Czy można uwolnić się od winy, która nie należy do nas?
Ulepieni z winy to odważna i poruszająca debiutancka powieść o emigracji, przemocy domowej oraz dziedzictwie traumy pokoleniowej.
Autorka przez losy Jany, młodej bułgarskiej studentki, która dopiero co przyjechała do Stanów Zjednoczonych, jej matki Lili, która uciekła do Niemiec, oraz babki Ewy, której ojciec był prześladowany przez komunistyczny reżim w Bułgarii po 1944 roku, opowiada współczesną historię Europy Wschodniej.
Autorka, znana z literackiej wrażliwości i doświadczenia dziennikarskiego, opowiada historię kobiety próbującej odnaleźć swoją drogę w świecie, który wydaje się jednocześnie obcy i wymagający. W zawieszeniu między przeszłością naznaczoną bólem a teraźniejszością pełną niepewności, bohaterka zmaga się z pytaniami o tożsamość, poczucie winy i możliwość wyzwolenia się spod ciężaru rodzinnych doświadczeń. Powieść Elmy łączy intymny portret psychologiczny z ostrą obserwacją społeczną, odsłaniając niewygodne prawdy o życiu emigrantów, przemilczanych ranach i sile, jaką trzeba odnaleźć w sobie, by rozpocząć nowe życie. To książka pełna emocji, literackiej odwagi i refleksji, która zostaje z czytelnikiem na długo po zakończeniu lektury.
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 336
"Tylko kiedy jesteś młody, żyjesz w teraźniejszości. Potem albo zostajesz w przeszłości, albo marzysz o przyszłości, która nigdy nie nadchodzi".
Historia Jany, młodej Bułgarki, która przyjeżdża do Stanów Zjednoczonych z nadzieją, że uda jej się zostawić za sobą to, co bolesne, i odnaleźć własne miejsce w świecie. Szybko jednak okazuje się, że od przeszłości nie da się tak po prostu uciec. Losy Jany nierozerwalnie splatają się z historiami jej matki i babci. Każda z nich dźwiga własny ciężar, doświadczenia przemocy, emigracji, utraty i traumy, która nie kończy się wraz z jednym pokoleniem, lecz przenika dalej, odnajdując swoje miejsce w życiu kolejnych kobiet.
Nie znajdziemy tu dynamicznej akcji ani gwałtownych zwrotów. Wszystko rozgrywa się głębiej, w emocjach, pamięci i w tym, co pozostaje niewypowiedziane. Narracje przenikają się, czas momentami się zaciera, a głosy bohaterek nakładają się na siebie, tworząc wielowarstwową opowieść. Intymny portret trzech kobiet. Ich historie są przepełnione bólem, ale też nadzieją, lękiem, miłością i cichą wiarą, że coś jeszcze można ocalić.
Młoda kobieta, która próbuje odnaleźć siebie w świecie pełnym sprzeczności, obcym, a jednocześnie wymagającym. Rozpięta między bolesną przeszłością a niepewną teraźniejszością, mierzy się z pytaniami o tożsamość, poczucie winy i o to, czy naprawdę można uwolnić się od tego, co zostawiła w nas rodzina.
Autorka pokazuje życie emigrantów bez upiększeń, z ich lękami, ranami i cichą walką o nowe jutro. Skupia się na tym, co niewygodne i często spychane na margines: wstydzie, poczuciu winy, strachu, które potrafią kształtować całe życie. Uświadamia, że przeszłość nie znika, ona zmienia jedynie formę i trwa w nas dalej, wpływając na nasze wybory i relacje.
To lektura wymagająca uważności. Pełna emocji, odwagi i refleksji. Szczera, poruszająca i prawdziwa. Polecam, Tatiasza i jej książki :)
,,Teraz wiem, dlaczego ludzie tęsknią za młodością - tylko kiedy jesteś młody, żyjesz w teraźniejszości. Potem albo zostajesz w przeszłości, albo marzysz o przyszłości, która nigdy nie nadchodzi".
Są takie książki, w których można odnaleźć część siebie lub kogoś sobie bardzo bliskiego. I to nie bywa wcale miłe, ani przyjemne, ale bywa poruszające do głębi..
Autorka opowiada tu historię życia trzech kobiet: Jany, młodej bułgarskiej studentki, która przyjechała do Stanów Zjednoczonych, jej matki Lili, która uciekła do Niemiec, oraz babki Ewy, której ojciec był prześladowany przez komunistyczny reżim w Bułgarii po 1944 r. Ale to nie jest wcale jedna historia, tylko co najmniej trzy różne, tak samo bardzo sobie bliskie, jak i bardzo dalekie. O emocjach i relacjach. O życiowych wyborach i ich konsekwencjach. Ciężarze winy i cenie spełnienia. O małych i dużych końcach świata. I czasie, który nie ogląda się za siebie.
,,A bo to nasza wina, że wyciągnęliśmy krótszą zapałkę?" - któż się choć raz nad tym nie zamyślił.. Każdy przecież pragnie spełnienia, chce odnaleźć swoje miejsce na ziemi, spotkać swoich ulubionych ludzi i móc z nimi być. Któż nigdy nie stał w rozkroku między przeszłością, a teraźniejszością wahając się gdzie przenieść środek ciężkości, choć odpowiedź wydaje się oczywista.. Każdy niestety sam musi zrozumieć, że coś, co dziś jest bramą może kiedyś okazać się więzieniem i że czasami trzeba uciec od bliskich sobie osób, żeby móc ich pokochać.. by uwolnić się od winy, która nie należy do nas.
,,Ulepieni z winy" to poruszająca powieść będąca studnią ludzkich doświadczeń. Odważna, angażująca i autentyczna. Wprost o emigracji, przemocy domowej i dziedziczeniu traumy pokoleniowej. Między wierszami, o głodzie życia, niepewności, niezagojonych ranach i ogromnej nadziei oraz sile do walki o lepsze jutro.
Jestem przekonana, że ta historia zajmie szczególne miejsce w niejednej wrażliwej duszy.
Polecam.
Przeczytane:2026-04-10, Ocena: 6, Przeczytałam,
mamo,
dlaczego
z win mnie ulepiłaś?
z matek i ojców
wyssałaś, co cierpkie
dałaś, co szorstkie
niczym mnie otuliłaś
może
za trudna do kochania byłam
świat twój sobą rozbiłam
niektóre słowa
zostały na zawsze
jak wiatr, co niesie
sen nieukojony
niektóre gesty
pęczniały mi w głowie
jak dreszcz, co niesie
lament uniesiony
i moje policzki
usłane łzami
czasem tak mocno,
że trudno oddychać
czasem tak bardzo,
że trzęsły się dłonie
chwytałam się nadziei
dziecięcym marzeniem
zachłannie i niepewnie
brałam twoje słowa
w nich dusza mi utonie
mamo,
dlaczego
z win mnie ulepiłaś?
jak chleb z goryczy
jak ze szkła lustro rozbite
dlaczego mnie wymyśliłaś?
Słowa jak kamienie uderzały. O mnie się rozbijały. Matczyne. Jedyne. Takie, które nie powinny być. Nie powinny tkwić. A przyczepiły się jak rzep. I są. Niewystarczająca. Zawsze zbyt mało wszystkiego we mnie. Niewygodna jak buty zbyt ciasne, co uwierają. Niewdzięczna. Bo ona dla mnie wszystko, a ja nic. Bo jak ojciec jestem, a jego już nie ma. Wyszedł za drzwi naszego życia. I tylko mi żal go. I ze mnie nic będzie. Więcej nic. Tak jak z niego. I babcine traumy też się uczepiły. I z wtedy przyszło teraz i ja jestem. Z nich ulepiona. Odziedziczona.
Drogi wszystkie. Miejsca, do których serce korzeniami przyrosło. Bułgarskie. Amerykańskie. Z tym, co w tych przestrzeniach piękne i z tym, co nie może takie być. Nieustanne bycie tu z byciem ciągle tam. Trochę z przeszłości i trochę teraz. Trochę tutaj o tym, co życie dało. Co odebrało. I trochę też o wszystkim wokół - o dorastaniu, emigracji, egzystencji, transformacji ustrojowej w Bułgarii i niespełnionym amerykańskim śnie.
Rosła we mnie ta książka całymi słowami. Pęczniała od dziecięcej myśli nieukojonej. Ja za nią biegłam z sercem miękkim, gotowym przyjąć najwięcej. Bolało. Bo jak mogłoby nie boleć, kiedy dziecko cierpi. Kiedy matka niesie na ramionach traumy, zostawia w spadku córce, a ta schować się przed nimi nie ma gdzie. Niezwykły debiut. Dojrzały. Wrażliwy pięknie. Cudnie emocjonalny. Ukochałam się w nim ponad siły. Polecam najmocniej.