Poruszająca historia czterech pokoleń żydowskiej rodziny, która pragnęła odnaleźć swoje miejsce na świecie
Aniela trafia do szpitala psychiatrycznego w ciężkim stanie. Dzięki pomocy Adama, doświadczonego lekarza psychiatry, powoli odzyskuje siły i stara się odtworzyć swoją przeszłość z fragmentów wspomnień. Niewiele jednak wie o losach swoich przodków.
Rodzina Zisselsów przybyła do Wolnego Miasta Gdańska w poszukiwaniu schronienia przed bolszewickim reżimem. Ich spokój i szczęście nie trwały jednak długo. Rozłąka, wojna oraz walka o odzyskanie równowagi po jej zakończeniu odcisnęły na nich piętno. Przez jakie piekło musieli przejść przodkowie Anieli i jaki wpływ miały te traumatyczne wydarzenia na jej życie?
Powieść Barbary Malawskiej to nie tylko wzruszająca kronika rodzinna – to przede wszystkim opowieść o dekadach cierpienia oraz niewyobrażalnych stratach, skłaniająca do refleksji nad tym, co jest w życiu najważniejsze.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2024-10-28
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 300
Język oryginału: polski
Czas między wielkimi wojnami XX wieku. W sztetlu, położonym gdzieś między Krakowem a Lublinem, mieszkają wyznawcy trzech religii – katolicyzmu,...
Przeczytane:2026-04-13, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Pamięć bywa zdradliwa. Czasem chroni nas przed tym, co zbyt bolesne, zamykając wspomnienia gdzieś głęboko... tak głęboko, że zaczynamy żyć cudzym życiem, nie do końca rozumiejąc samych siebie. Właśnie w takim momencie poznajemy bohaterkę tej historii, kiedy pamięć przestaje być oparciem, a zaczyna być zagadką. Bo przecież każdy z nas nosi w sobie historię... nie tylko swoją, ale i tych, którzy byli przed nami. I czasem to ona decyduje o tym, kim jesteśmy.
Ta powieść od pierwszych stron uderza emocjami, ale robi to w sposób cichy, niemal intymny. Poznajemy Anielę – kobietę, która trafia do szpitala psychiatrycznego w stanie, który trudno opisać jednym słowem. Rozbita, zagubiona, odcięta od własnej przeszłości. Poznając Anielę, zaczyna się coś więcej niż tylko opowieść o jej leczeniu. Czytając, zaczełam podróż w głąb pamięci, która okazała się pełna bólu, przemilczeń i tajemnic.
Najbardziej poruszyło mnie to, w jaki sposób autorka poprowadziła historię dwutorowo. Z jednej strony mamy teraźniejszość – delikatny, momentami bardzo kruchy proces odzyskiwania przez Anielę samej siebie, przy wsparciu doktora Adama. Z drugiej – przeszłość, która nie jest tylko tłem, ale żywą, pulsującą częścią tej opowieści. Losy rodziny Zisselsów, ich ucieczka, nadzieja na bezpieczne życie w Gdańsku, a potem brutalne zderzenie z wojenną rzeczywistością… To wszystko buduje historię, od której nie da się oderwać.
I właśnie w tych fragmentach historycznych znalazłam jedne z najmocniejszych momentów książki. Sceny rozłąki, strachu, walki o przetrwanie, jak również, te cichsze, bardziej osobiste chwile, kiedy bohaterowie próbują ocalić resztki normalności. Jak wiele można znieść, zanim człowiek zacznie pękać? I czy trauma naprawdę kiedyś znika, czy tylko zmienia swoje miejsce i formę?
Aniela jako bohaterka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jest postacią zbudowaną z emocji, niedopowiedzeń, wewnętrznych ran. Jej historia to nie tylko walka o zdrowie, ale przede wszystkim próba zrozumienia samej siebie. Patrząc na nią, nie sposób nie zadać sobie pytania, ile z nas też nosi w sobie coś, czego nie potrafi nazwać?
To, co wyróżnia tę książkę, to ciężki klimat, melancholijny, momentami wręcz duszny. Czuć w nim echo przeszłości, które nie daje o sobie zapomnieć. To nie jest lekka lektura. To historia, która wymaga skupienia, zatrzymania się, wejścia głębiej. Ale właśnie dzięki temu tak mocno działa na emocje.
Podczas czytania towarzyszyło mi wiele uczuć, które bogacą tą opowieść. Poznałam smutek, bezsilność, ale też coś na kształt cichej nadziei. Bo mimo całego bólu, który przewija się przez kolejne strony, ta książka daje coś jeszcze... próbę zrozumienia. Pokazuje, że czasem, żeby iść dalej, trzeba najpierw cofnąć się do początku.
Najbardziej poruszyło mnie to, jak autorka pokazała dziedziczenie traumy. To nie jest tylko historia jednej osoby czy jednej rodziny. To opowieść o tym, jak przeszłość potrafi żyć w kolejnych pokoleniach, nawet jeśli nikt o niej nie mówi.
Dla mnie ta książka była czymś więcej niż historią. To było doświadczenie. Ciche, przejmujące, zostające gdzieś pod skórą na długo. Uwielbiam takie historie i zanurzam się w nich z rozkoszą.