Postawić na szczęście

Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 2018-11-14
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788381176491
Liczba stron: 352

Ocena: 5 (4 głosów)

Rok na schudnięcie, rok na złowienie faceta i rok na urodzenie dziecka, żeby wyrobić się do czterdziechy. Niezły plan.

Agata jest dziennikarką, która z powodu braku etatu w gazecie, zajmuje się blogowaniem. Pisze o mało atrakcyjnych pracach. Była więc już ,,babcią klozetową", operatorem karuzeli i petsitterką. Dziewczyna zakłada się ze swoją młodszą siostrą Polą, że w ciągu trzech lat schudnie, znajdzie męża i urodzi dziecko. Chce być jak Bridget Jones. Powoli zaczyna realizować swój plan. Jednak nie jest to takie proste. A sprawy dodatkowo komplikują się po spotkaniu byłego chłopaka Emila...

Kup książkę Postawić na szczęście

Zobacz także

Opinie o książce - Postawić na szczęście

Avatar użytkownika - jolantasatko
jolantasatko
Przeczytane:2019-03-05, Ocena: 5, Przeczytałam, 2019,
Avatar użytkownika - ksiazkanonstop
ksiazkanonstop
Przeczytane:2019-02-18, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Egzemplarze recenzenckie,

Wśród wszystkich tematów poruszanych w powieściach obyczajowych, najrzadziej pojawia się ten o niepełnosprawności. Pomimo, iż mamy XXI wiek i tak wiele się zmienia, ta kwestia wciąż pozostaje tabu, trochę z tyłu, na uboczu. Chociaż tak dużo budynków ma podjazdy niezbędne dla osoby poruszającej się na wózku, szerokie drzwi, by bez stresu mogła dostać się do środka, chodniki nie stanowią większych trudności... to wciąż zdarza nam się uciekać od tematu. Nie mamy często pojęcia jak zachować się w towarzystwie osoby z niepełnosprawnością. Jakich słów użyć by nie urazić, oferować pomoc czy też nie? Pytań jest mnóstwo. Często nie chcemy się w nie wgłębiać...


Anna Sakowicz wzięła na literacką tapetę właśnie taki temat. Stworzyła dwie siostry. Agatę i Polę. Młodsza, Pola, była w pełni sprawną dziewczyną do czasu wypadku, w którym śmierć poniósł jej chłopak. Ona zaś musiała nauczyć się żyć na nowo. Zaczęła poruszać się na wózku. To nie było proste, jednak poradziła sobie i teraz jest aktywna. Uprawia sport i pracuje jako graficzka. Wychodzi z domu. Nie pozwala, żeby nadopiekuńcza mama przejęła kontrolę nad jej życiem.


Agata to blogerka i dziennikarka. Ima się przeróżnych prac na chwilę. Później opisuje swoje spostrzeżenia na ich temat na blogu. Była już operatorem karuzeli, babcią klozetową i woźną w szkole...


Obie czekają na miłość. Jedną denerwują ciągłe pytania o przyszłego współmałżonka, druga zaś chciałaby takowe w ogóle słyszeć. Agata postanawia, że pozostałe cztery lata do czterdziestki spędzi na wzmożonym poszukiwaniu męża, zbijaniu wagi a jak już zrealizuje te dwa cele, pozostanie tylko jeden... wreszcie usłyszeć „Mamo”.


„Postawić na szczęście” to pierwszy tom serii „Plan Agaty”. Anna Sakowicz sięga po temat często poruszany na kartach powieści dla kobiet. Jednak nie można o tej książce powiedzieć, że jest „taka, jakich wiele”. Zawiera w sobie świeżość nie do podrobienia. Fabuła jest interesująca, zawiera zwroty akcji, które nie sposób przewidzieć. Bohaterki niezwykle wyraziste i optymistyczne pomimo kłopotów, jakie ich nie omijają. Było to moje pierwsze spotkanie z piórem Anny Sakowicz ale na pewno nie ostatnie. Z niecierpliwością oczekuję następnej części przygód sióstr: Agaty i Poli. Muszę zobaczyć jak rozwinie się sytuacja życiowa tej młodszej. Ona zdobyła moje największe uznanie między innymi dlatego, iż obie borykamy się z podobnymi problemami. Chciałabym mieć taką przyjaciółkę jak Pola. Podziwiam ją i na pewno zmotywowałaby mnie do jeszcze większej aktywności pomimo moich ograniczeń. 


Polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2019-01-20, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie czytelnicze 2019,

Agata jest singielką, której licznik wiosen wielkimi krokami zbliża się do 40. Pracuje jako dziennikarka, ale jest również blogerką, która opisuje na swoim blogu doświadczenia z prac jakie wykonuje w ramach eksperymentu. Pisze o mało atrakcyjnych pracach czy wykonywanych zawodach, o których inni mówią z przymrużeniem oka lub ignorancją.  Pewnego dnia, kobieta zakłada się ze swoją siostrą o to, że w ciągu trzech lat schudnie, znajdzie męża i urodzi dziecko. Niestety nie wie, że realizacja tych postanowień może okazać się nieco trudna. Któregoś dnia spotyka swojego byłego chłopaka, i zgadza się na towarzyszenie mu w pewnej rodzinnej uroczystości, nie zdając sobie sprawy z tego, jak ten jeden wieczór może wywrócić jej życie do góry nogami. Czy Agata wróci do Emila? Czy uda jej się spełnić chociaż jeden punkt trzyletniego postanowienia? I jaki wpływ na jej życie będą miały wybrane przez nią prace jako petsitterka czy woźna w szkole?

Szczerze pisząc, kiedy zobaczyłam okładkę i przeczytałam opis z tyłu książki, pomyślałam sobie, że jest to kolejna lektura, z bardzo niezależną finansowo bohaterką w wieku 30+, marzącą o macierzyństwie i nie radzącą sobie w sprawach damsko męskich. Ten temat stał się ostatnio bardzo modny i prawie wszystkie wydawnictwa zasypują rynek książki podobnymi historyjkami. Ale… chociaż autorka również wpadła na taki pomysł, to jej książka wydaje się być nieco inna.

Wczytując się w fabułę jakiejś książki, często zwracam uwagę nie wątek główny, ale na to, co wyczytuję między słowami. Skupiam się na wątkach pobocznych, które są dla mnie tak samo ważne jak całość fabuły.

W tej książce bardzo zaintrygował mnie wątek osoby niepełnosprawnej. Młodej kobiety, która z pozoru jest osobą szczęśliwą, mimo kalectwa. Nie jest to jednak takie jednoznaczne, często widzimy silną, pogodzoną ze swoim losem osobę i nie zauważamy jej wewnętrznej walki o to, aby właśnie widziano ją taką. Pięknie ukazana samodzielność osoby niepełnosprawnej jest z całą pewnością przykładem na to, że niewielu zdrowych ludzi jest czasami bardziej niepełnosprawnymi życiowo, niż ci naprawdę chorzy.

(…) Nie chciała litości ani taryfy ulgowej. Odkąd oswoiła się z wózkiem, wydawała się pełna życia i pasji. Świetnie dawała sobie radę sama. Miała swój samochód, pracowała, spotykała z przyjaciółmi. Prowadziła aktywniejszy tryb życia niż niejeden w pełni sprawny człowiek. (…)

Poruszyła mnie w tej powieści również piękna siostrzana przyjaźń, solidarność, jaka powinna łączyć rodzeństwo. Ale czy w życiu zawsze tak jest? Czy wszystkie rodzeństwa mają do siebie taki stosunek jak bohaterki tej książki? Niestety znam osoby, które łączą tylko więzy krwi i wspólni rodzice. Nic więcej. Na szczęście ja mam siostrę, z którą (przynajmniej się staramy) utrzymujemy bardzo „siostrzane” stosunki.

Wprowadzony do fabuły wątek stalkersko-hejterski wnosi do książki pewnego rodzaju dreszczyk emocji, uruchamia w czytelniku pewnego rodzaju uczucie grozy, stwarza wątek tajemnicy. Napływające do głównej bohaterki ubliżające smsy, czy komentarze wpisywane pod jej artykułami, początkowo ignorowane, z czasem tworzą wręcz osobliwy wątek thrillerowości. Dodaje to fabule czegoś na kształt sensacji.

Bardzo zaskoczyły mnie (w sensie pozytywnym oczywiście) cudowne, zabawne powiedzonka, będące zastępnikami wulgaryzmów. Za każdym razem, kiedy bohaterka ich używała, ja uśmiechałam się. Chyba zacznę ich sama używać, bo przecież można się równie dobrze wyładować emocjonalnie mówiąc: „jeżu kolczasty” lub „ borze szumiący”, albo „byku z plastiku” czy „oż ty w ząbek czesany”.

Zwróciłam również uwagę na bardzo ciekawie skonstruowane dialogi, będące często w humorystycznym tonie, są one dopełnieniem fabuły, która pozwala czytelnikowi na całkowity relaks w towarzystwie nietuzinkowej bohaterki. I chociaż sytuacje zabawne przeplatane są tutaj z momentami grozy, to jednak w trakcie czytania częściej kąciki ust się unoszą w uśmiechu.

No cóż, pozostaje mi tylko zaprosić do przeczytania tej lektury. Polecam ją, bo uważam, że zabawne często dialogi połączone z ciekawymi osobowościami bohaterek (i bohaterów) są nie tylko dopełnieniem fabuły. Polecam tę powieść, bo świetnie można się przy niej zrelaksować, chociaż momentami jest nieco groźnie. Książka napisana jest pięknym, lekkim językiem, a ja przyznam się szczerze, że dzięki niej poznałam dwa nowe słowa i ich znaczenia – petsitterka i arboretum. Nawet nie wiedziałam, że zajęcie „wyprowadzacza psów” ma swoją nazwę, i że ogród założony do badań drzew i krzewów też ma swoją nazwę. Czytanie książek poszerza wiedzę.

Link do opinii

W końcu jesteśmy Żółtaszki, a Żółtaszki nigdy się nie poddają. (s. 83)

Dwie siostry. Pola lat 30 i Agata lat 37. Młodsza szczupła i poruszająca się w inny sposób, starsza, duża i krągła („dobroć, piękno duszy i cudowny charakter muszą się gdzieś zmieścić”, s. 89), poruszająca się w sposób tradycyjny. Narodziła się między nimi niezwykła więź. Kochają się nad życie, lecz są momenty, kiedy jedna za drugą się wstydzi, jedna na drugą obraża, czy nawet bezpodstawnie oskarża, co zaczynało zahaczać o nienawiść. Każda z nich ma swojego bzika i szanują to. Autorka pięknie i szczerze pisze o miłości siostrzanej, o wzajemnym pomaganiu sobie, o wzlotach i upadkach, o wspólnym froncie wobec nadopiekuńczych rodziców, o rozmowach w zaciszu pokoju wieczorową porą i opróżnianiu butelek wina.

To pamiętasz nasz zakład? Postawiłam całe trzy złote na twoje szczęście. (s. 30)

Urodzinowy zakład, by Agata nie była stracona dla świata za trzy lata, zakładał po jednym zadaniu na rok i po złotówce za osiągnięcie celu. W pierwszym roku kobieta ma schudnąć, w drugim złowić faceta, a w trzecim urodzić dziecko, by wyrobić się do czterdziechy. Polska Bridget Jones! Agata zaczyna realizować plan 3-letni, lecz nie jest to łatwe. W jej życiu sporo się dzieje, jakby zakład sprowokował lawinę wydarzeń i zawirowania miłosne, zaczynając od spotkania byłego chłopaka Emila. Czasami kusimy los, a ten zaczyna szaleć: strzały Amora lecą do Agaty ze wszystkich stron, co zaczyna stawać się niebezpieczne dla samej zainteresowanej. Czym to się skończy?!

Czytelnicy dla każdego autora są… – szukała odpowiedniego słowa. – Niczym skrzydła anioła – dodała z uśmiechem, zauważając, że się jej zrymowało. – Bez nich nie poleci. (s. 86)

Agata jest dziennikarką, lecz z powodu braku etatu w gazecie zajęła się blogowaniem. Pisze o mało atrakcyjnych pracach, często pogardzanych przez wielu. Teraz jest petsitterką, była babcią klozetową i operatorem karuzeli. Na blogu opisuje swoje doświadczenia zawodowe, a pióro ma niezłe. Jej blog stał się poczytny, a ona sławna. Bycie rozpoznawalną blogerką ma swoje plusy i minusy. Ludzie rozpoznają Agatę na ulicy, gratulują, pytają. Ona sama rozwija się pisarsko, szuka tematów i nowych prac, by oswajać to, co nieoswojone. Ma szansę na etat dziennikarki w redakcji, lecz konkurencja jest groźna. Jednak nie wszyscy przyjaciele Agaty cieszyli się z jej powodzenia. Zdaniem kobiety przyjaciół poznaje się w momencie osiągnięcia sukcesu. Z czasem pod jej postami i felietonami w wydaniu internetowym gazety zaczynają się pojawiać hejty. Ktoś ją trolluje, podcina jej skrzydła…

Bo nie jest kaleką. Tylko inaczej się porusza. (s. 176)

Stworzenie postaci niepełnosprawnej młodej kobiety jeżdżącej na wózku inwalidzkim, aktywnej zawodowo i sportowo wymagało od autorki dużo pracy, aby pokazać wiele aspektów codziennego życia osób na wózkach inwalidzkich. To, że ma się nieruchome „kulasy”, nie znaczy, że nie można jeździć samochodem, pracować zawodowo czy uprawiać sportu. Postrzeganie ludzi, litość i współczucie w ich oczach, spieszenie z pomocą, gdy się nie wie jak, a nawet ciekawość i wścibstwo, jeśli chodzi o seks osób niepełnosprawnych, to wszystko znajduje się w powieści. Także to, iż takie osoby mają swoje potrzeby, marzenia, plany, też chciałyby założyć rodzinę i mieć dzieci; kobiety potrafią uwodzić na wózku strojem, seksownie siedzieć, poruszać się z gracją. Nie są one do końca pogodzone ze swoim losem, czemu dają wyraz na różne sposoby. Świat ludzi kalekich nie jest biało-czarny. Wypełniony jest szarością depresji, która tak naprawdę nigdy nie odpuszcza i wiernie towarzyszy, czekając tylko na okazję. Czasami trudno się przebić przez zasieki, uprzedzenia i niewiedza ranią tak naprawdę obie strony.

Kurczę jego w dupę cara Mikołaja, podżegacza, imperialisty mać! (s. 99)

Język w powieści jest naturalny i ekspresyjny, dostosowany do bohaterów i zdarzeń. Szkoda tylko, że suczka Dżafarka nie może mówić, bo wiele by powiedziała o swej pańci Luizie i jej synu Akslu. Najbardziej podoba mi się charakter, żywiołowy temperament i emocjonalność Agaty. Przekłada się to na jej styl wypowiedzi, pełen dosadności, nietuzinkowych metafor i porównań, aczkolwiek bez przekleństw. Kobieta ma swoje powiedzonka i klnie po swojemu, mieszając różne różności, co bawi czytelnika. „Borze szumiący” wypowiadane w chwilach zwątpienia i bezsilności oraz „Jezu kolczasty” już zaanektowałam do swego codziennego słownika. Jednak zabrakło mi choć jednego felietonu, choć jednego postu, by móc poznać pióro blogerki. A i Pola ma poczucie humoru i dystans do swojego kalectwa. Potrafi zażartować, a nawet przygadać zdrowemu, czasem ze złośliwą satysfakcją.

Bariery są we łbie, a nie w nogach czy rękach. (s. 176)

Postawić na szczęście to ciepła opowieść o życiu dwóch sióstr z zawirowaniami i losem plączącym im plany i marzenia, o poszukiwaniu szczęścia, któremu trzeba pomóc, co wymaga wysiłku, za to z bliskimi u boku i maltańczykiem, nietoperzami, kotami oraz z nutą humoru. Wraz z bohaterkami czytelnik odpocznie w agroturystyce, zachwyci się arboretum i leśniczówką, zacznie zgłębiać historię Puttricha, pobawi się na weselu, będzie rozgryzać zagadkę hejtu i zawierać wirtualne znajomości. A przy tym sobie poszumi w borze z jeżem w ząbek czesanym.

I nie bój się miękkości. (s. 311)

Dla mnie ta książka to mały hołd oddany osobom niepełnosprawnym i pracującym w zawodach mało atrakcyjnych, często pogardzanych. Polecam!

Link do opinii
Inne książki autora
Żółta tabletka plus
Anna Sakowicz0
Okładka ksiązki - Żółta tabletka plus

"Żółta tabletka plus" to zbiór kilkunastu opowiadań, w których dominuje czarny humor, groteska i absurd doprawione odrobiną surrealizmu...

Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek
Anna Sakowicz0
Okładka ksiązki - Wiewiórka Julia i magiczny orzeszek

Dwójka sąsiadów, sześcioletnia Zosia i siedmioletni Franio mają niezwykłą przyjaciółkę - to ruda jak marchewka wiewiórka Julia...

Zobacz wszystkie książki tego autora