Rzeki Londynu

Wydawnictwo: Mag
Data wydania: 2014-03-19
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788374804257
Liczba stron: 384

Ocena: 4.29 (7 głosów)

Nazywam się Peter Grant. Jestem detektywem i uczę się na czarodzieja - jako pierwszy uczeń od pięćdziesięciu lat. Zajmuję się gniazdem wampirów w Purley, negocjuję rozejm między walczącymi ze sobą bogiem i boginią Tamizy, wykopuję groby w Covent Garden - a to tylko rutynowe działania. Duch rozruchów i rebelii obudził się w mieście i na mnie spada obowiązek przywrócenia porządku chaosie, który wywołał. Albo tego dokonam, albo umrę próbując...

Kup książkę Rzeki Londynu

REKLAMA

Zobacz także

POLECANA RECENZJA

Opinie o książce - Rzeki Londynu

Avatar użytkownika - agatrzes
agatrzes
Przeczytane:2014-05-27, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2014,
Debiuty literackie są pewnego rodzaju podróżą w ciemno, gdyż nawet najlepszy opis okładkowy niewiele nam powie o autorze. Czytelnik ponosi większe niż zazwyczaj ryzyko rozczarowania, ale ma też większą szansę na przeżycie czegoś niezwykłego, czego jeszcze nie doświadczył. Osobiście bardzo lubię wycieczki z nieznanym przewodnikiem, choć nie zawsze „wracam” z nich zadowolona. „Rzeki Londynu” to debiut literacki Bena Aaronovitcha, który urodził się i wychował w Londynie. Pracował jako scenarzysta. Stworzył dwa epizody Doktora Who dla BBC oraz kilka odcinków serii Jupiter Moon. Aktualnie mieszka w Wimbledonie. Głównym bohaterem powieści jest posterunkowy Peter Grant marzący o karierze w jednym z prestiżowych wydziałów londyńskiej policji. Niestety jego predyspozycje, a raczej ich brak powodują, że przełożeni widzą go w zespole kontroli postępów dochodzeń. Przypadek sprawia, że młody stróż prawa wzbudza zainteresowanie nadinspektora Thomasa Nightingale, który ratuje go od pracy za biurkiem i otwiera przed nim nowe perspektywy zawodowe. Peter razem z nowym przełożonym angażuje się w sprawę dziwnych morderstw, a prowadzone dochodzenie nie tylko „wiedzie” młodego policjanta tropem zabójcy, ale pozwala też na odkrycie nowego, nieznanego dotąd oblicza Londynu.



Peter Grat jest bohaterem, który wzbudza mieszane uczucia w czytelniku. Roztrzepany i rozkojarzony. Mimo dużego sprytu i spostrzegawczości potrafi wykazać się bezmyślnością i ignorancją. A jego wewnętrzne przeżycia i refleksje ograniczają się minimum.. Wszystkie rewelacje o otaczającym świecie przyjmuje na słowo i nie wykazuje większych emocji. Z drugiej jednak strony jego trafne komentarze i nieudolne próby zaciągnięcia do łóżka koleżanki po fachu Lesley wywołują uśmiech. Nie udało mi się go polubić, ale z drugiej strony nie był na tyle drażniący, żeby wzbudzić moją antypatię. Niedostatki głównego bohatera wynagradzają postacie drugoplanowe, które bardzo dobrze sprawdziły się w swoich rolach i nie zabrakło im wyrazistości ani charakteru. Największym atutem powieści jest Londyn, który został przedstawiony w ciekawy i bardzo plastyczny sposób. Wbrew pozorom miasto nie stanowi tylko tła wydarzeń, ale jest mocno związane z fabułą. I choć autor ciąga czytelnika po zaułkach nie zapomina o zabytkach i miejscach, które  pozwalają dostrzec piękno i klimat tego miasta. Nie brakuje też „wycieczek” do przeszłości oraz wzbogacenia fabuły o nadnaturalne istoty, które nie tylko żyją, ale i prowadzą własne „interesy” w tym miejscu. Autor wykreował ciekawą rzeczywistość i oparł ją na solidnych fundamentach. Tchną magię we współczesny Londyn i pozwolił jej działać. Powołał do życia policjantów i postawił przed nimi zagadkę kryminalną, przy której konwencjonalne metody śledcze nie miały szans przynieść oczekiwanych rezultatów. Zabrał czytelnika do świata magii, przemocy i walki o pozycje oraz wpływy. Pozwolił na obcowanie z istotami, które są poza zasięgiem zwykłego śmiertelnika. „Rzeki Londynu” to kryminał z domieszką urban fantasy przyprawiony szczyptą dobrego brytyjskiego humoru. Nie jest to może wybitne dzieło, ale bardzo dobry początek serii. Niesztampowa fabuła i ciekawie poprowadzony wątek kryminalny sprawiają, że przygoda z tą książką jest interesującym doświadczeniem. Jeżeli macie ochotę na spotkanie z duchami, czarodziejami i bóstwami oraz chcielibyście zobaczyć Londyn, jakiego nie znacie, to ta lektura jest dla Was. Polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2014-05-09, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2014, Mam,
"Rzeki Londynu" są dziełem Brytyjczyka Bena Aaronovitcha. Zanim rozpoczął pracę nad serią urban fantasy o przygodach Petera Granta, dał się poznać światu jako autor dwóch seriali z cyklu o Doktorze Who, jednego odcinka serialu "Casualty", a także współtworzył serial sci-fi "Jupiter Moon". Produkcje te jakoś nigdy szczególnie do mnie nie przemawiały. Obejrzałam może jeden, albo dwa odcinki o Doktorze Who i w sumie na tym się zakończyła moja przygoda z tym serialem. Za to "Rzeki Londynu" z miejsca przykuły moją uwagę. Nie potrafiłam przejść obojętnie obok historii będącej ciekawym połączeniem fantastyki i kryminału, czyli gatunków literackich, po które sięgam najchętniej. Kim właściwie jest Peter Grant? Dobre pytanie. Jeszcze do niedawna był zwykłym posterunkowym stołecznej policji miasta Londyn. Kończył się właśnie jego dwuletni okres próbny, od wyników którego zależeć miał jego późniejszy przydział. Zależało mu, aby zostać prawdziwym gliną - być oddelegowanym tam, gdzie coś się dzieje, móc brać czynny udział w prowadzonych śledztwach. Obawiał się, że szef może zniweczyć jego plany odsyłając go do zespołu kontroli dochodzeń, co krótko mówiąc związane byłoby z siedzeniem za biurkiem i odwalaniem papierkowej roboty. Zdaniem niektórych nie spełniał wszystkich wymogów. Dla przykładu nie potrafił skupić się do końca na danym zadaniu. Podczas prowadzonej akcji potrafił nagle przystanąć, aby przyjrzeć się szczegółom architektonicznym mijanych budynków, bądź też innym rzeczom zupełnie nie związanym z prowadzoną w danej chwili sprawą. Ku zdziwieniu Petera szef przydziela go do pomocy nijakiemu Thomasowi Nightingale'owi, którego praca owiana jest pewną tajemnicą. A wszystko dzięki temu, że na miejscu zbrodni, gdzie odnaleziono brutalnie okaleczone zwłoki pewnego mężczyzny, posterunkowy Grant nie dość, że spotkał ducha, to jeszcze go przesłuchał. Ofiara zginęła w sposób nie dający się wyjaśnić w żaden racjonalny sposób. Najprawdopodobniej śmierć nastąpiła przy udziale nadnaturalnych mocy, przez co jej wyjaśnienie spoczęło na Nightingale'u i jego nowym pomocniku. Bo musicie wiedzieć w tym momencie jedno - nowy przełożony Petera jest najprawdziwszym czarodziejem rezydującym w miejscu zwanym Szaleństwem, gdzie po korytarzach snuje się tajemnicza kobieta o imieniu Molly mająca dziwny nawyk zasłaniania dłonią ust, zupełnie jakby coś ukrywała... Dokąd zaprowadzi ich śledztwo? Czy uda im się schwytać mordercę? Jak Peter radzić sobie będzie jako uczeń czarodzieja? Jednak to nie koniec ich kłopotów. Będą musieli znaleźć rozwiązanie sporu, który skłócił ze sobą dwa rody - Matki Tamizy i Ojca Tamizy. Czy uda im się na czas zapobiec nadciągającej walce? Muszę przyznać, że spodobało mi się to, co znalazłam na kartach powieści Aaronovitcha. Zawarł w niej najlepsze elementy z obu gatunków literackich, o których wspominałam na samym początku, czyli fantastyki i kryminału. Prowadzone przez głównych bohaterów śledztwo zostało przez autora bardzo dobrze przedstawione. Krok po kroku odsłaniane są kolejne fragmenty układanki, pojawiają się kolejne ofiary, zbierane są dowody, na jaw wychodzą różne tajemnice, w ostateczności doprowadzając nas do interesującego zakończenia. Zestawienie ze sobą Petera i Nightingale'a to swoiste zderzenie dwóch różnych światów - połączenie nowego ze starym. Posterunkowy Grant reprezentuje obecne pokolenie, rozeznane we wszystkich nowinkach technologicznych, bez których wręcz nie potrafi się obyć w życiu codziennym. Jest młody, zatem cechuje go pewna niefrasobliwość, chęć przeżywania przygód, świeże spojrzenie na różne sprawy, rozpiera go energia i chęć działania. Za to Nightingale należy do starego świata, o czym świadczy chociażby jego ubiór, poglądy czy metody prowadzenia śledztwa. Sposób w jaki mówi, patrzy na drugiego człowieka, jego stoicki spokój mogą napawać niepokojem. Razem przemierzają ulice współczesnego Londynu, w którym nie brak istot ze świata nadnaturalnego - wampiry, trolle, syreny, duchy... Spodobał mi się pomysł autora na wprowadzenie personifikacji rzek (nie tylko tych w Londynie, ale i na świecie). Wszystkie posiadają ludzkiego przedstawiciela, choć oczywiście nie do końca są to prawdziwi ludzie. Z całą pewnością stanowi to ciekawe urozmaicenie historii. Cała historia to dzieło człowieka o lekkim piórze, który nie ma problemu z budowaniem napięcia oraz odpowiednim dawkowaniem go. Dzięki temu można być pewnym, że biorąc do ręki "Rzeki Londynu" otrzymuje się książkę wartą uwagi, która wciągnie Czytelnika już od pierwszych stron i zapewni mu sporą dawkę przyjemnej rozrywki. Żeby jednak nie było, że tylko rozpływam się w zachwytach nad tą powieścią, wspomnieć muszę o jednym, ale istotnym dla mnie mankamencie. Nie jest to bynajmniej wina autora, a Wydawnictwa. Nie podoba mi się wykonanie okładki. Na grzbiecie znajduje się posrebrzany tytuł, który pięknie się mienił w chwili, kiedy książka była zupełnie nowa. Po skończonej lekturze ze zgrozą zauważyłam, że w miejscu, w którym trzymałam książkę w dłoni niektóre litery częściowo się starły. Nie wygląda to ładnie... Jestem wzrokowcem przez co tego typu szczegóły z miejsca zwracają moją uwagę. Dlatego też w tym miejscu kończę prośbą do Wydawnictwa: zwracajcie proszę większą uwagę na wykonanie Waszych książek, bo niestety coś takiego wpływa negatywnie na to, jak zostaniecie ocenieni przez Czytelników. Moja ocena: 5-/6 recenzja z mojej strony: http://magicznyswiatksiazki.pl/rzeki-londynu-ben-aaronovitch-recenzja-469/
Link do opinii
Avatar użytkownika - kasiulek17
kasiulek17
Przeczytane:2014-04-19, Ocena: 4, Przeczytałam, Czytam regularnie w 2014 roku, Mam,
Nie oceniaj książki po okładce. Ileż ja to sobie razy wmawiałam. Nie sugeruj się opisem na okładce. Wiele razy zapowiedzi albo nic nie wnoszą, ba, nawet nie są adekwatne do zawartości. Wiele też razy zdradzają całą fabułę, więc i książki nie ma, po co czytać, bo i po co. Ostatnio skupiam się w większości raczej na lekkich i przyjemnych historiach obyczajowych. Nadszedł czas, aby powrócić do kryminału, ale nie takiego ,,zwykłego", a z wątkiem fantastycznym, ocierającym się o urban fantasy. Jak było tym razem, przy okazji nowej zapowiedzi wydawnictwa MAG - Rzeki Londynu Bena Aaronovitch`a? Przekonajcie się. Rzeki Londynu to debiutancka powieść Bena Aaronovitch`a. Poznajemy zwykłego londyńskiego policjanta Petera Granta. Peter ma wielkie marzenia w związku z pracą w policji, pragnie zajmować się morderstwami, jeździć w teren. Wie, że nieubłaganie zbliża się koniec jego okresu próbnego. Niestety okazuje się, że będzie pracował w zespole kontroli dochodzeń, czyli odwalał nudną papierkową robotę. Na domiar złego jego znajoma zostaje przydzielona do ekipy zabójstw. Nadarza się okazja i na miejscu pewnej zbrodni Peter spisuje zeznania jednego ze świadków morderstwa. Tym świadkiem jest Nicholas Wallpenny, który ja się okazuje nie żyje. Był przezroczysty - tak jak hologramy na filmach są przezroczyste. Był trójwymiarowy, bez wątpienia realny, i niech mnie diabli wezmą zwyczajnie przezroczysty. Nicholas jak mówi, widział sprawcę, jednak morderca zmienił nie tylko nakrycie głowy i płaszcz, on zmienił też twarz. Na jego drodze staje nadinspektor detektyw Thomas Nightingale, który zmienia całkowicie życie mężczyzny. Dzięki znajomościom i wpływom nadinspektora Peter zostaje wcielony do magicznej londyńskiej policji, która o dziwo pracuje legalnie. Dodatkowo w pracy z Thomasem, Peter posiądzie wiele magicznych umiejętności i pozna wielu dziwnych ludzi, a może i nie ludzi. Skoro decyduje się współpracować z dość kontrowersyjnym detektywem, musi też przenieść się do jego posiadłości - Szaleństwa - oficjalnej siedzibie angielskiej magii. Lektura zapowiadała się nad wyraz interesująco. Już na samym początku mamy dość ciekawe spotkanie z postacią z zaświatów. Autor nie torpeduje czytelnika zbędnymi opisami, wprowadzającymi do lektury, gdyż to nie zawsze daje pozytywny wydźwięk. I za to właśnie dałam wielki plus książce i zatopiłam się w historii. Bohaterzy są dość ciekawie wykreowani, poznajemy ich na tyle ile trzeba. Peter to taki trochę bujający w obłokach mężczyzna, który poprzez swoją prace i zaangażowanie jest pewien, że bardzo szybko awansuje. Niestety rzeczywistość bywa brutalna. Chociaż jak się później okazuje, jeśli spotkamy odpowiednią osobę na swojej drodze to wszystko może się zmienić. Nadinspektor Thomas Hightingale to detektyw o nienagannych manierach, specyficznym ubiorze i postępowaniu. Dopóki autor nie zdradza tajemnicy jego pochodzenia, czytelnik już może się domyślić, że ten pochodzi z całkiem innej epoki. Pojawiają się również inni, równie ważni w historii: Beverly Brook, Tamiza, wampiry, duchy. Aby jednak za wiele nie zdradzać, nie będę ich charakteryzować. Historia rozpoczyna się dość płynnie, trzyma swoją prędkość i poziom, za chwilę na jakiś czas zatrzymuje się, by w końcu niemiłosiernie przyśpieszyć. Jak się okazuje detektywi mają nie tylko za zadanie złapanie mordercy, muszą również zapanować nad przemocą w mieście i szałem, który ogarnia mieszkańców. Rzeki Londynu, to nie tylko fantastyka i kryminał, to również fantastyczna pozycja opisująca w ciekawy sposób sam Londyn, a najciekawsze to upersonifikowanie rzek otaczających miasto, które odegrają dużą rolę w historii. Okładka do mnie nie przemówiła, opis również, jednak coś mi mówiło, żebym przeczytała, bo warto. Książka lekka i przyjemna w odbiorze, pełna ciekawych istot. Przemierzamy razem z bohaterem ulice i rzeki Londynu. Jest również niewielka dawka humoru, ale nie takiego angielskiego, w którym nie wiadomo, o co chodzi. To świetna lektura na pochmurną pogodę, jaka ostatnio zaszczyca za oknem.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Dorot21
Dorot21
Przeczytane:2015-01-07, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki w 2015 roku, Mam,
Avatar użytkownika - Poema
Poema
Przeczytane:2014-07-11, Ocena: 3, Przeczytałam, przeczytane w 2014,
Inne książki autora
Księżyc nad Soho
Ben Aaronovitch0
Okładka ksiązki - Księżyc nad Soho

Nazywam się Peter Grant i jestem detektywem posterunkowym w potężnej armii sprawiedliwości znanej jako policja londyńska (tudzież psiarnia). Szkolę się...

Zobacz wszystkie książki tego autora