jej rodzina była skoligacona z Williamem Thackerayem. W jej rodzinnym domu bywali także często: Henry James, George Henry Lewes, James Russell Lowell. Jej matka natomiast pochodziła z rodziny, której przedstawicielki płci pięknej były brane za wzór przez Prerafaelitów. To mogło mieć wpływ na dorastającą Virginię. Uzupełnieniem w kwestii edukacji naszej bohaterki były zbiory ksiąg w ogromnej bibliotece domowej.

Nagła śmierć jej matki, gdy nasza bohaterka miała 13 lat i jej przyrodniej siostry Stelli 2 lata później doprowadziły do jej pierwszego załamania nerwowego. Śmierć jej ojca w 1904 roku wywołała kolejne załamanie. Współcześni badacze jej dziejów sugerują, że i późniejsze jej powtarzające się okresy depresji były również spowodowane wykorzystywaniem seksualnym, do których była zmuszana przez swych braci przyrodnich. Kilkakrotnie przebywała w "prywatnych domach opieki dla kobiet z zaburzeniami nerwowymi". Jednak to nie przeszkadzało jej tworzyć. Pomiędzy atakami depresji pisarka napisała niezapomniane powieści i opowiadania. O dziwo znalazła jeszcze czas na napisanie kilku tysięcy listów i prowadzenie dziennika.

Trzeba zaznaczyć, że na jej rozwój artystyczny mieli wpływ także jej siostra wraz ze swoim mężem Clive'm Bellem. Szczególnie mam tu na myśli ich zainteresowanie awangardową sztuką. Gdy w 1922 roku poznała pisarkę Vitę Sackville-West potwierdziła swoje liberalne podejście do seksualności. Zdradziła męża, a później w liście do niego z dnia 17 sierpnia 1926 przyznała się do niewierności i zapewniła, że już zakończyła ten romans. Jednak intymne spotkania trwały nadal jeszcze na początku 1930 roku. Irene Coatesa w książce "Who's Afraid of Leonard Woolf?: A Case for the Sanity of Virginia Woolf" utrzymuje nawet, że to jej mąż przyczynił się do depresji, pod wpływem której popełniła samobójstwo. Może nie mógł zapomnieć o zdradzie.

Niektórych czytelników mogą bulwersować w listach odniesienia do kazirodztwa czy homoseksualizmu. Jednak ta korespondencja to obraz tego co doświadczyła pisarka. Można tu odnaleźć także fragmenty omawiające ówczesny tradycyjny ślub. Z chęcią przeczytałam jak to wtenczas się odbywało. Dziwne może się także wydawać, że choć Virginia była żoną Żyda często ukazywała w swej twórczości żydowskie stereotypy, archetypy i uogólnienia. Jednak wobec chrześcijaństwa także nie pozostawała miła. Widziała w tym wyznaniu tylko obłudę i egoizm. Posunęła się nawet do krytykowania faszyzmu za co jej nazwisko znalazło się w Czarnej Księdze.

Wielką zaletą zbioru jest fakt, że nie trzeba czytać wszystkich listów na raz. Można je sobie dawkować. Myślę, że dobrym pomysłem jest nieśpieszne poznawanie jej korespondencji, ponieważ wiele z tych listów ujawnia emocje pisarki z jej okresów załamań psychicznych. Nie łatwo czyta się te fragmenty. W zbiorze można znaleźć także nowo odkryte listy (około 100, które zostały ujawnione publicznie dopiero po 1980 toku) i te wcześniej znane, ale tym razem bez cenzury. Wyboru listów dokonała Joanne Trautmann Banks. Musiała się zapewne przy tym srodze napracować. Samo przejrzenie około czterech tysięcy listów zabrało pewnie sporo czasu. Banks opatrzyła tą pozycję także wstępem, przypisami i krótkimi notkami na początku każdego rozdziału. To pomaga zorientować się w wielu kwestiach. Korespondencja jest ułożona chronologicznie. Wiadomo kiedy każdy z listów został napisany. Można tu także odnaleźć drzewo genealogiczne i wiele czarno-białych fotografii nie tylko Virginii. Jednak brakowało mi tu indeksu osób, miejsc...

Link do opinii
Obszerny zbiór listów z całego życia Virginii Woolf. Trochę jak autobiografia, taka bez ukrywania. Wzbudza zmienne uczucia do autorki - od niechęci po podziw. Cieszę się, że mogłam poznać ją w jej własnych, nie zawsze doskonałych, słowach.
Link do opinii
Sposobów na poznanie biografii autora jest wiele. Możemy szukać przedmiotów z nim związanych, czytać jego dzieła, kupować kolejne książki o jego życiu i pisarstwie. Ciekawym wyjściem jest w tej sytuacji sięgnięcie po korespondencję, która w XIX i I połowie XX wieku była jedną z najpopularniejszych form wymiany informacji i mówiła o jej autorach więcej niż nie jeden przedmiot czy dzieło. Najlepszym dowodem na potwierdzenie moich słów jest wybór listów pt.: "Pokrewne dusze", które w latach 1882-1941 wyszły spod pióra wybitnej angielskiej pisarski doby modernizmu, bez której nie wyobrażam sobie XX-wiecznej literatury europejskiej. Virginia Woolf, bo o niej tu mowa, dzięki swoim listom raz jeszcze wychodzi naprzeciw wszystkim czytelnikom zainteresowanym jej twórczością i życiem prywatnym. Co więcej, mam nieodparte wrażenie, że o tym ostatnim napisała nawet zbyt wiele. Jest w stylu pisarskim Virginii Woolf coś niebywale hipnotyzującego, co urzekło mnie już kilka lat temu, podczas lektury Pani Dalloway. Być może była to prostota wypowiedzi, która uwidacznia się również w listach tej autorki? A może to subtelna ironia, bez której nie wyobrażam sobie żadnego zdania wypowiedzianego przez Virginię Woolf? Prawdopodobnie oba te elementy w połączeniu z niebywałą inteligencją pisarki i wiedzą na temat XX-wiecznej literatury sprawiają, że z wielkim zainteresowaniem zasiadamy do lektury jej prywatnej korespondencji, oddalając od siebie myśl, że tym samym łamiemy granice prywatności jednej z najsłynniejszych kobiet w historii Wielkiej Brytanii. Dzięki "Pokrewnym duszom" poznałam wyjątkowo trudne dzieciństwo autorki, jej poglądy na temat Żydów, relacje z wielkimi pisarzami, jak choćby T. S. Eliot, stosunki łączące Virginię z kobietami, czy refleksje na temat I i II wojny światowej. Dowiedziałam się również, z czego utrzymywała się rodzina Woolfów, dlaczego kilka razy zmieniała miejsce zamieszkania i jakie były ich poglądy na kwestie potomstwa. Wydobyłam z tych kilkuset listów przeróżne informacje i to właśnie one pozwoliły mi stworzyć sobie obraz tej, którą dotychczas znałam jedynie z kilku spisanych przez nią dzieł. Muszę przyznać, że dopiero po lekturze tego zbioru jestem w stanie wyobrazić sobie, z czym przez wiele lat musiała się mierzyć kobieta, która dziś jest dla wielu czytelników jedynie nazwiskiem pośród innych klasyków światowej literatury. "Pokrewne dusze" to jedna z tych książek, na które potrzeba czasu. Nie sposób bowiem pochłaniać listów Virginii jeden za drugim, nie zważając na ich właściwy sens. Warto zatrzymać się na dłuższą chwilę przy korespondencji wymienianej z jej mężem Leonardem, siostrą Vanessą, czy ukochanymi pokroju Vity Sackville - West, by zrozumieć, jaka naprawdę była autorka Własnego pokoju i dlaczego jej życie zakończyło się w tak tragiczny sposób. Porzućcie nadzieję, że podczas lektury tych listów będzie Wam towarzyszyło uczucie radości. Co najwyżej sama autorka zerknie na Was z wielu fotografii zamieszczonych na kartach książki, by sprawdzić, czy dobrze interpretujecie jej słowa. Korespondencja Virginii Woolf, pełna odniesień literackich i różnego rodzaju komentarzy na temat książkowych nowości tamtych czasów, to w gruncie rzeczy wyjątkowo przejmująca lektura, z której przebija ludzkie cierpienie spowodowane wyjątkowo uciążliwą chorobą. I choć pisarka ani przez chwilę nie skarży się na swój los, to listy umieszczone na końcu tego zbioru wywołują tak wiele emocji, że wprost nie sposób nad nimi zapanować. Bo jak tu uwierzyć, że wraz z ostatnim listem kończy się życie tej, z którą i my, współcześni czytelnicy, byliśmy (choć tylko przez chwilę) związani? Wybór listów Virginii Woolf z pewnością zrobi wrażenie na wszystkich, których fascynuje postać czołowej angielskiej feministki XX wieku, jak również na tych, którzy znają autorkę jedynie dzięki jej twórczości. Pokrewne dusze to bowiem znakomity materiał do analizy wątków z esejów i powieści tej słynnej pisarki. Wystarczy tylko usiąść wygodnie i zacząć tę długą, acz wyjątkowo przyjemną lekturę, którą serdecznie polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kasiulek17
kasiulek17
Przeczytane:2014-12-19, Ocena: 6, Przeczytałam, Czytam regularnie w 2014 roku, Mam,
Piszecie listy, prowadzicie dziennik czy pamiętnik? Czy teraz w dobie szeroko rozumianej komputeryzacji te jak się okazuje nader ważne i bardzo osobiste pisma przepadają? Jeszcze kilkanaście lat temu sama pisałam wiele listów, do sióstr mieszkających na drugim końcu Polski, do dalszej rodziny wysyłałam kartki świąteczne. Teraz niestety aż wstyd się przyznać wysyłam jedynie kartki a i to nie do wszystkich. W dobie komputeryzacji listy wypierają wiadomości mailowe oraz smsy. Nie znam twórczości Virginii Woolf, dlatego też postanowiłam sięgnąć po jej listy, zebrane przez Joanne Trautmenn Banks - Pokrewne dusze. Virginia Woolf to angielska pisarka i feministka uważana za jedną z czołowych postaci literatury modernistycznej XX wieku. Żyła w latach 1882-1941. Dzięki tej pozycji można poznać bardziej dogłębnie autorkę. Virginia Woolf pisała nawet kilka listów dziennie, jednocześnie prowadząc dziennik. Tych listów jest mnóstwo, prawdopodobnie zachowało się ich cztery tysiące, natomiast Pokrewne dusze to tylko niewielki wycinek z jej życia. Każdy z tych listów to inna historia, inny styl pisma, inne uczucia. Inaczej pisała do przyjaciół, inaczej do rodziny, znajomych, wydawców czy w końcu ukochanego. Pokrewne dusze jak wspomniałam to niewielki procent tych listów jednak zachowany w pewnej chronologii. Pierwszym listem jest list pisany pismem drukowanym malutkiej Virginii do ojca, natomiast ostatnim jest pożegnalny list do męża. Pomiędzy tymi dwoma listami zawarta jest cała historia życia autorki. Poznajemy ją dokładniej, bo gdzież jak nie w listach piszący bardziej się uzewnętrznia, pokazuje swoje uczucia. To listy ciepłe, pełne miłości, jak również bardziej stonowane do wydawnictw czy innych instytucji. Poznajemy drogę pisarską autorki, poprzez wzloty i upadki, listy pełne euforii jak również cierpienia, załamania. Pokrewne dusze to nie jest pozycja, którą czyta się jednym tchem. Oczywiście są listy, które wręcz przelatują nam przez głowę, jednak po dłuższym czasie wymuszają na czytelniku, aby zrobić przerwę w lekturze. Wydaje mi się, że jest to spowodowane językiem, jakim w tamtym czasie się posługiwano i natłokiem informacji, które przekazywała Woolf. Długa lektura listów Virginii Woolf uświadomiła mi jak tej pisarce zależało na tym, aby jej dzieła były dopracowane pod każdym względem, brała każdy szczegół swoich powieści i pracowała nad nim do momentu, aż w końcu była z siebie zadowolona. Zależało jej na uchwyceniu najmniejszych emocji i przelaniu ich na papier. W wyborze tych listów uszeregowanych chronologicznie widzimy, że autorka nie pisała coraz lepiej a wręcz zauważamy momenty jej załamania, gdzie nie do końca zależało jej, aby były one przepełnione niezliczoną ilością metafor, gdyż listy te były krótkie i zwięzłe. Jednak niezmiennie po okresach załamania, następowały te pełne wiary w siebie momenty, gdy autorka była świadoma swojego talentu i wiedziała, że solidna praca nad nim doprowadzi ją do zadowolenia ze swojej pracy. Pomimo to autorka prowadziła pewnego rodzaju grę z czytelnikiem swoich listów, nie do końca się zdradzała, co widać w kolejnych pismach do tej samej osoby. Zastanawiam się czy lepiej było sięgnąć najpierw po dobrą biografię autorki, aby lepiej zrozumieć jej postępowanie, czy wystarczy mi lektura Pokrewnych dusz? Oczywiście lektura tej książki przyniosła mi wiele przyjemności i polecam ją każdemu, kto jest zainteresowany osobą Virginii Woolf. Całkiem sporo napisałam, jak zawsze pod Twoim surowym okiem odszukującym mnie poprzez świat. Chciałabym Cię tu mieć dla zachęty. Nikt naprawdę nie przejawia większego zainteresowania, bo niby, z jakiej racji, moją pisaniną. Czy myślisz, że napiszę kiedyś dobrą książkę? W każdym razie radzę sobie lepiej niż wcześniej, chociaż ciągle mam okropne gołe i niepłodne okresy. Dużo też czytam. Pisanie jest boską sztuką i im więcej piszę i czytam, tym bardziej to kocham. (str. 36)
Link do opinii
Inne książki autora
Dama w lustrze
Virginia Woolf0
Okładka ksiązki - Dama w lustrze

Wybór opowiadań jednej z najwybitniejszych pisarek XX wieku. Zebrane w tomie utwory pokazują cały wachlarz technik pisarskich tej znakomitej autorki, od...

Fale
Virginia Woolf0
Okładka ksiązki - Fale

Arcydzieło prozy modernistycznej. Fale, wydane w 1931 roku, uchodzą za jedną z najbardziej eksperymentalnych powieści Virginii Woolf, która wykorzystuje...

Zobacz wszystkie książki tego autora