Trzecia książka z popularnej i cenionej serii ,,Kryminalny Śląsk" - powieści inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami.
Dziennikarz śledczy Borys Dyrda bada sprawę śmierci nielubianej nauczycielki z jednego z katowickich liceów.
,,Wciągająca opowieść wiodąca przez najmroczniejsze zakamarki Śląska. Maestria obyczajowa i precyzja kryminalna. Taka jest Rechtorka!" - poleca Jędrej Pasierski.
W życiu prywatnym Dyrdy nastał trudny moment. Dziennikarz przeżywa głęboki kryzys osobisty, odsuwa się od swojej partnerki Krysi i pomieszkuje w redakcji. Tymczasem katowicka policja prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa nauczycielki jednego z liceów. Kobieta została brutalnie zamordowana w piwnicy własnego domu.
W wyniku przesłuchań uczniów oraz pracowników szkoły szybko wychodzi na jaw, że Marianna Szczerba miała opinię gnębicielki. Podejrzenia padają na jedną z nastolatek, znajomą córki Krysi. Czy szesnastolatka mogła z zimną krwią dokonać morderstwa? Czy policja nie wyciąga wniosków zbyt pochopnie? Borys bez reszty angażuje się w sprawę - być może tę dziewczynę, w przeciwieństwie do jego syna, da się jeszcze uratować.
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 288
Oj, ta książka mnie zniszczyła! 😭📖
„RECHTORKA” Magdaleny Majcher to historia, która wsiąka pod skórę już od pierwszych stron i nie daje o sobie zapomnieć długo po odłożeniu na półkę. Klimat jest ciężki, gęsty i niestety… przerażająco prawdziwy.
Relacje są tu nakreślone tak sugestywnie, że momentami brakowało mi tchu. Ta książka od pierwszych stron daje uczucie ciężaru na klatce piersiowej. Klimat jest duszny, intensywny, a jednocześnie bardzo realistyczny – taki, który zostaje w głowie długo po odłożeniu książki.
Fabuła rozwija się powoli, ale konsekwentnie buduje napięcie. Magdalena Majcher nie serwuje tanich twistów – zamiast tego daje historię, która boli swoją prawdziwością i zmusza do refleksji. To bardziej powieść psychologiczno-obyczajowa z mocnym społecznym wydźwiękiem niż typowy thriller.
Bohaterowie są nieidealni, pełni sprzeczności, a przez to bardzo ludzcy. Emocje? Sporo frustracji, złości, smutku, ale też momentów, które łamią serce. Autorka świetnie pokazuje, jak decyzje i presja otoczenia wpływają na człowieka.
Tempo jest raczej spokojne, ale ani przez chwilę nie nudne. Styl pisania autorki jest prosty, ale celny – bez zbędnych ozdobników, za to z dużą siłą oddziaływania. To książka, którą się „przeżywa”, a nie tylko czyta.
Polecam ją osobom, które lubią powieści z mocnym przekazem społecznym, trudnymi tematami i psychologiczną głębią. Jeśli cenicie historie, które zostawiają ślad i prowokują do myślenia – to zdecydowanie coś dla Was.
Autorka po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzynią literatury obyczajowej z mocnym, społecznym pazurem. Jej styl jest niezwykle wciągający i bardzo przystępny. Nie znajdziecie tu kwiecistych porównań – jest surowo, prawdziwie i bez upiększeń. Tempo akcji jest idealnie wyważone – książkę połknęłam w dwa wieczory, bo nie mogłam się oderwać, choć serce bolało przy każdej przewracanej stronie.
To nie jest lekka opowieść do kawy. To historia, która otwiera oczy na problem przemocy psychicznej i hejtu, który potrafi zniszczyć człowieka od środka. Wywołuje mnóstwo emocji – od złości, przez bezradność, aż po ogromną potrzebę przytulenia głównej bohaterki.
Dla kogo będzie to idealna lektura? Dla fanek i fanów powieści, które nie boją się dotykać trudnych tematów. Jeśli lubicie książki, które zmuszają do myślenia i zostawiają Was z uczuciem „wow” na długie godziny – koniecznie po nią sięgnijcie. A jeśli znacie twórczość Magdaleny Majcher, wiecie, że można się po niej spodziewać emocjonalnego rollercoastera.
Moja ocena: 10/10 ⭐
BRUNETTE BOOKS
Trzecia część serii KRYMINALNY ŚLĄSK okazała się w moim odczuciu najsłabsza, co nie znaczy, że była zła, ale dwie wcześniejsze postawiły poprzeczkę bardzo wysoko. Tym razem temat trochę z mojego środowiska, gdyż również jestem nauczycielką w liceum, dlatego w pewnych momentach raziła mnie sztuczność niektórych sytuacji. Obecnie nie wyobrażam sobie aby jakaś belferka (po śląsku rechtorka) gnębiła w taki sposób uczennice. Szybko zostałoby to ukrócone przez dyrekcję szkoły, a przede wszystkim przez rodziców dzieci. To już nie te czasy, że nauczyciel mógł sobie bezkarnie poużywać na uczniu. Bardziej realna jest odwrotna sytuacja, kiedy to uczeń gnębi nauczyciela. Jednak w PRL-u coś podobnego mogło się zdarzyć, gdyż wówczas szkoły jeszcze funkcjonowały na innych zasadach, a nauczyciel wzbudzał respekt.
Ponownie spotykamy głównego bohatera czyli dziennikarza Borysa Dyrdę, który potwornie mnie irytuje. Facet zupełnie nieporadny w sprawach damsko-męskich, również nie popisał się ani jako mąż ani jako rodzic. Jest w związku z Krysią, ale chwilowo od niej odszedł i pomieszkuje w redakcji gazety, w której pracuje. Owa Krysię ma najwyraźniej w głębokim poważaniu, za to wzdycha do byłej kochanki , policjantki - Agaty Romskiej, która pociąga go sexualnie. Po śmierci syna, narkomana popadł w jakiś marazm, ale wyciąga go z niego prośba Krystyny, aby zajął się sprawą zamordowanej Marianny Szczerby - nauczycielki chemii w jednym z katowickich ogólniaków. O dokonanie zbrodni została oskarżona 16-letnia uczennica, gnębiona przez tę kobietę. Dziewczyna jest lękliwa, wycofana, zakompleksiona. Czy byłaby zdolna do takiego czynu? Tym bardziej, że jak się okazuje, znacznie więcej uczniów miało powody aby pałać chęcią ukatrupienia znienawidzonej belferki. A może nauczycielka miała też jakichś wrogów poza szkołą?
Podczas, gdy Dyrda zaczyna drążyć sprawę, przesłuchiwać świadków, poznajemy kulisy życia zarówno zamordowanej kobiety jak i oskarżonej o tę zbrodnię dziewczyny. Przy okazji nurzamy się w śląskiej biedzie, beznadziei, szarości dnia codziennego . Ta śląskość wyziera z każdej strony, przesiąka przez kartki powieści jak wilgoć przez ściany śląskich kamienic.
Na jaw wychodzi jeszcze jedna zagadkowa sprawa sprzed lat, czyli zabójstwo Bożeny Kawki, w którym jednym z podejrzanych był ojciec zamordowanej Marianny Szczerby. Czy ktoś po latach mści się za to, że nie został on postawiony w stan oskarżenia i ukarany tak jak dwóch innych oprawców?
Lektura dosyć ciekawa, nawet mocno się wciągnęłam w całą sprawę. A autorka bardzo sprawnie zwodziła czytelnika, myląc tropy i do samego końca nie potrafiłam rozwiązać tej zagadki kryminalnej, a finał mocno mnie zaskoczył. Natomiast na minus dla mnie niesympatyczny główny bohater czyli detektyw Dyrda - nieudacznik życiowy, kobieciarz, co dziwi, biorąc pod uwagę, iż jest niechlujem i flejtuchem, który jednak ma ,,nosa" do spraw, o których pisze w swojej gazecie, zdolność ( w przeciwieństwie do policji) do rzeczowej oceny sytuacji i rozwiązania śledztwa. Na tle dwóch poprzednich części ta wypadła dosyć przeciętnie, ale i tak uważam, że warto po nią sięgnąć.
,,(...) o zmarłych albo dobrze, albo wcale. A jeśli za życia nie zasłużyli na to, żeby po śmierci mówić o nich dobrze?".
Katowicka policja prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa nauczycielki jednego z liceów. To sprawa, która niegdyś natychmiast przyciągnęłaby uwagę Borysa Dyrdy. Teraz jednak, pogrążony w rozpaczy i wyrzutach sumienia, stał się obojętny na wszystko. Najchętniej tkwiłby w samotności, wpatrzony w telewizor. Nic go nie interesuje, nawet to, co naprawdę ważne. Dopiero telefon od partnerki wytrąca go z letargu. Policja zatrzymała szesnastolatkę, bliską znajomą jej córki. Borys niechętnie wraca do roli dociekliwego dziennikarza i szybko odkrywa, że zatrzymana dziewczyna była regularnie gnębiona przez nauczycielkę. Co więcej, w dniu morderstwa widziano ją w pobliżu bloku ofiary. Dla policji to wystarczający zestaw poszlak, by zbudować prosty obraz winy. Borys, jednak czuje, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana i rozpoczyna własne śledztwo.
Zakończenie poprzedniego tomu dość wyraźnie sugerowało, że trzeci tom serii ,,Kryminalny Śląsk" będzie mocny pod względem emocjonalnym, ale nie spodziewałam się, że aż tak. To historia, w której ciężar psychologiczny gra pierwsze skrzypce. Autorka pokazuje rodzica zamkniętego w swojej rozpaczy, człowieka, który odcina się od świata, zobojętniał na wszystko, a każdy dzień traktuje jak formę kary za popełnione błędy.
Równolegle poznajemy historię nastolatki, dla której szkolne mury przestają być miejscem nauki, a stają się przestrzenią strachu i upokorzeń. Szczególnie poruszające jest to, że krzywda przychodzi ze strony osoby, która powinna chronić, pomagać i być autorytetem. Czy szala goryczy w końcu przeleje? Autorka podsuwa nam różne tropy, którymi podążamy, a w głowie klarują się różne scenariusze.
Dużym atutem jest tło obyczajowe. Realia tamtych lat zostały oddane wiarygodnie zarówno społecznie, jak i kulturowo. Pierwsza edycja ,,Big Brothera", sukcesy Adama Małysza, klimat początku lat dwutysięcznych... Niejednokrotnie łapałam się na tym, że uśmiecham się pod nosem, bo te detale uruchamiały lawinę osobistych wspomnień.
Każdy tom to osobna sprawa i nowe śledztwo, jednak aby w pełni zrozumieć warstwę obyczajową oraz dramat, który dotknął Borysa, warto sięgnąć po wcześniejsze części serii, do czego bardzo Was zachęcam .
Masz jakąś ulubione serię, której kolejnych tomów wypatrujesz z ogromną niecierpliwością?
Osobiście uwielbiam wracać na Śląsk, dzięki serii ,,Kryminalny Śląsk" autorstwa Magdaleny Majcher. Każde spotkanie z Borysem Dyrdą to ten rodzaj historii, który nie kończy się wraz z ostatnią stroną. Ona zostaje pod skórą, w myślach. W pytaniach, które trudno uciszyć.
Tym razem Borys trafia na sprawę brutalnego morderstwa nauczycielki z katowickiego liceum. Ofiarą jest Marianna Szczerba - kobieta, której uczniowie się bali, której nie lubili, której zarzucano gnębienie i przekraczanie granic - została zamordowana w piwnicy własnego domu. Brzmi jak klasyczny punkt wyjścia dla kryminału? Oczywiście, że tak. Jednak szybko okazuje się, że to coś znacznie więcej niż szukanie odpowiedzi na pytanie ,,kto zabił?".
Podejrzenia padają na szesnastolatkę. Dziewczynę, która już na starcie jest na przegranej pozycji. Czy naprawdę mogła z zimną krwią dokonać morderstwa? A może system - jak to często bywa - potrzebuje szybkiego winnego? I tu wchodzi Borys. Poraniony, wycofany, w osobistym kryzysie. Odsunięty od Krysi, pogubiony po tym, co wydarzyło się w jego życiu prywatnym. I mam wrażenie, że to właśnie dlatego ta sprawa dotyka go aż tak mocno. Bo może tym razem da się kogoś uratować. Może tym razem nie będzie za późno.
Czytając ,,Rechtorkę", czułam narastające napięcie, ale jeszcze mocniej ciężar emocjonalny tej historii. Katowice nie są tu tylko tłem. To przestrzeń, która oddycha mrokiem, przemilczeniami, społecznym przyzwoleniem na ,,bo tak było zawsze". Śląsk jest surowy, prawdziwy, momentami przytłaczający. I to właśnie sprawia, że jest tak wiarygodny.
Mocną stroną tej książki jest warstwa obyczajowa. Autorka nie ucieka od trudnych tematów: przemocy psychicznej w szkołach, odpowiedzialności dorosłych, bezradności młodych ludzi, którzy często nie mają dokąd pójść ze swoim strachem. To nie jest historia, która pozwala wygodnie usiąść i po prostu śledzić intrygę. Ona zmusza do przemyśleń, a może nawet i momentami do działania. Zmusza do zadania sobie pytania: gdzie kończy się surowość wychowawcza, a zaczyna przemoc?
Borys Dyrda jest bohaterem nieoczywistym. Nieheroicznym. Jest wręcz zmęczony życiem, które mocno go doświadczyło. Chwilami irytuje w swojej bezradności. Ale właśnie przez to wszystko jest bohaterem tak prawdziwym. Jego prywatne rozdarcie przenika się z prowadzonym śledztwem i sprawia, że ta opowieść ma drugi, dużo głębszy wymiar.
,,Rechtorka" to kryminał, który boli. Ale w taki sposób, który uważam za potrzebny. To opowieść o konsekwencjach. O winie - tej prawnej i tej moralnej. O tym, że czasem największe zbrodnie rodzą się z milczenia.
Ocena: 9/10 - bo po zamknięciu tej książki długo jeszcze siedziałam w ciszy i myślałam nad otaczającym nas światem.
Weronika ma pewien mroczny sekret, który zdeterminował całe jej życie. Pod maską spokojnej bibliotekarki ukrywa błędy i grzechy młodości. Nie planowała...
Weronika ma pewien mroczny sekret, który zdeterminował całe jej życie. Pod maską spokojnej bibliotekarki ukrywa błędy i grzechy młodości. Nie planowała...
Przeczytane:2026-03-01,
„Kryminalny Śląsk” uwiódł mnie kolejny raz. Tym razem trafiła do mnie „Rechtorka”.
16-letnia Martyna zostaje zatrzymana za zabicie swojej nauczycielki Marianny Szczerby. Policja szybko zbiera dowody i wypracowuje przyznanie się do winy oskarżonej. Nie wszyscy jednak są przekonani co do winy nastolatki. Krysia prosi pogubionego po stracie syna Dyrdę o zaangażowanie się w sprawę.
„Rechtorka” to kawał dobrej literatury. Wątek kryminalny przeplata się płynnie z elementami obyczajowymi. Sprawa morderstwa toczy się nieśpiesznie. Nie jest jednak nudno bowiem z wielką satysfakcją odkrywamy z Dyrdą kolejne jej elementy i szukamy dla nich miejsca w tej skomplikowanej układance. Przyczyna i sprawca nie są jednoznaczne do samego finału.
Autorka porusza w tej powieść bardzo ważne i wzbudzające mnóstwo emocji tematy. Dyrda nie potrafi pogodzić się ze śmiercią syna. Szuka przyczyny w sobie. 16 letnia Martyna jest ofiarą przemocy ze strony koleżanek i kolegów z klasy oraz nauczycielki. Delikatna dziewczyna zapętla się coraz mocniej w tragicznej dla niej sytuacji, nie może znaleźć sojuszników, nie widzi wyjścia z matni.
Z tą powieścią się płynie. Jej świat tak wciąga i intryguje, że codzienność schodzi na drugi plan. Liczy się tylko to czym żyją Katowice w 2001 roku. Oddychamy tym samym powietrzem co bohaterowie „Rechtorki”, podążamy tymi samymi ulicami, dogłębnie odczuwamy ich emocje i dramaty.
Żal mi jest rozstawać się z tą książką. Z jednej strony chciałam już poznać prawdę, a z drugiej strony zadomowiłam się w tym świecie, choć nie należy on do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych. Mam nadzieję, że autorka jednak zmieni zdanie i podejmie się kontynuacji cyklu. W tym przypadku trzy tomy to za mało.