Sąd ostateczny

Wydawnictwo: Dolnośląskie
Data wydania: 2010-09-01
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788324587827
Liczba stron: 248

Ocena: 5.15 (13 głosów)

Dziennikarz, były policjant, Emil Żądło spotyka przypadkiem dawno niewidzianą znajomą z narzeczonym. Następnego dnia dowiaduje się, że oboje padli ofiarami makabrycznej zbrodni. Giną zamordowani w okrutny sposób kolejni ludzie. Żądło odkrywa, że ciała ofiar zostają po śmierci groteskowo upozowane i rozpoczyna prywatne śledztwo. Chce jak najszybciej znaleźć mordercę, bo staje się on coraz bardziej bezwzględny i zaczyna zagrażać także bliskim dziennikarza.

Lato mija, ale ani policyjne śledztwo, prowadzone przez nadkomisarza Zebrę, ani intuicja dziennikarza i jego dociekliwość nie prowadzą do rozwiązania zagadki tajemniczych śmierci. Gubią się tropy, a morderca sprytnie wodzi wszystkich za nos. Emil dokonuje jednak odkrycia, które pozwoli mu rozwiązać ponurą zagadkę.

Anna Klejzerowicz, pisarka, publicystka, fotograf, redaktor, przez wiele lat współpracowała z Teatrem Atelier w Sopocie. Sąd Ostateczny jest jej drugą książką.

Kup książkę Sąd ostateczny

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Sąd ostateczny

Avatar użytkownika - Eli1605
Eli1605
Przeczytane:2017-09-29, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2017,

Kolejne odkrycie na liście polskich autorów kryminałów. Moje pierwsze spotkanie z Anną Klejzerowicz i na pewno nie ostatnie. Szukam kolejnej części z Emilem Żądło, którego to bohatera szczerze polubiłam. To samotny, zagubiony człowiek, który mimo własnych trosk i problemów potrafi je oddzielić od spraw zawodowych. Szkoda, że nie jest już policjantem, ale może jako dziennikarz śledczy także będzie wykorzystywał swoje zdolności i intuicję, Dobry, polski kryminał - jak miło to napisać.

Link do opinii
"Sąd Ostateczny" to powieść kryminalna ze sztuką w tle. Anna Klejzerowicz zmierzyła się z historią Gdańska i stworzyła powieść, w której połączyła intrygę kryminalną z opisami Gdańska, a przede wszystkim z tryptykiem Hansa Memlinga "Sąd Ostateczny". Oto w turystycznym kurorcie pojawia się szaleniec, który zabija ludzi, a ich zwłoki układa na podobiznę postaci ze słynnego obrazu Memlinga. Jest bardzo przebiegły i ostrożny, ale gdy nadeptuje na odcisk byłemu policjantowi, a obecnie dziennikarzowi Emilowi Żądło, odkrycie zabójcy jest tylko kwestią czasu. Książkę czyta się szybko, ma wartką akcję, interesującą i trzymającą w napięciu fabułę oraz świetnie wykreowanych bohaterów. Powieść jest skarbnicą wiedzy na temat "Sądu Ostatecznego", jego historii i różnych interpretacji.
Link do opinii
Avatar użytkownika - PrzyKawieZKsiazk
PrzyKawieZKsiazk
Przeczytane:2016-07-06, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam,
Głównym bohaterem powieści jest Emil Żądło, który rzucił pracę w policji, gdyż chciał być niezależny. W momencie, gdy go poznajemy znajduję się on w trudnej sytuacji, gdyż szuka stałej pracy, a wolne chwile spędza przy alkoholu. Emil rozwiódł się z żoną Emilią, która oczekuje od niego zaległych alimentów i pieniędzy na czynsz. Swojego syna nie widział od kilku miesięcy. Chce zostać dziennikarzem, lecz jego pomysł na materiał nie znajduje zaakceptowania w lokalnych gazetach. Do czasu... Pewnego dnia zostaje zamordowana jego przyjaciółka wraz ze swoim narzeczonym, którą znał jeszcze z dzieciństwa. W ciągu następnych kilku dni dochodzi do kolejnych morderstw, które wydają się łączyć w jedną całość. Emil ze względu na fakt znajomości z jedną ofiar postanawia zaangażować się w rozwikłanie zagadki i odnalezienie sprawcy zbrodni. Morderca wzoruje się na wizji "Sądu ostatecznego" Memlinga, znajdującego się w słynnym gdańskim tryptyku. Emil postanawia nieoficjalnie współpracować z kolegą z policji - Zebrą, by rozwiązać zagadkę morderstw, gdyż jego działanie w pojedynkę nie przynosi rezultatów, a z dnia na dzień giną kolejne osoby. Morderca wydaję się być chory psychicznie i zrealizować wizję sądu ostatecznego. "Sąd ostateczny" jest bardzo dobrym kryminałem, akcja rozkręca się już od pierwszych stron, pobudzając wyobraźnię. Autorka wprowadziła do swojej książki bardzo ciekawy zabieg, mianowicie Gdańsk stał się miejscem, gdzie rozgrywa się akcja, a przy tym opisy miasta są bardzo rzeczywiste i naturalnie wplatają się w całość. Książka nie nuży, szybko się ją czyta. Jednym słowem - nie ma tu miejsca na nudę i zbędne opisy. Także bohaterowie są tak naturalni, że ma się wrażenie, iż ta historia wydarzyła się naprawdę. Autorka na kartach swojej powieści pozostawia także miejsce na ukazanie ich rozterek życiowych, problemów oraz pokazuje, w jaki sposób ich też przeraża postępowanie mordercy. Wszystko to tworzy jedną, spójną całość. Tym, co zwróciło moją szczególną uwagę w tej książce jest ukazanie śmierci taką, jaka jest w rzeczywistości - niespodziewana, przypadkowa, brutalna i budząca niesmak - opisy zwłok układanych przez mordercę na podobieństwo tryptyku przyprawia o dreszcz grozy. Książka na pewno przypadnie do gustu miłośnikom gatunku!
Link do opinii
Avatar użytkownika - martucha180
martucha180
Przeczytane:2016-03-24, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2016 r.,
Zbrodnia nie rodzi się w próżni. (s. 197) Gdy pszczoła lub osa wbije żądło w nasze ciało, to boli i piecze, czasami nawet bardzo. A co się dzieje, gdy się ma do czynienia z Emilem Żądło? Tego dowie się czytelnik z serii kryminałów Anny Klejzerowicz. Pierwsze spotkanie już na ,,Sądzie ostatecznym". Od początku narrator przybliża nam nietuzinkową postać byłego policjanta, jeszcze do niedawna dziennikarza, obecnie... ofiarę losu, nieudacznika bez pracy, pieniędzy na życie i perspektyw. Namolna eks żyć mu nie daje, czepia się o zaległe alimenty, zabrania spotykania się z synem, a nieodłącznym towarzyszem bohatera są używki, alkohol i... Papierosy to druga natura Emila. Bez nich nie potrafi jasno myśleć. (s. 308) O tak! Emil kopci jak smok, jednego papierosa za drugim. Normalnie czułam dym papierosów, a przez to byłam wściekła na niego, a po części na autorkę, że mnie zatruwa dymem poprzez swoje literki. W każdym razie mężczyzna w średnim wieku przeżywa poważny kryzys. Któregoś dnia trafia do pubu, w którym spotyka byłą sąsiadkę Dorotę. Od słowa do słowa, od piwka do piwka Dorota z narzeczonym Damianem zawierają pewną ustną umowę z Emilem dotyczącą pracy w bezpłatnej gazetce ,,Rozgwiazda". Dziennikarz następnego dnia ma czekać na telefon. Ale się nie doczekał. Okazało się, że młodzi ludzie zostali brutalnie zamordowani, a ich nagie ciała morderca ułożył w groteskowej pozie. Nie ma też niebieskiej teczki Emila z reportażem. Bohater obiecuje matce kobiety znaleźć mordercę. Aktywność była jego naturalnym żywiołem. Wszedł na ścieżkę, która będzie podążał do celu. Wiedział, że skoro już to zrobił, żadna siła go z niej nie ściągnie. Może błądzić, lecz nie zawrócić. (s. 71) Śledztwo prowadzi podkomisarz Marek Zebra, z którym Emil kiedyś pracował w policji. Teraz panowie nawiązują współpracę. Emil ma niepodważalny argument: Chyba zdajesz sobie sprawę, że ludzie chętniej gadają z dziennikarzem niż z gliną. Nie boją się konsekwencji, mogą pozostać anonimowi, a przy okazji czują się ważni. Przed reporterem otwierają się inne drzwi niż przed policją. Dziennikarz to nie władza, tylko taki sam człowiek jak oni. Mam o wiele szersze pole do działania. Ja pomogę tobie, ty mnie. (s. 76) Po kilku dniach do śledztwa przypadkiem dołącza doktor Marta Zabłocka, pracownica Muzeum Narodowego w Gdańsku, pracująca w dziale konserwacji zabytków, która na punkcie obraz Memlinga ,,Sąd ostateczny" ma hopla. Okazuje się, że wakacje w Gdańsku mogą być i ciekawe, i niebezpieczne. Narrator podążając śladami bohaterów, ukazuje czytelnikowi różne zabytki warte odwiedzenia, a także miejsca bliskie sercu Emila - czuć, że autorka kocha swoje rodzinne miasto i jest z niego dumna, zna je jak własną kieszeń. Mnie osobiście trochę nużyły opisy związane z życiem dziennikarza. Bardziej byłam zainteresowana prywatnym życiem wszystkim bohaterów, kibicowałam po cichu trzem nowo powstającym parom, bowiem i w kryminale może zdarzyć się miłość. W tej powieści ma ona aż trzy różne oblicza. Zgrzytały mi również nazwiska bohaterów: Nurek, Zebra, Mader, Kleczko, lecz Żądło do głównego bohatera pasowało idealnie! Do postaci nie mam zastrzeżeń. No może do tej ilości papierosów Emila. Bardzo spodobała mi się doktor Marta, w której szukałam podobieństw do siebie. O ile obie jesteśmy indywidualistkami racjonalnie stąpającymi po ziemi, o tyle ja nie lubię kotów, aczkolwiek kota Bolero bohaterki w pewnym momencie zaczęłam lubić, a nawet podziwiać. Dzięki opisom mordercy i jego psychiki mogłam wejść w jego świat, mogłam się w nim zanurzyć, poznać jego tok rozumowania, sposób działania i 'boski plan'. Razem z nim słyszałam głosy i przystępowałam do działania, co akurat nie było przyjemne. Nie wiedziałam, jak ów człek wygląda, jak się nazywa, kim jest, czemu morduje, ale nie mogłam dać się ponieść jego obsesji i zwariować! Sam kryminał jest dobrze skonstruowany i wciąga, choć może dla miłośników typowych kryminałów nie będzie porywający. Powieść zaczyna się od fragmentu Apokalipsy św. Jana, a potem dwóch prologów. Wydarzenia pierwszego z nich rozgrywają się ponad 60 lat wcześniej, drugiego tylko miesiąc wcześniej od głównych wydarzeń. Sama akcja jest na przemian wartka i nieco wolniejsza, gdy dotyczy warstwy obyczajowej, historycznej związanej ze sztuką malarską. Autorka dobrze się przygotowała, stopniowo odkrywa przed czytelnikiem tajemnice obrazu Memlinga i jego historię (skojarzenia do pierwszej powieści Dana Browna i obrazu ,,Ostatnia wieczerza" narzucają się same!). Aż się prosi, by do powieści dodać kolorową wkładkę przedstawiającą ten obraz. ,,Sąd ostateczny" to kryminał z rozwiniętym wątkiem obyczajowym i dużą dawką wiedzy na temat najsłynniejszego obrazu znajdującego się w Gdańsku. To też zaproszenie do odwiedzenia tego miasta i zabytków. To także wspólne śledztwo czytelnika z Żądłem i Zebrą, szukających szaleńca... Nic nie rodzi się bez przyczyny. Nawet obłęd. (s. 182)
Link do opinii
Avatar użytkownika - Mysza_99
Mysza_99
Przeczytane:2015-02-23, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2015,
Bardzo dobra książka pani Klejzerowicz. Po dwóch częściach "Czarownicy" byłam sceptycznie nastawiona. Tam czegoś brakowało, czegoś było za dużo. Tutaj - dużo lepiej. Widać, że autorka lepiej się czuje w kryminale. Emil Żądło - sympatyczny człowiek, może troszkę życiowy nieudacznik, ale ogólnie postać z pozytywnym odbiorem. Ciekawe wydaje się nawiązanie do sztuki, do obrazu "Sąd ostateczny" Memlinga - troszkę trąci Brownem, ale motyw wpleciony zgrabnie, ładnie, na dodatek dopracowany w najmniejszych szczegółach. Zbrodnie.. są. Okrutne. Zagadka utrzymuje się cały czas. Ciekawi, kto to robi i dlaczego - nie ma zbędnych opisów, dłużyzn, rozwlekania. Naprawdę zgrabnie napisany kryminał, zawierający wszystko, co mnie w tym gatunku interesuje. Polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - jusia
jusia
Przeczytane:2015-02-07, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki - 2015,
Emil Żądlo; samotny, bezrobotny były policjant, obecnie dziennikarz, któremu życie mówiąc delikatnie rozsypało się; w lodówce pustka, na koncie debet, nowych zleceń brak, a była żona "dobija się" o alimenty. Jako wolny strzelec szuka tematu, który pozwoli mu odświeżyć swoje nazwisko i zdobyć pieniądze na życie. Przypadkowo spotyka dawną znajomą i jej partnera, którzy prowadzą małą gazetę, proponują mu pracę. Kiedy los wreszcie uśmiecha się do dziennikarza, na następny dzień po spotkaniu dowiaduje się, że para została brutalnie zamordowana. Morderca jest niezwykle sprytny. Żądło - dociekliwy, dokonuje odkrycia, które przybliża go do rozwiązania zagadki. Szykuje się dla dziennikarza temat życia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - aishatsw
aishatsw
Przeczytane:2014-06-01, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Od wydawnictw, Przeczytane,
Sąd ostateczny... Chwila, gdy człowiekowi przyjdzie rozliczyć się z wszystkich postępków popełnionych w życiu. I w zależności od wyniku: rozpocząć wspinaczkę po anielskich schodach lub zostać strąconym przez Szatana w czeluści piekieł. W niejednym człowieku wizja ta budzi dreszcz niepokoju... A jeśli pojawi się człowiek, który poczuje się w obowiązku zgładzić grzeszników? Czując, że jest do tego zobowiązany, rozpocznie swój własny Sąd Ostateczny i bez litości zapoczątkuje krwawe żniwo? Emil Żądło, były policjant, obecnie rozwiedziony dziennikarz, który powoli stacza się na dno w zaciszu własnego mieszkania. Za dużo pali, zbyt wiele pije, nie czuje natchnienia, które pozwoliłoby mu napisać coś wartościowego. Sytuacji nie ułatwia skomplikowana sytuacja rodzinna i brak pieniędzy... Kolejny beznadziejny dzień przynosi Emilowi nadzieję. W pubie, gdzie zamierza przepić ostatnie pieniądze, spotyka swoją dawną sąsiadkę i jej narzeczonego. Młodzi ludzie proponują Emilowi pracę w swojej gazecie. Tej samej nocy oboje padają ofiarą wyjątkowo brutalnego morderstwa. Emil postanawia pomóc policji w śledztwie i niespodziewanie odkrywa powiązanie między miejscem zbrodni a słynnym tryptykiem Memlinga znajdującym się w gdańskim muzeum... Na stronach Sądu Ostatecznego Anna Klejzerowicz zabiera nas w niesamowitą podróż. I to podróż nie byle jaką, gdyż na kartach tej stosunkowo niewielkiej objętościowo książki czytelnik znajdzie naprawdę wiele sposobności do jej odbycia. Przede wszystkim autorka funduje nam wycieczkę do świata zbrodni. Wraz z głównym bohaterem, Emilem Żądło, ruszamy na poszukiwanie przebiegłego, inteligentnego i bardzo groźnego zabójcy. O jego szaleństwie i zdecydowaniu przekonują nas momenty, kiedy możemy odbyć podróż w głąb jego psychiki. Autorka zadbała o to, żebyśmy spotkali się z mordercą "oko w oko" i poznali jego tok rozumowania. Nie znamy jego nazwiska, nie wiemy kim jest, ani dlaczego zaczął zabijać. Znamy jednak jego "boski plan" i wyrachowanie... Jak się okazuje, to nie koniec podróży z Anną Klejzerowicz. Autorka oprowadza nas bowiem uliczkami swojego rodzinnego Gdańska, zaprasza do Bazyliki Mariackiej i Muzeum, wstępuje do Oliwy i na Wrzeszcz. Nie zabraknie także podróży w przeszłość, a jak to na ogół bywa, przeszłość ma ogromny wpływ na kolejne wydarzenia. Czytelnik, którego pasjonuje historia i sztuka także znajdzie w tej powieści coś dla siebie, gdyż autorka zadbała o to, byśmy poznali pochodzenie i symbolikę słynnego tryptyku, który odgrywa w powieści tak kluczową rolę. A wszystkie te podróże z autorką łączą się i sprowadzają do jednego: do świetnej powieści kryminalnej i nie tylko kryminalnej. Sąd Ostateczny to wielowarstwowa historia, która pochyla się nie tylko nad kryminalnym śledztwem, ale równie wiele uwagi poświęca prywatnemu życiu bohaterów, podkreśla wagę historii i piękno miasta, które może poszczycić się niebagatelnym bogactwem kulturalnym. Z lektury tej powieści można wynieść niemałą wiedzę, gdyż Anna Klejzerowicz świetnie przygotowała jej tło, zarówno obyczajowe jak i historyczne. I szczerze mówiąc, w powieści łatwo znaleźć miłość i dumę z Gdańska, jakie z pewnością odczuwa autorka :) Żywa akcja, która nie pozostawia czasu na nudę, interesujące tło historyczne, dopracowani bohaterowie, którym daleko do ideałów, wciągająca zagadka kryminalna i ciekawy wątek obyczajowy, nawet niebanalny morderca z misją... - na kartach powieści Anny Klejzerowicz znalazłam to, co lubię. Za jedyny mankament powieści uznaję jej objętość, ale nic poradzę, że kocham grube, opasłe kryminały i wciąż mi mało... Teraz pozostaje mi zaplanować wyjazd do Gdańska. Poza stadionem w barwie bursztynu,gdzie gra drużyna, która skradła część mojego serca, odwiedzę także Muzeum i Bazylikę. Muszę zobaczyć tryptyk Memlinga, po prostu muszę...
Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2014-05-23, Ocena: 6, Przeczytałam, Wyzwanie czytelnicze 2014,
,,Sąd ostateczny", to druga książka tej autorki, którą przeczytałam, ale mam w planach jeszcze inne jej książki, bo wiem, że warto poznać dorobek pisarski pani Anny. Ta książka jest zupełnie inna od powieści obyczajowej ,,Czarownica", którą miałam możliwość przeczytania jakiś czas temu. Jest to momentami trochę zabawny, ale w większości bardzo wciągający kryminał, od którego nie można się oderwać, bo fabuła jest tak skonstruowana, że czytelnik przerzucając kolejne strony myśli: ,,jeszcze jeden rozdział, jeszcze trochę...". Książka jest w pewnym sensie pięknym przewodnikiem po Gdańsku, ale również po malarstwie Memlinga, w szczególności mając na myśli jego dość kontrowersyjny obraz. Główny bohater tej lektury odkrywa podobieństwo ułożenia zwłok zamordowanych osób spoglądają na kopułę dworca PKP w Gdańsku, gdzie znajduje się z półprzezroczystej folii kopia "Sądu Ostatecznego". Pamiętam jak spoglądałam na obraz w półokrągłym oknie fasady dworca, czekając na autobus. W nocy oświetlony był specjalnymi reflektorami , co robiło niesamowite wrażenie. Wisiał tam chyba około 3 lat, od 2006 roku (jeżeli dobrze pamiętam), ale już go niestety nie ma. Oryginał obrazu znajduje się w gdańskim Muzeum Narodowym i podobno zajmie ponad 50 m powierzchni, a kopię tego obrazu można zobaczyć w Bazylice Mariackiej. Wracając jednak do książki, uważam, że jest to jeden z lepszych kryminałów polskich autorów, jaki ostatnio czytałam. Chociaż samego Emila Żądło jakoś nie potrafiłam tak do końca polubić, to mam nadzieję, że spotkam go w innych książkach tej pisarki. Powieść napisana jest z wyjątkową nutą tajemniczości, graniczącą lekko z siłami nadprzyrodzonymi i fobią chorego umysłu (tu mam na myśli mordercę). Autorka ma lekkie pióro i wielką fantazję, sprytnie wplecioną w przedstawienie zarówno postaci jak i ich zachowań, czy sytuacji w jakich uczestniczą.
Link do opinii
Avatar użytkownika - nasturia
nasturia
Przeczytane:2014-05-20, Ocena: 6, Przeczytałam, Czytam regularnie w 2014 roku,
Trochę niechlujny, pijący zbyt dużo, samotny, bez pracy i widoków na nią. Była żona dręczy go nieustannie telefonami w sprawie zaległych alimentów, jednocześnie nie pozwalając na kontakty z synem. Zniechęcenie i frustracja narastają, zupełnie nie proporcjonalnie do posiadanych pieniędzy. To Emil Żądło, były policjant, obecnie dziennikarz bez etatu. Kiedy jedna z gdańskich redakcji odmawia zakupu jego tekstu, postanawia ostatnie pieniądze wydać w pubie. Przypadkowo spotyka tam dawną sąsiadkę z narzeczonym, bardzo młodych ludzi wydających bezpłatną gazetkę. Nie tylko pożyczają mu pieniądze, ale i proponują współpracę. Emil czuje intuicyjnie, że to jego szansa, chwyta się propozycji jak tonący brzytwy, ale zupełnie nie przypuszcza, że to spotkanie będzie końcem dla tych dwojga, a początkiem dla niego. Kiedy seria brutalnych morderstw wstrząsa Gdańskiem, Emil nie przypuszcza, że on sam będzie w centrum tych wydarzeń. Morderca jest przebiegły, nie zostawia żadnych śladów, bawi się trochę w ciuciubabkę z policją, która jest coraz bardziej bezradna. Zebra, dawny kumpel, wiele ryzykuje pozwalając Emilowi dołączyć do prowadzonego przez siebie śledztwa, ale wobec argumentów kolegi nie ma wyjścia. Czy dzięki niesamowitej inteligencji i intuicji głównego bohatera uda się odnaleźć fanatycznego sprawcę krwawych zbrodni? Czy to możliwe, aby miało to związek z XV-wiecznym obrazem Hansa Memlinga ,,Sąd ostateczny"? Sięgając po powieść wiedziałam tylko, że sama Anna Klejzerowicz pisze o niej, że to mroczny kryminał z seryjnym zabójcą. Owszem, ale po zapoznaniu się z nią sądzę, że to zbyt duże uproszczenie, więc pozwolę się nie do końca z tym zgodzić. To powieść wielowątkowa, gdzie ogromne znaczenie odgrywa sztuka i miasto, to właśnie to jest motorem całej konstrukcji fabuły, to one popychają szaleńca do zbrodni. Autorka prowadzi nas uliczkami Gdańska, cudownie przeplata sielski obraz miasta otulonego letnim słońcem z mrocznymi praktykami mordercy. Nie skąpi historii powstania wielkiego dzieła, jakim jest tryptyk niderlandzkiego malarza Hansa Memlinga ,,Sąd Ostateczny", którą umiejętnie łączy z fikcją literacką. Anna Klejzerowicz dzięki swojej powieści pozwoliła mi się poznać jako doskonały kryminalista, nie ustępujący miejsca najlepszym w tym gatunku. Powieść jest bardzo spójna, wszystkie wątki tworzą nierozerwalną całość, a wiedza wraz z przygotowaniem merytorycznym do napisania książki robi ogromne wrażenie. To bardzo dobrze skonstruowana opowieść o historii nie tylko samego miasta czy obrazu, ale i ludzi, którzy są z nim nierozerwalnie związani przeszłością, choć ona nie zawsze dotyka ich bezpośrednio. Nie do przecenienia są rozważania pisarki dotyczące boskiej sprawiedliwości i miłosierdzia, rozważania nad naturą człowieka, która niejednokrotnie pozbawiona jest godności i człowieczeństwa. Bardzo głęboko zapadły mi w pamięć słowa: ,,(...) Czy można być naprawdę dobrym, nie dostąpiwszy przedtem pokusy i grzechu, bólu i cierpienia? Przecież nie istnieje dobro bez zła. Jedno pojęcie warunkuje drugie." Z tak oczywistą tezą nie można się nie zgodzić, to jakby kwintesencja wszystkiego, co dzieje się wokół nas. Pełen wachlarz emocji, możliwość zapoznania się z historią sztuki, opis urokliwego Gdańska - to wszystko i jeszcze więcej w doskonałej powieści ,,Sąd ostateczny" Anny Klejzerowicz.
Link do opinii
Avatar użytkownika - karolinaosewska
karolinaosewska
Przeczytane:2019-07-17, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2019,

"Próba zrealizowania nieba na ziemi kończy się zawsze wyprodukowaniem piekła." Karl Popper

Anna Klejzerowicz " Sąd Ostateczny"
Jest to pierwszy tom przygód byłego policjanta, obecnie dziennikarza Emila Żądło. Autorka zabiera nas w podróż do Gdańska, gdzie giną ludzie, a ich zwłoki są w groteskowy sposób pozostawiane przez mordercę, zabójca nie odbiera swoim ofiarom tylko życia, ale także cześć i szacunek, pozostawiając je nagie i w dziwacznych pozach.
Emil Żądło przez przypadek zostaje wciągnięty w śledztwo poprzez znajomość dwójki z ofiar, decyduje się pomóc w rozwikłaniu sprawy. Okazuje się również potem, że zabójca bierze go sobie na celownik, rozpoczyna z Emilem zabójczą grę, rzuca mu wyzwanie. To Emil zauważa, że pozy w jakich morderca pozostawia ofiary przypominają te namalowane przez Memlinga na jego Sądzie Ostatecznym. Kto dopuszcza się takich rzeczy? Szaleniec, fanatyk? Emil poznaje historię tryptyku, odkrywa zawiłą przeszłość obrazu, poznaje dzięki niemu Martę, swoją nową miłość. Ale zabójca nie ustępuje, bierze na celownik nie tylko Emila, ale także Martę, jego syna i byłą żonę. Emil czuje się osaczony, nie wie czego się spodziewać po szaleńcu. Drży o swoich bliskich.
Rozwiązanie zagadki jest zaskakujące. Mimo że autorka prezentuje nam urywki z przemyśleń zabójcy, jego planów, odsłania przed nami mroczną i szaloną część jego osobowości, jego tożsamość pozostaje dla czytelnika nieznana, a jej odkrycie jest prawdziwą zagadką.
Nie znałam wcześniej twórczości pani Anny, ale Sąd Ostateczny przekonał mnie do jej pióra i na pewno sięgnę po kolejne tomy by poznać dalsze losy Emila i Marty.
Polecam jak najbardziej Sąd Ostateczny, jest to powieść, która nie tylko daje nam porcję mrocznego, wynaturzonego kryminału, zagadkę fanatycznego mordercy, ale także uczy nas, poznajemy historię i losy tryptyku Memlinga, jego przeszłość i to jak trafił do Gdańska, poznajemy, zwiedzamy dzięki tej powieści samo miasto. Jest to jedna z tych książek, które bardzo sobie cenię - nie tylko bawią, ale też i uczą właśnie !
Polecam jak najbardziej ! ?

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - mamulka14
mamulka14
Przeczytane:2017-04-20, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki2017, Mam, przeczytane,
Avatar użytkownika - Muminka789
Muminka789
Przeczytane:2014-07-22, Ocena: 3, Przeczytałem,
Inne książki autora
Królowa śniegu
Anna Klejzerowicz0
Okładka ksiązki - Królowa śniegu

CZY DOBRO - TAK JAK W BAŚNI - POKONA ZŁO? Wyjątkowo długa i mroźna zima, małe miasteczko pod Gdańskiem i morderca, który zbiera krwawe żniwo. W lasach...

Cień gejszy
Anna Klejzerowicz0
Okładka ksiązki - Cień gejszy

Charyzmatyczny, obdarzony nieprzeciętną intuicją dziennikarz w tajemniczym świecie  japońskich zasad i przeznaczenia Spokojne życie znanego gdańskiego...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Orangeboy. Masz u nas dług
Patrice Lawrence
Orangeboy. Masz u nas dług
Nigdy nie będziesz mną
Anna M. Brengos;
Nigdy nie będziesz mną
Mały manipulator
Bartosz Sztybor;
Mały manipulator
Manhattan Babilon
Lech Majewski
Manhattan Babilon
Westerplatte
Jacek Komuda
Westerplatte
Zabójstwo na cztery ręce
Karolina Morawiecka;
Zabójstwo na cztery ręce
Harem
Alex Vastatrix, Waldemar Bednaruk
Harem
Noc, kiedy umarła
Jenny Blackhurst
Noc, kiedy umarła
Pokaż wszystkie recenzje