Okładka książki - Zdrowie na cito poproszę!

Zdrowie na cito poproszę!



Tom 2 cyklu Walka o zdrowie
Ocena: 5.5 (6 głosów)

Miało być pięknie... a wyszło jak zawsze. Gdy choroba wkracza w życie, zaczyna się walka – nie tylko o zdrowie, ale i z Systemem przez wielkie „S”.

Paweł Piliszko zabiera nas w przezabawną, gorzko-prawdziwą podróż przez gabinety lekarskie, absurdy diagnoz, kolejki bez końca i bezradność, która czasem aż boli... ze śmiechu.

To pełna humoru, ironii i celnych obserwacji opowieść o tym, jak wygląda polska rzeczywistość leczenia, gdy „nie da się” staje się codziennym refrenem. Z dystansem, błyskotliwie i z nieoczywistym optymizmem autor pokazuje, że nawet w najtrudniejszych chwilach warto się śmiać – bo śmiech, jak się okazuje, to najlepsze lekarstwo.

Czy jesteś gotów wejść w świat, w którym do lekarza trzeba mieć nie tylko skierowanie, ale i stalowe nerwy? Zaryzykuj – ta książka będzie Twoim remedium na systemowy ból głowy.

Informacje dodatkowe o Zdrowie na cito poproszę!:

Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025 (data przybliżona)
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN: 9788396898029
Liczba stron: 272

więcej

Kup książkę Zdrowie na cito poproszę!

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Zdrowie na cito poproszę! - opinie o książce

Avatar użytkownika - FascynacjaKsiazk
FascynacjaKsiazk
Przeczytane:2025-12-13, Ocena: 6, Przeczytałam,

💊„Zdrowie na cito poproszę!” to historia,która pokazuje rzeczywistość w służbie zdrowie,gdy zdrowie zaczyna szwankować.W momencie odczuwania bólu potrzebny lekarz i rehabilitanta na cito😉
💊Książka obrazuje jak razić sobie w momencie niedyspozycji oraz bólu,który towarzyszy nam codziennie.Dzięki postawie Pawła i jego wizytom u lekarza widzimy na własne oczy jak lekarze podchodzą do pacjenta,gdy ból nie pozwala normalnie funkcjonować.Ból,który potrzebuje interwencji i jego złagodzenia.Ból,który bez rehabilitacji nie ustąpi.

💊Lektura w groteskowy sposób ukazuje,że zdrowie staje się najważniejsze gdy w pełni organizm nie funkcjonuje.Zdrowie,gdy trzeba na nie zwrócić uwagę,gdy z każdym rokiem czujemy się pokonani przez jego złe funkcjonowanie.

💊Autor pokazuje,że zdrowie jest ulotne.Powinniśmy o niego dbać-mimo wieku i mimo sprawności!W pewnej chwili pokaże,że ból kręgu (i nie tylko) daje niedogodności i udanie się do lekarza i stanięciu twarz w twarz z NFZ i kolejkom w dotarciu do specjalistów.

💊Z lekturą spędza się miło czas i dzięki niej wieczór staje się o niebo lepszy.Gorąco polecam 📖

Link do opinii
Avatar użytkownika - easosnowska
easosnowska
Przeczytane:2026-01-24, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,

Dzisiaj będzie nietypowo, bo wnioski wyciągniecie bez mojej pomocy. Ostrzegam tylko, że mimo poważnego tematu lepiej czytać z pustym pęcherzem i/lub mopem pod ręką.

Ja co chwila się chichrałam...

 

Chyba każdy zna fraszkę Jana Kochanowskiego, która zaczyna się od słów:

,,Ślachetne zdrowie,

Nikt się nie dowie,

Jako smakujesz,

Aż się zepsujesz."

Na dodatek chyba każdy miał zna tę ,,przyjemność", gdy zdrowie postanawia wybyć na wakacje, i to bez wcześniejszego wniosku urlopowego...

Sęk w tym, że właśnie wtedy przydałoby się dużo sił i cierpliwości, by wrócić do sprawności i normalnego funkcjonowania. Jednak to nie należy do najłatwiejszych, zwłaszcza gdy trzeba odwiedzić milion gabinetów, w których zasiadają rozmaici specjaliści.

Paweł (czyli Autor tej książki), cierpiący z bólu i nie dysponujący cierpliwością postanawia ruszyć w bój z SYSTEMEM, bo tak określił machinę zwaną NFZ-tem.

Uzbrojony w zestaw medykamentów, telefon, Internet oraz aparat mowy i dużą dawkę uporu zmienia się w myśliwego i rusza na polowanie na wolne terminy do lekarzy różnych specjalizacji.

To jednak nie należy do najłatwiejszych, ale jak na myśliwego przystało, opracowuje odpowiednią strategię i przystępuje do działania.

Problemy pojawiają się co chwila, bowiem pan SYSTEM nie jest w ciemię bity, i nie z takimi myśliwymi sobie radził. Wszystko więc zależy od tego, kto pęknie pierwszy...

Czy pan SYSTEM poradzi sobie jako zwierzyna łowna?

Jaką taktykę najlepiej obrać, by pozbyć się dolegliwości?

Czy zdrowie Pawła wróci (zostanie ściągnięte) z urlopu-samowolki?

O tym dowiecie się właśnie z tej książki...

 

 

Gorąco polecam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - anetaiksiazki
anetaiksiazki
Przeczytane:2026-01-04, Ocena: 6, Przeczytałam,

Po genialnej przygodzie z planetą Sanatorium przyszedł czas na kolejną dawkę humoru i prozy życia Od Pawła Piliszko. ,,Zdrowie na cito poproszę" to druga część komediowej serii ,,Walka o zdrowie", która poruszyła bardzo czułe struny mojej egzystencji. O ile uzdrowiskowe anegdoty wywołały u mnie uśmiech, o tyle tutaj mogłam skonfrontować doświadczenia Autora z własnymi. I wiecie co? To była bolesna konfrontacja, bo utwierdziła mnie w przekonaniu, że aby chorować, trzeba mieć nieograniczone pokłady siły, wiary i zdrowia, by nie dać się pokonać bezdusznemu systemowi! Straszne, ale prawdziwe!


,,Zdrowie na cito poproszę!" to opowieść o zderzeniu z systemem, który sam potrzebuje pilnej reanimacji. Paweł opisuje rzeczywistość tego słynnego NFZETU z rozbrajającą szczerością! Pacjent, który pilnie potrzebuje pomocy, zderza się z kolejkami, biurokracją i okrojoną kontraktami możliwością zdrowienia. Wyrasta przed nim mur nie do przebicia! Pojawia się frustracja i niemoc, które absolutnie nie ułatwiają walki z bezdusznym systemem. Absurd goni absurd, a zdrowienie stoi w miejscu.


Wbrew pozorom to nie jest książka tylko o chorowaniu. Dla mnie to swego rodzaju manifest, który pokazuje, jak bardzo polski system opieki zdrowotnej potrzebuje pomocy, by mógł skutecznie leczyć i być wsparciem dla pacjentów! Doskonale rozumiem emocje, które w procesie zdrowienia kierowały Pawłem. Walka o terminy, numerki czy też zwykłą uwagę lekarza jest okupiona złością, bezsilnością i zwykłym niedowierzaniem, gdy usłyszysz, że na wizytę musisz czekać pół roku lub dłużej. Nie wiadomo, czy w takiej sytuacji śmiać się, czy płakać. Jedynie spokój i humor może nas uratować przed obłędem w kolejce do specjalisty.

Mimo trudnego tematu Paweł postarał się, by przekaz był pełen energii i dowcipu. Dzięki temu czułam się, jakbym rozmawiała z kumplem, który nie owija w bawełnę, tylko szczerze opowiada o swoich doświadczeniach. Słuchałam ze zrozumieniem! Czasami nawet włączałam się do rozmowy (w myślach), popierając spostrzeżenia Pawła, a nawet dodając swoje. Mogę powiedzieć, że czytałam z pełną atencją i zaangażowaniem.

 

Ta książka jest idealną lekturą dla wszystkich! Dla tych, którzy poznali gorzki smak czekania na badania i wizytę u specjalisty, jak również dla tych szczęśliwców, którym los oszczędził takich doświadczeń. ,,Zdrowie na cito poproszę" to ma terapeutyczne właściwości. Leczy śmiechem w świecie, który czasem wydaje się go pozbawiony! Polski realizm podany z humorem to coś, co lubimy najbardziej.

.

Polecam!

 

 

Link do opinii

Jak przygotowania do Sylwestra? Macie jakieś plany na ten szczególny wieczór?

Ostatnio opowiadałam Wam o pierwszej książce Pawła Piliszko "Przepraszam, bo ja pierwszy raz". Dziś zaś przyszła pora na cześć drugą tj. "Zdrowie na cito poproszę".

Pobyt w sanatorium niestety nie uzdrowił całkowicie autora. Za to pojawiły się u niego kolejne problemy zdrowotne. Kto kiedykolwiek miał poważniejszy problem zdrowotny, ten wie, że żeby chorować trzeba mieć anielską cierpliwość i końskie zdrowie.

Nie inaczej jest w przypadku Pawła Piliszko, który odbija się od gabinetów lekarskich i fizjoterapeutycznych. Na infoliniach medycznych zna wszystkich operatorów, bo spędza na nich każdy poranek, walcząc o kolejny termin wizyty u specjalisty.

Podobnie jak w pierwszej części autor wykazuje się w swojej opowieści dużym dystansem i poczuciem humoru. Myślę jednak, że to taki śmiech przez łzy. Nikomu nie jest do śmiechu, kiedy codziennie towarzyszy mu ból, a o pomoc ciężko.

Paweł Piliszko dokładnie punktuje nasz system opieki zdrowotnej i jego bolączki. Pacjenci mimo opłacania wysokich składek, aby jak najszybciej dostać się do lekarza, i tak muszą wybrać prywatną wizytę. Brak jest systemowej pomocy, nawet kiedy diagnoza została postawiona. Pacjent nie jest kierowany krok po kroku w kierunku zdrowia, ale sam musi walczyć o jakąkolwiek terapie, rehabilitacje czy inne świadczenia, które, choć na chwilę przyniesie ulgę w bólu. Czy kiedykolwiek doczekamy jakiejś zmiany w tej sprawie?

Każdemu z nas pewnie kiedyś przyjdzie się spotkać ze służbą zdrowia. Myślę, że poczucie humoru pomaga przejść przez chorobę. Żeby chorować trzeba mieć zdrowie, zwłaszcza korzystając z narodowej służby zdrowia.

Link do opinii

 Po półtorarocznej przerwie Paweł Piliszko powraca z drugim tomem swojego komediowego cyklu: Walka o zdrowie. Drugi tom nosi wymowny tytuł ,,Zdrowie na cito, poproszę!"

Tym razem bohater cierpi na chroniczny ból głowy, którego nijak nie może się pozbyć, co skutecznie i długofalowo uprzykrza mu żywot. By w końcu pożegnać tę nieprzyjemną i charakterystycznie umiejscowioną dolegliwość - gdzie dokładnie boli? - dowiecie się z książki - nasz Pawełek rozpoczyna nierówną, chaotyczną i heroiczną walkę z Panem Systemem i wieloma jego przybocznymi, jak np. NFZ, ZUS etc.

Po raz kolejny w sposób przekomiczny autor pokazuje błąkanie się pacjenta w czeluściach systemu opieki zdrowotnej. Polowanie na wolne terminy różnych wizyt/badań w celu uzyskania diagnozy to dopiero początek pełnej kolejnych meandrów drogi do uzyskania pomocy.

Paweł Piliszko z ogromnym poczuciem humoru doprawionym autoironią i sarkazmem bezlitośnie obnaża absurdy systemu, a co za tym idzie bardzo szeroki wachlarz doświadczeń pacjenta. Rozbraja je śmiechem, bo w zasadzie tylko to nas ratuje, gdyż jak wszyscy wiemy, ten temat zdecydowanie do lekkich nie należy...

Perypetie głównego bohatera bawią do łez i wywołują niekontrolowane wybuchy śmiechu, więc nie radzę czytać tej pozycji np. w komunikacji publicznej ;). Opisy gabinetowych (i nie tylko) doświadczeń Pawełka dosłownie zabijają śmiechem, w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego stwierdzenia :).

Jednocześnie w tej otoczce utkanej z humoru czytelnik otrzymuje bardzo wiele różnych emocji dotykających bohatera. Są wśród nich m.in. frustracja, determinacja, momentami poczucie bezsilności i rozgoryczenie, ale także poczucie solidarności z innymi pacjentami.

Wszystko, co zostało opisane na kartach tej książki, jest doskonale znane osobom mającym styczność z naszym systemem opieki zdrowotnej. I choć oczywiście na potrzeby komediowej opowieści wiele sytuacji ukazanych zostało w nieco karykaturalny sposób, to nie można zaprzeczyć, że jest w tym wszystkim niemałe ziarno prawdy.

Jeśli szukacie lektury, która przyniesie Wam mnóstwo śmiech, a dodatkowo lubicie komiczne i nieco satyryczne historie to uważam, że ,,Zdrowie na cito, poproszę" spełni Wasze oczekiwania.

Paweł Piliszko po raz drugi w 100% dowozi w tej pełnej humoru i dystansu historii, więc dobra zabawa gwarantowana!


* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2026/01/po-raz-drugi-w-objeciach-pana-systema.html

Link do opinii
Avatar użytkownika - ktomzynska
ktomzynska
Przeczytane:2025-12-23, Ocena: 5, Przeczytałam,

Czy kiedykolwiek potrzebowałaś(-eś) pomocy lekarskiej ,,na już", a system zrobił wszystko, żeby udowodnić Ci, że ,,cito" to pojęcie względne?

 

Ja ostatnio tak miałam kiedy chciałam umówić na CITO babcie do poradni gastroenterologicznej w jednym z częstochowskich szpitali. Termin. Rok 2028! Śmiać się, czy płakać? Dlatego też podczas lektury ,,Zdrowie na cito poproszę!" wielokrotnie miałam wrażenie, że czytam nie książkę, a zapis własnych doświadczeń - tylko podanych w krzywym zwierciadle, z humorem, ironią i tą charakterystyczną lekkością, która sprawia, że zamiast krzyczeć z bezsilności... zaczynam się śmiać. Czasem trochę gorzko.

 

Paweł Pliszko po raz kolejny zabrał mnie w podróż po świecie, który wszyscy znamy aż za dobrze. Świecie gabinetów lekarskich, nieskończonych kolejek, terminów, które bardziej przypominają obietnice bez pokrycia, i systemu, który zdaje się działać według własnych, zupełnie niezrozumiałych zasad. To nie jest fikcja. To jest codzienność - tylko opowiedziana przez kogoś, kto potrafi nazwać absurd absurdem i jeszcze się z niego zaśmiać.

 

Czytając, cały czas czułam, że autor pisze z wnętrza sytuacji. Z pozycji pacjenta zmęczonego, zniecierpliwionego, momentami bezradnego, ale wciąż uparcie walczącego o swoje zdrowie. ,,Zdrowie na cito poproszę!" to książka bardzo osobista, choć paradoksalnie uniwersalna. Bo przecież każdy z nas miał kiedyś w ręku skierowanie z dopiskiem ,,cito", które nijak nie przełożyło się na rzeczywistość.

 

Uwielbiam sposób, w jaki Paweł Pliszko obserwuje ludzi i system. Jego humor jest groteskowy, ale nigdy przypadkowy. Śmiałam się z dialogów, sytuacji i opisów, bo są boleśnie prawdziwe. A jednocześnie gdzieś pod spodem cały czas czułam frustrację, zmęczenie i tę cichą złość, którą dobrze znamy z własnych doświadczeń. Autor nie udaje, że wszystko jest w porządku. On pokazuje, że nie jest - ale robi to w sposób, który pozwala czytelnikowi złapać dystans i odetchnąć.

 

Styl Pliszki jest szybki, momentami chaotyczny, pełen emocji - dokładnie taki, jak życie człowieka, który próbuje ,,ogarnąć" leczenie. Tu telefon, tu rejestracja, tu brak terminu, tu kolejna odmowa. I właśnie ta forma idealnie pasuje do treści. Nic tu nie jest wygładzone ani ugrzecznione. Jest prawdziwie, czasem za dużo, czasem za głośno, czasem absurdalnie - jak w realnym starciu z Systemem.

 

To, co szczególnie mnie poruszyło, to fakt, że mimo całej ironii i śmiechu, książka niesie w sobie nieoczywisty optymizm. Autor pokazuje, że nawet w sytuacjach granicznych warto zachować poczucie humoru, bo ono często ratuje nas przed całkowitym załamaniem. ,,Zdrowie na cito poproszę!" nie wyśmiewa choroby ani pacjenta. Ona wyśmiewa mechanizmy, które sprawiają, że leczenie bywa trudniejsze niż sama dolegliwość.

 

Dla mnie to lektura, która działa jak wentyl bezpieczeństwa. Śmiejesz się, bo rozpoznajesz siebie. Kręcisz głową, bo wiesz, że to wszystko wydarzyło się naprawdę. I czujesz ulgę, bo ktoś w końcu nazwał to, co wielu z nas przeżywa w ciszy.

 

Ocena: 8/10 - bo jeśli lubisz książki oparte na życiu, pełne celnych obserwacji, humoru podszytego goryczą i autentycznych emocji - ,,Zdrowie na cito poproszę!" będzie strzałem w dziesiątkę. To nie jest tylko zabawna opowieść. To literacki zapis walki o zdrowie w realiach, które znamy aż za dobrze.

 

Link do opinii
Inne książki autora
Przepraszam, bo ja pierwszy raz...
Paweł Piliszko0
Okładka ksiązki - Przepraszam, bo ja pierwszy raz...

Czy zdarzyło się Wam kiedyś poczuć nie na swoim miejscu? Czy byliście w sytuacji kompletnie nowej i obcej? Czy wrzucono Was (albo niechcący sami wdepnęliście)...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy