reklama

Zimowla

Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2019-09-04
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-240-5909-6
Liczba stron: 625
Język oryginału: polski

Ocena: 4.67 (6 głosów)

Miasteczko w Dolinie Zmornickiej oddycha tajemnicami. Z jeziora wyłowiono ciało, ojciec rzucił pracę w urzędzie i został wróżem, a Pszczelarz wytresował swój rój. Misza w wolnych chwilach sprowadza trawkę ze Słowacji. Naga Dygnarówna spaceruje nocą po ulicach. Mieszkańcy albo czekają, aż wydarzy się kolejny cud, albo gorączkowo szukają skarbu. Czy uda się otworzyć od zawsze zamknięte drzwi i odkryć najściślej strzeżony sekret? Cukrówkę coraz gęściej spowija niebezpieczeństwo i lepki mrok...

W drugiej po fenomenalnie przyjętym „Atlasie: Doppelganger” powieści Dominika Słowik po mistrzowsku zaciera granice między możliwym i niemożliwym, by zabrać czytelnika w gąszcz niewyjaśnialnych zjawisk codzienności.

Tagi:

Kup książkę Zimowla

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Zimowla

Avatar użytkownika - Joannate
Joannate
Przeczytane:2020-01-21, Ocena: 3, Przeczytałam, 12 książek 2020,

„Zimowla” została nagrodzona Paszportem „Polityki”, a ponieważ lubię być na bieżąco z kulturą, sięgnęłam po nią od razu. Okładka jednocześnie przyciągała mnie i odrzucała. Byłam zaintrygowana i pełna nadziei na świetną, oryginalną i niebanalną powieść. Oryginalna i niebanalna jest z pewnością, ale czy świetna? Cóż, mnie jakoś nie urzekła.

Historia wydaje się bardzo obiecująca: małe miasteczko Cukrówka staje się areną dziwnych wydarzeń: na śniegu pojawiają się ślady krwi, ludzie zauważają córkę wpływowego mieszkańca, Magdę, jak nago biega po wsi, wchodzi na dachy, śpiewa w jakimś dziwnym języku. Rówieśniczka Magdy, a zarazem narratorka tej powieści, tropi tę zagadkę, w czym czasem jej pomagają, a czasem przeszkadzają dwaj koledzy: Misza i Hans. I gdyby Autorka skupiła się na tej właśnie historii, byłoby to z pożytkiem dla treści, moim zdaniem (zapewne się mylę, bo ważne jury przyznało jednak prestiżowa nagrodę). Denerwowało mnie to, że narratorka odchodzi od śledztwa, opowiadając nam rozmaite historie związane z różnymi mieszkańcami Cukrówki. Robi to przy tym w sposób szalenie drobiazgowy. Zdarzają się dłużyzny, jak choćby opis czyjejś marynarki, albo cały rejestr dziwactw ojca bohaterki, zbiory muzealne itp. Nudziło mnie to strasznie i po pewnym czasie zaczęłam tylko pobieżnie przebiegać wzrokiem te fragmenty (a raczej: całe strony), żeby przejść do właściwej akcji, ale okazało się, że w ten sposób musiałabym przerzucić połowę książki, bo właściwa akcja jest rozmyta w tysiącach historyjek, anegdot, opowiastek... Wiem, że takie rzeczy służą budowaniu nastroju, klimatu – że takie rozważania czynią drugie dno i dodają wartości utworowi – ale myślę, że dzieje się tak, jeśli są właściwie dawkowane. Tutaj jest pół na pół – połowa akcji, połowa dygresji – i jak dla mnie, to za dużo. Niemniej historia dziejąca się w Cukrówce zaintrygowała mnie na tyle, że nie porzuciłam lektury, tylko przebrnęłam przez tych ponad pięćset stron, żeby poznać prawdę, jaką przyszykowała dla nas Autorka.

Tym, co mi się nie podobało, było też nagromadzenie absurdów – pewnie miały dawać efekt baśniowości, nierealności, i w jakimś stopniu dają, ale znów uważam, że jest ich za dużo i przez to tracą moc. Miałam też wrażenie, że tzw. „zmornickie” cuda mają na celu tylko wywołanie kontrowersji – trudno dzisiaj czymkolwiek zaszokować, a najłatwiej to zrobić, uderzając w tony religijne. Chodząca figura Matki Boskiej, płaczący obraz, chmura w kształcie pośladków w aureoli – dla mnie to były trochę tanie chwyty i kolejne elementy, które zaciemniają właściwą historię.

Podobał mi się natomiast sam obraz małego miasteczka, w którym wszyscy się znają, prawie każdy ma jakieś przezwisko i wszyscy wszystko o sobie wiedzą. To według mnie najmocniejsza strona tej powieści – to i pomysł na zagadkę, która fascynuje mieszkańców i czytelników. Ciekawa jest też postać narratorki i sam styl narracji – czyli szkatułka, z której wydobywają się, jedna za drugą, kolejne historie, a jedna pociąga za sobą drugą (ale tutaj znów mam wrażenie, że tych dygresji, opowiastek, pudelek w pudełku jest za dużo). A jedną z najciekawszych postaci jest – moim zdaniem – tajemniczy i szalony Pszczelarz. Mężczyzna zaniedbany, chodzący wszędzie w starym szlafroku i kapciach, hodujący pszczoły i szukający czegoś w okolicy Cukrówki. Ta postać, jak i związane z nią anegdoty, śmieszą, straszą i intrygują, dodaje on dużo barw tej powieści.

Drugą postacią, która przykuwa uwagę jest towarzyszka Sarecka – babcia narratorki – kobieta silna, zdecydowana, z charakterem. Zakochana w komunie, do końca pozostała jej wierna, nawet wtedy, gdy mało kto miał odwagę się do tego przyznać.

Myślę, że kluczem do tego, aby ta powieść się spodobała, jest zapomnienie o tej zagadce, którą dostajemy na początku i pozwolenie, aby porwała nas sama opowieść i potraktowanie jej jak historii, która dzieje się na pograniczu jawy i snu, w której magia przeplata się z realizmem. Ja chyba za bardzo nastawiłam się na rozwikłanie tajemnicy – i może dlatego cała ta otoczka stworzona przez Autorkę wydała mi się balastem. Jednak wytrwałam i przeczytałam do końca.

„Zimowla” może spodobać się osobom lubiącym szkatułkowe opowieści, wielowątkowość, anegdoty, dygresje. Jeśli nie przeszkadza Wam nagromadzenie absurdów, pomieszanie jawy i snu, wplatanie wątków magicznych – to wejdźcie do tego świata. Ale jeśli oczekujecie wartkiej akcji i spójnej historii – to lepiej sobie darujcie.

Podsumowując: intrygujący pomysł, kilka zabawnych i ciekawych wątków, ale całość wydała mi się dość ciężka do przebrnięcia, z uwagi na mnogość wątków, dygresji, absurdów.

Link do opinii
Avatar użytkownika - ewaki
ewaki
Przeczytane:2020-02-20, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2020,

Autorka opisuje tajemnice małego, sennego miasteczka, miesza przeszłość z głównym wątkiem, opowiada, drąży, zaciekawia. W miasteczku dzieją się dziwne rzeczy, bohaterka próbuje się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi, drąży, dopytuje, szuka odpowiedzi. Bardzo dobra książka ! Warto przeczytać.

Link do opinii
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2019-11-05, Ocena: 5, Przeczytałam,

Cukrówka to mała miejscowość położona w Dolinie Zmornickiej, gdzieś pomiędzy Krakowem a Słowacją. Właśnie tu, w tej zmyślonej małej wiosce w 2005 roku latem dochodzi do serii różnych dziwnych zdarzeń, które mogą zwiastować nadejście apokalipsy. W środku nich jest narratorka „Zimowli”, młoda nastoletnia dziewczyna, która pełni rolę obserwatorki. Poprzez przytaczanie zdarzeń i próby ich uzasadnienia, narratorka wybiega daleko w przeszłość, wspominając i opowiadając dawne dzieje, historię swojej rodziny i, po części, całej miejscowości. I tak poznajemy losy jej babki, Towarzyszki Sarneckiej, która twardą ręką rządziła w Cukrówce, a która po obaleniu komuny wyjechała do USA i zostawiła jej w spadku ‘babiznę’. Poznajemy losy ojca, dziwaka, hipochondryka, magika, który kolekcjonuje znaki zwiastujące nadejście apokalipsy. Jest też Pszczelarz, dziwny starszy pan, chodzący w kaszkiecie, kapciach i szlafroku, który kijem, jak różdżką rządzi swoimi pszczołami. Jest w końcu Magda, rówieśniczka narratorki, która jest cudem lub przekleństwem, wielką fascynacją i zarazem wielkim strachem całej miejscowości.

Cukrówka to miejsce gdzie wspomnienia są żywe, gdzie realizm przeplata się z magią, gdzie dzieją się dziwne rzeczy, a których narratorka szuka uzasadnienia w rzeczywistości. Cała książka jest jakby jednym wielkim zbiorem pamięci, zapisem wspomnień z dzieciństwa i okresu dorastania narratorki. To też obraz małej miejscowości, gdzie zabobony i dawne wierzenia walczą z nowoczesnością.

To historia opowiedziana pięknym, barwnym, wręcz gawędziarskim językiem, przez którą się przepływa, płynie z jednego wspomnienia w drugie.

„Zimowla” to książka, która należy się delektować, nie można przeczytać jej na raz, na szybko. To książka, po którą warto sięgnąć kiedy jest się spokojnym, nastawionym na kontemplację, na powrót do wspomnień i zastanowienie się nad funkcją pamięci.

Link do opinii

Pamiętam jak tata opowiadał mi historię mojej ciotki, której ja niestety nie zdążyłam poznać. Kobietę podejrzewano o uprawianie czarnej magii, nazywano ją też zmorą. Podobno jak kogoś nie lubiła - a zdarzało jej się to jakoś wyjątkowo często - przychodziła do delikwenta nocą i odbierała mu możliwość spokojnego oddechu. Podstępnie zamykała stajnie i końskie grzywy zaklęciami plątała. Uwielbiałam te historie i w ogóle się ich nie bałam, choć byłam tylko dzieckiem.

Kiedy zaczęłam czytać "Zimowlę" Dominiki Słowik przeniosłam się w czasie i znowu słuchałam tej magicznej gawędy, w której rzeczywistość jest tak zakamuflowana, że niemal kompletnie niedostrzegalna.
Cukrówka to miasteczko w Dolinie Zmornickiej przesiąknięte niesamowitością zwyczajności. Mieszkańcy odnajdują ślady wilkołaczych łap, nocami ulicami przechadza się śpiewająca i naga Magda, a w ciągu dnia po mieście rozbija się gwiazdowóz, kierowany przez byłego urzędnika obecnie Wróża.
Pszczelarz wytresował pszczoły jak gołębie i coś ukrywa. Wyłowiono też trupa, a nad miastem pęka nieboskłon. Dla jednych to Znak Boży, dla drugich z kolei niebo wygląda jak miejsce, w którym plecy kończą swą szlachetną nazwę.
Wszyscy szukają ukrytego skarbu, albo kolejnego cudu na miarę Maryji Stanowojennej, płaczącej - prawdziwymi przecież - łzami.
Od czasu do czasu przeprowadza się też egzorcyzmy i nie pogardza trawką, a rośliny opanowała słoniowacizna.

Co to była za książka! Nigdy nie czytałam tak skonstruowanej historii! Śmiałam się w głos - ale uprzedzam, że nie dla każdego czytelnika taka dawka absurdu będzie strawna!
Ależ autorka żongluje zdaniami, ale opowiada! Ponad 600 stron tekstu, którego tak naprawdę było mi za mało. Czułam jakby weszła mi do głowy i tworzyła zdania, których ja nie chcąc nikogo urazić nigdy nie wypowiem. Idealne puenty, bardzo trafnie zobrazowane przywary i emocje, których się wstydzimy i które ukrywamy. Autorka posiada świetny dar obserwacji, który łączy lekkim piórem i fenomenalną - jak dla mnie - biegłością językową.
W książce nie tylko zaciera się granica między tym co faktycznie istnieje, a tym co się nam jedynie wydaje. Fabuła dodatkowo obfituje w bogate retrospekcje, które w ogóle nie wybijały mnie z rytmu czytania.

Powieść składa się z trzech części - Antropocenu, Syren i Koniunkcji - których tytuły nie są przypadkowe.
Nie wiem, który z bohaterów był moim ulubionym. Być może babka - towarzyszka Sarecka i jej telefon z zaświatów.
Każda z przedstawionych postaci jest niebywale ciekawa. Każdą odkrywamy powoli, bo wszyscy są pełni sekretów, którymi niekoniecznie chcą się dzielić.
Mamy tutaj przekrój wszelakich warstw społecznych. Każdy bohater jest swojego rodzaju symbolem, składającym się z niekoniecznie pozytywnych cech. Wszyscy oceniamy na podstawie pozorów, widzimy co chcemy widzieć i niestety pewnie tylko to, co już mamy w sobie sami.

Kiedy Pani Dominika Słowik kończy - znowu ukazuje nam jacy jesteśmy - bo "Najtrudniej dostrzec rzeczywistość".
Cieszę się, że mamy takich pisarzy, którzy nie tylko potrafią pisać niebanalne historie, ale i przypominają nam jak pięknym i niezwykle bogatym jest język polski.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Najgorsze dzieci świata 2
David Walliams;
Najgorsze dzieci świata 2
Gdy byłem kimś innym
Stéphane Allix
Gdy byłem kimś innym
Oddaj to morzu
Joanna Sykat
Oddaj to morzu
Spalona
Laura Bates
Spalona
Niech prawda śpi
Alicja Masłowska-Burnos;
Niech prawda śpi
Ziutek. Chłopiec od Parasola
Małgorzata Czerwińska-Buczek
Ziutek. Chłopiec od Parasola
Letnie marzenie
Cathy Cassidy;
Letnie marzenie
Kaprys milionera
Izabella Frączyk, Jagna Rolska
Kaprys milionera
Pieniądze albo kasa
Paweł Beręsewicz
Pieniądze albo kasa
Pokaż wszystkie recenzje