Okładka książki - Zdrowie na cito poproszę!

Zdrowie na cito poproszę!



Tom 2 cyklu Walka o zdrowie
Ocena: 5.38 (8 głosów)

Miało być pięknie... a wyszło jak zawsze. Gdy choroba wkracza w życie, zaczyna się walka – nie tylko o zdrowie, ale i z Systemem przez wielkie „S”.

Paweł Piliszko zabiera nas w przezabawną, gorzko-prawdziwą podróż przez gabinety lekarskie, absurdy diagnoz, kolejki bez końca i bezradność, która czasem aż boli... ze śmiechu.

To pełna humoru, ironii i celnych obserwacji opowieść o tym, jak wygląda polska rzeczywistość leczenia, gdy „nie da się” staje się codziennym refrenem. Z dystansem, błyskotliwie i z nieoczywistym optymizmem autor pokazuje, że nawet w najtrudniejszych chwilach warto się śmiać – bo śmiech, jak się okazuje, to najlepsze lekarstwo.

Czy jesteś gotów wejść w świat, w którym do lekarza trzeba mieć nie tylko skierowanie, ale i stalowe nerwy? Zaryzykuj – ta książka będzie Twoim remedium na systemowy ból głowy.

Informacje dodatkowe o Zdrowie na cito poproszę!:

Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025 (data przybliżona)
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: 9788396898029
Liczba stron: 272

więcej

Kup książkę Zdrowie na cito poproszę!

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Zdrowie na cito poproszę! - opinie o książce

Paweł Piliszko w powieści „Zdrowie na cito poproszę!” tworzy opowieść, którą można określić jako satyryczno-obyczajową z silnymi elementami humoru i gorzkiej ironii, osadzoną w realiach współczesnego systemu ochrony zdrowia w Polsce. Już od pierwszych stron widać, że nie jest to klasyczna, spokojna narracja medyczna, lecz raczej literacki zapis walki jednostki z „Systemem” przez wielkie „S” – bezosobowym, chaotycznym i często absurdalnym mechanizmem, w którym pacjent musi wykazać się niemal heroiczną cierpliwością. Fabuła prowadzi czytelnika przez kolejne etapy tej zmagań: wizyty lekarskie, diagnostyczne nieporozumienia, kolejki, formalności i sytuacje, które balansują na granicy frustracji i komizmu, pokazując, jak łatwo codzienna walka o zdrowie staje się walką o godność i spokój psychiczny. Bohaterowie – zarówno pacjenci, jak i personel medyczny – nie są jednowymiarowi; to raczej ludzie wrzuceni w niewydolny system, który wymusza na nich absurdalne zachowania i reakcje, przez co jedni budzą współczucie, inni zrozumiałą irytację, a wszyscy razem tworzą przekrój społeczny pełen autentyzmu. Styl autora jest lekki, dynamiczny i bardzo obrazowy, oparty na dialogu, błyskotliwych obserwacjach i humorze, który często przechodzi w ironię, a nawet groteskę – dzięki temu trudne tematy stają się przystępne, choć nie tracą swojej powagi. W tle przewijają się motywy walki z bezsilnością, dehumanizacji pacjenta, absurdów biurokracji oraz potrzeby zachowania dystansu i humoru jako mechanizmu obronnego; czas w książce nie jest wyraźnie historycznie określony, raczej płynie w rytmie wizyt, diagnoz i oczekiwania, co dodatkowo podkreśla uniwersalność doświadczenia. Emocjonalnie książka balansuje między śmiechem a lekkim niepokojem – czytelnik często łapie się na tym, że śmieje się z sytuacji, które w rzeczywistości są frustrujące lub wręcz przykre, co daje efekt refleksji nad kondycją systemu i ludzkiej cierpliwości. To pozycja szczególnie trafiająca do osób, które same zetknęły się z realiami opieki zdrowotnej, ale też do czytelników ceniących satyrę społeczną i literaturę opartą na codziennym doświadczeniu, podaną w lekkiej, „życiowej” formie. Najmocniej docenią ją ci, którzy potrafią spojrzeć na trudne tematy z dystansem i szukają w książkach nie tylko opowieści, ale też komentarza do rzeczywistości. Całość zostawia wrażenie inteligentnej, miejscami prześmiewczej, ale jednocześnie bardzo trafnej diagnozy społecznej, która – mimo humoru – zostaje w głowie na dłużej i skłania do myślenia, a jednocześnie daje odrobinę ulgi, że nawet w chaosie można znaleźć powód do śmiechu i dzięki temu warto po nią sięgnąć.

Link do opinii
Avatar użytkownika - FascynacjaKsiazk
FascynacjaKsiazk
Przeczytane:2025-12-13, Ocena: 6, Przeczytałam,

💊„Zdrowie na cito poproszę!” to historia,która pokazuje rzeczywistość w służbie zdrowie,gdy zdrowie zaczyna szwankować.W momencie odczuwania bólu potrzebny lekarz i rehabilitanta na cito😉
💊Książka obrazuje jak razić sobie w momencie niedyspozycji oraz bólu,który towarzyszy nam codziennie.Dzięki postawie Pawła i jego wizytom u lekarza widzimy na własne oczy jak lekarze podchodzą do pacjenta,gdy ból nie pozwala normalnie funkcjonować.Ból,który potrzebuje interwencji i jego złagodzenia.Ból,który bez rehabilitacji nie ustąpi.

💊Lektura w groteskowy sposób ukazuje,że zdrowie staje się najważniejsze gdy w pełni organizm nie funkcjonuje.Zdrowie,gdy trzeba na nie zwrócić uwagę,gdy z każdym rokiem czujemy się pokonani przez jego złe funkcjonowanie.

💊Autor pokazuje,że zdrowie jest ulotne.Powinniśmy o niego dbać-mimo wieku i mimo sprawności!W pewnej chwili pokaże,że ból kręgu (i nie tylko) daje niedogodności i udanie się do lekarza i stanięciu twarz w twarz z NFZ i kolejkom w dotarciu do specjalistów.

💊Z lekturą spędza się miło czas i dzięki niej wieczór staje się o niebo lepszy.Gorąco polecam 📖

Link do opinii
Avatar użytkownika - Justyna8818
Justyna8818
Przeczytane:2026-06-21, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

Są też takie książki, które skłaniają do refleksji. ,,Zdrowie na cito poproszę!" autorstwa Pawła Piliszki należy do rzadkiej grupy pozycji, które potrafią jednocześnie bawić i zmuszać do myślenia.

 

Już sam tytuł sugeruje, że autor podejdzie do tematu zdrowia z przymrużeniem oka. I rzeczywiście - otrzymujemy opowieść pełną humoru, ironii oraz sytuacji, które dla wielu czytelników będą boleśnie znajome. Kolejki do specjalistów, niekończące się formalności, sprzeczne diagnozy i poczucie zagubienia w systemie ochrony zdrowia tworzą tło dla historii, która momentami przypomina komedię pomyłek, mimo że oparta jest na bardzo realnych doświadczeniach.

 

Największą siłą tej książki jest jej autentyczność. Paweł Piliszko nie kreuje się na bohatera bez skazy ani na eksperta od wszystkiego. Szczerze opowiada swoją historię, co sprawia, że czytelnik szybko zaczyna mu kibicować. Nawet gdy sytuacje wydają się absurdalne, trudno oprzeć się wrażeniu, że podobne wydarzenia mogły spotkać każdego z nas.

 

 Książkę czyta się szybko, a krótkie rozdziały sprawiają, że łatwo powiedzieć sobie: ,,jeszcze tylko jeden". Humor nie jest jednak celem samym w sobie. Między zabawnymi anegdotami kryje się ważny przekaz o determinacji, cierpliwości i walce o własne zdrowie. To właśnie ten balans między rozrywką a życiową refleksją sprawia, że lektura pozostaje w pamięci na dłużej.

 

Nie jest to książka dla osób poszukujących medycznych porad czy specjalistycznej wiedzy. To raczej opowieść o człowieku i jego zderzeniu z systemem, który bywa bezduszny, chaotyczny i trudny do zrozumienia. Autor pokazuje, że nawet w takich okolicznościach można zachować poczucie humoru.

 

Czy warto przeczytać? Zdecydowanie tak. ,,Zdrowie na cito poproszę!" to książka, która rozbawia, wzrusza i skłania do zadania sobie pytania: co zrobiłbym na miejscu autora? Jeśli lubicie literaturę opartą na prawdziwych doświadczeniach i cenicie inteligentny humor, ta pozycja powinna znaleźć się na waszej liście lektur.

Link do opinii
Avatar użytkownika - easosnowska
easosnowska
Przeczytane:2026-01-24, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,

Dzisiaj będzie nietypowo, bo wnioski wyciągniecie bez mojej pomocy. Ostrzegam tylko, że mimo poważnego tematu lepiej czytać z pustym pęcherzem i/lub mopem pod ręką.

Ja co chwila się chichrałam...

 

Chyba każdy zna fraszkę Jana Kochanowskiego, która zaczyna się od słów:

,,Ślachetne zdrowie,

Nikt się nie dowie,

Jako smakujesz,

Aż się zepsujesz."

Na dodatek chyba każdy miał zna tę ,,przyjemność", gdy zdrowie postanawia wybyć na wakacje, i to bez wcześniejszego wniosku urlopowego...

Sęk w tym, że właśnie wtedy przydałoby się dużo sił i cierpliwości, by wrócić do sprawności i normalnego funkcjonowania. Jednak to nie należy do najłatwiejszych, zwłaszcza gdy trzeba odwiedzić milion gabinetów, w których zasiadają rozmaici specjaliści.

Paweł (czyli Autor tej książki), cierpiący z bólu i nie dysponujący cierpliwością postanawia ruszyć w bój z SYSTEMEM, bo tak określił machinę zwaną NFZ-tem.

Uzbrojony w zestaw medykamentów, telefon, Internet oraz aparat mowy i dużą dawkę uporu zmienia się w myśliwego i rusza na polowanie na wolne terminy do lekarzy różnych specjalizacji.

To jednak nie należy do najłatwiejszych, ale jak na myśliwego przystało, opracowuje odpowiednią strategię i przystępuje do działania.

Problemy pojawiają się co chwila, bowiem pan SYSTEM nie jest w ciemię bity, i nie z takimi myśliwymi sobie radził. Wszystko więc zależy od tego, kto pęknie pierwszy...

Czy pan SYSTEM poradzi sobie jako zwierzyna łowna?

Jaką taktykę najlepiej obrać, by pozbyć się dolegliwości?

Czy zdrowie Pawła wróci (zostanie ściągnięte) z urlopu-samowolki?

O tym dowiecie się właśnie z tej książki...

 

 

Gorąco polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - anetaiksiazki
anetaiksiazki
Przeczytane:2026-01-04, Ocena: 6, Przeczytałam,

Po genialnej przygodzie z planetą Sanatorium przyszedł czas na kolejną dawkę humoru i prozy życia Od Pawła Piliszko. ,,Zdrowie na cito poproszę" to druga część komediowej serii ,,Walka o zdrowie", która poruszyła bardzo czułe struny mojej egzystencji. O ile uzdrowiskowe anegdoty wywołały u mnie uśmiech, o tyle tutaj mogłam skonfrontować doświadczenia Autora z własnymi. I wiecie co? To była bolesna konfrontacja, bo utwierdziła mnie w przekonaniu, że aby chorować, trzeba mieć nieograniczone pokłady siły, wiary i zdrowia, by nie dać się pokonać bezdusznemu systemowi! Straszne, ale prawdziwe!


,,Zdrowie na cito poproszę!" to opowieść o zderzeniu z systemem, który sam potrzebuje pilnej reanimacji. Paweł opisuje rzeczywistość tego słynnego NFZETU z rozbrajającą szczerością! Pacjent, który pilnie potrzebuje pomocy, zderza się z kolejkami, biurokracją i okrojoną kontraktami możliwością zdrowienia. Wyrasta przed nim mur nie do przebicia! Pojawia się frustracja i niemoc, które absolutnie nie ułatwiają walki z bezdusznym systemem. Absurd goni absurd, a zdrowienie stoi w miejscu.


Wbrew pozorom to nie jest książka tylko o chorowaniu. Dla mnie to swego rodzaju manifest, który pokazuje, jak bardzo polski system opieki zdrowotnej potrzebuje pomocy, by mógł skutecznie leczyć i być wsparciem dla pacjentów! Doskonale rozumiem emocje, które w procesie zdrowienia kierowały Pawłem. Walka o terminy, numerki czy też zwykłą uwagę lekarza jest okupiona złością, bezsilnością i zwykłym niedowierzaniem, gdy usłyszysz, że na wizytę musisz czekać pół roku lub dłużej. Nie wiadomo, czy w takiej sytuacji śmiać się, czy płakać. Jedynie spokój i humor może nas uratować przed obłędem w kolejce do specjalisty.

Mimo trudnego tematu Paweł postarał się, by przekaz był pełen energii i dowcipu. Dzięki temu czułam się, jakbym rozmawiała z kumplem, który nie owija w bawełnę, tylko szczerze opowiada o swoich doświadczeniach. Słuchałam ze zrozumieniem! Czasami nawet włączałam się do rozmowy (w myślach), popierając spostrzeżenia Pawła, a nawet dodając swoje. Mogę powiedzieć, że czytałam z pełną atencją i zaangażowaniem.

 

Ta książka jest idealną lekturą dla wszystkich! Dla tych, którzy poznali gorzki smak czekania na badania i wizytę u specjalisty, jak również dla tych szczęśliwców, którym los oszczędził takich doświadczeń. ,,Zdrowie na cito poproszę" to ma terapeutyczne właściwości. Leczy śmiechem w świecie, który czasem wydaje się go pozbawiony! Polski realizm podany z humorem to coś, co lubimy najbardziej.

.

Polecam!

 

 

Link do opinii

Jak przygotowania do Sylwestra? Macie jakieś plany na ten szczególny wieczór?

Ostatnio opowiadałam Wam o pierwszej książce Pawła Piliszko "Przepraszam, bo ja pierwszy raz". Dziś zaś przyszła pora na cześć drugą tj. "Zdrowie na cito poproszę".

Pobyt w sanatorium niestety nie uzdrowił całkowicie autora. Za to pojawiły się u niego kolejne problemy zdrowotne. Kto kiedykolwiek miał poważniejszy problem zdrowotny, ten wie, że żeby chorować trzeba mieć anielską cierpliwość i końskie zdrowie.

Nie inaczej jest w przypadku Pawła Piliszko, który odbija się od gabinetów lekarskich i fizjoterapeutycznych. Na infoliniach medycznych zna wszystkich operatorów, bo spędza na nich każdy poranek, walcząc o kolejny termin wizyty u specjalisty.

Podobnie jak w pierwszej części autor wykazuje się w swojej opowieści dużym dystansem i poczuciem humoru. Myślę jednak, że to taki śmiech przez łzy. Nikomu nie jest do śmiechu, kiedy codziennie towarzyszy mu ból, a o pomoc ciężko.

Paweł Piliszko dokładnie punktuje nasz system opieki zdrowotnej i jego bolączki. Pacjenci mimo opłacania wysokich składek, aby jak najszybciej dostać się do lekarza, i tak muszą wybrać prywatną wizytę. Brak jest systemowej pomocy, nawet kiedy diagnoza została postawiona. Pacjent nie jest kierowany krok po kroku w kierunku zdrowia, ale sam musi walczyć o jakąkolwiek terapie, rehabilitacje czy inne świadczenia, które, choć na chwilę przyniesie ulgę w bólu. Czy kiedykolwiek doczekamy jakiejś zmiany w tej sprawie?

Każdemu z nas pewnie kiedyś przyjdzie się spotkać ze służbą zdrowia. Myślę, że poczucie humoru pomaga przejść przez chorobę. Żeby chorować trzeba mieć zdrowie, zwłaszcza korzystając z narodowej służby zdrowia.

Link do opinii

 Po półtorarocznej przerwie Paweł Piliszko powraca z drugim tomem swojego komediowego cyklu: Walka o zdrowie. Drugi tom nosi wymowny tytuł ,,Zdrowie na cito, poproszę!"

Tym razem bohater cierpi na chroniczny ból głowy, którego nijak nie może się pozbyć, co skutecznie i długofalowo uprzykrza mu żywot. By w końcu pożegnać tę nieprzyjemną i charakterystycznie umiejscowioną dolegliwość - gdzie dokładnie boli? - dowiecie się z książki - nasz Pawełek rozpoczyna nierówną, chaotyczną i heroiczną walkę z Panem Systemem i wieloma jego przybocznymi, jak np. NFZ, ZUS etc.

Po raz kolejny w sposób przekomiczny autor pokazuje błąkanie się pacjenta w czeluściach systemu opieki zdrowotnej. Polowanie na wolne terminy różnych wizyt/badań w celu uzyskania diagnozy to dopiero początek pełnej kolejnych meandrów drogi do uzyskania pomocy.

Paweł Piliszko z ogromnym poczuciem humoru doprawionym autoironią i sarkazmem bezlitośnie obnaża absurdy systemu, a co za tym idzie bardzo szeroki wachlarz doświadczeń pacjenta. Rozbraja je śmiechem, bo w zasadzie tylko to nas ratuje, gdyż jak wszyscy wiemy, ten temat zdecydowanie do lekkich nie należy...

Perypetie głównego bohatera bawią do łez i wywołują niekontrolowane wybuchy śmiechu, więc nie radzę czytać tej pozycji np. w komunikacji publicznej ;). Opisy gabinetowych (i nie tylko) doświadczeń Pawełka dosłownie zabijają śmiechem, w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego stwierdzenia :).

Jednocześnie w tej otoczce utkanej z humoru czytelnik otrzymuje bardzo wiele różnych emocji dotykających bohatera. Są wśród nich m.in. frustracja, determinacja, momentami poczucie bezsilności i rozgoryczenie, ale także poczucie solidarności z innymi pacjentami.

Wszystko, co zostało opisane na kartach tej książki, jest doskonale znane osobom mającym styczność z naszym systemem opieki zdrowotnej. I choć oczywiście na potrzeby komediowej opowieści wiele sytuacji ukazanych zostało w nieco karykaturalny sposób, to nie można zaprzeczyć, że jest w tym wszystkim niemałe ziarno prawdy.

Jeśli szukacie lektury, która przyniesie Wam mnóstwo śmiech, a dodatkowo lubicie komiczne i nieco satyryczne historie to uważam, że ,,Zdrowie na cito, poproszę" spełni Wasze oczekiwania.

Paweł Piliszko po raz drugi w 100% dowozi w tej pełnej humoru i dystansu historii, więc dobra zabawa gwarantowana!


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2026/01/po-raz-drugi-w-objeciach-pana-systema.html

Link do opinii
Inne książki autora
Przepraszam, bo ja pierwszy raz...
Paweł Piliszko0
Okładka ksiązki - Przepraszam, bo ja pierwszy raz...

Czy zdarzyło się Wam kiedyś poczuć nie na swoim miejscu? Czy byliście w sytuacji kompletnie nowej i obcej? Czy wrzucono Was (albo niechcący sami wdepnęliście)...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy