TU NIE MA MIEJSCA NA LITOŚĆ ANI KOMPROMISY
1848 rok, dwa lata po krwawym powstaniu krakowskim. Miasto znów zaczyna płonąć gniewem, a w mrocznych zaułkach polityczny ferment miesza się z plotką o zaginionym skarbie.
Gdy w grę wchodzą pieniądze, wielu wyciąga po nie ręce.
Maks Krom mógłby sobie za nie kupić spokój. Ten bezwzględny zabijaka, wtrącony do więzienia za udział w rewolucji właśnie wychodzi na wolność. Nie zamierza umierać za idee, w które przestał już wierzyć. Niestety jego dawny przyjaciel, hrabia Hipolit Zdański, ma inny plan - szykuje kolejne revolterium.
Kiedy na ulicach szepty przechodzą w buntownicze krzyki, pora na nowe układy. W tych niespokojnych czasach byle złodziej lub rzeźnik może zostać przywódcą ludu. Każdy, nawet pyskata baronówna, prowadzi tu swoją własną rewoltę. Czy prawdziwa walka o władzę rozegra się w wawelskich komnatach, czy w buduarze tajemniczej Madame?
Kto okaże się przyjacielem, a kto wbije nóż w plecy?
Ile zbrodni trzeba popełnić, by przeżyć?
I czy stawką w tej grze będzie wolność, fortuna czy miłość?
Autor łączy awanturniczy rozmach, klimat Peaky Blinders i tarantinowską intrygę, by stworzyć historię, która pulsuje napięciem i dramatyzmem, a jednocześnie ukazuje brutalną historyczną prawdą. To opowieść o lojalności i cienkiej granicy między honorem a zbrodnią.
*
,,Prawie nikt nie jest tu niewinny, świat tonie w smrodzie licznych grzechów głównych, a na każdego czekają wątpliwe moralnie kompromisy, pokusy nie do odparcia i zbrodnie, które trzeba popełnić, by przeżyć (albo zginąć z resztką honoru)."
Piotr Kofta
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 544
„Revoluterium” Bernarda Gromka to powieść, która nie bierze jeńców. Brutalna, dynamiczna, mroczna — osadzona w 1848 roku, w Krakowie, który ledwo otrząsnął się po krwawym powstaniu, a już znów zaczyna wrzeć. To historia, w której polityka miesza się z przestępczym półświatkiem, a ideały bardzo szybko przegrywają z pieniędzmi, ambicją i żądzą władzy.
W centrum wydarzeń stoi Maks Krom — były rewolucjonista, zabijaka, człowiek, który swoje już zobaczył i swoje odsiedział. Wychodzi z więzienia odarty ze złudzeń. Nie chce już ginąć za idee, które okazały się puste. Marzy o spokoju i przetrwaniu. Problem w tym, że przeszłość nie zamierza go zostawić w spokoju. Na horyzoncie pojawia się hrabia Hipolit Zdański — dawny przyjaciel, dziś człowiek z planem kolejnej rewolty. Revoluterium ma wybuchnąć na nowo.
Fabuła rozwija się jak lont podpalonej bomby. W mieście krążą plotki o zaginionym skarbie, w zaułkach rodzą się nowe sojusze, a każdy – od arystokratów po rzeźników – chce ugrać coś dla siebie. Tu nie ma jednoznacznych bohaterów. Baronówna prowadzi własną grę, tajemnicza Madame pociąga za sznurki w cieniu buduaru, a ludzie zmieniają strony szybciej, niż padają strzały.
Bohaterowie są wyraziści, mocni, niejednoznaczni moralnie. Maks to postać pełna sprzeczności — brutalny, cyniczny, a jednocześnie gdzieś pod warstwą chłodu wciąż noszący resztki dawnych przekonań. Hipolit to ideowiec, ale czy naprawdę? A może rewolucja jest dla niego tylko drogą do władzy? Każdy coś ukrywa. Każdy ma swoją cenę.
Emocje w tej książce są intensywne i surowe. Napięcie, niepewność, gniew, zdrada, pożądanie — wszystko pulsuje pod powierzchnią. Autor nie idealizuje ani epoki, ani ludzi. Świat „Revoluterium” jest brudny, brutalny i bezlitosny. Honor bywa luksusem, na który niewielu może sobie pozwolić.
Gatunkowo to historyczna powieść sensacyjno-awanturnicza z wyraźnym klimatem noir. Czuć tu energię „Peaky Blinders”, bezkompromisowość rodem z Tarantino i jednocześnie solidne osadzenie w realiach historycznych. To książka dla czytelników, którzy lubią dynamiczną akcję, polityczne intrygi, moralne szarości i bohaterów balansujących na granicy prawa i zbrodni.
Podczas lektury towarzyszy adrenalina. Ciągle ma się wrażenie, że za chwilę ktoś kogoś zdradzi, że sytuacja wymknie się spod kontroli. Nie ma tu miejsca na sentymenty — jest walka o przetrwanie, wpływy i pieniądze. A jednak pod warstwą przemocy i cynizmu kryje się pytanie o lojalność i o to, czy w świecie pełnym grzechu można jeszcze zachować resztki honoru.
„Revoluterium” to mocna, bezkompromisowa historia o rewolucji, która toczy się nie tylko na ulicach, ale przede wszystkim w ludzkich sercach. Jeśli lubisz mroczne, dynamiczne powieści historyczne z wyrazistymi bohaterami i brutalną prawdą o władzy — zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Dwa lata po stłumieniu krwawego powstania krakowskiego z więzienia wychodzi Maks Krom. Ma jeden cel, znaleźć ukryte pieniądze i odzyskać wolność z dala od krakowskich przedmieść. Idee za które kiedyś był gotów zginąć teraz jawią się jako mrzonki. Co z tego gdy jego przyjaciel, zubożały, a wkrótce i wydziedziczony hrabia Hipolit Zdański na w planach kolejną rewolucje. Potrzebne mu tylko pieniądze i podburzeni ludzie, którzy uwierzą w to co on. A w tych czasach niewiele potrzeba by wywołać kolejną burzę.
Doskonała powieść historyczno awanturnicza. Nielada gratka dla fanów dobrej, nie przerysowanej i pokazującej rzeczywistość Krakowa połowy XIX wieku, literatury. W moim odczuciu zbierze większe grono męskich czytelników bo właśnie taka jest to historia. Na wskroś męska.
Czytając o uliczkach i zakamarkach ówczesnego miasta miałam przed oczami jego teraźniejszy obraz. Autor w tak plastyczny sposób zobrazował wygląd Krakowa, że mogłam sobie go bez najmniejszego trudu wyobrazić. Idealnie oddał nastroje panujące w tym trudnym okresie, pod zaborami, pod butem obcych.
W powieści nie do końca wiadomo kto jest wrogiem, a kto przyjacielem. Szantaże, bezwzględne likwidowanie niewygodnych ludzi, ciemna strona miasta i człowieka. Uciechy cielesne i wszechobecna bieda, o braku higieny nie wspominając. To wszystko i więcej znajdziecie w tej powieści. Ja od czasu do czasu lubię zanurzyć się, lub nawet, "potaplać" w tych mniej chlubnych opowieściach miast.
Gratulacje i wielki ukłon w stronę autora za tak świetnie napisaną książkę, dla mnie to była wspaniała podróż i bardzo dobrze spędzony czas. Polecam.
Revolterium, czyli historia przypominająca żywy organizm pełen ambicji, dążenia do ideałów, ale i zdrady. Kraków jako scena wydarzeń jest niczym rana toczona przez nowotwór opanowany strachem i rządy władzy, a to wszystko jest preludium historii, jak rewolucja pożera własne dzieci, a ideały gniją szybciej niż ciała w Wiśle.
Maks Krom bez wątpienia jest postacią ciekawą i to nie tylko w tej opowieści, ale ogólnie w skali literatury. Bohater nie jest typem rewolucjonisty, ani zdrajcy to facet, który zrozumiał, że ideologie są walutą i to więcej wartą niż ludzkie życie.
Opuszczając wiezienie cel jest jeden, nie dać się ponownie złapać. Spodobała mi się dynamika między Kromem a Hipolitem Zdańskim, który jest uosobieniem romantycznej wiary w rewolucje, a tarcie tych postaci jest niczym zderzenie cynizmu z fanatyzmem, bo tak naprawdę gra nie toczy się o to kto ma rację, a kto dłużej przeżyje.
Mocną stroną książki jest jej złożoność, ponieważ ciężko zdefiniować oś fabularną, tu się dzieje dużo, ale jest to samo gęste, bo dostajemy rewolucje, salonowe intrygi, zdrady, zaginiony skarb, i nieustanne doświadczanie bohaterów niczym przepuszczanie ich przez maszynkę do mielenia.
Tutaj nawet wątek uczuć jest podszyty niebezpieczeństwem, ponieważ nie daje ukojenia, a bardziej wystawia człowieka na otrzymanie ciosu, bo za zaufanie płaci się krwią.
Książka bardzo brutalnie pokazuje, że historia nie jest pisana przez ideały, ale przez ludzi, którzy potrafią się dostosować i przeżyć i to właśnie oni będą tę historię przekazywać dalej według własnego uznania, bo wolność jest towarem, a rewolucja tylko formą przemocy.
Revolterium jest wielkim miksem politycznego thrillera, dramatu psychologicznego i trochę przygodówką, a do tego balansuje między honorem a przetrwaniem, czy miłością a zdradą.
Książka nie opowiada, jak ludzie zmieniają świat, a bardziej jak świat zmienia ludzi czy im się to podoba, czy nie.
Książka szybko wciągnęła mnie. A wszystko to za sprawą miejsca i czasu, w którym akcja książki rozgrywa się. Jest to Krakowów, rok 1848. Czasy odmienne od dzisiejszych. Z więzienia wychodzi Maksymilian Krom. Mężczyzna brał udział w powstaniu krakowskim. I nie zamierza więcej brać udziału w takich rewolucjach. Innego zdania jest jednak jego przyjaciel, hrabia Hipolit Zdański. Zamierza on wraz z Maksymilianem odnaleźć zakopany skarb. Czy uda się im odszukać skarb? Kim jest baronówna Chłapowska? Komu można ufać a komu nie? Przekonajcie się sami.
Książka posiada gęsty, mroczny klimat, który potęgowany jest czasami, w której opisane wydarzenia dzieją się. Jest tutaj niebezpiecznie i nieprzyjemnie. Wręcz czuć smród z ulic.
Znajdziemy tutaj wiele zaskakujących zwrotów akcji i bohaterów, którzy potrafią dostarczyć nie małych emocji. Nie zabraknie również intryg, które trzymają w napięciu od początku do końca.
,,Revolterium" to opowieść o lojalności i cienkiej granicy między honorem a zbrodnią. I jeśli chcecie poczytać o jednym z powstań, które miały przynieść Polsce wolność, to bardzo polecam ten tytuł. Osobiście czytając tę książkę, zastanawiałam się czym tak naprawdę jest wolność.
Przeczytane:2026-02-03, Przeczytałem, 52 Książki w 2026 , Mam,
Powieść historyczna z arcyciekawymi postaciami, sugestywnymi opisami, przygodą, skarbem, i rewolucją w tle. Do tego napisana świetnym stylem i odpowiednim językiem. Wszystkie ciumroki, ciarachy, oraz dawno nie słyszane łapserdaki to dla mnie prawdziwe perełki. No nie mogło się nie udać. Powieść wciągnęła mnie na kilka dni. Przepadłam dosłownie od pierwszej strony.
Kraków 1848 roku. Chociaż minęły dwa lata od krwawego powstania, w niektórych rośnie gniew, bunt i chęć do kolejnej rewolucji. Maks Krom właśnie opuścił więzienie, czuje się zniszczony i zniechęcony, chce zaszyć się gdzieś w spokoju, odpocząć z dala od wszystkiego. Na Maksa czeka jego przyjaciel Hipolit Zdański. Namawia go do odnalezienia skarbu. Hrabia Zdański ma plan, ma jeszcze jakieś znajomości, które mogą być ich ostatnią deską ratunku. Niestety do zakopanego skarbu jest więcej chętnych. Do tego czasy mocno niepewne, nie wiadomo komu zaufać, kto jest przyjacielem, a kto jest gotowy wbić nóż w plecy.
Zarówno Maks i Hipolit to dwa odmienne charaktery, kontrast między oboma skłania do zastanowienia co tak naprawdę ich łączy. Męskich postaci przewija się w tej powieści wiele, w tym znane nazwiska, ale nie brak i ciekawych kobiecych bohaterek. Jedna z nich to tajemnicza madame Fekate, a druga to młodsza baronówna Chłapowska, zraniona i mocno skrzywdzona kobieta. Tak więc podążając za bohaterami tej powieści przenosimy się z podejrzanych izdeb, do równie nieciekawych szynków, po czym gościmy na wytwornych salonach, czy zaglądamy do buduarów. Pojedynki, awantury, spiski, zdrady l, idealiści, romantycy, walka I śmierć. No I ten stary Kraków!
Książka jest debiutem autora, a jej premiera była zaledwie kilka dni temu od razu muszę podkreślić, że po takie książki warto sięgać. Takie debiuty lubię. Ogromnie polecam.
"Widzi twarz o rozmiękłej zielonawej skórze. Wystające kości i trupie larwy wychodzące z pustych oczodołów. Dembowski się uśmiecha. Wyszczerza poczerniałe zęby. Jego masywna żuchwa się wydłuża i gnijąca twarz przechodzi w kocią czaszkę. "
"Rozumiem. Ja również cierpię na pewną przypadłość. Jako dziecko uległem wypadkowi. Od tego czasu mam stępione zmysły, szczególnie zaś zmysł powonienia. Nie poczułbym nawet, gdybym wpadł w końskie łajno. "
Polecam.