Zaciszna wieś, dom odziedziczony po babci, szczęśliwe życie z Patrykiem… Marzenia Amelii zaczynają się spełniać. Los bywa jednak przewrotny. Uczucie Amelii i Patryka zostaje wystawione na próbę, gdy wsi pojawia się tajemnicza kobieta. Kim jest i co zamierza?
By planować przyszłość, trzeba pozamykać sprawy z przeszłości.
Niespodziewane spotkanie przy rodzinnym grobowcu zmusza Amelię do ponownego zmierzenia się z bolesną historią jej rodziny. Czy uda się odnaleźć wszystkie odpowiedzi?
W tle Ustronie – spokojna wieś pod Łodzią, skrywająca wiele tajemnic. Jedna z nich sprawi, że Amelia znajdzie się w poważnym niebezpieczeństwie.

Prawie jutro Iwony Klimczak to poruszająca opowieść o miłości, która daje siłę, o przeszłości, która domaga się rozliczenia, i o przyszłości, którą kształtuje się dzisiaj.
Poznaj dalsze losy bohaterów znanych z Kiedyś jest teraz i odkryj tajemnice, które na zawsze zmienią ich życie. W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Prawie jutro. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:
Pierwsza do kuchni oczywiście musiała wejść Wiki, która natychmiast dopadła do Amelii, by złożyć psi pocałunek.
– Amelcia, co się stało? – Chwilę później w progu pojawił się Patryk i szybko znalazł się przy niej, zaniepokojony zapewne tym, że siedzi przy stole i nie reaguje na jego wejście.
Podniosła głowę i spojrzała na niego wzrokiem, z którego biły smutek i bezradność. Nie wiedziała, co dalej. Patryk przeniósł spojrzenie na stół i przełknął ślinę. Widziała zmianę w jego twarzy, ale nie umiała jednoznacznie określić, co na niej widać. Strach? Złość? Czy tylko zaskoczenie?
Usiadł naprzeciwko.
– Były w skrzynce. – Pokazała kopertę, jakby potrzebował dowodu pochodzenia fotografii.
– To jej pismo.
Amelia prychnęła. Nie trzeba było być geniuszem, żeby się tego domyślić…
– Mogę? – Wyciągnął rękę po zdjęcia, chwycił pierwsze i szybkim ruchem przedarł je na pół.
– Nie! – Amelia złapała go za ręce. – Nie. Nie wolno drzeć zdjęć.
Odebrała mu podartą fotografię – tę, na której byli oboje. Rozdarcie przebiegło dokładnie pomiędzy nimi i teraz w jednej ręce Amelia trzymała wizerunek Moniki, w drugiej – Patryka.
Znieruchomiał, zaskoczony. Amelia wykorzystała ten moment i wyciągnęła mu pozostałe zdjęcia z ręki, po czym położyła je na stole i wygładziła. Patryk usiadł ciężko na krześle obok i wpatrywał się w nią, jakby chciał odkryć jej intencje. Amelia tymczasem przyglądała się uśmiechniętej twarzy Patryka ze zdjęć. Musiała przyznać, że Monika dobrze dobrała kadry – wyglądał na naprawdę szczęśliwego, choć równie dobrze mógł wyglądać tak na każdej robionej mu wtedy fotografii…
Amelia złapała się za głowę.
– Jesteś tu taki szczęśliwy, taki radosny… – Głos jej zadrżał. Właściwie nie była pewna, czy powiedziała to do Patryka, czy bardziej do siebie.
– Bo wtedy byłem szczęśliwy.
Amelia spojrzała na niego ze zmarszczonymi brwiami i poczuła ukłucie w sercu. Dlaczego tak reagowała? Przecież to normalne, że był szczęśliwy, był z nią w związku, kochał ją.
Kochał…?
– Amela, daj te zdjęcia. Co będziesz z nimi robić?
– Zdjęcia to pamiątki. Pokazują, jacy byliśmy, zatrzymują chwilę, która już przeminęła. Prawdziwą, jedyną, niepowtarzalną.
– Nie chcę uwieczniać tamtych chwil.
– Dlaczego? – Uniosła brwi. Wiedziała, że w ten sposób może wyglądać nieco prowokacyjnie.
– Co dlaczego? – Jego głos zdradzał zagubienie.
– Nie chodziło o jakieś uwiecznianie, zdjęcia po prostu… opowiadają. Pokazują, jaki kiedyś byłeś…
Patryk przyglądał się jej uważnie. Może i brzmiała jak nawiedzona, może i miała trochę fioła na punkcie zdjęć, ale przecież nie kłamała. Gdy patrzyła na te fotografie, widziała prawdziwego Patryka z tamtych chwil. A teraz?
– Pokazują, jaki byłem kiedyś? A nie pokazują, jaki jestem teraz? – Zacisnął pięści, po czym podniósł się raptownie, aż Amelia drgnęła. – Poczekaj tu.
Nie czekając na jej reakcję, wybiegł z domu w takim pośpiechu, że zaskoczona Wiki, drzemiąca do tej pory przy piecu, ledwie zdołała się podnieść i popatrzyć na Amelię, jakby oczekiwała wyjaśnień. Amelia wstała, żeby sprawdzić, dokąd poszedł Patryk, ale on już wracał. Wbiegał właśnie do domu, niosąc pod pachą jakieś książki.
Nie, nie książki. Albumy…
Patryk złapał ją za rękę i pociągnął do pokoju, niemal przemocą posadził na kanapie, a sam usiadł obok. Amelia była zbyt zaskoczona, żeby protestować, poddawała się więc temu bez oporów. W końcu otworzył książkę, w której już chwilę temu rozpoznała katalog ze swojej wystawy – tej z zeszłej zimy w Gdańsku, zorganizowanej po tym, gdy opuściła Ustronie ze złamanym sercem i poczuciem odrzucenia. Gdy zamiast miłości, którą już wtedy czuła, Patryk zaproponował jej przyjaźń. Pamiętała, jak zadzwoniła do niego, by poprosić o zgodę na wykorzystanie jego zdjęcia na wystawie. Zdjęcia, które wybrała na okładkę i na które właśnie patrzyła.
Siedział w lesie, lekko zamyślony, z leżącą u jego stóp Wiki. Wilczyca sprawiała wrażenie bardzo zadowolonej, można by nawet rzec, że jej pysk wyrażał niczym niezmąconą błogość – o ile to określenie w ogóle pasowało do psa. Idiota z psem, tak powiedział Amelii, gdy przyjechał na wystawę. Miała nadzieję, że skoro przyjechał, to może coś na nowo między nimi zaiskrzy; że Patryk powie jej, że nie potrafi o niej zapomnieć, tak jak ona nie potrafiła zapomnieć o nim. Jedno zdjęcie, a tyle dla niej znaczyło… W dodatku jedno z najlepszych, jakie zrobiła.
– Poznajesz to? – Patryk wyrwał ją z zamyślenia. – Dlaczego dałaś to na okładkę i w ogóle na wystawę?
Już otwierała usta, żeby odpowiedzieć, ale uznał widać, że to pytanie retoryczne, bo ciągnął, postukując palcem w fotografię.
– Co zobaczyłaś we mnie takiego, że zdecydowałaś, że to zdjęcie będzie otwierać twoją wystawę? Tylko nie mów, że pięknego psa, bo dobrze wiemy, że nie o to chodzi.
– To była wystawa… – zaczęła się i zamierzała właśnie przewrócić kartkę, żeby obejrzeć pozostałe zdjęcia, ale on już wyjął katalog z jej rąk i otworzył pierwszy z albumów. Przerzucał kolejne strony.
Rozpoznała znajdujące się tam fotografie, nie wszystkie jej autorstwa – na sporej części z nich była sportretowana przez Patryka. Nawet nie wiedziała, że tak skrupulatnie je przechowywał…
– Co widzisz? – Wskazał jedno ze zdjęć.
Amelia się uśmiechnęła. Leżeli razem na trawie, w lesie. Pewnie, że pamiętała to zdjęcie. Najpierw na trawie wyciągnął się Patryk, obok którego natychmiast położyła się Wiki; Amelia oczywiście od razu zrobiła im zdjęcie. Później Patryk zażądał wspólnej fotografii. Położyła się więc obok i podniosła w górę aparat, żeby objąć ich oboje. Złapała Patryka w chwili, gdy pochylał się w jej stronę, by pocałować ją w policzek. Ona wyglądała, jakby tego nie zauważyła, skupiona była bowiem na tym, żeby stabilnie utrzymać ciężki aparat na odpowiedniej wysokości i pod właściwym kątem. Zdjęcie wyszło świetnie. Kolejne było podobne, chociaż obraz zakłóciła Wiki, która zamierzała włożyć łeb między ich znajdujące się blisko siebie głowy.
– Piękne… – Tylko tyle Amelia była w stanie wyszeptać.
– Prawda? Piękne. Zakochany facet… Wpatrzony w swoją ukochaną.
– I nawet jej nie pomaga z ciężkim sprzętem – mruknęła, by rozładować napięcie i zmienić nieco ten patetyczny nastrój, którym emanował Patryk. Przede wszystkim jednak odgonić łzy.
Spojrzał na nią, jakby chciał odkryć, jakie intencje towarzyszą temu, co powiedziała, ale zaraz lekko się uśmiechnął i przerzucił kartkę, by zatrzymać się na zdjęciu, na którym była sama Amelia. Sportretował ją Patryk, oczywiście pamiętała okoliczności zrobienia tej fotografii.
– To było wtedy… – Zagryzła usta i zamilkła.
Miała wrażenie, że nie potrzebowali już słów; że samo patrzenie na te zdjęcia wystarczyło – oboje dobrze wiedzieli, po co przyniósł tu te albumy. Uśmiechnęła się więc tylko do fotografii. Marszczyła na niej nos i robiła nieco zagniewaną minę, bo nie lubiła, kiedy ktoś ją fotografował, a równocześnie w jej oczach błyskały wesołe iskierki, jakby ta złość była tylko na pokaz. Patrykowi znakomicie udało się ująć ten nastrój i pamiętała, że nawet pochwaliła go wtedy za świetne oko. Może miał rację? Takie zdjęcia mógł robić tylko zakochany facet.
– Zakochana dziewczyna? – szepnął, wpatrując się w nią niepokojącym spojrzeniem, skrywającym zarówno pytanie, jak i odpowiedź.
Książkę Prawie jutro kupicie na stronie internetowej autorki!
Tagi: fragment,
