Studnia Johna

Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2021-09-05
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788366616875
Liczba stron: 200

Ocena: 5.33 (3 głosów)

Czym jest, skąd się wzięła i co w sobie kryje niezwykła studnia... Studnia Johna?

John Evans kupuje wraz z żoną posiadłość przy Brome Street 114 w stanie Washington. Działka wyróżnia się ciągłym zamgleniem, brakiem słońca i... wielką dziurą w ziemi. Czym jest ta dziura, nazywana studnią? Jak jest głęboka? Co w sobie kryje? Tego John próbuje się za wszelką cenę dowiedzieć. Prowadzone przez niego pomiary spełzają na niczym, a najbliżsi sąsiedzi nie są skorzy do tego, aby cokolwiek na temat studni powiedzieć.

Do czego doprowadzi niezaspokojona ciekawość Johna? Jakie jeszcze niecodzienne zjawiska staną na jego drodze? Jak ta niesamowita studnia wpłynie na jego życie?

O tym opowiada niebanalna, zaskakująca i wciągająca Studnia Johna autorstwa Vincenta Vina. Ciekawa narracja, zagadkowe zdarzenia i nieoczywista historia sprawiają, że książka ta spowija czytelnika mgłą zaintrygowania podobnie jak mgła tajemniczości spowija posiadłość Johna Evansa.

Tagi: Literatura obyczajowo-rodzinna

Kup książkę Studnia Johna

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Studnia Johna

Avatar użytkownika - przyrodaz
przyrodaz
Przeczytane:2021-09-12, Ocena: 6, Przeczytałem,

To była bardzo cienista książka. Wciągnęła mnie do pierwszej strony i ten zapał pozostał do samego końca. Bohaterzy choć nieco jednolici, to jednak mieli różne podejście do sprawy. Chyba im bardziej ktoś potrzebował pomocy, tym mocniej naciskali, by niczego nie robić w tym kierunku. Za nic nie chcieli przyznać, że jedno miejsce było oznaczone nie tylko tajemnicą, ale i dłuższą historią. Już sama studnia mocno mnie przeraziła, ale gdy tylko zaczęli wrzucać w nią opony, których spadanie nigdy nie miało końca, strasznie mnie zastanowiła. To jakby czytać jedną z pozycji Kinga, gdzie były duchy, choć tu może bardziej zjawiska nadprzyrodzone. Niesamowicie lubię tą tematykę, więc może dlatego tak się nią podniecałam.
Powieść jest krótka z przeznaczeniem na historię, a nie zbędne opisy miejsc, choć bywało, że autor bardzo chciał i gdzieś je powciskał:-) Opisy postaci poznamy w wyszukanych dla nich sytuacjach, które będą tego wymagały.
Denerwowała mnie troszkę ta monotonność druku, gdyż choć był duży, co jest wspaniałym plusem, to jednak nie było w nim jakiś przerywników. Dla mnie aż prosiła się o rozdziały, gdyż dłuższe czytanie bez tego typu przerwy nieco męczyło. Bałam się, że jeśli już musiałam zrobić przerwę, to wypadnie mi zakładka i przepadnę. Z pomocą przyszła tu opowieść, która nawet przerwana sprawiła, że nie można było jej zapomnieć. Wracając do czytania już po pierwszej linijce wiedziałam o czym była wcześniej i ponownie mnie wciągała.
Styl był prosty, ale bardzo klimatyczny. Były tu momenty, które już z opisu sugerowały, że zaraz coś się wydarzy i bardzo tego wyczekiwałam. Czasem łapałam się na tym, że niemal nadsłuchiwałam, choć to było głupie, kiedy bohaterowie ściszonym głosem coś tam tłumaczyli. Historia abstrakcyjna, ale przekazana w bardzo realistyczny sposób.
Niespotykana było dla mnie to, że gdy bohaterowie byli znudzeni, to czułam to w treści. Kiedy byli zainteresowani, to i przekaz wywoływał pewnego rodzaju napięcie, które tylko pospieszało mnie, gdy ją czytałam.
Książkę wam polecam, bo historia bardzo ciekawa:-)

Link do opinii

Lubicie książki, w których fabuła otoczona jest aurą tajemniczości i intryguje od pierwszych stronic? Właśnie chcę wam polecić niezwykle ciekawą i nietuzinkową powieść, która pozwoliła mi miło spędzić pierwszy dzień września. Lektura wciągnęła mnie bezgranicznie a czytało się ją w ekspresowym tempie. Aż mi żal było, gdy dotarłam do końca. Autor zastosował genialną narrację, przez co cała opowieść jest wyjątkowo przystępna oraz zagadkowa. Umiejętnie myli domysły wieloma zwrotami akcji, przez co nie można domyślić się finału a przyznam, że zupełnie się tego nie spodziewałam.
Emerytowany urzędnik wojskowy John Evans, przenosi się wraz z żoną do posiadłości Mortonów, która otoczona jest mgłą i spełnia najlepsze warunki do hobbystycznego ogrodnictwa. Za domostwem w ziemi znajduje się ogromna wyrwa, która nazywana jest studnią. Nasz bohater oprócz uprawy swojego ukochanego i zakazanego kaktusa, kupowaniu żyłek do wędkowania, ma nową pasję, którą stało się zmierzenie głębokości dziury oraz dowiedzenie się, co się w niej znajduje. Nowi mieszkańcy odczuwają dziwne zjawiska i doświadczają tajemniczych i niecodziennych rzeczy. Dziwne jest też to, że sąsiedzi milczą i nie chcą wyjawić prawdy o tym miejscu.
Czy ich zamieszkanie w Lyden było aby na pewno dobrym wyborem? Jak wpłynie na małżeństwo to miejsce? Czy Johnowi uda się wreszcie zbadać studnię i zmierzyć jej głębokość? Czy mężczyzna jest bezpieczny a może grozi mu niebezpieczeństwo?
Jestem pewna, że chętnie sięgnięcie po tę pozycję i zaczytacie się w tej historii. 200 stron nie jest zbyt wielkim wyzwaniem a dostarczy wam mega wielu wrażeń i przeżyć. Ja czytając byłam w wielkim napięciu i czasem zszokowana aż nie dowierzałam. Uważam, że powinniście spróbować rozwikłać tę zagadkę wraz z bohaterem, bo ja jestem nią zachwycona. Naprawdę polecam całym sercem.

Link do opinii
Avatar użytkownika - bookaholic-in-me
bookaholic-in-me
Przeczytane:2021-08-27, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

Na nieuchronnie zbliżające się jesienne wieczory mam dla Was ciekawą i niesamowicie wciągającą opowieść. Zadziwia nas od pierwszej strony, stawia przed nami kolejne znaki zapytania, co chwilę zostawia w konsternacji. I gdy już, już myślimy, że sprawa się wyjaśnia to Autor zaskakuje kolejnym zwrotem fabuły. Bo wyobraźnia Vincenta Vina jest niezmierzona i to, co funduje czytelnikowi w tej książce jest nie do opisania- w tą przygodę każdy musi wyruszyć sam!
Kim jest John? Otóż to emerytowany urzędnik wojskowy, szczęśliwie zakochany w swojej małżonce. Amator ogrodnictwa, a w szczególności hodowli kaktusa z rodziny peyotla (swoją drogą ciekawy okaz, warto o nim poczytać ! ;-) ). Miał taki moment w życiu, że namiętnie kupował szpule żyłek wędkarskich i z tym również wiąże się interesująca historia. Momentami w niego wątpiłam, że jednak coś mu się stało, że psychicznie nie udźwignął życia na odludziu, końca kariery zawodowej, obranej ścieżki w życiu.. Ale potem szybko otrząsałam się z tego i ufałam, że wszystkich tych przygód był uczestnikiem, naocznym świadkiem. Bo nawet ogromne ilości jego ulubionej roślinki nie pchnęłyby go do wymyślenia takiej historii!
A co z tą tytułową studnią? Otóż, niepozorna z niej budowla. Choć otoczona mgłą, czasem jakimś blaskiem, to tak naprawdę cała posiadłość tonie w braku światła i mglistej aurze, stąd nic w tym dziwnego. Jednak im więcej mamy z nią do czynienia, im więcej eksperymentów John wykonuje, by rozwiązać zagadki z nią związane, tym ona coraz bardziej nas intryguje. Ona jak i całe miasteczko Lynden, w którym osiadł główny bohater wraz z żoną.
Niesamowicie ciekawy styl Autora pozwala nam na pełne zaangażowanie w snutą przez niego opowieść. Czyta się ją szybko, a dzięki interesującej narracji w całej historii panuje intrygująca, tajemnicza atmosfera. Moim zdaniem to świetna propozycja na oderwanie od rzeczywistości, która z całą pewnością zafunduje Wam wiele zaskoczeń. Na zachętę, na kolejnym zdjęciu, cytat z piosenki, która niemal prześladuje biednego Johna. Czemu akurat ta piosenka i w jakich momentach się pojawia? Sięgnijcie po tę sympatyczną książkę, a dowiecie się nie tylko tego, ale też wciągniecie w tajemnicze i niecodzienne zjawiska w stanie Washington.

Link do opinii