Nie dotykaj miecza.
Nie wyjmuj go.
Nie otwieraj przejścia.
Dziewczyna żyjąca w mieście na bezlitosnej pustyni zgodzi się zrobić naprawdę wiele za szklankę wody. Dwudziestoczteroletnia Saeris Fane potrafi dotrzymać tajemnicy. Nikt nie zdaje sobie sprawy z jej dziwnej mocy, nikt nie wie, że jest złodziejką, która okrada ludzi, a także zasoby Nieumarłej Królowej. Jednak sekrety są jak węzły. Wcześniej czy później zostaną rozwikłane.
Kiedy Saeris staje oko w oko z personifikacją Śmierci, niechcący otwiera portal między światami i zostaje zabrana do świata lodu i śniegu. Do tej pory znała elfy jedynie z mitów, legend i koszmarów... Okazuje się jednak, że żyją naprawdę, a młoda kobieta wpada w sam środek trwającego od wielu stuleci konfliktu, który może doprowadzić do jej zagłady.
Saeris, która jako pierwszy człowiek od ponad tysiąca lat trafia w zaśnieżone góry Yvelii, nieświadomie związuje się paktem krwi z wojowniczym Kingfisherem, który ma własne tajemnice i plany. Postanawia wykorzystać jej moc alchemiczki, żeby chronić swoich bez względu na cenę, jaką przyjdzie zapłacić zarówno jemu, jak i jej.
Śmierć ma imię. To Kingfisher spod Wrót Ajun. Elf o mrocznej przeszłości. I paskudnym charakterze. Jest również jedynym, który zdoła sprowadzić Saeris do domu. Uważaj, na co się godzisz, drogie dziecię. Diabeł tkwi w szczegółach.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-04-09
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 592
Tytuł oryginału: Quicksilver
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
„Quicksilver” to pierwszy tom serii romantasy, której główną bohaterką jest Saeris Fane, młoda kobieta żyjąca w surowym świecie, w którym podstawowe zasoby, takie jak woda, są na wagę złota. Mieszka wraz z bratem w Trzecim Okręgu miasta Zilvaren, najbardziej zaniedbanym i niebezpiecznym miejscu pod palącym blaskiem dwóch słońc. By utrzymać siebie i brata przy życiu Saeris zmuszona jest kraść. Skrywa też sekret, nietypową zdolność związaną z metalem, o której nikt nie powinien się dowiedzieć. Pewnego dnia jej los ulega nagłej zmianie. Kradzież cennego przedmiotu prowadzi do nieuniknionych konsekwencji. Saeris zostaje złapana i postawiona przed obliczem bezlitosnej królowej. W chwili zagrożenia życia wyciąga pradawny miecz z sadzawki pełnej metalicznej cieczy i tym samym nieświadomie otwiera portal do innego świata. Z sadzawki wyłania się tajemnicza postać, elf Kingfisher, który zabiera Saeris do swojego świata, zupełnie odmiennego od pustynnego Zilvaren. To kraina śniegu, lodu, skomplikowanych układów, kruchych sojuszy i politycznych intryg. Saeris zostaje wplątana w trwający od wieków konflikt. Wkrótce okazuje się, że przypadkowe otwarcie portalu nie było jedynie zbiegiem okoliczności.
Centralnym elementem historii jest więź między Saeris a Kingfisherem. Zmuszeni do współpracy poprzez magiczny pakt krwi, nie mogą się rozdzielić. Ich relacja rozwija się w cieniu nieufności, skrywanych motywacji i stopniowo odkrywanych tajemnic. Z początku są sobie obcy, a nawet wrogo nastawieni, z czasem jednak zaczyna się między nimi tworzyć nić porozumienia, która wystawiana jest na wiele prób. W ich interakcjach dominują niejednoznaczność i emocjonalne napięcie, które przenikają się z powoli budującym się zaufaniem. Równolegle rozwija się również wątek magiczny, który podobał mi się dużo bardziej niż romans. Saeris jako alchemiczka potrafi manipulować metalami, ale jej umiejętności dopiero się kształtują. Magia w tym świecie oparta jest na rzadkiej substancji, która reaguje na wolę użytkownika. Metal nie jest martwy, zdaje się mieć własną świadomość i energię. Bohaterka uczy się korzystać ze swoich zdolności, a jej rozwój nie jest natychmiastowy ani spektakularny, a to z kolei tworzy wiarygodną i stopniowo rozwijającą się ścieżkę przemiany, chociaż są momenty, kiedy chciałoby się, aby ten progres był bardziej widoczny.
W powieści pojawia się wiele istotnych postaci drugoplanowych, nie tylko elfów, ale także innych magicznych stworzeń, jak wampiry czy selkie. Świat przedstawiony to miejsce pełne kontrastów, od jałowych, dusznych slumsów, po zimne, monumentalne góry elfów. Choć niektóre jego aspekty są tylko zarysowane, jak struktura miasta Zilvaren czy historia magicznych istot, daje się odczuć potencjał tego świata. W powieści pojawiają się sceny walki, polityczne manipulacje, misje, tajemnicze przepowiednie i stopniowo ujawniane sekrety przeszłości. jednak najwięcej miejsca poświęcono relacjom między bohaterami, a to nie każdemu przypadnie do gustu.
„Quicksilver” to opowieść o przekraczaniu granic, tych dosłownych, między światami, i tych wewnętrznych, w bohaterce, która musi odkryć, kim naprawdę jest i jakie znaczenie mają jej zdolności. To historia o przetrwaniu, zmianie, i o tym, że czasem najgłębsze więzi tworzą się tam, gdzie zupełnie się ich nie spodziewamy. Powieść korzysta z wielu znanych motywów romantasy, na bazie których tworzy własny, barwny świat pełen możliwości, który zresztą bardzo mi się podobał. Dlatego z czystym sumieniem mogę Wam tę książkę polecić 💙
„Nie dotykaj miecza. Nie wyjmuj go. Nie otwieraj przejścia” – ten mroczny, pełen tajemnic wstęp doskonale oddaje klimat „Quicksilver”, debiutu Callie Hart. To opowieść o Saeris Fane – złodziejce, alchemiczce i outsiderce, która z gorącej pustyni trafia w sam środek lodowego świata fae, wikłając się w pradawny konflikt, od którego zależą losy dwóch światów. A wszystko przez jedno przypadkowe spotkanie ze Śmiercią.
Autorka już od pierwszych stron rzuca czytelnika w wir wydarzeń – od pościgu po ulicach pustynnego miasta przez skok przez portal do innego świata aż po walkę o przetrwanie wśród nieprzyjaznych fae. Świat przedstawiony to jeden z największych atutów tej powieści – złożony, wielowarstwowy i z oryginalnym systemem magii. Motyw fae nie jest co prawda niczym nowatorskim, jednak autorka w umiejętny sposób nadała mu głębię, sprawiając, że na tle innych podobnych historii ta zdecydowanie się wyróżnia. Choć w środkowej części akcja zwalnia, a fabuła trochę się dłuży, historia cały czas wzbudza emocje, a zakończenie jest naprawdę świetne. Mimo wolniejszej akcji warto więc wytrwać do końca, bo ostatnie rozdziały wynagradzają cierpliwość z nawiązką.
Saeris Fane to bohaterka, której trudno nie polubić – twarda, zadziorna, sarkastyczna, ale i lojalna, z przeszłością pełną bólu i determinacją godną podziwu. Jej narracja jest wyrazista, pełna emocji, a przemiana, jaką przechodzi, autentyczna. Jej partner w tej niebezpiecznej przygodzie – Kingfisher, fae o mrocznej przeszłości – skrywa więcej, niż początkowo się wydaje. Jego relacja z Saeris opiera się na napięciu, konflikcie i nieuniknionej chemii. Dodatkowo warto wspomnieć o barwnych postaciach drugoplanowych, które wnoszą więcej lekkości i humoru.
Styl Callie Hart jest płynny, obrazowy, a dialogi, szczególnie między główną parą, aż iskrzą od błyskotliwego humoru, emocji i namiętności. Autorka nie boi się też śmielszych scen i choć osobiście za takimi nie przepadam, tutaj wypadły wyjątkowo udanie i naturalnie. Podsumowując, „Quicksilver” to naprawdę dobry debiut w gatunku romantasy, który śmiało mogę polecić. Co więcej, jest to pierwszy tom serii, więc to dopiero początek tej naprawdę dobrej historii.
🦋 „𝓠𝓾𝓲𝓬𝓴𝓼𝓲𝓵𝓿𝓮𝓻” 𝓒𝓪𝓵𝓵𝓲𝓮 𝓗𝓪𝓻𝓽 🦋
📖 Sugerowany wiek : 18+
🔥 Nie dotykaj miecza.
Nie wyjmuj go.
Nie otwieraj przejścia.🔥
▪𝗥𝗘𝗖𝗘𝗡𝗭𝗝𝗔 ▪
🦋 Nie będę wam zdradzać streszczenia fabuły, bowiem lepiej odkryć ją samemu podczas lektury. „Quicksilver” dostarcza tyle emocji, że ciężko jest ją odłożyć. Tyle jest w niej napięcia, tyle nieprzewidywalnych sytuacji, tyle wartkiej akcji, że oderwanie się od tej książki niemalże graniczyło z cudem! Jestem pełna podziwu dla autorki za opisywanie takich wydarzeń, które sprawiały, że czytałam tę powieść z zapartym tchem. Na ich kartach jest niesamowicie wiele sytuacji, które sprawiały, że serce zaczynało mi bić w niemożliwie szybkim tempie, że ciężko było o złapanie choć odrobiny tchu od akcji, która chwilami pędziła jak szalona. Odkrycie, które pojawiło się w tej książce, bardzo mnie zaskoczyło. Nigdy bym nie wpadła na taki scenariusz wydarzeń.
Bardzo polubiłam bohaterów tej książki, niemalże wszyscy są naprawdę cudownymi postaciami, do których bardzo szybko zapałałam sympatią. Jednak to główna bohaterka najbardziej zapadła mi w pamięć. Niesamowicie spodobało mi się to, że różni się ona od tak wielu w ostatnim czasie spotykanych przeze mnie postaci literackich. Była przebiegła i mściwa. Nie pozwoliła sobie na to, by mężczyzna nią pomiatał, umiała zawalczyć o siebie. Postać Saeris to ucieleśnienie silnej i niezależnej kobiety, która umie o siebie zawalczyć. Natomiast męska postać bardzo mi kogoś przypominała. Widziałam gdzieś porównanie jego postaci do Damona z Pamiętników wampirów i jakby się tak dłużej nad tym zastanowić to może faktycznie coś w tym jest. Kingfisher był arogancki, opryskliwy, ale pod tą fasadą krył się wrażliwy i szczery mężczyzna, który wbrew pozorom pragnął zawalczyć o swój ród.
Jedynie co nie przypadło mi do gustu to relacja pomiędzy Saeris, a Kingfisherem. Lubię gdy uczucie pomiędzy bohaterami rozgrywa się powoli, z rozdziału na rozdział, a tu od początku jest bomba połączona z dziwną fascynacją bohaterów, a co za tym idzie - dużo spicy scen, których mogło być trochę mniej. Jednak fajnie, że ich romans był dodatkiem do fabuły. Autorka bardziej skupiła się na całej akcji i przedstawieniu nam swojej wizji tej historii. 🦋
Widziałam już, że książka dzieli czytelników. Ja z pewnością należę do tej grupy, której książka się niesamowicie spodobała ❤🔥 Mamy tutaj fantastycznie zbudowany świat, elfy, alchemików i historie, która trzyma w napięciu do ostatniej strony. Jeśli lubicie powieści fantasy połączone z nutką romansu i akcję, która ani na chwilę nie zwalnia to z pewnością musicie sięgnąć po „Quicksilvera” 💙💙
Obowiązek. Krew. Honor. Władza. Saeris Fane nie pragnie tego ostatniego. Nie chce, aby jej imię rozbrzmiewało na ustach poddanych, a jednak, gdy zostaje...
Trójka wilków, którzy rządzą elitarną szkołą, i dziewczyna, która staje się ich celem. Elodie Stillwater właśnie została przeniesiona do jednej z najbardziej...
Przeczytane:2026-02-24, Ocena: 6, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, 12 książek 2026, 26 książek 2026, 52 książki 2026,
Jeśli miałabym opisać swoje czytelnicze szczęście z początku tego roku jednym tytułem, bez wahania wskazałabym "Quicksilver" autorstwa Callie Hart. Bawiłam się na tej książce cudownie, to absolutne TOP wśród moich lektur przeczytanych w 2026 roku. I mówię to jako ktoś, kto naprawdę dużo czyta romantasy. Ta historia to dla mnie czyste „WOW”. Przede wszystkim dlatego, że łączy dwa moje ukochane fantastyczne motywy, a mianowicie elfy i wampiry. I do tego mamy enemies to lovers. Serio, czy można chcieć więcej? Już sam ten miks sprawił, że przepadłam bez reszty. A potem było tylko lepiej.
Od pierwszych stron czułam, że wchodzę w świat brutalny, zimny i niebezpieczny, ale jednocześnie cholernie fascynujący. Akcja dzieje się tu niemal bez przerwy, są pościgi, walki, starcia, polityczne napięcia i momenty, kiedy serce naprawdę przyspiesza. Uwielbiam, gdy w fantasy coś się dzieje, a tutaj dzieje się DUŻO. Nawet jeśli czasem można przewidzieć kierunek wydarzeń, napięcie i tak robi swoje, a autorka potrafi zaskoczyć kilkoma decyzjami fabularnymi, które wytrącają z równowagi.
Ogromnym atutem jest relacja między głównymi bohaterami. Nie ma tu cukru ani natychmiastowej miłości, jest zadziorność, docinki, bezpośredniość i język ostry jak klinga. Ich dialogi to czysta przyjemność. Iskry lecą w każdej scenie, a chemia między nimi jest wyczuwalna nawet wtedy, gdy oficjalnie się nie znoszą. Kocham takie dynamiki. I kocham to, że cały czas czułam, że w tym wszystkim jest drugie dno. Saeris jako protagonistka kupiła mnie swoją upartością i tym, że nie jest idealna. Popełnia błędy, reaguje emocjonalnie, czasem działa impulsywnie, ale właśnie dlatego łatwo jej kibicować. A Kingfisher… cóż, jeśli lubicie mrocznych, niebezpiecznych typów z tajemnicą, to możecie przygotować serce na kłopoty. I to jego słodkie warczenie, mmm!
Świat przedstawiony ma ogromny potencjał i naprawdę wiele do zaoferowania. Magia, alchemia, stare konflikty, różne rasy, polityczne napięcia, czuć, że to dopiero początek większej historii. I humor! O matko, jak ja się przy tej książce śmiałam. Nawet ten bardziej bezczelny, momentami seksistowski, wiem, że nie każdemu podejdzie, ale mnie bawił okrutnie. To nadaje całości charakteru i sprawia, że bohaterowie wydają się bardziej „żywi”, mniej wygładzeni.
Jedyny moment, w którym poczułam lekkie przeciążenie, to końcówka. Autorka wrzuca tam tyle wątków, zwrotów akcji i informacji naraz, że nawet dla mnie, osoby, która lubi fabularny chaos, było tego po prostu za dużo. Szkoda, bo część elementów aż prosiła się o spokojniejsze rozwinięcie. Potencjał był ogromny i chętnie spędziłabym w tym świecie jeszcze więcej czasu, zamiast dostawać wszystko hurtem. Ale mimo tego całościowo to była fantastyczna przygoda. Wciągająca, emocjonalna, momentami mroczna, momentami zabawna, pełna napięcia i postaci, o których trudno zapomnieć. Jeśli szukacie romantasy, które dostarczy rozrywki, akcji, ostrego języka i mieszanki elfów z wampirami, bierzcie w ciemno. Ja przepadłam. Bo są książki, które się czyta…i są takie, które się przeżywa. Ta zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii