Sekret matki

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2019-07-31
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788308069066
Liczba stron: 312
Tytuł oryginału: The Secret Mother

Ocena: 4.5 (4 głosów)

Jej całe życie okazało się kłamstwem...

Mroczny thriller psychologiczny o utracie najbliższych, rozpadzie małżeństwa i niszczycielskiej sile mass mediów

Tessa Markham nie potrafi pogodzić się ze śmiercią dwójki swoich dzieci, a jej mąż postanowił poukładać sobie życie na nowo. Kim więc teraz jest? Nie matką? Nie żoną?

Pewnego dnia zastaje w domu małego chłopca. Dziecko twierdzi, że przyprowadził je anioł, a Tessę nazywa ,,swoją nową mamusią". Wezwana policja nie daje wiary wyjaśnieniom kobiety.

Rozpoczyna się medialna nagonka. Tessa zostaje uznana za porywaczkę, a dziennikarze nie odstępują jej na krok. Bohaterka podejmuje śledztwo na własną rękę, lecz z czasem zaczyna wątpić w swoją niewinność. A jeśli to ona uprowadziła chłopca? Przecież wszyscy nie mogą się mylić...

Wciągający dreszczowiec o konfrontacji z bolesną przeszłością oraz zatrważającą prawdą: nigdy nie ufaj nikomu, nawet samej sobie.

,,Nie ma wątpliwości, że Shalini Boland jest królową suspensu. Nigdy nie zawodzi".

BytheLetterBookReviews.com

,,Emocjonalny rollercoaster. Sekret matki to pierwsza książka Shalini Boland, którą przeczytałam i na pewno nie będzie ostatnią".

TheBlondePlotters.com

Shalini Boland - brytyjska pisarka, wokalistka i autorka piosenek. Jej thrillery psychologiczne regularnie zajmują najwyższe pozycje na listach bestsellerów. Mieszka w Dorset wraz z mężem oraz dwójką dzieci.

Tagi: Thrillery psychologiczne

Kup książkę Sekret matki

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Sekret matki

Avatar użytkownika - Renata123mala
Renata123mala
Przeczytane:2020-02-08, Ocena: 6, Przeczytałam,

;Ból czyni cię silnym. Strata czyni cię potężnym"

- Cassandra Clare

Jakże jestem pozytywnie zaskoczona powieścią Shalini Boland, wydawnictwa Literackiego, z gatunku thrillera psychologicznego. ; Sekret matki ; jest odniesieniem do straty po śmierci dzieci, gdzie Tessa główna bohaterka w pewną niedzielę wracając z cmentarza, zastaje w kuchni pięcioletniego chłopca imieniem Harry. Zaskoczona jego obecnością, zawiadamiania swojego męża z którym będąc w separacji mieszka osobno. Kiedy ten się zjawia zawiadamiają policję. Dziecko zostaje zabrane, zeznania spisane, wszystko wskazując na sprawę zamkniętą. Kiedy tego samego dnia niespodziewanie pojawia się sąsiadka Carly, zainteresowana obecnością policji, próbuje się dowiedzieć, czy wszystko w porządku u dziewczyny, ta nie zdaje sobie sprawę że dzięki niej i dziennikarskiemu wścibstwu, rozpęta piekło, czym się stanie w które jej życie. Podając do mediów informację o rzekomym porwaniu dziecka, zastaje atakowana przez dziennikarskie hieny, oskarzona o uprowadzenie, wpada w panikę, nie znając przyczyny obecności chłopca w domu, jego tożsamości, czując że za jego niespodziewaną wizytą kryje się drugie dno. W całej sprawie na duchu podtrzymuje ją Ben, szef który także jest przyjacielem, a być może i kimś więcej. Sprawa rusza do przodu, w momencie kiedy Carly próbując przekonać Tess do współpracy, do rozwiązania zagadki, dowiadują się kim jest chłopca ojciec, docierając tym samym do byłej opiekunki rodziny. Co ma współnego poród Tess z ojcem chłopca? Kim jest Angela Merida Flores? Jaką informację zostawi zmarła żona chłopca? Czy Scott który jak do tej pory uważał swoją żonę za wariatkę, niezrównoważoną psychicznie osobę, która dostaje obsesji na punkcie swoich zmarłych dzieci, zmieni o niej zdanie? Jaka prawda wyjdzie na jaw, jaka mądrość wypłynie z tej powieści?

Nie chcę dokładnie opisywać książki, pragnąc zostawić wiele nie wiadomych, pozamykanych drzwi z wieloma tajemnicami, które są inspirujące w samej treści, pozostawić dreszcz emocji dla czytelnika. Autorka posłużyła się względną narracją która jest łatwa i lekka, powieść czyta się jednym tchem, nie mogąc oderwać się od kartek. Fabuła poprowadzona prawidłowo, nie gubimy wątków, nie wpadamy na nie zrozumiałe przekazy, kobiecy styl, delikatność i elokwencja postaci, załamanej, słabej, będącej w żałobie, można odnieść wrażenie że jest słomką którą może złamać byle podmuch, ale czy taka tragedia nie powaliła by na kolana siłacza? Kolejne zdarzenia pokazały że nie jest flegmatyczna, że posiada własne zdanie, że walczy o uzyskanie odpowiedzi które ją nurtują, stanowczo udowadnia swoją rację, stawiając w niekorzystnym świetle swojego męża, który zamiast wspierać - odrzucił, nie uwierzył, wyśmiał. Podobała mi się ta historia prostej kobiety, która mimo wszystko doprowadziła do końca sprawę, mając chyba żal jedynie do policji która nie wiele uczyniła w sprawie o której huczał kraj. Polecam książkę dla każdej pani która lubi ten gatunek literacki, jednocześnie jest dobrą lekturą na długie wieczory.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2019-09-18, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

"Przeszłość nie jest zamknięta. I nas dogania."

Mimo, że pomysł na fabułę nie należy do świeżych, jednak został ciekawie przedstawiony. Thriller dobrze się czyta, w niektórych momentach potrafi pozytywnie zaskoczyć, w innych dostarcza sporej porcji wrażeń. Intryga atrakcyjnie zapleciona, chętnie się w nią zanurzamy, choć nie można powiedzieć, aby była wielowarstwowa. Odpowiada mi, kiedy zaczynam thriller od intensywnego wejścia w psychikę kluczowej postaci, ustawiam się w odpowiedniej interpretacji, a potem dociekam, co tak naprawdę stoi za jej postawą i zachowaniem. Kolejne zdarzenia wpływają na moją opinię o bohaterze, redefiniuję stosunek do niego, cechy, które pierwotnie okazywały się słabością i bezsilnością, z czasem nabierają oznak siły i determinacji.

Od pierwszych stron czujemy, że przeszłość Tessy znacząco naznacza jej przekonania względem siebie i nastawienie wobec ludzi. Brytyjska pisarka stopniowo odkrywa przed nami tajemnice, niektóre z nich mocno podgrzewając, inne tylko pozornie spychając na dalszy plan. Łatwo poddajemy się napięciu i niepewności, a jednocześnie czujemy, że odkrywanie sekretów, w tym tego najistotniejszego, wprawia w zaskoczenie, chyba że wcześniej zwróciliśmy uwagę na odpowiednie wskazówki. Lekki niedosyt realności końcowych wydarzeń i prawdopodobieństwa finalnych wyjaśnień, ale przecież ten gatunek rządzi się swoimi prawami, nie musi trzymać się sztywno prawdziwych reguł życia, wychodzi poza nie, tak aby dostarczyć czytelnikowi dynamicznych i działających na wyobraźnię wrażeń. Sympatycznie spędziłam czas z książką, zapoznałam się z nią na jedno posiedzenie, przekonała mnie przemiana osobowościowa głównej bohaterki, chętnie jej kibicowałam w odkrywaniu prawdy i odzyskaniu spełnienia.

Tessa Markham zostaje boleśnie dotknięta przez los, straciła dwójkę dzieci, a mąż zdecydował się od niej odejść. Kobieta wpada w depresję, dotyka ją niemoc i marazm, wciąż przeżywa to, co się stało, nie pozwala sobie na chwile wytchnienia od przykrych wspomnień. Ma poczucie, że w żadnej roli nie potrafi się sprawdzić, udowodnić sobie, że jest warta szczęścia. Sprawy zaczynają gwałtownie zmieniać kierunek, kiedy w domu Tessy pojawia się niespodziewanie mały chłopiec uważający ją za swoją mamę. Ze względu na splot różnych okoliczności policja podejrzewa ją o uprowadzenie dziecka. Tessa nękana jest nie tylko przez własne wątpliwości i wahania, ale wepchnięta zostaje też w bezwzględny mechanizm działania mediów koncentrujących się na zdobyciu nośnego materiału do zwiększenia oglądalności. Życie kobiety wywrócone zostaje do góry nogami, nie ma szans na żadną prywatność, a znajomi i bliscy odsuwają się od niej. Jednak Tessa nie poddaje się, pomimo zmasowanej nagonki decyduje się poprowadzić śledztwo na własną rękę i tak naprawdę tylko jednej osobie może zaufać, bynajmniej nie sobie.

bookendorfina.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - ZaczytanyKsiazko
ZaczytanyKsiazko
Przeczytane:,

Dzisiaj kilka słów o książce, którą pochłonęłam dosłownie w 3 wieczory to SEKRET MATKI, Shalini Boland. Mroczny thriller psychologiczny o utracie najbliższych, rozpadzie małżeństwa i niszczycielskiej sile mass mediów. Książka niesamowicie wciąga. W trakcie czytania dociera do nas, że tytuł książki odnosi się do całkowicie innej osoby, niż początkowo zakładamy. Główna bohaterka Tessa Markham jest kobietą, która starciła dwójkę dzieci: córeczka Lily zmarła zaraz po porodzia, a nie długo po tej tragedii straciła synka Sama. Żyje w żałobie, separacji z mężem - Scott'em. Tessa pewnego niedzielnego popołudnia zastaje w domu 5-cio letniego chłopczyka o imieniu Harry, który zwraca się do niej mamusiu. Tessa pytając się go, jak się znalazł w jej domu, odpowiada, że przyprowadził go anioł. Tessa dzwoni po Scotta aby wspólnie coś postanowić - wezwać policję. Tessa jest podejrzana o porwanie chłopca z czym absolutnie się nie zgadza, bo przecież jakimś cudem sam znalazł się w jej domu, ona nie przyłożyła do tego ręki. Zaczyna jednak w to wątpić. Wkróte sprawą zaczynają interesować się media i ropoczyna się medialna nagonka na nią z oskarżeniami, że jest porywaczką. Wsparcie znajduje w swoim szefie Ben'ie, który jako nieliczna osoba wierzy jej. Kobieta postanawa wszcząć prywatne śledztwo wiedząc, że ani policja ani Scott jej nie pomogą bo uważają ją za szaloną i winną (tylko jeszcze nie znaleźli twardego dowodu na to). Do czego śledztwo ją doprowadzi? Jaka okaże się prawda? Kim jest Harry? Czy rzeczywiście oszlała i uprowadziła chłopca? Jeśli chcesz poznać prawdę książkę polecam z czystym sumieniem!

Zapraszam na swój profil na facebooku ZACZYTANY KSIĄŻKOHOLIK

Link do opinii

Tessa traci swoje dzieci. Jej mąż zaczyna układać sobie życie z inną kobietą. Pewnego dnia w swoim domu zastaje chłopca. Dziennikarze robią z niej porywaczkę i nie odstępują na krok. Nikt nie chce wierzyć w jej niewinność. Tessa prowadzi własne śledztwo. Książka trzyma w napięciu. Finał zaskakuje, chociaż w pewnym momencie możemy się domyślać prawdy. Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - AgnieszkaKaniuk
AgnieszkaKaniuk
Przeczytane:2019-09-14, Ocena: 4, Przeczytałam, Recenzenckie , Posiadam,

Kiedy dwoje młodych ludzi decyduje się założyć rodzinę, wszyscy wokół życzymy im szczęścia na nowej drodze życia i chcemy, aby krocząc wspólną drogą, mogli po latach małżeństwa powiedzieć o sobie „I żyli długo i szczęśliwie”. Taki scenariusz na wiele wspólnych lat jest pragnieniem każdej pary. Niestety jednak oczekiwania i marzenia często nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości, ponieważ los potrafi poddać nawet największe uczucie wielu bolesnym próbom, z których mimo starań małżonkom nie udaje się wyjść zwycięsko. Przekonała się o tym główna bohaterka książki Shalini Boland „Sekret matki”, z której recenzją dziś do Was przychodzę.

Tessa i Scot Martkham byli szczęśliwym małżeństwem, lecz dziś, kiedy my czytelnicy za sprawą Tessy wkraczamy w ich życie, od razu dowiadujemy się, że zarówno po ich związku, jak i po wspólnym szczęściu nie pozostał już żaden ślad. Stało się tak dlatego, że nie udało im się wspólnie podnieść po tragicznych przeżyciach, które dosięgły ich rodzinę. Jako młodzi rodzice z niecierpliwością wyczekiwali narodzin swoich ukochanych dzieci. Wspaniała nowina, iż spodziewają się bliźniąt wypełniała ich serca ogromem szczęścia i miłości. I wtedy stało się coś, co zniszczyło cały ich świat. Ich ukochane maleństwa zmarły.
Choć od tamtych druzgocących wydarzeń minął już jakiś czas, to niestety serce matki nie potrafi pogodzić się z tak dojmującą stratą. Mimo leczenia i wielu godzin terapii tamtejsze przeżycia i emocje pozostają w kobiecie nadal żywe. Jak się możecie domyślać to, że nasza bohaterka ciągle żyje przeszłością, odbija się negatywnie na jej relacjach ze Scotem. Mężczyzna postanawia odejść i spróbować ułożyć sobie życie na nowo.
A co z Tessą? Otóż ona żyje z dnia na dzień, Trwa w swoim bólu, który stara się ukoić, oddając się pracy zawodowej. Ale pewnego dnia wracając właśnie z pracy do domu, nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że w domu czeka na nią ktoś, kogo pojawienie się zmieni zupełnie jej życie.
Co ma myśleć kobieta w momencie, kiedy wchodząc do własnego domu, zastaje w nim chłopca, który twierdzi, że przyprowadził go do niej anioł, a ona jest jego nową mamusią? Oczywiście sprawa zostaje zgłoszona na policje, ale niestety zgłoszenie nie zostaje potraktowane przez wymiar sprawiedliwości tak, jak Tessa tego oczekuje. Policjanci, mając wiedzę na temat jej traumatycznych przeżyć z przeszłości, nie wierzą w jej wyjaśnienia, uznając, że to ona porwała dziecko i przyprowadziła je do swojego mieszkania. Co więcej, nie wierzy jej nawet Scot. Wkrótce o całej sprawie dowiadują się media i węsząc temat na pierwsze strony gazet, urządzają nagonkę na Tessę, zamieniając jej życie w koszmar. Kobieta, czując, że została ze wszystkim, co ją spotkało zupełnie sama, postanawia walczyć o swoje dobre imię i oczyszczenie z zarzutów na własną rękę. Tylko jest jeden bardzo istotny problem. W pewnym momencie próby samodzielnego wyjaśnienia, tego, o co w tym wszystkim chodzi, sama zaczyna wątpić w swoją niewinność. A jeśli ci wszyscy ludzie mają rację i ona rzeczywiście porwała chłopca, tylko nic nie pamięta. Przecież to możliwe. W końcu nadal przeżywa stratę swoich dzieci i przerwała terapię. Może powinna znowu zacząć się leczyć?

Na te wszystkie pytania i wątpliwości odpowiedz, znajdziecie oczywiście na kartach książki, ale macie moje słowo, że tego, jakie będzie rozwiązanie zagadki pojawienia się w życiu Tessy małego Harego, na pewno się nie spodziewacie.

„Sekret matki" to wciągający i zajmujący thriller psychologiczny, który doskonale uświadamia nam czytelnikom dwie bardzo ważne życiowe kwestie, które niestety mają swoje potwierdzenie również w życiu realnym.
Po pierwsze to, jak łatwo i bez skrupułów społeczeństwo potrafi szufladkować i przypinać etykiety ludziom. Tessa straciła dzieci, po których stracie cierpi, więc wszyscy wokół założyli, że to, czego doświadczyła, odbiło się na jej psychice i uprowadziła bezbronne dziecko. Z góry została jej przyklejona etykieta porywaczki. I coś w tym jest. Z racji zawodu miałam okazję rozmawiać kilkakrotnie z byłymi więźniami i zawsze, kiedy mówiono im, że po odbyciu kary mają szansę zacząć nowe życie, oni niezmiennie odpowiadali:

„Jeśli raz zostanie ci przyklejona etykieta, to ten smród będzie się ciągnął za tobą już zawsze, i jeśli w twojej okolicy dojdzie do przestępstwa, to choćbyś powtarzał, że jesteś niewinny, to i tak będziesz pierwszym podejrzanym". Przykre, ale jakże prawdziwe.

Drugim równie istotnym problemem, na który autorka książki zwróciła, uwagę jest niszcząca siła szeroko pojętych mediów. To, co spotkało Tessę ze strony dziennikarzy i to, co przeczytała o sobie na stronach wielu portali internetowych, jest dowodem na to, że tak naprawdę wystarczy tylko niewielka pogłoska, by media uczyniły z naszego życia piekło. Byśmy czuli się wręcz zaszczuci, stając się więźniami czterech ścian naszego domu. Każdy z nas, doskonale zdaje sobie sprawę, że dla mediów liczy się gorący temat, który jak najdłużej skupi zainteresowanie i uwagę odbiorców. Oczywiście nie chcę generalizować, bo nie każdy dziennikarz kieruje się takimi przesłankami, ale historia Tessy otwiera nam oczy na to, że mediom nie zawsze chodzi o odkrycie prawdy, a o sensacje i emocje. Dlatego pamiętajcie, nigdy nie wierzcie ślepo w to, co słyszycie i co czytacie.

Wobec powyższego nie muszę chyba już nikogo przekonywać, że „Sekret matki” zdecydowanie warto przeczytać, do czego gorąco zachęcam. Autorka przedstawiła nam poruszającą historię kobiety, która straciła wszystko, co miała i kochała, a teraz została zmuszona do walki o siebie. Finał tej walki zaskoczy ją bardzo, ale Was zaskoczy jeszcze bardziej. Autentyczny wymiar wszystkiego, o czym czytamy w książce sprawia, że postać głównej bohaterki staje nam się bardzo bliska i mocno trzymamy za nią kciuki w tych niełatwych zmaganiach, o to, aby odkryć prawdę.

Na pewno jesteście ciekawi, czy prawda ją wyzwoli i pozwoli wreszcie odzyskać utracone życie oraz spokój, a może będzie to prawda, której wolałaby nigdy nie poznać?
Nie zastanawiajcie się dłużej, tylko niezwłocznie sięgnijcie po książkę, bo na pewno nie pożałujecie spędzonego z nią czasu.

Jednak jest coś, co powinniście wiedzieć przed tym, zanim przystąpicie do lektury. Otóż owszem książka na pewno Was wciągnie i nie będziecie mogli się od niej oderwać, daje Wam moje słowo, ale jest coś, czego mi zabrakło, a mianowicie napięcia. Oczywiście przez całą książkę z ogromnym zainteresowaniem śledziłam rozwój następujących po sobie wydarzeń, ale w moim subiektywnym odczuciu natężenie emocji było zbyt niskie w porównaniu do opisywanych sytuacji. Jak dla mnie klimat był od początku do końca utrzymany na jednostajnym poziomie. Mnie zabrakło dreszczyku emocji charakterystycznego dla tego gatunku książek.
Nie zmienia to, jednak faktu, że jest to świetna książka i musicie ją koniecznie przeczytać.

Recenzja powstała we współpracy z portalem Duże Ka, za co bardzo dziękuję.

https://kocieczytanie.blogspot.com/2019/09/kiedy-tracisz-wszystko-co-jest-ci.html

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Szpetnicy
Maciej Kapuściński
Szpetnicy
Przyjdę, gdy zaśniesz
Agnieszka Lingas-Łoniewska
Przyjdę, gdy zaśniesz
Dopaść Leona Waganta
Wiktor Hajdenrajch
Dopaść Leona Waganta
Tango
Ewa Cielesz
Tango
Na zawsze w lodzie
Owen Beattie; John Geiger
Na zawsze w lodzie
Cień Debory
Magdalena Mosiężna
Cień Debory
Każde twoje słowo
Marta Reich
Każde twoje słowo
Pocztówki z Portugalii
Jolanta Kosowska
Pocztówki z Portugalii
Pani Cisza
Arkady Saulski
Pani Cisza
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy