Zdarzenie nad jeziorem dało mu moc. Teraz mrok domaga się zapłaty…
Mateusz to zwyczajny chłopak po maturze – praca w fabryce, weekendy w pizzerii, kilku znajomych. Jego życie płynie spokojnie. Do czasu samotnej wyprawy nad wodę.
Po wypadku Mateusz zaczyna się zmieniać. Nabiera siły, jego zmysły wyostrzają się do granic możliwości, staje się pewny siebie i przebiegły. Z początku jest zachwycony nowymi możliwościami, jednak szybko odkrywa, że każda nadludzka zdolność ma swoją cenę.
Dar, który miał być błogosławieństwem, okazuje się początkiem mrocznej przemiany.
Wydawnictwo: Nie powiem
Data wydania: 2025-10-09
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: b.d
Liczba stron: 372
Recenzja
„Przeklęty”
Autor: Michał Klimaszewski
Wydawnictwo: Nie Powiem
Współpraca reklamowa, barter
"Wszystko działo się poza świadomością.
Wydawać się mogło, że to przedłużona agonia, jak u niektórych zwierząt, które jeszcze w ostatnim przypływie energii starają się zabić oprawcę. A jednak nie była to powolna śmierć, lecz pewnego rodzaju odrodzenie. Tam, gdzie nie docierały swiatło i dźwięk, tworzyła się nowa siła."
Co, jeśli zwykły chłopak nagle zyska moc, o jakiej inni mogą tylko marzyć? Czy człowiek może pozostać sobą, gdy ciemność zaczyna szeptać mu do ucha? Michał Klimaszewski w swojej powieści „Przeklęty” zadaje te pytania z niezwykłą intensywnością, tworząc historię, która nie daje o sobie zapomnieć.
Mateusz to typowy chłopak z małego miasta, po maturze, między zmianami w fabryce i weekendami w pizzerii, jego życie wydaje się nijakie. Do czasu, aż pewne zdarzenie nad jeziorem wywraca wszystko do góry nogami. Od tego momentu zaczyna się jego powolna, niepokojąca przemiana. Siła, której nabiera, początkowo daje mu poczucie wolności i kontroli. Ale im więcej zyskuje, tym bardziej traci… siebie.
Klimaszewski wciąga czytelnika w gęsty, mroczny klimat, w którym rzeczywistość miesza się z nadnaturalnym, a moralność staje się coraz bardziej rozmyta. To nie jest kolejna historia o „supermocy” – to opowieść o cenie, jaką płaci się za pragnienie potęgi. Autor z niezwykłą wrażliwością pokazuje, jak cienka granica dzieli bohatera od upadku, a napięcie rośnie z każdą stroną, prowadząc do finału, po którym trudno odetchnąć.
Ciemność w tej książce nie tylko straszy, ona wciąga, oplata i nie pozwala o sobie zapomnieć. Autor nie epatuje krwią, nie potrzebuje tanich efektów, jego groza wynika z emocji, z psychologicznej głębi i tego, jak mistrzowsko pokazuje rozpad człowieka od środka.
Duszna atmosfera nie opuszcza nas ani na moment, a poczucie niepokoju narasta z każdą stroną. Autor umiejętnie balansuje między realizmem a fantastyką, między ludzkim dramatem a potworną naturą zła. W efekcie powstaje historia, od której naprawdę trudno się oderwać.
Styl autora zachwyca prostotą i obrazowością. Każde zdanie ma ciężar, każde słowo buduje napięcie. Atmosfera narasta jak mgła nad jeziorem, gęstnieje, aż czytelnik przestaje widzieć, gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna koszmar. A finał? Nie daje ukojenia. Zamiast tego zostawia pytanie, które długo nie pozwala zasnąć: czy potwór naprawdę był tylko w nim…?
„Przeklęty” to mroczny thriller z nutą grozy i psychologiczną głębią. To historia o pokusie, o cieniu, który czai się w każdym z nas i o tym, że czasem największym potworem może być człowiek, który chciał tylko więcej.
Jeśli szukasz książki, która trzyma w napięciu, zaskakuje i skłania do refleksji jeszcze długo po ostatniej stronie „Przeklęty” to lektura obowiązkowa.
Witajcie moi kochani
Lubicie powieści o wilkołakach?
Dziś chciałabym przestawić Wam taką właśnie historię.
Tytuł: Przeklęty
Autor: Michał Klimaszewski
Wydawnictwo: Nie powiem
Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Nie powiem
#współpracareklamowa #współpracabarterowa #współpracarecenzencka
Historia opowiada o Mateuszu zwykłym dziewiętnastolatku, który wiedzie stabilne życie pracując na dwa etaty. Niestety pod względem towarzyskim jego życie nie jest zbytnio udane. Dlatego pewnego dnia sam udaje się nad jezioro. Mając nadzieję, że spędzi beztrosko czas. Niestety dzień ten nie potoczył się tak, jak tego oczekiwał. Ponieważ późnym wieczorem, gdy plaże już opustoszały, spotkał na swej drodze tajemniczego mężczyznę. Na skutek pewnych wydarzeń wieczór ten dla Mateusza skończył się w nieoczekiwany sposób, a jego skutki odczuł już zaraz po przebudzeniu. Bowiem został on obdarzony pewnego rodzaju darem bądź przekleństwem. Jednak za wszystko trzeba w życiu zapłacić, a mieszkający w nim mrok oczekuje wysokiej zapłaty.
To była bardzo dobra lektura.
Fabuła okazała się być ciekawa, choć muszę przyznać, iż nastawiłam się na zupełnie coś innego. Tradycyjnie kierowałam się swoim gustem. Czyli ma być mrocznie, krwiście i jeszcze raz mrocznie. I z racji tego, że to książka o wilkołaku, to właśnie tego oczekiwałam. I owszem w pewnych momentach było mrocznie i krwiście, ale naturalnie pod tym względem czuję niedosyt. Brakowało mi opisów wydarzeń, w których nad głównym bohaterem dowodzenie przejmował mrok. Oczywiście takie opisy występowały w powieści, jednak dla mnie było tego za mało. Miałam wrażenie, iż autor skupił się raczej na sferze emocjonalnej bohatera oraz refleksji z tym związanej, ponieważ w powieści znajduje się wiele opisów dotyczących tychże kwestii.
I ogólnie owszem brakowało mi tutaj mroku, ale taki już mój gust. Jednakże poruszenie kwestii sfery emocjonalnej bohatera również miało swój urok. Dzięki temu mogłam lepiej zrozumieć Mateusza i jego motywy działania. Ponadto dzięki temu mogłam również lepiej zrozumieć zachodzące w nim zmiany, a co za tym idzie całą jego przemianę.
Jeżeli chodzi o akcję powieści to rozwijała się ona bardzo powoli, ale nie czułam znużenia podczas lektury. Wręcz przeciwnie byłam bardzo zaciekawiona historią oraz dalszym losem bohaterów.
I właśnie w aspekcie bohaterów to najbardziej zwróciłam uwagę na trzy postacie. Mianowicie Mateusza, który okazał się wbrew pozorom bardzo zagubionym nastolatkiem, który otrzymał dar lub przekleństwo od losu. Sama nie wiem jak to interpretować, ponieważ sytuacja w jakiej się znalazł miała swoje wady i zalety. Z wielkim zainteresowaniem śledziłam jego przemianę z cichego nastoletniego chłopaka do pewnego siebie mężczyzny. Drugą postacią, która mnie zaciekawiła był Hubert. Żałuję, że tak mało zostało zawartych o nim informacji. Z przyjemnością szczegółowo poznałabym jego przeszłość oraz przypadłość. Ostatnią interesującą postacią okazał się dla mnie Maks, który mimo wszystko nie poddał się i nie porzucił sprawy rozwiązania śledztwa pozbawienia życia swego przyjaciela. Jednakże żałuję, iż ten wątek nie był bardziej rozwinięty.
Zakończenie nastąpiło zaskakująco szybko i nagle. Nie spodziewałam się go. Choć muszę przyznać, iż było bardzo dobre. Niemniej jednak mam nadzieję, że to nie jest koniec historii, ponieważ jeszcze wielu rzeczy chciałabym się dowiedzieć.
Reasumując ,,Przeklęty" to bardzo dobra powieść, która dostarczyła mi świetnej rozrywki. Czytało mi się ją lekko i przyjemnie. Także była dla mnie bardzo komfortowa. Polecam czytelnikom, którzy szukają właśnie lekkiej i komfortowej lektury, z którą mogą spędzić jesienny wieczór. Zdecydowanie czekam na kontynuację.
Serdecznie polecam, strona.394
W małym sennym mieście dochodzi do serii zaginięć i tajemniczych morderstw, których nikt nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć. Sprawca pozostaje nieuchwytny...
Przeczytane:2026-01-09, Ocena: 4, Przeczytałem,
Między człowiekiem a bestią. Mroczna cena daru w „Przeklętym”
„Przeklęty” Michała Klimaszewskiego to mroczna powieść z pogranicza horroru i thrillera psychologicznego, osadzona we współczesnej, dobrze rozpoznawalnej przestrzeni Dolnego Śląska. Autor sięga po motyw znany od wieków – wilkołactwo – lecz ubiera go w realistyczny, surowy kontekst codzienności młodego człowieka zagubionego pomiędzy pracą, rutyną a niespełnionymi ambicjami. To historia o darze, który szybko okazuje się przekleństwem oraz o cienkiej granicy między człowieczeństwem a instynktem.
Głównym bohaterem jest Mateusz Adamek – zwyczajny chłopak po maturze, pracownik fabryki, dorabiający w weekendy, bez wielkich ambicji i bez wielkich dramatów. Jego codzienność zostaje brutalnie przerwana przez tajemnicze zdarzenie nad jeziorem. Już pierwsze sceny po wypadku budują atmosferę dezorientacji i grozy: „Poczuł wiejący mu na genitalia chłód i zorientował się, że leży nagi między sosnami i świerkami. Nie mógł sobie przypomnieć wydarzeń ostatniej nocy”. Brak pamięci, nagość, krew i strach stają się zapowiedzią tego, że nic nie będzie już takie jak wcześniej.
Początkowo przemiana Mateusza wydaje się niemal spełnieniem marzeń. Nadludzka siła, wyostrzone zmysły, pewność siebie i przebiegłość kontrastują z jego dawną, wycofaną osobowością. Jednak autor szybko odbiera czytelnikowi złudzenia. Każda zmiana ma swoją cenę, a pytanie „Dar? A może już przekleństwo?” staje się osią całej powieści. Klimaszewski konsekwentnie pokazuje proces przemiany nie tylko fizycznej, ale przede wszystkim psychicznej. Mateusz stopniowo przestaje być ofiarą, a staje się drapieżnikiem.
Jednym z najmocniejszych elementów książki jest sposób przedstawienia podwójnej natury bohatera. Mateusz nie tylko zmienia ciało, ale też sposób myślenia. Bestia nie jest jedynie fizyczną formą, lecz „mrocznym pasażerem”, który czai się w nim nieustannie: „Bestia się budziła. Mateusz nie widział już, kiedy ten nikczemny i niepowstrzymany stwór przejmie nad nim kontrolę, ale wyczuwał jego obecność”. Ta relacja przypomina uzależnienie – od krwi, od przemocy, od poczucia władzy. Autor nie unika brutalności, lecz nie epatuje nią bez sensu. Sceny przemian i mordów są drastyczne, lecz służą pokazaniu, jak łatwo zatracić granice moralne, gdy instynkt zaczyna dominować nad rozumem.
Warto zwrócić uwagę na osadzenie fabuły w realnych miejscach – Wrocławiu, Złotoryi, Rokitkach. Dzięki temu historia zyskuje autentyczność i dodatkowy niepokój. Gdy policjant mówi: „W takim prowincjonalnym miasteczku jak Złotoryja jedno morderstwo rocznie to sensacja”, a chwilę później pada informacja o czternastu ofiarach, czytelnik czuje skalę zagrożenia i bezradność instytucji wobec czegoś, co wymyka się racjonalnym wyjaśnieniom. Motyw śledztwa i policyjnych raportów wprowadza element thrillera i stawia pytanie: „…jeśli nie człowiek, to co?”
Na uwagę zasługuje wątek kryminalny oraz perspektywa policjantów próbujących racjonalnie wyjaśnić serię brutalnych zbrodni. Zderzenie faktów z czymś, co wymyka się logice, buduje napięcie i prowadzi do niejednoznacznego finału, pozostawiającego czytelnika z pytaniami o naturę zła i odpowiedzialność.
„Przeklęty” to również opowieść o tożsamości i odpowiedzialności. Najbardziej gorzka konkluzja pojawia się wtedy, gdy Mateusz uświadamia sobie prawdę o sobie: „Kiedy wydawało mu się, że miał kontrolę nad bestią, uświadomił sobie, że tak naprawdę on sam nią był”. To zdanie doskonale podsumowuje sens powieści – nie ma prostego podziału na potwora i ofiarę, dobro i zło. Największym horrorem jest to, co rodzi się wewnątrz człowieka.
Nie sposób jednak pominąć pewnych niedociągnięć, które mogą pozostawić u czytelnika uczucie niedosytu. Przede wszystkim autor nie rozwija w wystarczającym stopniu genezy pierwszego wilkołaka. Mateusz Adamek, mimo że doświadcza głębokiej i destrukcyjnej przemiany, praktycznie nie podejmuje prób zrozumienia źródła swojego daru – lub przekleństwa. Brakuje scen, w których bohater szukałby informacji, legend, zapisków czy choćby internetowych wzmianek o podobnych przypadkach. Tajemniczy mężczyzna z Rokitek, który mógłby stanowić klucz do rozwiązania zagadki, pozostaje jedynie cieniem, niewykorzystanym w pełni potencjałem fabularnym. To sprawia, że sam motyw wilkołactwa funkcjonuje bardziej jako fakt dokonany niż zjawisko, które można zgłębić i osadzić w szerszym kontekście.
Podobnie rzecz ma się z zasadami działania przemiany. Fazy księżyca, choć obecne i istotne dla fabuły, wydają się momentami naciągane i niekonsekwentne. Pełnia raz działa jak nieubłagany wyzwalacz bestii, innym razem ustępuje miejsca wewnętrznej dyscyplinie bohatera lub jego pracy zmianowej. Brakuje jasno określonych reguł, które pozwoliłyby czytelnikowi zrozumieć mechanizm przemiany i przewidywać jej skutki. W efekcie napięcie nie zawsze wynika z logiki świata przedstawionego, lecz raczej z arbitralnych decyzji fabularnych.
Zastrzeżenia może budzić również sposób przedstawienia samych zabójstw. Choć są one brutalne i sugestywne, często wydają się zbyt oczywiste i schematyczne. Ofiary pojawiają się w momentach dogodnych dla fabuły, rzadko zaskakując czytelnika przebiegiem zdarzeń lub konsekwencjami dla bohatera. Potencjał psychologiczny polowania – konflikt moralny, poczucie winy czy strach przed dekonspiracją – mógłby zostać pogłębiony zamiast ustępować miejsca samej akcji.
Książka Michała Klimaszewskiego pt. „Przeklęty” to propozycja dla czytelników lubiących mroczne historie, w których horror nie wynika wyłącznie z potworności, lecz z faktu, że największym zagrożeniem może być sam człowiek. Autor pokazuje, jak cienka i krucha jest granica między normalnością a bestialstwem oraz jak łatwo usprawiedliwić przemoc, gdy zaczyna ona dawać poczucie siły i kontroli.
Mimo fabularnych niedociągnięć powieść nie tyle pozostaje w czytelniku na długo, ile budzi ciekawość co do dalszego rozwoju historii. „Przeklęty” sprawia wrażenie solidnego wstępu do większej opowieści — książki, która bardziej intryguje pomysłem niż jego pełnym wykorzystaniem. Zamiast poczucia domknięcia pojawia się oczekiwanie, że kolejna część dopowie to, czego tutaj zabrakło i w pełni rozwinie potencjał zaproponowanego świata.