Powieść historyczna z arcyciekawymi postaciami, sugestywnymi opisami, przygodą, skarbem, i rewolucją w tle. Do tego napisana świetnym stylem i odpowiednim językiem. Wszystkie ciumroki, ciarachy, oraz dawno nie słyszane łapserdaki to dla mnie prawdziwe perełki. No nie mogło się nie udać. Powieść wciągnęła mnie na kilka dni. Przepadłam dosłownie od pierwszej strony.
Kraków 1848 roku. Chociaż minęły dwa lata od krwawego powstania, w niektórych rośnie gniew, bunt i chęć do kolejnej rewolucji. Maks Krom właśnie opuścił więzienie, czuje się zniszczony i zniechęcony, chce zaszyć się gdzieś w spokoju, odpocząć z dala od wszystkiego. Na Maksa czeka jego przyjaciel Hipolit Zdański. Namawia go do odnalezienia skarbu. Hrabia Zdański ma plan, ma jeszcze jakieś znajomości, które mogą być ich ostatnią deską ratunku. Niestety do zakopanego skarbu jest więcej chętnych. Do tego czasy mocno niepewne, nie wiadomo komu zaufać, kto jest przyjacielem, a kto jest gotowy wbić nóż w plecy.
Zarówno Maks i Hipolit to dwa odmienne charaktery, kontrast między oboma skłania do zastanowienia co tak naprawdę ich łączy. Męskich postaci przewija się w tej powieści wiele, w tym znane nazwiska, ale nie brak i ciekawych kobiecych bohaterek. Jedna z nich to tajemnicza madame Fekate, a druga to młodsza baronówna Chłapowska, zraniona i mocno skrzywdzona kobieta. Tak więc podążając za bohaterami tej powieści przenosimy się z podejrzanych izdeb, do równie nieciekawych szynków, po czym gościmy na wytwornych salonach, czy zaglądamy do buduarów. Pojedynki, awantury, spiski, zdrady l, idealiści, romantycy, walka I śmierć. No I ten stary Kraków!
Książka jest debiutem autora, a jej premiera była zaledwie kilka dni temu od razu muszę podkreślić, że po takie książki warto sięgać. Takie debiuty lubię. Ogromnie polecam.
"Widzi twarz o rozmiękłej zielonawej skórze. Wystające kości i trupie larwy wychodzące z pustych oczodołów. Dembowski się uśmiecha. Wyszczerza poczerniałe zęby. Jego masywna żuchwa się wydłuża i gnijąca twarz przechodzi w kocią czaszkę. "
"Rozumiem. Ja również cierpię na pewną przypadłość. Jako dziecko uległem wypadkowi. Od tego czasu mam stępione zmysły, szczególnie zaś zmysł powonienia. Nie poczułbym nawet, gdybym wpadł w końskie łajno. "
Polecam.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 544
Dodał/a opinię:
Euka