Okładka książki - Wędrująca Ziemia

Wędrująca Ziemia


Ocena: 5 (3 głosów)
Inne wydania:

Utwory Liu wywołują dreszcz podniecenia badaniem nieznanego i urzekają rozmachem [...] Niezwykłe. - ,,The New Yorker"

Liu Cixin to jeden z najważniejszych głosów w światowej literaturze science fiction. Problem trzech ciał jest pierwszą zagraniczną powieścią uhonorowaną Nagrodą Hugo, trylogia ,,Wspomnienie o przeszłości Ziemi" została przetłumaczona na kilkadziesiąt języków, a twórcy Gry o tron tworzą na jej podstawie serial dla Netflixa.

Wędrująca Ziemia to pierwszy zbiór jego opowiadań, z których pięć zdobyło Chinese Galaxy Award za najlepsze opowiadanie roku w Chinach . Klasyczne tematy, jak inwazja obcych, pierwszy kontakt z cywilizacją pozaziemską czy globalna katastrofa, ukazane są poprzez doznania ludzi i nawet w obliczu zagłady dają powiew nadziei i optymizmu. Autor zabiera czytelnika na krańce wszechświata i czasu, na spotkanie z najdziwniejszym przeznaczeniem, jakie można sobie wyobrazić. To hołd dla mistrzów SF, jak Clarke czy Asimov, a zarazem pełne melancholii i przesycone pragnieniem zrozumienia ludzkiej natury, napisane w niepowtarzalnym stylu opowieści. Na motywach tytułowego opowiadania w 2019 r. powstała chińska kinowa superprodukcja, dostępna na platformie Netflix.

Niesamowita, rewelacyjna. Tej książki nie można pominąć. ,,Kirkus Review"

Wspaniały zbiór (...) Cixin Liu nadaje science fiction niepowtarzalny klimat. Gareth D. Jones, sfcrowsnet.info.

Informacje dodatkowe o Wędrująca Ziemia :

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2020-10-27
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788381881791
Czyta:
Tytuł oryginału: Wandering Earth

Tagi: bóg

więcej

Kup książkę Wędrująca Ziemia

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Wędrująca Ziemia - opinie o książce

Avatar użytkownika - adamsloj
adamsloj
Przeczytane:2025-10-29, Ocena: 6, Przeczytałem,
Nauka to nie wszystko

„Wędrująca ziemia” to zbiorów opowiadań od autora „Problemu trzech ciał”. Przekrój opowiadań jest naprawdę ciekawy od czystej komedii przez pierwszy kontakt po katastroficzne wynalazki. Jednak jak zawsze u tego autora, lepiej nie oczekiwać od postaci zbyt wiele.

Wędrująca ziemia

Początkowo myślałem, że to książka przedstawiającą tylko tytułową koncepcję (a że „O mrówkach i dinozaurach” to zbiór), czyli podróż naszej planety od Słońca w gwiazdy. Jednak po niektórych fragmentach tytułowego opowiadania odetchnąłem z ulgą, że to tylko opowiadanie. Choć jak zawsze Cixin Liu przedstawia swoje naukowe pomysły w niezwykle realistyczny sposób, tak jako przekaz w kontekście psychologii i socjologii często rozchodzi się w szwach. 

Tak jest też w tym opowiadaniu, gdy po pierwszej fazie przedstawienie pomysłu naukowo przechodzimy do relacji à la historycznej wielkiej podróży. Autor nie może zdecydować się, czy chce przedstawić osobistą historię bohatera, czy przedstawić nam tę bardziej kronikarską i ekspozycyjną wersję. Powoduje to kontrast i przedstawienie zachowań ludzi i ich grup wydaje się bardziej życzeniem narratora, niż ich realistycznym przedstawieniem. 

Powody i elementy tego przedstawienia bywają realistyczne, ale mamy tu do czynienia z narracją. Narrator ma pilnować, by czar nie prysł. A tak można powiedzieć, że ludzie uciekają razem ze swoją planetą, ale Słońce się nie rozszerza. Czy to znaczy, że zostali oszukani i uciekają po nic? 

Takie pytanie zadają sobie mieszkańcy Ziemi, a ja czy było warto je zamieszczać. Już od początku tego opowiadania widać, że całe swoje siły przerobowe Cixin Liu skupił w nim na warstwie hard science fiction. Przez co, po ciekawym wstępie, następuje mocny spadek formy, gdy stara się opisać ludzi i jak reagują na tę podróż. A jak będzie widać dalej, potrafi on pisać ich bardziej realistycznie.

Góra

W drugim opowiadaniu tym razem to nie Ziemia wyrusza w gwiazdy, a coś przybywa z nich na nią. Opowiadanie składa się z dwóch części, fantastycznej podróży głównego bohatera na tytułową górę i opowieści przybyszów o sobie. Mamy zatem dość staroszkolną rozmowę ekspozycyjną jako ramę narracyjną, jak u Wellsa. 

Choć Cixin Liu stara się uczłowieczyć naszego głównego bohatera, to możliwość wycięcia jego wątku sprawia, że można o nim nawet zapomnieć. To co najciekawsze to realistyczne przedstawienie obcej cywilizacji, która narodziła się we wnętrzu pustej planety. Autor, którego rodzice byli górnikami, wykorzystuje tu swoją wiedzę geologiczną, która pojawi się jeszcze w dwóch innych opowiadaniach. 

Jednak mimo tego realistycznego przedstawienia równie ciekawe są tu przedstawione metafory. Choć same w sobie problemy obcych są inne, to można je ekstrapolować na historię ludzkości. Autor przedstawia problemy niedoborów, a także transportu w optymistyczny sposób. Czasem trzeba trochę poświęcenia, by przeskoczyć swoje braki, bo może tylko trochę wyżej znajdziemy odpowiedź na swoje problemy? 

Skoro dotyczyło to planety obcych, czy nie można tego optymizmu ekstrapolować szerzej? Na cały wszechświat. Jednak my wciąż jesteśmy na naszej planecie i wciąż daleko nam by sięgnąć szczytu góry, by wznieść się choćby na pierwszy typ w skali Kardaszowa. W końcu jak powiedzieli obcy „ewolucja obdarza wszystkie inteligentne formy życia pragnieniem wspinania się wyżej”, a my możemy mieć nadzieję, że ta metafora to prawda.

Słońce Chin

W „Słońcu Chin” Cixin Liu kontynuuje swój optymizm przez przedstawienie megakonstrukcji – lustra słonecznego. Jednak tym razem robi to na dużo bardziej personalnym poziomie, tak że nie da się oddzielić głównej postaci od tytułowej konstrukcji. 

Śledzimy historię prostego rolnika, który w komunistycznych realiach, mimo braku wykształcenia (skończył trzy klasy szkoły podstawowej), pnie się po szczeblach awansu społecznego. Dostajemy historię awansu rodem z filmów z PRL (jak np. „Autobus odjeżdża 6.20” z 1954), ale w klimatach science fiction. 

Podkreśla to podział opowiadania na rozdziały, które reprezentują różne cele życiowe naszego głównego bohatera – Shui. Zaczyna on od „Napić się wody, która nie jest gorzka, zarobić trochę pieniędzy”, by potem przejść przez „Zostać pekińczykiem”, by skończyć wreszcie na „ponownie skierować wzrok ludzkości ku głębi kosmosu”. 

Choć Shui nie jest wybitną postacią, to jego historię śledzi się przyjemnie. Widzimy, jak wraz ze wzrostem świadomości zmieniają się jego cele, od zmian ilościowych (od „zarobić trochę” do „zarobić więcej”) po jakościowe zaznaczone wcześniej. Choć nie miał tego w planach, to Shui udaje się nawet zaprzyjaźnić ze Stephenem Hawkingiem! To więcej Hawkinga niż w Trylogii WWW Sawyera. 

Jednak dlaczego Shui chce skierować wzrok ludzkości ku gwiazdom? Jaką drogę przeszedł i jakim wynalazkom towarzyszy prosty Shui, że może mieć tak ambitne plany? 

By odpowiedzieć na te pytania trzeba cofnąć się do początku i powiedzieć o tytułowym lustrze słonecznym. Ma być ono zbudowanym z nanomateriałów płótnem, które ma być lepszym Księżycem. Lepszym, bo zamiast odbijać rozproszone światło Słońca, kierować jego skoncentrowany promień i nie, to nie śmiercionośny laser, a narzędzie kontroli klimatu. Więcej światła słonecznego to choćby więcej wegetacji. 

Sam ten projekt jest okazją do skrytykowania ekonomiczności jako jedynego kryterium oceny. Ten megaprojekt jest początkowo opłacalny, ale z czasem coraz mniej. Czy zatem opłaca się go dalej utrzymywać albo wykorzystać w innym celu? W końcu zysk pieniężny nie musi być jedynym, co motywuje ludzi do działania. 

Prawdopodobnie mamy tu do czynienie z lekką krytyką systemu, w którym funkcjonuje autor. Jednak nie znaczy to, że podobnej nie można odnieść do innych miejsc, środowisk i systemów. A w dodatku science fiction może pokazywać kierunek, gdzie patrzeć, gdy nie patrzy się tylko na pieniądze.

Dla dobra ludzkości

W tym opowiadaniu Cixin Liu kontynuuje swoją krytykę społeczną. Tym razem jego obiektem jest bardziej rozwarstwienie społecznego – na poziomie intelektualnym, majątkowym i edukacyjnym. Zakończenie tego opowiadania jest absurdalne, ale nie w optymistyczny sposób jak poprzednie dwa. 

Zaczynamy bowiem od zlecenia trzech morderstw. Morderstw „dla dobra ludzkości”. Gdy nasz bohater ich dokonuje, widzimy tam bardzo dużo człowieczeństwa, a pytanie „dlaczego?” dudni nam w głowach. W końcu te trzy osoby są bardzo dziwnym wyborem. 

Stety niestety nasza ciekawość zostaje zaspokojona w typowej rozmowie-ekspozycji, która podkreśla tylko wydźwięk opowiadania. Pewni ludzie są zaślepieni pieniędzmi i można zadać pytanie, czy na pewno ludzkość nie zasługuje na swój los? 

Co ciekawe to opowiadanie jest kontynuacją „Opieka nad bogiem”, które jest dalej w tym zbiorze. Nie trzeba go czytać najpierw, bo oba teksty są zamkniętymi historiami i dzieją się tylko w tym samym świecie. Jednak ktoś może chcieć przeczytać je w innej kolejności, niż zamieszczenie w tej książce.

Klątwa 5.0

Po lekkim absurdzie poprzedniego opowiadania czas na prawdziwą komedie. Jednak Cixin Liu, podobnie jak Terry Pratchett, utrzymuje opowiadanie w poważnym tonie. Świat jest całkowicie poważny, ale to z naszej perspektywy i narracji dostajemy czystą komedie. 

Klątwa to wirus komputerowy, który infekuje inteligentne urządzenia, by szkodziły wybranemu użytkownikowi. Początkowo był ograniczoną geograficznie zemstą za zdradę, ale stał się zabawką hakerów. Na szczęście jego cel pozostał jednostkowy, do czasu. 

W środek akcji wplątani zostają także dwaj ambitni przyjaciele – pisarz science fiction Cixin Liu, autor „Problemu trzech tysięcy ciał”, i pisarz fantasy Pan Dajiao, autor „Dziewięćdziesięciu tysięcy światów”. Już tu wychodzi komizm, choć nie wiem kim jest drugi autor. 

Całe opowiadanie to dzieło, które świetnie wpasowałoby się w konwencje antologii animacji „Love, Death & Robots” (2019-). I prawdopodobnie dzięki swojemu klimatowi i absurdowi to moje ulubione, choć niekoniecznie najlepsze opowiadanie, w „Wędrującej Ziemi”.

Mikroera

To klasyczna opowieść łącząca Liliputów z „Podroży Guliwera” Jonathana Swifta z motywem powrotu rodem z „Powrotu z Gwiazd” Stanisława Lema. Nasz bohater powraca na Ziemię, która jest już zupełnie obca. Natrafia na niej na utopię i ma wybór. Proste przewidywalne, ale przyjemne opowiadanie w tonie melancholijnego optymizmu.

Pożeracz

Pożeracz znów prezentuje nam wizję pierwszego kontaktu. Tym razem jest on dużo bardziej w stylu Arthura C. Clarke’a, jednak nie jest wyłącznie pesymistyczna, ma w sobie nutę refleksji i melancholijnego optymizmu, z poprzedniego opowiadania. Jeśli nas nie będzie, to zawsze coś po nas pozostanie. 

W kierunku Ziemi leci obcy statek, który niczym Galactus z komiksów sieje tylko śmierć i zniszczenie. Nie jest ona jednak bezmyślna, w końcu ta grabież do cna utrzymuje ich statek przy życiu. To samo pewnie można powiedzieć o Galactusie. 

Krótko mówiąc mamy ciekawe opowiadanie w nurcie katastroficznym i o próbie ocalenia ojczystej planety. Jednak jego rdzeniem jest pytanie o to, co po sobie zostawimy i motywy ekologiczne, niczym w „Bugonii” (reż. Yorgos Lanthimos, 2025). W końcu sposób w jaki żyjemy, jak wygląda nasz świat, odpowiada nam na pytanie, czy przypadkiem my też nie jesteśmy takim pożeraczem. 

A ostateczny wniosek z tego opowiadania można przedstawić jako: człowiek mrówce dinozaurem, a dinozaur mrówka. Być może to opowiadanie łączy się z „O mrówkach i dinozaurach”, ale to jeszcze przede mną.

Opieka nad bogiem

To opowiadanie można ugryźć od bardzo wielu stron. Stosunek do boga? Relacje rodzinne? Obowiązki państwa wobec obywateli? Krytyka konfucjanizmu? Z jakiejkolwiek strony nie podejść jest to ciekawe opowiadanie, które nie przepuści też okazji dać pstryczka w nos kapitalizmowi. 

Na Ziemię przybywają bogowie – gatunek, który zasiał życie na naszej planecie. Są oni starzy i przybyli do swoich potomków, by ci ich przygarnęli. Bogów jest bardzo dużo, ale zamiast stłoczyć ich w jakimś domu starców lub obozie dla uchodźców, rządy rozdysponowują ich po poszczególnych rodzinach. 

W oczywisty sposób daje to okazję do powyższych podejść. Co zaskakujące wbrew kontynuacji tego opowiadania „Dla dobra ludzkości”, tu Cixin Liu decyduje się na pozytywną diagnozę ludzkości.

Na własne oczy

Na końcu dostajemy krótką historię o udostępnianiu zmysłów. Jest to motyw rodem z cyberpunku, jak „Neuromancer” Williama Gibsona, ale nie ma w nim nic niepokojącego. Mężczyzna udostępnia odizolowanej kobiecie swoje zmysły, by ta mogła doświadczać świeżego powietrza. Prosta ludzka historia, której napędem narracyjnym jest tajemnica, gdzie kobieta jest zamknięta.

Kula armarnia

Na koniec dostajemy ciekawą opowieść wykorzystującą wiedzę o działaniu broni atomowej w celach cywilnych. Zaadaptowanie bomb atomowych do przemysłu cywilnego nie jest łatwe, tak samo jak jej budowy do opowiadania science fiction. Nie jest to jednak jedyny znany mi przykład, bo ta wiedza pojawia się choćby w „Kamelonie” Rafała Kosika. Jednak nie róbcie tego w domu. 

W fantastyczny sposób ojciec głównego bohatera przekopuje tunel przez jądro planety. W tym czasie niczym w „Futuramie” (1999-2003) lub Bobiverse Dennisa E. Taylora bohater hibernuje i podróżuje w przyszłość, bez działania żadnej z teorii Einsteina. 

Shen Huabei budzi się dwa razy. Sytuacja w która się wplątuje wydaje mi się nieco absurdalna. Choć ma za zadanie w dynamiczny sposób pchać bohatera i pozwolić, by tłumaczono mu nowy świat, jest jego najsłabszym elementem. Tak samo działa sztuczne tworzenie zagrożenia i kontrastu między dwoma wybudzeniami. 

W porównaniu z poprzednim opowiadaniem, które dzieje się w tym samym świecie, to wypada blado. Warstwa naukowa, ponownie wykorzystująca jego wiedzę geologiczną, jest bez zarzutu. Jednak to opakowanie nie pozwala mi zanurzyć się w zawieszenie niewiary. A wszystko by opisać konsekwencje i potencjał wielkiej dziury w Ziemi.

Ad astra et finitum

Po krótkim skomentowaniu lub omówieniu poszczególnych opowiadań, można stwierdzić, że Cixin Liu nie potrafi się zdecydować, czy chce pisać przaśne teksty katastroficzne, czy poważne analizy koncepcji w stylu xkcd. Gdy pozostaje przy warstwie naukowej, krytykuje swój system i społeczeństwo lub po prostu opowiada o człowieczeństwie, udaje mu się lśnić. Niestety, gdy próbuje odejść zbyt daleko i zgłebić się w socjologie lub psychologię, otoczka naukowa upada i trudno utrzymać wiarę w świat przedstawiony. 

Nie znaczy to, że nie jest on nadal wpływowym pisarzem. Choć to nie jego bezpośrednia adaptacja, to koncept małych ludzi zawitał z nieco innej perspektywy choćby w „Pomniejszeniu” (reż. Alexander Payne, 2017). „Wędrująca Ziemia” dostała swój katastroficzny film w 2019 roku, a „Kula armatnia” i jej tunel zainspirował chyba podobny w „Pamięci absolutnej” (reż. Len Wiseman, 2012). 

W dodatku otrzymał on za niektóre z zawartych tu opowiadań chińską nagrodę SF – Galaxy Award: „Wędrująca Ziemia” (2000), „Słońce Chin” (2002), „Dla dobra ludzkości” (2005), „Na własne oczy” (1999), „Kula armatnia” (2003). Nagroda ta jest z pewnością warta zachodu, bo uświetnił ją swoją obecnością choćby Rafał Kosik w zeszłym roku. Nie muszę się zgadzać z wszystkimi wygranymi, ale z pewnością Cixin Liu prezentuje w tym zbiorze wysoki poziom, mimo wad. 

Gdyby porównać poszczególne opowiadania pewnie znalazłoby się więcej problemów. Choćby w „Wędrującej Ziemi” z łatwością spychają Księżyc i naszą planetę z orbity, a w „Pożeraczu” jest to poza zasięgiem ludzkości, mimo wyższego zaawansowania technologicznego. Z innej strony widoczny jest problem genderowy i przestawienia kobiet szczególnie w „Pożeraczu” i „Klątwie 5.0”. Jednak wydaje mi się, że autor potrafi je pisać mniej schematycznie i stereotypowo, co udowodnił „Piorunie kulistym”. 

Co do powiązań pozostaje też pytanie kolejności opowiadań w zbiorze. Jest to szczególnie interesujące z racji choćby na oddalenie i achronologie „Opieki nad bogiem” i „Dla dobra ludzkości”, gdy ostatnie dwa są obok siebie. 

Nie jest to też wybór w kolejności wydawania, co widać po nagrodach. Ani alfabetycznie, bo to oryginalna kolejność ze zbioru chińskiego. Mogłoby to być to coś z kolejnością chińskich znaków, ale wedle mojej szczątkowej wiedzy, to też nie to. Po moich opisach widać jakieś powiązania tematyczne między tekstami, ale to nigdy nie jest do końca satysfakcjonująca odpowiedz. 

Co do powiązań widać je też na poziomie naukowym. Jeśli zna się co nieco o geologii, na podstawie tej wiedzy może wysączkować kilka pomysłów. Czasem pokrywające się elementy tej wiedzy są bardziej widoczne, a czasem mniej, jednak gdy postawić je obok siebie, staje się to bardziej oczywiste. Jest to ciekawe i nie ujmuje nic pisarzowi, bo w końcu świadczy to o kreatywności. 

Ostatecznie, jeśli ciekawe koncepcje science fiction przewyższają komuś strach przed tekturowymi i głupiutkimi postaciami, to „Wędrująca Ziemia” jako zbiór jest porządną pozycją. Nie można powiedzieć tego o wielu zbiorach, ale jak zawsze, to które opowiadanie przypadnie komuś najbardziej do gustu jest już kwestią czysto subiektywną. 

Audiobook przesłuchany dzięki życzliwości Miejskiej Biblioteki Publicznej w Z.
Link do opinii
Avatar użytkownika - joseheim
joseheim
Przeczytane:2021-02-25, Ocena: 5, Przeczytałem,

Czapki z głów przed wyobraźnią Liu. Interesujące, nietuzinkowe, dobrze skrojone opowiadania. Kto zna autora, to wie. Kto nie zna, ten spokojnie może zacząć od tych właśnie opowiadań, by poznać.

Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:2020-10-27, Ocena: 4, Przeczytałem,

SŁOŃCE CHIN

Cixin Liu to nie tylko gwiazda chińskiej fantastyki (choć, odnosząc się do tytułu jednego z jego opowiadań, należałoby go nazwać Słońcem Chin), ale też – a raczej przede wszystkim – jeden z najlepszych współczesnych pisarzy uprawiających ten gatunek. Jego wyśmienita trylogia „Wspomnienie o przeszłości Ziemi” i dwie udane powieści wydane na polskim rynku pokazywały na co go stać. Ale równie dobrze pokazuje to niniejsza antologia zbierająca opowiadania Liu, które prezentują nam całe spektrum jego możliwości.

Niniejsza książka składa się z dziesięciu opowiadań, w których autor porusza tematykę przyszłości. Globalna katastrofa, inwazja obcych czy spotkanie z kosmitami to najbardziej intersujące go elementy. Wybierzcie się na kosmiczną wędrówkę razem z… Ziemią. Poznajcie nowoczesną klątwę. Czy odkryjcie świat, w którym nie ma już zagrożenia nuklearnym konfliktem. A to tylko kilka z atrakcji, jakie czeka na Was w tym zbiorze.

https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2020/10/wedrujaca-ziemia-cixin-liu.html

Link do opinii
Inne książki autora
Piorun kulisty
Cixin Liu0
Okładka ksiązki - Piorun kulisty

Nowa powieść autora bestsellerowego "Problemu trzech ciał". W trakcie burzy piorun kulisty zabija rodziców czternastoletniego Chena, spalając ich...

Wspomnienie o przeszłości Ziemi (#3). Koniec śmierci
Cixin Liu0
Okładka ksiązki - Wspomnienie o przeszłości Ziemi (#3). Koniec śmierci

Oszałamiający rozmachem chiński bestseller,który stał się wydawniczym fenomenem w USA. KSIĄŻKA LAUREATA NAGRODY HUGO. Pół wieku po bitwie...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy