Inspektor David Redfern wreszcie natrafia na wyraźny ślad zaginionej ćwierć wieku temu siostry. Jeden z jej porywaczy tuż przed śmiercią wyznaje, że Dominique uciekła prześladowcom.
Dlaczego trzynastolatka nie wróciła do domu? Co spotkało ją między Balerno a Edynburgiem?
W swej wędrówce ku prawdzie inspektor zostawia za sobą Woking, udając się do Szkocji, która tonie w zimowym deszczu i mrocznych tajemnicach. Sekrety gęstnieją niczym szkocka ulewa, a każdy krok Redferna ma swoje konsekwencje. Poważne. Mimo to powoli ze strzępów wspomnień i nowych informacji wyłania się przerażający obraz zbrodni, której tłem jest nie tylko Wielka Brytania w czasach przemian ale i Polska wieś lat 90.
Kalendarz zdarzeń niespodziewanie zmienia się w sekundnik, gdy okazuje się, że Dominique Redfern szukają także ludzie, którzy stoją za handlem dziećmi w Europie. I nie cofną się przed niczym, by ukryć zbrodniczy proceder.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-10-08
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 0
Tytuł oryginału: Zbrodnia milczenia
Język oryginału: Polski
SERIA Z REDFERNEM Anna Rozenberg
A co?!
Czy ktoś mi zabroni zrecenzować kilka książek naraz? ?
Tym bardziej że marzec to miesiąc Ani Rozenberg - dokładnie w marcu pięć lat temu zadebiutowała, a ja właśnie teraz domknęłam pięć ostatnich części serii z inspektorem Redfernem. I tak oto zamknęłam jedną z tych kryminalnych historii, które niby czytasz ,,na spokojnie", a kończysz... z książką w ręku o drugiej w nocy.
To rasowe, klasyczne krimi. Każda część przynosi nowe śledztwo, nową zbrodnię, nową historię ludzi, którzy w sennych brytyjskich miasteczkach mają zdecydowanie więcej do ukrycia, niż mogłoby się wydawać. A jednocześnie nad wszystkim unosi się duży, osobisty wątek Redferna - sprawa jego przeszłości, zaginionej siostry i tajemniczego Palacza. I właśnie to sprawia, że tej serii nie da się czytać wybiórczo.
Tu wszystko się splata, powoli układa i nie daje spokoju.
To, co bardzo lubię u Ani, to fakt, że każda część jest trochę inna w tonie. Czasem bardziej klasyczna, czasem bardziej psychologiczna, czasem niemal sensacyjna. Czytelnicy, którzy lubią bawić się konwencją kryminału, bez trudu wyłapią tu różne mrugnięcia do klasyki gatunku - ale nie zdradzę jakie. Zostawiam Wam tę przyjemność.
Moimi osobistymi ulubieńcami pozostają ,,Wszyscy umarli" - za klimat angielskiej prowincji i śledztwo prowadzone w najlepszym stylu tradycyjnego krimi - oraz ,,Punkty zapalne", którym już wcześniej dałam moją matczyną szóstkę. Ale ogromne wrażenie robią też dwie ostatnie części. Za konsekwencję, spinanie wątków i odwagę w prowadzeniu historii Redferna aż do samego końca.
Ania ma jeszcze jedną cechę, którą bardzo w jej książkach lubię - potrafi wpleść w kryminał małe społeczne obserwacje. O ludziach, o milczeniu, o tym jak łatwo udawać, że czegoś się nie widzi.
A Redfern? Powiem Wam jedno.
Jeśli zaczniecie tę serię... to przygotujcie się, że skończycie ją szybciej, niż planowaliście.
Bo z Redfernem jest trochę jak z prawdą, której szuka.
Jak już się zacznie...
to trudno przestać.
Policja w Woking rozpoczyna poszukiwania kilkuletniej Izy Wolańskiej, córki polskiej imigrantki. Pogrążona w rozpaczy matka dziewczynki nie potrafi w żaden...
Kiedy bliska osoba znika bez śladu, wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Inspektor David Redfern gotów jest rzucić pracę w policji w Woking, żeby tylko...
Przeczytane:2026-02-09, Ocena: 6, Przeczytałam,
„Zbrodnia milczenia” to siódmy tom serii z inspektorem Davidem Redfernem i, jak wszystko na to wskazuje, domknięcie jego historii. Jest to jednocześnie książka, którą można czytać niezależnie od poprzednich tomów.
Tym razem śledztwo ma dla bohatera wymiar osobisty. Po dwudziestu pięciu latach od zaginięcia jego trzynastoletniej siostry pojawia się informacja, że Dominique mogła przeżyć porwanie i uciec oprawcom. Ta jedna wiadomość burzy względny spokój inspektora i uruchamia lawinę zdarzeń. Nagle przeszłość przestaje być zamkniętym rozdziałem. Jeśli uciekła, to co wydarzyło się później? Dlaczego nie wróciła? Kto ją zatrzymał? A może ktoś skutecznie zadbał o to, by zniknęła na zawsze? Redfern wyrusza do Szkocji, później trop prowadzi także do Polski lat 90. Te dwie przestrzenie, surowa, deszczowa północ Wielkiej Brytanii i polska wieś w okresie transformacji, tworzą mocny kontrast, a jednocześnie układają się w spójną całość. Autorka pokazuje, że przestępczość nie zna granic, a handel dziećmi to proceder o skali, którą trudno objąć wyobraźnią.
Najbardziej poruszyła mnie jednak nie sama intryga, lecz postać Redferna. To człowiek zmęczony, zbliżający się do emerytury, świadomy własnych ograniczeń. Jego determinacja wynika z potrzeby zamknięcia przeszłości. To upór człowieka, który przez ćwierć wieku nie pozwolił sobie uznać siostry za zmarłą, chociaż świat dawno przestał jej szukać. W tej jego konsekwencji jest coś bolesnego, bo widać, jak bardzo zaginięcie Dominique zdefiniowało całe jego życie zawodowe i prywatne. Każda decyzja, każdy wybór wydają się podszyte tamtą stratą. Redfern próbuje przełamać zmowę milczenia ludzi, którzy coś wiedzą, ale wolą nie mówić, tych, którzy kiedyś zignorowali sygnały i bliskich, którzy latami ukrywali fragmenty prawdy. To milczenie okazuje się równie groźne jak sama prze.moc. I to ono, moim zdaniem, stanowi prawdziwą zbrodnię w tej historii.
Autorka dużo miejsca poświęca emocjom i psychice bohaterów. Fabuła nie opiera się na dynamicznych pościgach ani na brut@lnych, szczegółowych opisach zbr0dni. Śledztwo rozwija się spokojnie, momentami wręcz mozolnie. Tropów nie ma wiele, a napięcie budowane jest raczej przez atmosferę niż przez nagłe zwroty akcji. To uzasadniony zabieg, temat handlu nieletnimi i milczenia świadków wymaga skupienia. W zamian dostajemy analizę mechanizmów przestępstwa i wpływu traumy na ludzi. Atmosfera jest gęsta, chwilami przytłaczająca.
Bardzo dobrze wypadły fragmenty rozgrywające się w Polsce. Obraz wsi lat 90., z jej ograniczeniami, lokalnymi układami, brakiem perspektyw, jest sugestywny i wiarygodny. Widać, jak łatwo w takich realiach mogły działać grupy przestępcze, wykorzystując słabość instytucji i ludzką naiwność. Te sceny są najbardziej przejmujące, bo pokazują, że wielkie, międzynarodowe siatki przestępcze zaczynają się często w małych, cichych miejscach. Nie mogę jednak pominąć zakończenia. Chociaż logiczne i spójne z całą konstrukcją powieści, nie wywołuje tak silnego wstrząsu, jak można się spodziewać. Po długim budowaniu napięcia oczekiwałam mocniejszego finału, wyraźniejszego emocjonalnego domknięcia. A jest bardziej stonowany, co z jednej strony pasuje do całości, z drugiej pozostawia pewien niedosyt.
„Zbrodnia milczenia” to historia o tym, że prawda sama się nie ujawni, a brak reakcji i przemilczanie faktów oznaczają ciche przyzwolenie na zło. To kryminał skupiony na psychice i konsekwencjach dawnych decyzji. To dojrzała, momentami bolesna historia, którą serdecznie polecam 💙 [Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl]