Ratownik

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2021-01-27
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: 9788328714472
Liczba stron: 384
Język oryginału: polski

Ocena: 4.29 (7 głosów)

Wypadek, próba samobójcza, udar, zawał, poparzenie, pobicie... Dyżur za dyżurem, wyjazd za wyjazdem, interwencja za interwencją. Nieszczęście często wymieszane z głupotą, tragedia czasem granicząca z groteską, cierpienie, rozpacz, ból. Śmierć - zawsze blisko, zawsze na wyciągnięcie ręki, zawsze gotowa, żeby wyjść z cienia i odegrać główną rolę. Antidotum? Alkohol, narkotyki, seks. W dowolniej kolejności, a najlepiej równocześnie. Żeby nie oszaleć, żeby wytrzymać, żeby nie pęknąć. Żeby z tego, który niesie pomoc, nie stać się tym, który pomocy potrzebuje. Bo chociaż chwilami jesteś Bogiem, od którego zależy ludzkie życie, to na przekór wszystkiemu musisz robić wszystko, żeby pozostać człowiekiem. A to bywa cholernie, niewyobrażalnie trudne.

Tagi: Reportaż i dziennikarstwo śledcze

Kup książkę Ratownik

REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Ratownik

Kilkanaście ładnych lat temu byłam zmuszona dzwonić po kretkę do mojej ukochanej Babci. Jako, że chorowała na cukrzycę wszystko mogło być powodem osłabienia, cukormoczu czy innych objawów. Kiedy moje pomysły na to jak zaradzić Staruszcekończyły się, bez wachania sięgałam po telefon i wykręcałam 112. Mieszkałam wtedy w pod Krakowskiej miejscowości i wierzyłam, że Ratownicy zrobią co będą mogli, by jej pomóc. W drzwiach stanęło mi 3 ludzi, pamiętam to jak dzisiaj, z czego panowie niemalże wyśmiali mnie, że do bzdetów wołam pomoc, a prawdziwym powołaniem wykazała się pani, która nie tylko wtedy pomogła, ale uspokoiła mnie, że wszystko będzie okej, a Babcia dożyje sędziwych lat.

Właśnie tamto zdarzenie, które utkwiło mi w pamięci bardzo mocno, spowodowało, że zapragnęłam poznać tę książkę. Sprawdzić czy faktycznie ktoś się przyzna do negatywnego obejścia czy myśli na temat takiej pracy. Ciekawiło mnie co do powiedzenia mają ludzie, którzy są Ratownikami, którzy jeżdżą ratować ludzkie życie. I uważam, że to był strzał w dziesiątkę bez dwóch zdań! Przede wszystkim zaznaczyć chcę, że Autorem jest człowiek, który kawał czasu spędził właśnie w tym zawodzie, podoba mi się, że w żaden sposób nie owija w bawełnę tylko szczerze, rzekłabym nawet bezwstydnie zdradza, co dzieje się po tej drugiej stronie. W karetce, która podąża do potrzebującego.

Bohaterem jest człowiek młody, oddany pracy – w jego życiu nie ma miejsca na rodzinę, związki i przyjemności. Nie ukrywam, że można odnieść wrażenie, że powieść zniesmacza, ale prawdziwy obraz tego, że przecież Ci ludzie potrzebują odskoczni nie powinno nikogo szokować. Nie umiem sobie wyobrazić z czym muszą borykać się na co dzień. Wydaje mi się, że to taka naga prawda o tym co dzieje się w momencie kiedy jedzie się ratować innych ludzi – to ogromne obciążenie psychiczne jeśli się nie uda. Podziwiam ludzi, którzy mają psychikę do tego zawodu (albo jej nie mają, ale o tym nie mówią).

Jestem pod ogromnym wrażeniem, bez dwóch zdań. Cieszę się, że Autor w taki dość prosty sposób pokazał, że Ratownicy również mają swoje trudne chwile, mogą popaść w narkotyki czy inne uzależnienia. Całość czyta się ekspresowo, a świetnym dodatkiem okazał się być mini słowniczek zwrotów, określeń i slangu medycznego, który co nieco znam, chodź bardziej z seriali o takiej fabule.

Link do opinii

Medycyna to obszerna dziedzina nauki i dość skomplikowana zarówno pod względem teoretycznym, jak i praktycznym. Każdy wykonujący dowolny zawód związany z nią musi wykazać się ogromną wiedzą oraz umiejętnościami, a także sprawnością fizyczną i manualną. Nie każdy się do tego nadaje, bo nie wszyscy są wytrzymali na ludzkie cierpienie oraz śmierć innego człowieka.

 
Treść

 
Autor opowiada o tym, jak wygląda życie codzienne ratownika, dlaczego nie powinniśmy używać znanego od dawna stwierdzenia, że są to ludzie z powołania. W życiu prywatnym zachowując się czasem lekkomyślnie, igra z życiem nie przejmując się konsekwencjami zdrowotnymi swoich różnorakich wyskoków. Zapewne swoje różne problemy próbuje w ten sposób odreagować. Na stopie zawodowej ukazuje różne ciekawe przypadki, które, jak na niewielką miejscowość potrafią zaskoczyć, choćby staruszka z zawałem mieszkająca w piwnicy u córki i zięcia, a dostęp jest tylko przy pomocy drabiny. Do tego dodajmy dość częste konflikty z mniej wykwalifikowanym personelem lub z lekarzami, którzy uważają się za najmądrzejszych, a tak naprawdę nie interesuje ich pacjent, czy dożyje następnego dnia. Im pacjent starszy, tym większe prawdopodobieństwo stosowania się do procedur z ograniczoną starannością. Te i inne przykłady znajdziemy w książce „Ratownik” autorstwa Tomasza Mitry.

 
Realizm sytuacji

 
Jeżeli ktoś myśli, że praca ratownika, czy jakakolwiek inna związana z medycyną to zawód z powołania wiążący się z szacunkiem, bądź podziwem ze strony społeczeństwa, to jest w błędzie. Owszem zdarzają się przypadki zadowolonych pacjentów i ich rodzin, ale to są marginalne jednostki, a dziesiątki lat zaniedbań ze strony państwa mnożą tylko powody do skarg. W przypadku lekarzy, jak i ratowników zdarzają się przypadki aroganckich, pewnych siebie i wszechwiedzących osobników, którzy dodatkowo psują obraz ochrony zdrowia (od 1999 nie jest już służbą zdrowia). Autor świetnie przedstawił prawdziwe realia pracy w tym i pokrewnych zawodach, co gorsza takie nastawienie, jak wyżej, tłamsi młode talenty produkując oziębłych nieambitnych medyków. Nie zawsze udaje się reanimacja, a ponadto w dobie cyfryzacji każdy jest narażony na nagrywanie podczas dowolnych czynności, więc tacy pracownicy muszą wykazywać się niebywałym opanowaniem oraz umieć opanować poczucie przegranej w przypadku zgonu pacjenta. Przykładów opisanych w książce można, by mnożyć, ale to nam daje obraz naprawdę trudnego i niewdzięcznego zawodu, a dodatkowo obciążonego różnymi przeżyciami, niekiedy zagrażającymi życiu nie tylko pacjentów, ale i ratowników.

 
Podsumowanie

 
Książkę czyta się dość lekko, natomiast treść potrafi wywołać oburzenie niektórymi zdarzeniami, czasem śmiech komicznym zachowaniem, a niekiedy bywają również sceny pikantniejsze. Owa pozycja nie jest typowym dokumentem, który ukazuje pracę medyka w cukierkowych barwach, tylko wręcz przeciwnie całą jego szarość, nerwowość oraz zniechęcenie do wykonywania tego zawodu spowodowane procedurami, które nie mają zastosowania w praktyce oraz brakiem współpracy z personelem na różnych płaszczyznach, jak i z pacjentami oraz ich rodzinami począwszy od opisania okoliczności zdarzenia, a skończywszy na pomocy chociażby przy utrudnionym dostępie do potrzebującego. Gorąco polecam wszystkim czytelnikom, którzy chcieliby poznać tę pracę w prawdziwych kolorach, często szarości i czerni.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu MUZA. 

Link do opinii

Literatura faktu to zdecydowanie jeden z moich ulubionych gatunków. Tym bardziej, jeśli dotyczy to naszego kraju. Świetnie jest zobaczyć, jak to wszystko działa "od środka".

Zdecydowanie po pojawieniu się "Ratownika" wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Po jakimś czasie zaczęły pojawiać się opinie, które potwierdziły, że to książka pełna emocji... I słów, że jest mocna. I co? Potwierdzam!


Na pierwszy rzut oka od razu widać, że to bardzo dosadna lektura. Bez koloryzowania, pełna mrocznych i zadziwiających wydarzeń. Otwartość autora zdecydowanie mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się aż tak bezpośrednich wspomnień, bo nie zawsze widziałam go w pozytywnym świetle po tym co opisał. Tak jednak wygląda realny świat i taka jest rzeczywistość. Czy chcemy czytać to co jest akceptowalne, czy prawdę?


Tytułowy ratownik to człowiek, który parę lat temu zakończył swoją karierę w służbie zdrowia. Wcale się temu nie dziwię. Jego przeżycia wielokrotnie są szokujące, a mniej zabawne. To on staje na wysokości zadania i odpowiada za ludzkie życie. Na kimś jednak trzeba się uczyć. Niektóre decyzje, które podejmował, nie mieściły mi się w głowie i wiem, że nie byłaby to praca dla mnie!


Czy mając tak dużą odpowiedzialność i umiejętność przywracania "klientów" do życia można czuć się jak Bóg? A może trzeba ukryć emocje i być trochę znieczulonym? Ja wolałabym tego nie sprawdzać... Wielokrotnie podejrzewamy, że idealny lekarz, czy ratownik to człowiek z powołaniem. Ratuje i leczy dla idei. Żyje tylko i wyłącznie swoją pracą, a pacjentów kocha bezgranicznie. Tym bardziej jeśli zawód jest słabo opłacalny. Co trzyma ludzi w tej decyzji, aby go wykonywać?


Po lekturze tej książki stwierdzam, że tak wygląda świat. Zdecydowanie książka ta otwiera oczy i pozwala wczuć się w sytuacje, które dla nas są abstrakcją, a dla ratowników medycznych codziennością. Jeśli nie boisz się wulgarnego języka, szczerej prawdy i ironii to lektura dla Ciebie. Spodziewaj się, że książka może wywrócić Twoje poglądy do góry nogami. 


Wyrazista, realistyczna i potrafi nieźle rozchwiać emocjonalnie. Warto przeczytać.

Link do opinii

Lektura tej książki utwierdza w przekonaniu, że do pracy w służbie zdrowia trzeba mieć powołanie. Brutalny świat ratownictwa medycznego, cały ten trud włożony w ratowanie pacjentów, których często uratować się nie da, droga do wypalenia zawodowego, wszystko to jest w tej książce. Autor mógł sobie darować opisywanie swoich przygód łóżkowych, nie bardzo wiem, czemu to miało służyć. Bez tego ta pozycja obroniłaby się znacznie lepiej.

Link do opinii

Chyba spodziewałam się zupełnie czegoś innego. Takich książek jest i będzie na rynku wydawniczym coraz więcej. Dlatego wychodzę z
założenia,że będziemy mieli coraz większe wymagania co do konkretnej książki. I mimo,że historie tam opisywane były okej tak tutaj nie
podeszło mi coś innego. Mianowicie życie głównego bohatera po dyżurze. Oczywiście wiadomo niech robi co chce ale czy jest to powód do opisywania tego w takiej książce? Nie lubię wchodzić komuś do łóżka ale tutaj nawet łóżka nie było.  To nie tego typu książka by opisywać
nocne wizyty w klubach by wyrwać jakąś laskę albo pójść z nią do toalety.
Jestem na nie.. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Esclavo
Esclavo
Przeczytane:2021-02-11, Ocena: 5, Przeczytałam,

Ratownik medyczny. W oczach zwykłych śmiertelników to bohater, osoba ważniejsza od lekarza, czasami ktoś, komu zawdzięcza się życie. Wydaje nam się, że to powinna być osoba delikatna, empatyczna, bo w jej dłoniach spoczywa ludzki los. Jak jest naprawdę, możemy próbować dowiedzieć się na przykład z książek o kulisach pracy w takim zawodzie.

Myślałam długo nad tą opinią, bo książka z jednej strony bardzo mi się podobała, a z drugiej jestem zniesmaczona. Nie wiem czy autor jest bohaterem, czy to co napisał to zbieranina różnych anegdot i opowieści. Te z karetki, czasem brutalne i niewiarygodne, pokazywały że ratownik to bardziej rzemieślnik niż artysta, że to ciążka i obciążająca robota, do której nie każdy się nada. Może momentami ukazana zostaje znieczulica, ale kto z nas, po tygodniach, miesiącach w pracy, nie popada w rutynę? Ratownik to nie pocieszyciel, to człowiek z jasnym celem i w dodatku od brudnej roboty. I ta część, w swojej brutalności bardzo mi się podobała.
Zdarzenia z wezwań pogotowia przeplatają się z życiem prywatnym bohatera. I tutaj mamy cały przekrój dziwnych zachowań. Rozumiem, każdy jest inny i ma różne sposoby na odreagowanie stresu, ale opisy podbojów łóżkowych, wyrywaniu lasek na dyskotekach czy braniu udziału w narkotykowych spędach raczej były niesmaczne niż wstrząsające. Takie trochę przechwałki, chęć ukazania siebie jako złego chłopca, trochę zrzucanie winy za swoje zachwanie na stresujący zawód, niby cynicznie, ale bardziej jednak żenująco.

Książkę się czyta błyskawicznie, jest dobrze napisana, ciekawie, trochę w gawędziarskim stylu i na pewno wzbudzi emocje podczas lektury. Jednak ile w tym prawdy, a ile nagiętej rzeczywistości - nie wiem.

Link do opinii

Na fali popularności książek około medycznych przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Akurat tę oto książkę za co bardzo dziękuję.
O czym jest ta pozycja otóż zarówno autorem jak i bohaterem jest Tomasz Mitra, który jak możemy odnaleźć na okładce przez dziesięć lat pracował jako ratownik medyczny w zespołach wyjazdowych. Ma również ukończone kursy uprawniające do przeprowadzania zaawansowanych zabiegów resuscytacyjnych oraz podejrzewam ogromną wiedzę i umiejętności nabyte z wieloletnią pracą w karetce pogotowia.
"Co dzieje się w duszy ratownika jadącego na kolejne wezwanie? Czy potrafi jeszcze współczuć swoim pacjentom? Jak radzi sobie ze stresem? Jak odreagowuje wyczerpujące dyżury? Czy zostaje miejsce na życie prywatne, przyjaźnie i związki?  Czy w pracy, w której widziało się prawie wszystko, coś jeszcze może zaskoczyć? "- wiele z tych pytań zadanych w książce wciąż jak dla mnie pozostaje jednak bez odpowiedzi.
Obraz pracownika pogotowia ratunkowego jaki przedstawia w tej książce mocno szokuje i nie ukrywajmy prawdy niestety zniesmacza. Bo bohaterem jest mężczyzna stosunkowo młody, nie posiadający własnej rodziny i poza praca nie mający żadnych dodatkowych zajęć ani zainteresowań.
bohater bardzo dosadnie, momentami wręcz wulgarnie opowiada o dyżurach, o wyjazdach do pacjentów, którzy czasami potrzebują tylko kolejnej porcji opiatu, aby przeżyć w oszołomieniu kolejny dzień. I takie wezwania są wkurzające. Mamy też obraz wezwania do wypadku, akcja na gorąco, gdzie zespół tak naprawdę nie wie czego się może spodziewać na miejscu. Po przyjeździe owszem są poszkodowani, ale także mnóstwo gapiów i szukających taniej sensacji nagrywających wszystko  i wszystkich. W tym wszystkim załoga ogarniająca , decydująca ratująca i niestety zmuszona do często brutalnego także w słownictwie sprowadzania gapiów na ziemię.
Co mnie osobiście bardzo zaskoczyło w tej książce? Chyba to jaki obraz powstał ratownika, bo z całym szacunkiem do autora jest mocno , nawet bardzo mocno przesadzony. Tak się składa, że w ciągu ostatniego roku miałam niestety wiele razy styczność z obsadami karetek pogotowia, wzywanymi do moich schorowanych i niestety już zmarłych rodziców. Nie były to banalne przypadki, bo dotyczyły udaru mózgu, ale nigdy nie spotkałam się z oschłością, wulgarnością czy traktowaniem jako kolejny przypadek i aby do fajrantu. Być może nie wiem jakie rozmowy toczyły się za zamkniętymi drzwiami karetki, ale tak czy tak protestuje przeciwko takiemu obrazowi ratowników!
Praca w tym zawodzie jest bardzo trudna, nikt o zdrowych zmysłach nie powinien twierdzić inaczej. Wszechobecny stres, praca pod presją czasu, rozpaczy rodzin, płaczu dzieci wymaga ogromnego zaangażowania emocjonalnego i odporności psychicznej, ale znam wiele osób pracujących czy w wyjeżdzających zespołach czy jako dyspozytorzy i nikt nie odreagowuje stresu poprzez wycieczki seksualne i upijanie się do upadłego tylko po to aby usunąć z głowy koszmary. Być może obraz ten po to został tak skonstruowany aby zszokować i rozkręcić dyskusję, ale czy było to potrzebne, zwłaszcza w obecnym czasie? 
Na plus tej książki trzeba zaliczyć pokazanie kilka ciekawych przypadków medycznych, oryginalnych pacjentów czy współpracowników. I chyba dobrze się stało, że autor po kilku latach takiej pracy zrezygnował. Dlaczego odpowiedzcie sobie sami po przeczytaniu.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Spowiedź Goebbelsa
Christopher Macht
Spowiedź Goebbelsa
A miał być happy end
Katarzyna Kalicińska
A miał być happy end
Niskorosła
Joanna Bartoń
Niskorosła
Czerwona księżniczka
Sofka Zinovieff
Czerwona księżniczka
Sam i Watson patrzą sercem
Ghislaine Dulier
Sam i Watson patrzą sercem
Największy sekret
Rhonda Byrne
Największy sekret
Cóś
David Walliams
Cóś
Pokaż wszystkie recenzje