Speak. Wykrzycz ten ból

Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 2019-02-27
Kategoria: Dla młodzieży
Kategoria wiekowa: 13-15 lat
ISBN: 9788372298225
Liczba stron: 256
Tytuł oryginału: Speak
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Anna Matyszczak

Ocena: 4 (2 głosów)

Co musiałoby się wydarzyć w twoim życiu, żebyś zdecydowała się przestać mówić?

Ile osób wie, że milczenie może być najgłośniejszym krzykiem rozpaczy?


Wyobraź sobie, do jakich rozmiarów musiało urosnąć cierpienie Melindy, skoro zdecydowała się zamilknąć. Trudno zliczyć, ile razy prosiła o wysłuchanie, ile wysłała niemych sygnałów, zanim przestała się odzywać. Odrzucona przez przyjaciół, skreślona z życia towarzyskiego, upokarzana i wyśmiewana – przez to, że nikt nie znał prawdy. Najgorszej prawdy na świecie.
Pierwsze dni w liceum są zwykle szansą na poznanie nowych ludzi i rozpoczęcie kolejnego rozdziału. Za Melindą ciągnie się jednak wspomnienie wydarzenia, o którym wie tylko ona.
Nikt nie chce z nią rozmawiać, byli przyjaciele z dawnej szkoły patrzą z nienawiścią i nazywają ją wyrzutkiem. Dziewczyna musi doprowadzić do konfrontacji ze swoim koszmarem, żeby się z niego obudzić. Co może spowodować przerwanie milczenia?


Teraz jest twój czas, żeby wysłuchać jej opowieści.

Tagi: przyjaźń szkoła literatura młodzieżowa zdrada outsider milczenie nastolatka nastolatki odrzucenie koszmar nadzieja ból

Kup książkę Speak. Wykrzycz ten ból

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Speak. Wykrzycz ten ból

Avatar użytkownika - inthefuturelondo
inthefuturelondo
Przeczytane:,

Ostatnio wiele słyszałam o niesprawiedliwości wobec pokrzywdzonych dziewczyn. Wiem, że nie jest to nowy temat i powinnam się w zasadzie do tego przyzwyczaić, ale nie potrafię. Jestem przecież młodą kobietą, która chciałaby sprawiedliwości, jeśli chodzi o te wszystkie skrzywdzone kobiety.

Główną bohaterką powieści jest nastoletnia Melinda, która rozpoczyna naukę w liceum. Przed nią wiele pięknych chwil, ale dziewczyna nie potrafi się cieszyć z tej perspektywy. Ciągle żyje w strachu przed tym, że jej oprawca powróci. Dodatkowo musi zmagać się z obecnością i ignorowaniem ze strony byłych przyjaciół. Znienawidzili ją z tak błahego powodu, jak wezwanie policji na imprezę, gdzie celem Melindy było zgłoszenie czegoś zupełnie innego.

Właściwie na tej postaci zakończę swoje opisywanie bohaterów, ponieważ to Melinda odgrywa tutaj główne skrzypce. W książce chodzi właśnie o te wydarzenia, które dzieją się wokół niej. Ta młoda bohaterka jest sympatyczna i przyjazna, co widać na pierwszy rzut oka. Stała się ona dla mnie naprawdę bliska, choć nigdy nie przeżyłam tego, co ona. Mam również nadzieję, że nigdy nie będzie mi to dane.

Jestem zaszokowana postawą jej rodziców. Zarówno matka, jak i ojciec nie zauważyli, że z ich córką dzieje się coś bardzo złego. Z roku na rok jej oceny drastycznie spadły, a ona sama przestała mówić. Tak po prostu. Już samo to, powinno być dla nich wystarczającym sygnałem. Nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy przypomnę sobie, że jej rodzice jeszcze na nią wrzeszczeli za to wszystko. Za to, że się nie uczy. Za to, że nic nie mówi i jest NIEGRZECZNA. Do cholery jasnej.

Pojawia się tutaj również nowa koleżanka, która jest tak paskudnie fałszywa, że aż niedobrze się robi. Przyjaźni z Melindą pragnie tylko ze względu na to, że dziewczyna zawsze jest gotowa pomóc. Jest to nic innego, jak zwykłe wykorzystywanie kogoś, aby zgarnąć wszystkie nagrody i pochwały.

Speak to historia, jakich jest wiele, ale nikt o nich nie mówi. Dlaczego? To jest pytanie dnia. Młoda dziewczyna zostaje zgwałcona, ale nie ma odwagi o tym mówić. Wie, że nikt jej nie uwierzy, bo była pijana na imprezie. Wie, że milczenie jest złotem.

Nie sądziłam, że ta książka aż tak mnie poruszy. Myślałam, że to będzie jedna z tych historii, które przeczytam i odłożę na półkę. Jednak odkąd ją skończyłam, wracam do niej myślami i raz po raz boli mnie serce. Dodatkowo czuję ogromny gniew na tych wszystkich osobników płci męskiej, którzy czują się po tym wszystkim bezkarni. Mają jeszcze czelność naśmiewać się i/lub zaczepiać dziewczyny, które skrzywdzili. To jest okropnie smutne.

Przeczytałam również wywiad z autorką, który można znaleźć na końcu książki. Okazuje się, że w wielu amerykańskich szkołach Speak jest lekturą i uczniowie zapoznają się z historią Melindy nie tylko z własnego wyboru. Moim zdaniem, takie działanie jest godne pochwały, ponieważ należy uczyć młodych ludzi szacunku do drugiego człowieka, a jeśli zaczniemy robić to wcześniej, tym lepiej.

Jest to jedna z tych pozycji, do których z pewnością będę wracać i to nie raz. Będę ją również polecać każdemu, na każdym kroku. Uważam, że jest to świetna i naprawdę wartościowa książka, która zasługuje na większy rozgłos, zwłaszcza wśród młodych odbiorców.

Link do opinii

Każdy z nas nosi w sobie jakiś sekret. Tajemnicę, której nie jesteśmy w stanie zwrócić wolności z obawy, że ta może przyczynić się do wielu szkód. Bronimy jej zawzięcie niczym wygłodniały pies kawałka śmierdzącej kości znalezionej pod balkonami na osiedlu. Traktujemy ją jak skarb, gdzie – zamiast go odkopać – zakopujemy jeszcze głębiej, chowając pod dodatkową warstwą słów i dobrych min do złej gry. Po prostu czujemy taką wewnętrzną potrzebę zachowania tej wiedzy tylko dla siebie. Tylko że są takie sekrety, dla których trzeba przerwać passę milczenia...


CZY JESTEŚ W STANIE WZIĄĆ NA SWOJE BARKI CZYJEŚ CIERPIENIE?


Gdybym odważnie stwierdziła, że w sporym stopniu nie przewidziałam tego, w jakim kierunku podąża fabuła, to unosiłaby się nade mną gęsta mgła czystego fałszu. Niestety, zdarzało mi się bezproblemowo odkrywać dalsze kroki bohaterów. Także szybko odkryłam, co takiego sprawiło, że dotąd wesoła i towarzyska Melinda przeistoczyła się w wycofaną, nieco zgorzkniałą nastolatkę. Pomogła mi w tym przedmowa, gdzie jej autorka umiejętnie nakierowuje nas na tę ścieżkę, nie pozwalając snuć dodatkowych domysłów. Gdyby to ode mnie zależało, zrezygnowałabym z tego wstępu. Doskonale rozumiem, że ten list do czytelnika jest aktem odwagi, bo nie każdy byłby gotowy do takiego wyznania, jednak wolałabym umiejscowić go na końcu. W ten sposób historia zyskałaby status bardziej tajemniczej. To jednak nie przeszkodziło temu, bym odczuwała całą gamę emocji. Chociaż „Speak” jest okraszony gorzkim humorem, pozwalającym dojrzeć oczywiste rzeczy w krzywym zwierciadle, nie da się ukryć, że to właśnie strach, samotność oraz niezrozumienie grają tutaj pierwsze skrzypce. Nawet nie zliczę, ile razy pragnęłam wślizgnąć się na karty powieści, aby porwać Melindę w ramiona, starając się przejąć na siebie część jej bólu. O niczym innym nie śniłam, jak o wyrwaniu cierni, które zalegały nie tylko w sercu odtrąconej przez „przyjaciół” nastolatki, ale również w umyśle. Piekielnie bolało mnie jej cierpienie, jak i ludzka znieczulica. Nie byłam w stanie pojąć, jak bardzo trzeba być zaślepionym i egoistycznie podążającym za swoją wizją kogoś, by nie dostrzec, że poprzez swoje nienaturalne zachowanie, nastolatka wręcz błagała o pomoc.

Właśnie na ten czynnik wyczula Laurie Halse Anderson – na znieczulicę społeczną. Nie każdy, kto cierpi, jest w stanie powiedzieć głośno, co jest powodem jego zachowania czy wyglądu. Nie bójmy się przeciwstawić ciążącym nad taką osobą stereotypom. Zapomnijmy o kpiących spojrzeniach tych, którzy tylko liczą na dobrą rozrywkę, dokuczając innym tylko dlatego, że nie są ich wiernymi kopiami. Nie żyjmy w zgodzie ze stwierdzeniem „człowiek człowiekowi wilkiem”. Postarajmy się wyciągnąć pomocną dłoń. Wysłuchać ich. Wesprzeć ramieniem. Spróbować pokazać, że ukrywanie problemu sprawia, że ich sprawca czerpie satysfakcję. Ale – przede wszystkim – nie można się narzucać. Jeżeli nasze wsparcie zostanie odrzucone, nie starajmy się robić czegoś na siłę. Nie pozwólmy jednak, by cała sprawa została zapomniana. Obserwujmy, aby w razie konieczności zainterweniować. Pamiętajcie – ignorując problem, stajecie się współwinnymi.


ZAŁOŻENIE MASKI JEST O WIELE ŁATWIEJSZE NIŻ JEJ ZRZUCENIE


Niegdyś Melinda była wesołą, towarzyską dziewczyną. Nie miewała żadnych problemów w nauce, a wolny czas spędzała w towarzystwie najlepszych przyjaciółek, z którymi nie umiała się rozstać. Niestety nie mogłam poznać jej na tym etapie życia. Kiedy nastolatka „przedstawiła” mi się, tworzyła już wokół siebie barierę izolacyjną. Jej myśli spowijał sarkazm, a słowa... oj, o to w jej towarzystwie było ciężko. I właśnie ten czynnik powinien zastanowić tych, którzy znali ją od tej pełnej życia strony. Melinda zamknęła się w sobie, nie pozwalając nikomu się do siebie zbliżyć. Znacznie wcześniej odkryłam, co takiego stoi za jej zachowaniem, lecz kiedy ta przypomniała sobie tę paskudną chwilę... Wtedy wreszcie by ją zrozumieli! Tylko jak tego wymagać od obcych osób, skoro nawet przyjaciółki postanowiły się od niej odwrócić? A raczej pseudo przyjaciółki. Gdyby takowymi były, to spróbowałyby dociec, co jest nie tak z Melindą. A tak osądziły ją z góry. Nie pozwoliły się wytłumaczyć, tylko z miejsca odcięły od niej, robiąc z dziewczyny wroga publicznego numer jeden. Ugh, doprowadzały mnie do szewskiej pasji! Nie lepsza okazała się Heather. Z początku wydawała mi się przyjazną duszą, która nie zwraca uwagi na docinki, jakimi karmiono jej nową znajomą. Cóż, im bardziej ją poznawałam, tym bardziej pragnęłam wykrzyczeć tej dziewusze w twarz, jaką jest egoistyczną żmiją.

Nie inaczej było z rodzicami Melindy. Doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że zaszły w niej nagłe, niezbyt dobre zmiany. Czy usiedli z nią i próbowali z nią porozmawiać, by wyciągnąć z niej prawdę? A gdzie tam! Szukali przyczyny tego problemu w czymś innym. Zachowywali się tak, jakby pozjadali wszystkie rozumy i tylko ich wersja zdarzeń zdawała się prawidłowa. Szkoda tylko, że w ten sposób zrażali córkę do siebie, przez co ta coraz bardziej się od nich odsuwała. Więcej zrozumienia wykazywał nauczyciel plastyki, pan Freeman. Mężczyzna nie skreślił nastolatki jak pozostali (bo nawet nauczyciele umieli jedynie wytykać jej błędy, nie interesując się jej stanem). Uwierzył w nią, pokazując, że pomimo wyrobionej przez ludzi reputacji, dziewczyna może liczyć na jego dobre słowo oraz wsparcie. I właśnie tym zdobył moje serce!


Każdy, kto będzie oczekiwał od Laurie Halse Anderson powalającego na kolana stylu pisania, może smutno westchnąć. Autorka posługuje się prostym językiem, który z marszu przemówi do nastoletnich czytelników. I nie tylko on. Nawet się nie spostrzegłam, kiedy pani Anderson przelała na mnie cały ciężar Melindy, co zaowocowało tym, że znacznie bardziej wszystko odczuwałam. Po prostu stałam się nią! Tym samym znane mi dotąd schematy odeszły w niepamięć (i nie tylko ze względu na stronę emocjonalną – warto zauważyć, że ta książka powstała dwadzieścia lat temu!), a ja nie umiałam oderwać się od „Speak”!

Przyjemnym dodatkiem okazał się wywiad z autorką, z którego dowiedziałam się nie tylko, jakie emocje odczuwała podczas pisania czy jak powstał pomysł na książkę. Laurie Halse Anderson ukazuje się również od prywatnej strony. Dzięki temu odkryłam, co jeszcze kryje się za historią Marisol i skąd w niej tyle życia. Natomiast co się tyczy korekty... W niektórych słowach brakowało literek lub były one poprzestawiane, a przecinki gubiły się pomiędzy wyrazami, z którymi nie powinny się zapoznawać. Oczywiście te drobne błędy pojawiają się sporadycznie, jednakże osoby mocno wyczulone na to mogą nie przyjąć ich z otwartymi ramionami.


Podsumowując, pierwsze, oryginalne wydanie „Speak” zaistniało na rynku czytelniczym dwie dekady temu, lecz poruszany w niej problem jest (niestety) ponadczasowy. I choć jesteśmy w stanie przewidzieć losy Melindy, nie warto tej książki z tego powodu skreślać. Laurie Halse Anderson, z dozą cierpkiego humoru, stworzyła ujmującą historię, która chwyci za serce każdego, kto nie umie przejść obojętnie wobec cierpienia. Warto dać jej szansę.

Link do opinii

Co musiałoby się wydarzyć w twoim życiu, żebyś zdecydowała się przestać mówić? Ile osób wie, że milczenie może być najgłośniejszym krzykiem rozpaczy?


Laurie Halse Anderson – amerykańska pisarka, twórczyni literatury dla dzieci i młodzieży, autorka powieści historycznych. Ukończyła studia na Onondaga Community College i Georgetown University. Otrzymała nagrody literackie: Rebecca Caudill Young Reader's Book Award, Sequoyah Book Award, Golden Kite Award, Scott O'Dell Award for Historical Fiction, Cybils Award oraz Margaret Edwards Award. Jej książka Speak doczekała się również adaptacji filmowej w 2004 roku (Ucieczka w milczenie).


Wyobraź sobie, do jakich rozmiarów musiało urosnąć cierpienie Melindy, skoro zdecydowała się zamilknąć. Trudno zliczyć, ile razy prosiła o wysłuchanie, ile wysłała niemych sygnałów, zanim przestała się odzywać. Odrzucona przez przyjaciół, skreślona z życia towarzyskiego, upokarzana i wyśmiewana – przez to, że nikt nie znał prawdy. Najgorszej prawdy na świecie.


Nie miałam oczekiwań, bo ani autorka, ani tym bardziej tytuł nic mi nie mówił. Ale to zmieniło się, gdy zaczęłam czytać. Od pierwszych stron miałam nieodparte wrażenie, że już to gdzieś było. Jednak wydawało mi się, że tak rozległe déjà vu nie jest możliwe. Wtedy przejrzałam przestronny Internet i trafiłam na film, który powstał na podstawie tej książki, którą właśnie czytałam. Film Ucieczka w milczenie miałam okazję oglądać kilka miesięcy, a może rok wcześniej.


Melinda jest nieśmiałą i bardzo cichą uczennicą, która właśnie rozpoczęła naukę w liceum. Dziewczyna skrywa straszliwą tajemnicę. Jest izolowana przez uczniów, którzy nie potrafią wybaczyć jej tego, że rok wcześniej podczas jednej z szalonych imprez wezwała policję. Wiele młodych osób zostało wówczas aresztowanych, a niektórzy nawet stracili pracę. Od tego momentu Melinda stała się smutna i zamilkła. Stała się wyrzutkiem.


A miało być tak pięknie. A miało być wzruszająco. A miało... Ale niestety ta książka nie wywołuje emocji, choć temat, który porusza jest ważny i trudny. Brakuje mi słów, żeby napisać jak bardzo jestem rozczarowana i jak bardzo potencjał tej historii został zmarnowany. Speak jest książką nudną, nijaką i po prostu kiepską. Czytałam kilka stron i odkładałam. Dawno nie zdarzyło się żebym tak długo czytała jakąś książkę (zwłaszcza dla młodzieży). Prawdę mówiąc ja ją wymęczyłam, a może to ona (książka) wymęczyła mnie. I gdyby nie film, to momentami już nie pamiętałabym o czym ja w ogóle czytam. Może ta historia miała większy wydźwięk wtedy, kiedy powstała, dwadzieścia lat temu. Teraz, gdy powstaje wiele powieści o podobnej tematyce, nie robi  już takiego wrażenia.


Chyba nie ma sensu, żebym dalej pisała. Nie widzę potrzeby wyżywania się na tej słabiutkiej książce. Być może historia ta przemówi do nastolatek, które mają podobne problemy (mam nadzieję, że nawet jeśli, to nie jest ich wiele). Dla mnie to zdecydowanie za mało. Przykro mi, ale nie polecam.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Topielice
Sylvia Wilczyńska
Topielice
Siódma ofiara
Aleksandra Marinina;
Siódma ofiara
Katastrofalny błąd
Iwona Wilmowska;
Katastrofalny błąd
N.P.
Banana Yoshimoto
N.P.
Cyklon
Przemysław Semczuk
Cyklon
Hotel Aurora
Emilia Teofila Nowak;
Hotel Aurora
Pokaż wszystkie recenzje