Trędowata

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2005-07-17
Kategoria: Romans
ISBN: 978-83-61297-24-6
Liczba stron: 594

Ocena: 5 (17 głosów)
Inne wydania:

„Trędowata”, powieść realizująca odwieczny temat „księcia i kopciuszka”, wydana w 1909 roku przez słynną oficynę Gebethnera i Wolffa, w pierwszym momencie została przyjęta przez krytykę z pełną rezygnacji wyrozumiałością, nawet Bolesław Prus napisał o tym debiucie recenzję pozytywną.

Dopiero ogromne powodzenie czytelnicze i dwie adaptacje filmowe obudziły prawdziwą wściekłość świata literackiego. Historia uczucia między dumnym, rozpieszczonym przez życie i kobiety magnatem, ordynatem Michorowskim i skromną, szlachetną i uroczą szlachcianką Stefcią Rudecką, na drodze spełnienia którego stają przesądy społeczne i fanatyzm rodów arystokratycznych, stała się lekturą masową. W biednej, niechcianej przez środowisko arystokracji Stefci rozpoznawały się rzesze czytelniczek (i czytelników – dodajmy gwoli sprawiedliwości), które pragnęły lepszego życia i silnych, prawdziwych wzruszeń. Zasługą Heleny Mniszkówny było to, że klasyczną formułę romansu ubrała w kostium narodowy i przeniosła w realia ostrych na przełomie XIX i XX wieku sporów o podziały i nierówności społeczne. Mezalians był jednym z najważniejszych tematów literatury polskiej dziewiętnastego wieku, wątek ten znajdziemy również w „Lalce” czy „Nad Niemnem”. Natomiast fakt, że fabułę książki umieszczono w świecie polskich dworów szlacheckich i pałaców magnackich spowodował, że po II wojnie światowej powieść stała się wręcz legendarna i zakazana, krążyła przez wiele lat tylko w odpisach. 

„Trędowata” to historia miłości trudnej, a jednocześnie doskonałej, zmysłowej i duchowo idealnej, a zakończonej tak, jak kończyły się największe romanse wszechczasów: „Romeo i Julia” czy „Tristan i Izolda”. W chwili, gdy już wydaje się, że kochankowie zwalczyli wszelkie przeciwności i szczęście jest na wyciągnięcie ręki, dopada ich ta, przed którą nie ma ucieczki. Śmierć. I jest to zakończenie idealne. Los Stefci Rudeckiej i ordynata Michorowskiego to los tragicznych kochanków, którzy jednak mówią do nas z odległej epoki: nie bójcie się i idźcie zawsze za odgłosem serca.

Kup książkę Trędowata

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Trędowata

Uprzedzenia w stylu retro

Akcja powieści rozgrywa się na przełomie XIX i XX wieku i jest osadzona w społeczeństwie arystokratycznym. Jest to historia nieszczęśliwej miłości młodej guwernantki Stefanii Rudeckiej i ordynata Waldemara Michorowskiego. Okoliczności, w jakich zapałali do siebie miłością romantyczną i niemalże idealną nie pozwoliły na szczęśliwy rozwój i finał historii.

Stefania, wywodząca się ze szlachty panna, doznawszy zawodu miłosnego, obejmuje posadę guwernantki w domu wdowy baronowej Elzonowskiej i zarazem ciotki Waldemara. Jej podopieczną jest córka kobiety, Lucia. Początkowo relacja Stefci i Waldyego jest chłodna, a nawet pełna zgrzytów.

Tymczasem mieszkańcy majątku, który mieści się w Słodkowcach, żyją swoim życiem i w miarę upływu czasu nauczycielka poznaje tajemnice rodzinne. Jedną z nich opowiada jej senior rodziny, dziadek ordynata, pan Maciej. Z tej opowieści wynika, że swego czasu żywił ogromne uczucie do pewnej kobiety, z którą nie mógł się związać z przyczyn społecznych. Presja rodziny wymogła na nim podjęcie decyzji, która zaważyła na całym jego późniejszym życiu. Smutna historia ma swoje odzwierciedlenie w relacji pary głównych bohaterów i skutkuje tym, że nauczycielka zostawia pracę i z obawy przed możliwością powtórzenia się schematu sprzed lat, opuszcza majątek.

Powieść przenosi nas do świata hrabiów i baronów, czyli sfer arystokratycznych, a tym ostatnim nie przysługuje swoboda zachowań. Liczą się pozory, klasa, ród. Autorka zaprezentowała cały wachlarz osobowości należących do tej klasy.
Pan Maciej to senior rodu. Łączy go piękna więź z ukochanym wnukiem. Nie raz zdarzyło mu się popaść w nostalgię z powodu nieobecności młodego Michorowskiego, a w pewnym momencie jest gotów sprzeciwstawić się normom popierając wnuka i tym samym uszczęśliwić młodzieńca. Pan Maciej nawiązuje serdeczną relację ze Stefcią, gdyż ta do złudzenia przypomina mu swoją niespełnioną miłość.
To nie jest tak, że reszta mieszkańców ma dla nauczycielki oziębły stosunek. Przeciwnie. Traktują ją z szacunkiem i chętnie obcują z towarzyszką Luci.
Inaczej ma się sprawa z tak zwanym towarzystwem, które nie może być dalekie Stefci, gdyż ona podąża tam, gdzie panienka Elzonowska. Są to chwilę drobnych zgrzytów i uprzedzeń nieskutkujące poważniejszymi urazami, ale piętnujące pochodzenie Stefanii, które, dla przypomnienia, nie jest wcale niskie. Nasuwa się pytanie: skąd takie deprecjonowanie jej osoby. Odpowiedzią jest brak odpowiedniego tytułu.

Miłość bohaterów jest świeża, naturalna i niezwykle sentymentalna, ale nie mogła być inna z uwagi na charaktery tych dwojga. Obawę, którą dziewczyna wyraźnie okazywała w pierwszej fazie uczucia, zwalczył niepochamowaną determinacją, starając się o nią ze wszystkich swoich sił. Początki nie były łatwe, a pozytywne nastawienie dziewczyny względem adoratora zdawało się wątpliwe. Czas pozwolił na to, aby się lepiej poznali i przy okazji spotkań, które były częste, u Stefci nastąpił przełom w postrzeganiu ordynata.
Mężczyzna w międzyczasie musiał również odpierać nachalne swaty, które miały stworzyć mu idealny związek i połączyć tym samym dwa wielkie rody. On jednak jasno wyrażał swoje stanowisko względem tamtej panny.

Wspomniałam już o dworze w Słodkowcach- miejscu pracy Stefanii, ale jest i inna ogromna posiadłość, własność Waldemara, która odgrywa nie mniejszą rolę jak ta pierwsza. Głębowicze to nowoczesny, pełen przepychu dwór ordynata. Któregoś razu Waldemar zabiera tam swoich bliskich, w tym Stefanię, która nie miała jeszcze okazji zobaczenia jego dworu. Towarzystwo znajduje tam wyśmienitą rozrywkę. Stefania ma szansę pokręcić się trochę po strojnych salach i wspaniałych komnatach. Galeria, której nie omieszkuje zwiedzić, robi na niej największe wrażenie. Jest to miejsce przepełnione strasznie dziwnym jakby mrocznym klimatem, a to za sprawą postaci zerkających na nią z ogromnych obrazów. Przodkowie Michorowskich wpłynęli na jej emocję, zwłaszcza jedna kobieta, której aurę doskonale podsumowała Stefania w rozmowie z napotkanym w grodzie Waldym.

Język powieści, która obfituje w niezliczone i niekrótkie opisy krajobrazów, jest przepiękny a sama historia urocza, choć dramatyczna. Pisząc „urocza” jestem daleka od twierdzenia, że to „słodka” opowieść o miłości. Nie ulega natomiast wątpliwości, że namiętność odgrywa tu sporą rolę: jest ona w gestach, słowach i myślach bohaterów, zwłaszcza Waldyego.

Dwóch kochanków? Trochę nudno- można by stwierdzić. Nic bardziej mylnego. Jest przecież jeszcze panna Rita i hrabia Trestka. Kim są? Powiedzmy, że bliskimi ordynata, ale szczegóły tych koneksji pozwolę sobie zachować dla siebie. Dodam jednak, że ktoś tu do kogoś pała ogromnym uczuciem. Czy mam na myśli Trestkę i Ritę. Nie mówię tak, nie mówię nie, ale rzec trzeba, że ordynat jest obiektem pożądania wielu dam.

Najmilej czyta się o zwyczajach i codzienności ludzi z takich posiadłości. Konkretniej? Konie, powozy, wyprawy na polowanie, strzelanie, gry i zabawy towarzyskie. Niezwykłe i bardzo wizualne były opisy pomieszczeń i budowli, które okazują się pomocne w zrozumieniu rangi stanowiska, jakie zajmował ordynat i jego krewni.

Reasumując dla miłośników klasycznego melodramatu czy obyczajówki jak najbardziej na tak.

Link do opinii
Avatar użytkownika - KlaudiaKonieczna
KlaudiaKonieczna
Przeczytane:2013-11-14, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,

W 1909 roku w Krakowie po raz pierwszy wydana została dwutomowa powieść Haliny Mniszkówny pt. „Trędowata”. Najsłynniejszy polski melodramat został już skrytykowany i przemaglowany na wszystkie możliwe strony, ale i ja nie odmówię sobie kilku słów o tej powieści.

Podstawowym pytaniem jest: o czym właściwie jest ta książka? Nasuwa się oczywiście fabularna odpowiedź. Oto Stefania Rudecka niezamożna szlachcianka zakochana w magnacie Waldemarze. Razem pokonują przeszkody by ich miłość zwyciężyła. Kończy się oczywiście nienajlepiej bo inni przedstawiciele szlachty buntują się przeciwko takiemu mezaliansowi. Innym pytaniem jest czy autorka cokolwiek ukryła w szytym złotymi nićmi melodramacie. Otóż okazuje się, że i owszem. Oprócz dość banalnej historii miłosnej (z historii „Kopciuszka” żywcem wzięty) w powieści mamy również dość istotny motyw patriotyczny. Stefcia, która pojawia się w Słodkowodach po to by nauczać młodziutką (aż całe 3 lata młodszą) Lucię uprawia jakąś dziwną promocję języka polskiego. Dziewiętnastoletnia letnia Stefcia mówi wszystkim „Czytajcie Kołłątaja! To najlepsze co możecie zrobić!”. A przecież Kołłątaj pisał trudne, nieprzystępne teksty. Nie sądzę by ktokolwiek miał ulec czarowi języka polskiego sugerując się tekstami tego uczonego. Ale liczy się! Stefcia prezentuje się jako dobra krzewicielka polszczyzny w mowie i piśmie. Drugim zagadnieniem jest konflikt w obrębie klasy. Przede wszystkim walczy Waldemar z całą resztą arystokracji. Walczy o to by Stefcia mogła zostać jego małżonką. Nie wszystkim się ten pomysł podobał co koniec końców doprowadziło do zguby głównej bohaterki. To właśnie hrabia Barski na jednym ze spotkań mówi: – Pardon! ale wśród nas ona jest niewłaściwym elementem, elle n’est pas pour nous! Nie trzeba się z nią zbliżać i poufalić. Panna Rudecka jest dla nas – trędowata. To wtedy po raz pierwszy Waldemar poczuł jak trudno będzie mu przekonać swoją rodzinę oraz znajomych do Stefci – guwernantki. W powieści pojawia się również temat czystości. Stefania jest czysta. Jest nieskalana zarówno jeśli chodzi o jej fizyczne piękno, ale również stan umysłu (i choć wcale nie chodziło mi o jej poziom inteligencji to niech już tak zostanie). Stefcia chodzi jedynie w jasnych kolorach, jej twarz jest zawsze czysta i cudowna. Jej dłonie delikatne i zmysłowe. Bohaterka jest również dziewicą. Pewnie dlatego otoczony przez wianuszek kochanek Waldemar właśnie nią się interesuje. Stefcia jest twierdzą do zdobycia. Wyzwaniem. Oczywiście w tym wszystkim nie chodzi jedynie o czystość Stefci. Czystość rasowa jest niezwykle istotna w tej dwutomowej powieści. Najwyższa arystokracja dbała o to by ich krew nie została zmącona przez byle krwinki. Co istotne nawet zmarli przemawiający w snach mieli istotny głos w sprawie mezaliansu. Czystość w każdym wymiarze (czysta miłość, czysta postać, czysta rasa) jest istotnym wątkiem w powieści. Dobro i zło. Dobro zwycięża zło. Wielokrotnie. Dobrem jest oczywiście nieskalana niczym Stefania Rudecka. Złem jest Waldemar, który żyje w przepychu w otoczeniu rozpustnic. I dobro Stefci pokonało złego Waldemara. Bohater zmienił się na lepsze. Kierowany miłością magnat zaczyna postępować zgodnie z zasadami. Stefcia zmienia również całe arystokratyczne otoczenie Waldemara. Po śmierci bohaterki wszyscy (no dobrze, nie wszyscy) budzą się ze snu i dostrzegają, że ich pieniądze są tylko pieniędzmi a w życiu najważniejsze jest szczęście. Dobro zwycięża. Pojawia się również rozpacz. Emocja ta towarzyszy czytelnikom przez część stronnic. Zrozpaczony jest dziadek Maciej po stracie ukochanej, zrozpaczona jest babka Stefanii Stafania, zrozpaczona jest główna bohaterka (tak mniej więcej przez 80% akcji), w końcu zrozpaczony jest Waldemar i cała rodzina Rudeckich. Wszyscy są zrozpaczeni i ta rozpacz bijąca z poszczególnych rozdziałów jest przygniatająca. O formie tej powieści powiedziano już tak wiele złego, że nie ma sensu tego wszystkiego powtarzać. Bo nie wszystkim muszą się podobać kwieciste opisy wszystkiego, ale raczej wszyscy uśmiechną się czytając opis marmurowej rzeźby opatulonej wypchanym wężem. Już pierwsza strona zapowiada co nas czeka. „Dniało. Wstawał świt. Jasna smuga na wschodzie rozszerzała się dalej i dalej. Z różowej wpadała w tony blade, coraz świetlistsze, prawie przejrzyste, haftowane na tle złotogłowiu. Powietrzne, pełne surowych powiewów nocnych, wchłaniało słoneczne smugi, wilgocią mgły opadając na dół, z każdą chwilą było rzeźwiejsze, jak brylantowe”. Stefcia irytuje swoją egzaltacją, swoją wylewnością, swoją naiwnością i głupotą. Ale i tak życzy jej się dobrze. Pierwszy tom był dla mnie katorgą. Sztucznie nadmuchany język, irytująca bohaterka i opisy ciągnące się na długie strony. Dopiero po wzięciu głębszego oddechu przed drugim tomem i uodpornieniu się na emocje głównej bohaterki gotowa byłam poznać sekret popularności „Trędowatej”. Nie podzielę się jednak tym sekretem. Odkryjcie go sami. Dacie radę.

Link do opinii
Bardzo mi się podobałą ta historia z balami w tle.Polecam i ocena 6
Link do opinii
Avatar użytkownika - mircia
mircia
Przeczytane:2019-09-27, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, przeczytane, 12 książek 2019,

Stary, dobry, klasyczny romans, z wyidealizowanymi i jaskrawymi bohaterami, trochę niedzisiejszy. Główny temat to związek Stefci i Waldemara - mezalians pozornie nie do przyjęcia. Poza tym przedstawiono tu obraz wyższych sfer tamtych czasów, ich wad, jak zamknięcie na innych, i zalet, jak dobre gospodarowanie majątkiem, które prowadzi do rozwoju własnego posiadania jak i bytu swoich pracowników.
Warto przeczytać czasem coś z tego gatunku.

Link do opinii

„Trędowata” Heleny Mniszkówny uznawana za najsłynniejszy polski melodramat to książka warta poznania ze względu na to, że wbrew pozorom nie jest klasycznym romansem, a powieścią o miłości.
Książka daje też świetny przekrój życia społeczno-towarzyskiego arystokracji polskiej z początku XX wieku. Jej zamiłowanie do wszystkiego co zagraniczne z jednoczesną wzgardą polskości oraz ścisły podział klasowy determinują traktowanie głównej bohaterki Stefci Rudeckiej, szlachcianki, jako trędowatej pośród tej najwyższej sfery. Jedynie wąskie grono jest jej przychylne z uwagi na jej skromność, naturalność i inteligencję.
Na uznanie w książce zasługuje postawa ordynata Michorowskiego nie tylko jako zainteresowanego Stenią, w zakresie walki o uczucie, ale i jako inicjatora rozwoju niższych warstw społecznych wraz z jego poglądami oraz samymi działania na rzecz ludności.
„Trędowata” to również psychologiczna analiza rodzącego się szczerego uczucia.
Na uznanie (jeśli dany czytelnik to lubi) zasługują plastyczne i długie opisy przyrody.
Faktem jest, że książka ta bywa ckliwa (ale jest jednocześnie piękną powieścią pełną emocji). Pragnę zauważyć, że zarzut ten nie bywa podnoszony w odniesieniu do „Damy kameliowej” uznawanej za klasykę literatury, podczas gdy w obu powieściach znajduję cechy wspólne.
Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - jolantasatko
jolantasatko
Przeczytane:2017-05-03, Ocena: 5, Przeczytałam, książki bez daty,
Avatar użytkownika - Terenia
Terenia
Przeczytane:2017-03-09, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - damonowa
damonowa
Przeczytane:2016-12-01, Ocena: 6, Przeczytałam,
Inne książki autora
Ordynat Michorowski
Helena Mniszkówna0
Okładka ksiązki - Ordynat Michorowski

Kontynuacja najsłynniejszego polskiego romansu! Najsłynniejszy polski melodramat „Trędowata” kończy się śmiercią Stefci Rudeckiej, niezamożnej...

Gehenna, czyli dzieje nieszczęśliwej miłości
Helena Mniszkówna0
Okładka ksiązki - Gehenna, czyli dzieje nieszczęśliwej miłości

Poruszająca powieść jednej z najbardziej poczytnych polskich pisarek Młodziutka Andzia Tarłówna jest uroczą panienką, pełną dobroci i ufności. Jej...

Recenzje miesiąca
Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę
Małgorzata Musierowicz, Emilia Kiereś
Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę
Winne
Jarosław Czechowicz
Winne
Złoty dukat
Grażyna Bąkiewicz
Złoty dukat
Gruzińskie wino
Anna Pilip
Gruzińskie wino
Trzeci etap
Katarzyna Ryrych
Trzeci etap
Po prostu Mama
Renata Piątkowska
Po prostu Mama
Banialuki do zabawy i nauki
Agnieszka Frączek
Banialuki do zabawy i nauki
Polscy szpiedzy 2
Sławomir Koper
Polscy szpiedzy 2
Dzieci żółtej gwiazdy
Mario Escobar;
Dzieci żółtej gwiazdy
Pokaż wszystkie recenzje