Wszyscy ludzie przez cały czas

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2015-04-13
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-280-0999-8
Liczba stron: 352

Ocena: 4 (8 głosów)

W trzecim kryminale Marty Guzowskiej Kreta jest zupełnie inna niż ta znana dzisiejszym turystom i romantykom...

Kreta, wiosenne wykopaliska, chłód jak w zimie. Antropolog Mario Ybl bierze udział w pracach archeologicznych, które znów mienią jego życie, Pola Mor nie może zapomnieć o Yblu a profesor Wasener wdaje się w konfrontację z greckimi władzami. Odkryty szkielet uznany za zwierzęcy okazuje się człowiekiem złożonym w ofierze, zaraz potem ginie młoda dziewczyna. Czy to ofiara szaleńca, czy wioskowej wendety? A może wśród dzikich kreteńskich gór są odprawiane starożytne obrzędy i wskrzeszone zostały zapomniane obyczaje plemienne?

Kup książkę Wszyscy ludzie przez cały czas

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Wszyscy ludzie przez cały czas

„Wszyscy ludzie, przez cały czas” to powieść Marty Guzowskiej, która zaintrygowała mnie swoim tytułem i niezwykłą okładką. Kupiłam, usiadłam do czytania – i mój zachwyt nieco opadł, a to za sprawą głównego bohatera.

A skoro już o nim wspomniałam, to od razu zacznę od tego, co nie podobało mi się najbardziej, żeby mieć to za sobą. Mario Ybl jest tak denerwujący, że chwilami miałam ochotę go poszarpać. Seksista, zarozumialec, nieokrzesany i niedojrzały, przekonany o własnej wyższości nad innymi, całkowicie pozbawiony empatii. Fakt – świetny w swoim fachu – ale to jego jedyna zaleta. Wszystkie kobiety ocenia po tym, jak wyglądają ich pupy i piersi – i większość kobiet ma do niego słabość. Tak dzieje się w przypadku Aliki – młodej studentce archeologii, która spędza z Mario noc, a potem zostaje znaleziona martwa. Mario jest podejrzany, ale umiarkowanie – na jego korzyść działa fakt, że cierpi na nyktofobię – czyli lęk przed ciemnością, a zbrodnia została popełniona nocą.

Zabójstwo Aliki nie jest jednak jedyną kwestią, którą przygotowała dla nas autorka. Wątków jest tutaj sporo – do znalezienia starych szkieletów, poprzez dawno przerwane wykopaliska pewnego profesora, aż po kolejne zbrodnie i kradzieże. Wygląda na to, że nad wykopaliskami ciąży jakieś fatum i Robert, szef Maria, popada w coraz większe zdenerwowanie – wzmacniane tym, że ciągle nie może dostać odpowiednich funduszy na swoje wykopaliska. A tymczasem to, co odkryli, wydaje się fascynujące: wygląda na to, że mamy do czynienia z ofiarą składaną z ludzi.

Mimo denerwującego głównego bohatera, książka zainteresowała mnie na tyle, że nie miałam pokus, aby ją odłożyć – chciałam wiedzieć, jak to wszystko zostanie rozwiązane, no i miałam nadzieję, że Mario dostanie nauczkę za swoją próżność i arogancję. Tym, co mnie jednak trochę zniechęcało, była dziwnie poszatkowana akcja – niby wszystko toczy się linearnie, a ma się wrażenie chaosu i chwilami trudno się zorientować w sytuacji. Nie wiem, czy to celowy zabieg, a jeśli tak – to do końca nie rozgryzłam, jaki może być jego cel.  Poza tym miałam problem z prawdziwym zaangażowaniem się w akcję – zwykle kryminały mnie ciągają na tyle, że zastanawiam się nad motywem, nad sprawcą, nad rozwiązaniem – tutaj po prostu czytałam i przyjmowałam dość obojętnie to, co przekazywała mi autorka.

Spodobało mi się inne od tych, które zwykle spotykamy w literaturze – ujęcie Grecji, jakie zaoferowała nam Autorka. Zamiast skąpanej w słońcu wyspy, mamy zimne wiatry, trzęsienia ziemi, puste wioski. Oryginalne.

Akcja powieści rozgrywa się podczas Wielkiego Tygodnia i sądziłam, że będzie to miało znaczenie dla rozwoju sytuacji, ale tak się nie stało i trochę mnie to rozczarowało. Oczekiwałam, że będzie okazja przyjrzeć się trochę zwyczajom wielkanocnym panującym w Grecji, ale niewiele nam tego autorka przedstawiła.

Książka przypomina mi trochę serie o Panu Samochodziku i Indianie Jonesie – z tym że nie ma tu pasji i nie ma intrygującej fabuły. Trochę tak czyta się „na zimno”, bez zaangażowania. Było to moje pierwsze spotkanie z tym bohaterem – i już wiem, że na pewno nie sięgnę po kolejne, ani poprzednie. Po prostu nie znoszę Maria Ybla, a styl Marty Guzowskiej jakoś do mnie nie przemawia. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Domi__T
Domi__T
Przeczytane:2016-04-20, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016, 9,
Kolejna część serii z Mariem Yblem w roli głównej. Podczas wykopalisk na Krecie zosaje znaleziony szkielet, który na początku brany za zwierzęcy, okazuje się być ludzkim. Niebawem ginie młoda dziewczyna i Mario, który zawsze chcąc niechcąc pełni rolę detektywa-amatora podejrzewa mord rytualny. Guzowska wprowadza czytelnika w świat greckiej, tradycyjnej wsi. Bardzo lubię książki tej autorki z serii o aroganckim, bezczelnym i sarkastycznym antropologu Mariu, zawsze z niecierpliwością czekam na kolejny tom.
Link do opinii
Avatar użytkownika - mag-maggie
mag-maggie
Przeczytane:2016-07-09, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Denerwujący antropolog Mario to narrator kolejnej powieści autorki. wydawałoby się, że archeolodzy to wykształceni i bardzo kulturalni ludzie. Mario jest świetny w swojej dziedzinie, ale nie można powiedzieć, że jest miły i kulturalny.Swoim zachowaniem irytuje wszystkich dookoła. Czyta się dobrze, chociaż obraz Krety jet tu szary, ponury i morderczy.
Link do opinii
Avatar użytkownika - OkiemMK
OkiemMK
Przeczytane:2015-08-11, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2015,
Martę Guzowską - jako pisarkę i archeolożkę miałam okazję poznać już wcześniej poprzez powieść Ofiara Polikseny>> oraz opowiadania w zbiorach Kryminalny Wrocław>> czy Cztery zbrodnie na cztery pory roku>>. Każdą z tych czytelniczych przygód uważam za udaną, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po III powieść serii o archeologu Mario Ybl'u - Wszyscy ludzie przez cały czas. Jak minęło mi spotkanie z tym specyficznym facetem o ciętym języku i cierpkim usposobieniu? Zapraszam do lektury poniższego tekstu. Fabuła. Świat przedstawiony. Akcja najnowszej powieści Marty Guzowskiej rozgrywa się w malowniczej Grecji. Wgryzając się w książkę odkrywamy Kretę wiosenną porą oraz jej wioski i góry, które zamiast kusić gorącą atmosferą i pięknymi plażami ukazują dość mroczne ulice i złowieszcze ruiny. Mario odkrywa, iż w starożytnej świątyni składano ofiary z ludzi. Stary i pokręcony jak drzewo oliwne robotnik delikatnie dziobał kilofem ziemię. Tempo pracy kazało się zastanowić, czy zdoła dokopać do odległej o pół metra kamiennej ściany, czy wcześniej umrze. Jego towarzysz, w podobnym wieku i prezentujący podobny zapał do pracy, powoli ładował udziobaną ziemię na taczkę. Fabuła oraz świat przedstawiony powodują, iż Wszyscy ludzie przez cały czas można zakwalifikować jako kryminał z szeroko rozwiniętymi wątkami archeologicznymi oraz antropologicznymi. Całość historii jest spójna, logiczna i zachowany jest ciąg przyczynowo-skutkowy. Autorka stosuje także suspens przez co mimo dość wolnego biegu akcji nic w tej historii nie jest pewne. Dodatkowej pikanterii i zamieszania dodaje także niewyparzony język Ybl'a, który w połączeniu z niedostępnością i cierpkim usposobieniem antropologa nie raz ,,pomaga mu" pakować się w kłopoty. Są to elementy, które można znaleźć w każdej z powieści autorki. Swego rodzaju znakiem rozpoznawczym jest także klimat pesymizmu i złowrogości, który wydaje się nieodłączną częścią życia Maria. Utknęliśmy w korku, czyli w czymś, co powinno być pojęciem nieznanym na obrzeżach zapyziałego miasteczka w środku wyspy na końcu świata. Po mojej prawicy podrygiwał Wioskowy Głupek. Cel, w jakim Robert zabrał go ze sobą, pozostawał poza zasięgiem moich możliwości dedukcji. Bohaterowie. Największą ,,gwiazdą" tej historii jest Ybl, którego się uwielbia lub nienawidzi. Sama nie zdecydowałam jeszcze, do której z tych grup zaliczyć siebie, gdyż mimo tego, iż jest on bardzo barwną postacią, nie bojącą się ryzyka - większość jego zachowań czyni z niego antybohatera nie wybawcę. Jednocześnie nie jest on złym człowiekiem. Całość sprawia, iż pozostawia on kocioł w głowie, nie dając się zaszufladkować. Myślę, że to bardzo sprytny i przemyślany zabieg, a autorce należą się brawa, ponieważ niejednoznaczne postacie najdłużej pozostają w pamięci. Pozostali bohaterowie tej historii to także osobowości, które trudno określić jako dobre lub złe. W całej powieści pełno jest szarości, także w tej strefie. Niektórzy z nich potrafią zaskoczyć, jednakże bledną przy głównym bohaterze, nie zapadają w pamięć. Jednocześnie Marta Guzowska w ciekawy sposób ukazała hermetyczność pewnych środowisk i kultur obecnych w Grecji. Ich brak otwartości, wrogość i specyfikę. To jeden z tych elementów, który dodawał tajemniczości i złowrogości. - Już mi się kazałeś cieszyć z tego, że nie ma tu Melindy (...), że zapłaciłeś za mój bilet, ze mamy przynajmniej jednego trupa, ze nie pada śnieg...Powinienem chodzić na permanentnym haju. Jeszcze powinniście mnie zapytać, czy jestem pierwszy raz w Grecji i czy mi się tu podoba. Ułatwię wam. Jestem pierwszy raz i wcale mi się nie podoba. Wszyscy ludzie przez cały czas mimo niespiesznej akcji czyta się płynnie. Powieść napisana jest dość przyjemnym językiem, a dialogi nie są drętwe, choć ze względu na mocno pesymistyczny wydźwięk nie każdemu będą odpowiadać. Przy tej historii naprawdę trudno się uśmiechnąć czy zaśmiać radośnie. Ponurego wymiaru opowieści dodaje także narracja oraz świat widziany oczyma Maria, w wielu odcieniach szarości. Są to zarówno plusy jak i minusy tej książki. Wszystko zależy od tego czego szukacie w literaturze. Myślenie to elitarna rozrywka. Lepiej nie próbować tego przed doktoratem. Podsumowując Wszyscy ludzie przez cały czas to dobry kryminał z wątkami antropologoczno-archeologicznymi. Powieść, w której nie tylko odnalazłam suspens, ale i poznałam Kretę nieco inną niż malują ją biura turystyczne. Autorka po mistrzowsku opanowała tworzenie atmosfery pesymizmu, dyskomfortu i cynizmu. Uważam to za jeden z najlepszych elementów tej opowieści. III część serii o Mario Marty Guzowskiej nie odbiega od swoich poprzedniczek w żadnym elemencie. Fani pisarki winni być zadowoleni. Plusem jest fakt, iż nie trzeba czytać tego cyklu po kolei, choć osobiście to polecam ze względu na ciągłość zdarzeń. Tak jak i poznanie głównego bohatera, o którym można powiedzieć wszystko poza tym, że jest jednowymiarowy i nudny. Jedynym elementem, który chciałabym zobaczyć w tej historii to choć okruchy tego, że Ybl ma szansę na szczęśliwe wątki w swoim życiu. Polecam zainteresowanym. Możesz oszukiwać wszystkich przez jakiś czas albo kilka osób przez cały czas, ale nie zdołasz oszukiwać wszystkich ludzi przez cały czas. http://okiemmk.com/opinia-wszyscy-ludzie-przez-caly-czas-marta-guzowska/
Link do opinii
"Marta Guzowska, archeolożka z wieloletnim doświadczeniem, tworzy całkiem zgrabne intrygi kryminalne, ale jeszcze bardziej intrygującym zdają się realia, w jakich swe historie osadza. Opisywane przez nią środowisko archeologów w niczym nie przypomina tego spod znaku Indiany Jonesa, co nie znaczy, że jest mniej interesujące. (...) Kryminał "Wszyscy ludzie przez cały czas" jest potwierdzeniem, że Marta Guzowska wiedziała co robi, łącząc ten literacki gatunek z archeologiczną pasją. Wyszło bardzo ciekawie, bo i opisy pracy archeologów interesują i przemycane w fabule greckie zwyczaje są niezwykle zajmujące . Od zabobonów włosy się jeżą na głowie, niektóre praktyki zdumiewają, a wizja przymusowych ekshumacji pogrzebanych ciał w kilka lat od pochówku nie mieści mi się w łepetynie (tej od zjeżonych włosów), zwłaszcza gdy wyobraźnia podsuwa mi obraz wykopywanych zwłok, które nie zdążyły się jeszcze rozłożyć. Coraz lepiej i naturalniej udają się autorce dialogi, a niełatwo stworzyć rozmowy oparte na ripostach tak, by brzmiały one w sposób niewymuszony, pozbawiony sztuczności. Tym bardziej podziwiam autorkę, bo jej książki właśnie na takich ciętych dialogach się opierają. Brzmią jednak naturalnie i bawią ogromnie. (...)" Całość na: http://soy-como-el-viento.blogspot.com/2015/04/marta-guzowska-wszyscy-ludzie-przez-cay.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - stokrotka22
stokrotka22
Przeczytane:2019-07-28, Ocena: 2, Przeczytałam,

Jak to mówią: możesz oszukać wszystkich przez jakiś czas albo kilka osób przez cały czas, ale nie zdołasz oszukiwać wszystkich ludzi przez cały czas. (s. 88)

Te słowa Abrahama Lincolna stały się podstawą do tytułu trzeciej części cyklu Mroczna Seria Marty Guzowskiej – Wszyscy ludzie przez cały czas. Tytuł jest nieco zagadkowy, a jego zrozumienie zajmie kilkaset stron powieści. Jest na co czekać.

Od kiedy pojawiłeś się we Vrachos, mamy sporo kłopotów. (s. 183)

Arogancki, cyniczny profesor antropologii Mario Ybl wykonuje z marszu błyskotliwe analizy szkieletów. On wie po prostu wszystko, co dotyczy kości. Żyje w swym świecie, nic go nie obchodzi, ma kłopoty z komunikacją. Nic dziwnego, że wiele osób go nie lubi, bo on lubi ich denerwować, mówiąc delikatnie. Wali prawdę prosto z mostu, jest pyskaty i złośliwy, obraża rozmówców, zrażając ich do siebie jeszcze bardziej. Ale są i tacy, którzy go lubią! To profesor Galanaki zafascynowana intelektem antropologa. Pojawia się też Pola, jego dawna miłość, która ma mu wiele za złe, lecz ceni jego wiedzę i lubi z nim pracować.

Uważaj na siebie, Mario. (s. 88)

Mistrz popadania w kłopoty, także przez wtykanie nosa w nie swoje sprawy i snucie teorii spiskowych. Sam lub w towarzystwie Karla łazi, gdzie chce sam, irytuje ludzi, a nawet oskarża ich o morderstwo. A sam już po pierwszej nocy został oskarżony o zabójstwo Aliki, studentki archeologii. W ciągu tygodnia pobytu naraził się połowie mieszkańców Krety! Ostrzeżenia nic nie dają. Sam jest narażony na ataki lokalnego szaleńca Chudego Wariata. W dodatku Mario mimochodem uczestniczy w konflikcie dwóch wsi i przygotowaniach do Wielkanocy, kiedy to Kreteńczycy dostają świra. Nawet pogoda nie sprzyja – niskie temperatury i porywisty wiatr nie ułatwiają pracy i przemieszczania się. Ciągle pod górkę. I jeszcze nyktofobia, z którą bohater mierzy się kilkukrotnie. Tylko w momentach strasznej męki, walki z fobią można mu współczuć.

„Kreteńczyk Epimenides powiedział: wszyscy Kreteńczycy to kłamcy”. (s. 299)

To paradoks Epimenidesa. Dojście do prawdy nie jest łatwe, w dodatku wszyscy ludzie przez cały czas…gadają, gdyż każdy każdego zna, mieszkańcy są ze sobą spokrewnieni. Plotka to ich sport narodowy. Znalezienie zabójcy również nie jest łatwe. Nawet gdyby to się udało, to kto uwierzy w prawdę? A żeby nie stać się kolejną ofiarą mordercy, to trzeba uciec z wyspy, a wydostanie się z niej nie jest takie proste.

Kreta to w ogóle jest skansen. Dla archeologa kopalnia wiedzy. (s. 116)

W Grecji trzeba uważać na każdy krok – wszędzie można trafić na pozostałości sprzed tysięcy lat. Tu zawód archeologa cieszy się dużym uznaniem i daje wielką władzę. Jak wielką? O tym najlepiej przekonał się Chudy Wariat. Kierownikiem wykopalisk może być tylko Grek, a praca archeologa jest żmudna i wymaga cierpliwości i odporności, lecz gdy się już coś odkopie, to dobry specjalista z kontekstu ułożenia przedmiotów i szkieletów odczyta bardzo wiele, odtworzy ostatnie chwile życia. Aż chciałoby się dowiedzieć więcej i dłużej uczestniczyć w wykopaliskach. Dzięki autorce poszerzyłam swą wiedzę o starożytnym świecie i współczesnej Grecji. Smaczki archeologiczne, antropologiczne, kulturowe gwarantują czytelnikowi autentyczność opisywanych miejsc. Widać, że Marta Guzowska jest świetna w swoim fachu.

Musiałem się skoncentrować na claviculae. (s. 96)

W kolejnym tomie serii ponownie brak tłumaczeń nazwy części ciała z łaciny. Jednak bardziej denerwuje brak tłumaczeń pojedynczych słów, zwrotów czy krótkich dialogów z greki. Z rzadka są one tłumaczone poza tokiem rozmowy, ale generalnie czytelnik jest zagubiony, może co najwyżej domyślać się znaczeń greckich wyrazów, ale pewności co do ich tłumaczenia nie ma. Przydałby się słowniczek na końcu powieści czy przypisy. To naprawdę niewiele, a o ile bardziej ułatwiłoby czytanie i delektowanie się lekturą. Za to tytuły poszczególnych dni od Niedzieli Palmowej do Wielkiego Piątku podane są po polsku i po grecku, aczkolwiek nie wiem po co…

Dobrze się pan bawi, Mario? (s. 111)

Ja bawiłam się dobrze, czytając ten kryminał archeologiczny. Uczestniczyłam w wykopaliskach, interpretacji kości, kilka razy odwiedziłam muzeum i magazyny pełne skarbów, szukałam mordercy i złodzieja, uciekałam, kluczyłam uliczkami, piłam alkohol, mało jadłam, walczyłam z fobią i nieświadomie uczestniczyłam w grze. Jakiej? Przekonajcie się sami.

Link do opinii
Avatar użytkownika - MayaK
MayaK
Przeczytane:2015-05-14, Przeczytałam, Mam,
Avatar użytkownika - slk
slk
Przeczytane:2015-05-05, Przeczytałem, 52 książki 2015, Moje ebooki,
Inne książki autora
Ofiara Polikseny
Marta Guzowska0
Okładka ksiązki - Ofiara Polikseny

Upalny sierpień, trwają prace na stanowisku wykopaliskowym w Troi. Grupa archeologów dokonuje niecodziennego odkrycia: na domniemanym cmentarzysku...

Mario Ybl (II). Głowa Niobe
Marta Guzowska0
Okładka ksiązki - Mario Ybl (II). Głowa Niobe

Drugi tom cyklu z antropologiem Mario Yblem! Zbrodnia w zabytkowym pałacu w Nieborowie, wyrafinowany morderca i trzy dni niekończącego się koszmaru....

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

Do duszy każdej kobiety jest brama. Trzeba tylko mieć klucz.


Więcej

Prawdziwa władza zawsze pozostaje w cieniu. Im głębszy cień, tym większe możliwości.


Więcej