Tysiąc odcieni błękitu- PORUSZAJĄCA OPOWIEŚĆ O ROBOCIE, OD KTÓREGO MOŻEMY UCZYĆ SIĘ CZŁOWIECZEŃSTWA
Rok 2035. Życie dwóch sióstr toczy się w cieniu toru wyścigów konnych. Ich mama prowadzi restaurację tuż przy hipodromie. Starsza siostra, poruszająca się na wózku, spędza w stajni na torze całe dnie. To jedyne miejsce, gdzie czuje, że nikomu nie przeszkadza. Młodsza pasjonuje się robotami i mimo że jeden z nich pozbawia ją pracy, postanawia naprawić przeznaczonego na złom humanoida C-27.
Gdy siostry dowiadują się, że ukochana klacz Today ma zostać uśpiona, postanawiają ją ratować. Obmyślają plan, by koń mógł pobiec w jeszcze jednym, ostatnim wyścigu. Nie będzie to jednak zwykła gonitwa. W przygotowaniach pomoże im wyjątkowo ciekawski i empatyczny robot dżokej.
Tysiąc odcieni błękitu to przejmująca powieść o poświęceniu, miłości i zachwycie nad światem, a także o tym, czym tak naprawdę jest człowieczeństwo.
DOPIERO GDY ZWOLNIMY, MOŻEMY W PEŁNI DOŚWIADCZYĆ SZCZĘŚCIA.
Wydawnictwo: Wielka Litera
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 336
??
Akcja powieści toczy się w roku 2035. Dwie siostry mieszkają razem z mamą, która prowadzi restaurację tuż przy torze do wyścigów konnych. Starsza z sióstr porusza się na wózku i spędza w stajni długie godziny, ponieważ inne miejsca są niedostosowane i nieprzyjazne osobom takim jak ona. Młodsza natomiast w wolnych chwilach zajmuje się robotami, ich składaniem i naprawianiem. Gdy pewnego dnia znajduje zniszczonego humanoida, który ma trafić na złom, postanawia zabrać go do domu i podreperować. Niedługo później dziewczyny odkrywają, że ich ukochana klacz Today ma zostać uśpiona. Wspólnie obmyślają plan, mający na celu odroczenie tego wyroku.
??
,,Tysiąc odcieni błękitu" to historia trzech osób, które choć mieszkają pod jednym dachem, nie potrafią żyć wspólnie, w porozumieniu ze sobą. Każda z postaci jest samotną, dryfującą wyspą, ze swoimi problemami, ograniczeniami i traumami.
Poruszone są tutaj ważne i trudne tematy, takie jak żałoba po bliskiej osobie, poczucie samotności, życie z niepełnosprawnością czy wszechobecny pośpiech.
Choć pomysł na fabułę i problematyka powieści były dla mnie ciekawe, książka nie zachwyciła mnie aż tak, jak na to liczyłam. Mimo to uważam ją za dobrą i skłaniającą do refleksji.
Najbardziej podobały mi się chyba rozdziały pisane z perspektywy robota, który niejednokrotnie rozczulił mnie swoją... ludzkością.
??
[współpraca reklamowa z @wielkalitera]
W 2035 roku humanoidalne roboty wyręczające ludzi w prostych zajęciach są codziennością. Na skutek przypadku do jednej z maszyn, przeznaczonej do stratowania jako dżokej w wyścigach konnych, wszczepiono nieodpowiedni czip. Tak właśnie powstał Broccoli - dociekliwy robot, od którego wiele moglibyśmy się nauczyć. W skutek wypadku na torze, Coli ma zostać zezłomowany. Jego egzystencję przedłuża jednak niepozorna dziewczyna - Yeon-jae, która wraz z siostrą i matką mieszka niedaleko hipodromu. Rodzina boryka się z wieloma problemami, a ich więzi rodzinne nie są szczególnie mocne. Siostry zdają się być dla siebie zupełnie obce, a matka już dawno temu przestała próbować do nich dotrzeć. Nieoczekiwanie robot, Yeon-jae oraz Eun-hye odnajdują wspólny cel: chcą pomóc skazanej na śmierć klaczy i przygotować ją do ostatniego w jej życiu wyścigu.
,,Tysiąc odcieni błękitu" to powieść, której akcja toczy się spokojnie, ale mimo to, czyta się ją przyjemnie. Do przeczytania zachęciła mnie około końska tematyka i mimo, że koni jest tam tak na prawdę niewiele, całkiem dobrze spędziłam przy niej czas. Pokusiłabym się o stwierdzenie, że historia Broccoli oraz rodziny mieszkającej w cieniu hipodromu jest klasycznym przykładem literatury koreańskiej: niespiesznej, zawierającej mikropowieści i spokojnej (cóż, przynajmniej dokładnie takie same cechy miały książki koreańskich autorów, które miałam okazję przeczytać).
Czy robot może nas nauczyć czym naprawdę jest człowieczeństwo?
,,Tysiąc odcieni błękitu" Cheon Seon-Ran to jedna z tych książek, które nie krzyczą, nie przytłaczają akcją, nie próbują za wszelką cenę zszokować... a mimo to zostają w głowie na długo. Ja weszłam w tę historię spokojnie, bez wielkich oczekiwań i zupełnie nie spodziewałam się, że aż tak mnie poruszy.
Przenosimy się do roku 2035, świata, w którym technologia przenika codzienność. Obserwujemy tor wyścigów konnych, restaurację na uboczu, dwie siostry i robota, który... nie do końca działa tak, jak powinien. Brzmi dość prosto, prawda? A jednak to tylko pozory.
Najbardziej uderzyła mnie relacja między bohaterami. Starsza siostra, zamknięta w swoim świecie, z poczuciem bycia ,,ciężarem". Młodsza - pełna pasji, ale też frustracji i potrzeby udowodnienia swojej wartości. I pomiędzy nimi on - robot C-27, który miał być tylko maszyną, a zaczyna widzieć więcej niż niejeden człowiek. I to właśnie on skradł moje serce.
Bo jak to jest możliwe, że istota zaprogramowana, ograniczona, ,,nienaturalna"... potrafi być bardziej empatyczna niż ludzie? Jak to możliwe, że to właśnie robot uczy tu uważności, czułości i dostrzegania rzeczy, które my ignorujemy na co dzień?
Ta książka ma w sobie coś niezwykle delikatnego. Ona nie pędzi. Ona zatrzymuje. Zmusza do tego, żebyśmy na chwilę zwolnili i naprawdę poczuli to, co czytamy. Ja momentami miałam wrażenie, że czytam coś bardzo intymnego. Jakby ktoś szeptał mi do ucha ważne rzeczy, których na co dzień nie chcę słyszeć.
Motyw ratowania klaczy Today jest tu czymś więcej niż tylko fabularnym punktem. To symbol walki o coś, co wydaje się już stracone. O godność. O życie. O sens.
I gdzieś pomiędzy tym wszystkim pojawia się pytanie - czym właściwie jest człowieczeństwo? Czy to emocje? Wybory? Relacje? A może zdolność do poświęcenia?
Cheon Seon-Ran nie daje prostych odpowiedzi. I bardzo dobrze. Bo ja dzięki temu mogłam sama je sobie poukładać.
Jednak nie ukrywam - to nie jest książka dla każdego. Jeśli szukasz dynamicznej akcji, zwrotów fabularnych co kilka stron i mocnych thrillerowych emocji, możesz się rozczarować. Ale jeśli chcesz poczuć coś głębiej, zatrzymać się i pomyśleć... to jest dokładnie to.
Dla mnie to była historia o ciszy, o relacjach i o tym, że czasem trzeba spojrzeć na świat oczami ,,kogoś innego", żeby naprawdę go zrozumieć.
Już dawno żadna książka nie zostawiła mnie z takim spokojnym smutkiem i jednocześnie ciepłem.
Ocena: 9/10
Przeczytane:2026-05-28, Ocena: 4, Przeczytałem,
,,Tysiąc odcieni błękitu" autorstwa Cheon Seon-ran to książka, która zdecydowanie wyróżnia się swoim klimatem i sposobem prowadzenia historii. To opowieść o poświęceniu, miłości i zachwycie nad światem, ale także o tym, czym tak naprawdę jest człowieczeństwo. Autorka pokazuje emocje w bardzo subtelny, spokojny sposób, przez co podczas czytania można naprawdę zatrzymać się na chwilę i pomyśleć nad wieloma rzeczami.
Fabuła płynie wolno i momentami miałam wrażenie, że książka trochę się ciągnie. Kilka razy musiałam ją odłożyć, odpocząć i zresetować głowę, zanim wróciłam do dalszego czytania. Z jednej strony podobało mi się to refleksyjne tempo i atmosfera, ale z drugiej chwilami brakowało mi większej dynamiki.
Mimo że książka porusza ważne i wartościowe tematy, uważam, że nie jest to historia dla każdego. Trzeba mieć odpowiedni nastrój i cierpliwość do takiego stylu narracji. Dla mnie była to książka dobra do przeczytania, ale raczej nie zostanie ze mną na długo ani nie trafi do grona moich ulubionych historii. Mimo wszystko doceniam jej wyjątkowy klimat i emocje, które autorka próbowała przekazać czytelnikowi.