Po rozwodzie Sara postanawia zmienić wszystko. Sprzedaje dom w Sopocie, by przenieść się do Zakopanego i wraz z kolejnym rokiem rozpocząć zupełnie nowe życie. Zabiera ze sobą tylko skrawek przeszłości – pamiętniki ojca, dla którego Tatry miały ogromne znaczenie. Ale nie wszystko idzie zgodnie z planem.
Awaria w wymarzonym domu sprawia, że kobieta musi zamieszkać w pensjonacie i tam spędzić święta, których nigdy specjalnie nie celebrowała. Do tego dochodzą skomplikowane relacje z nieco ponurym, ale intrygującym Maksem. Od niego zależy, jak szybko kobieta będzie mogła się wprowadzić do nowego domu.
Czy zadziała magia grudniowego czasu? Czy pod czujnym i troskliwym spojrzeniem pani Anieli Sara odnajdzie ducha Bożego Narodzenia?
Natalia Sońska zabiera nas do mroźnego, zasypanego śniegiem Zakopanego, by udowodnić, że zawsze znajdzie się miejsce na nadzieję i szczęście. A może także na miłość?
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2024-10-23
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 376
Język oryginału: polski
Jejku! Jak ja nie chciałam kończyć tej książki. Chciałabym zostać w Zakopanym jak najdłużej i towarzyszyć Sarze i Maksowi. Oboje są wspaniałymi osobami, które jak trzeba było to potrafili się wkurzyć, a kiedy trzeba było okazać uczucia to robili to całym sobą. Czytając tę książkę czułam wypieki na policzkach.
,,Znajdź swoje szczęście" to opowieść o Sarze, która po rozwodzie stwierdza, że chce rozpocząć nowe życie. W tym celu kupuje dom w Zakopanem. Kiedy dociera na miejsce spotyka ją niemiła niespodzianka. Dom nie jest gotowy do zamieszkania. Agentka proponuje jej nocleg u babci jej męża. I tam miała spędzić święta. A kiedy może wprowadzić się do swojego domu? To wszystko zależy od Maksa, który poprawia to co kiedyś zepsuła poprzednia firma.
Pani Natalia nie pierwszy raz zabrała mnie w Tatry okryte śniegiem. Jak nikt potrafi oddać górski klimat. Niemal czułam pod nogami skrzypiący śnieg podczas wędrówki na Kasprowy Szczyt. Wspaniale było również spędzić miłe chwilę w schronisku na Morskim Okiem. Kocham góry i móc przeczytać książkę, której akcja dzieje się w górach jest dla mnie prawdziwą ucztą.
Zdecydowanie mocną stroną tej opowieści są bohaterowie. Nie wiem jak to zrobiła autorka, ale niemal czułam zapach bluzy Maksa. Bardzo polubiłam tego stanowczego i wiedzącego czego chce bohatera. Podobnie jak Sarę. Lojalną przyjaciółkę, ale również kobietę, która jak trzeba to zwalczy o swoje szczęście. Co się jednak stanie gdy w jej życiu pojawi się Adrian , a później Artur, jej były mąż? Przekonajcie się sami.
Bardzo polecam ten tytuł. Ogrom emocji gwarantowany. Będziecie siedzieć z zmarszczonymi brwiami jak również wzruszycie się.
Kilka lat temu internet obiegła wiadomość, że ,,Seria Zakopiańska" Natalii Sońskiej dobiegła końca. Aż tu nagle niespodzianka. Kolejny tom. Tego kto ma ochotę na (literacką) wycieczkę w góry, zachęcam do zostania ze mną na chwilę.
Przypomnijmy, że w cyklu ukazało się siedem tomów. Nie będę wymieniała ich w kolejności ich wydania, gdyż nie jest ona istotna. Każda część to inni główni bohaterowie, jedynie panią Anielę i jej bliskich możemy śledzić przez całość, lecz ich losy nie są rozbudowane do tego stopnia, że zaburzenie chronologii mogłoby popsuć przyjemność lektury.
Tym razem wraz z Sarą wyruszamy do Zakopanego. Kobieta zostawia Sopot i postanawia rozpocząć wszystko od początku, co, umówmy się, po rozwodzie jest konieczne. W zimowym mieście remontuje swój dom. To znaczy jak przyjeżdża, ma nadzieję, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Szybko przekonuje się, na własne oczy, że jest zupełnie inaczej. Na czas trwania prac wynajmuje pokój u pani Anieli. Często też bywa na swojej budowie, stara się być na bieżąco przez co poznaje pewnego mężczyznę... Na początku Maks jest... no, odpychający, ale jak tylko się na siebie otwierają wszystko zaczyna wyglądać zupełnie inaczej...
Przyznam się, że jak zobaczyłam zapowiedź ,,Znajdź swoje szczęście" poczułam znużenie. Ale fanki cyklu i autorki zapewne wcale nie podzielają takiego zdania. Miałam zamkniętą serię, do której lubię wracać pamięcią, szczególnie do pierwszej części. A tu nagle kolejna? Kobieta jednak jest zmienną, wiadomo, i mimo tych słabych odczuć, wrzuciłam ją na półkę Legimi. Później otrzymałam egzemplarz papierowy (Anetka, dzięki!) no i przeczytałam. I było bardzo miło. Na prawdę. Myślę, że to wszystko przez to, iż książka trafiła na dobry czas, już mi się wtedy marzyły zimowe powieści.
Lekka, przyjemna historia. Moim zdaniem ma w sobie wszystko, co niezbędne, aby spędzić z nią miły wieczór. Zwłaszcza teraz, na końcu listopada, kiedy za oknem w wielu miejscach w Polsce spadł śnieg.
Myślała, że już o nim zapomniała. On - że nigdy jej nie odzyska. Dziesięć lat temu Laura straciła wszystko. Miłość, która miała się nie zdarzyć. ...
Czy można spalić za sobą wszystkie mosty bez oglądania się za siebie? Czy da się rzucić wszystko i zacząć od nowa w miejscu, które wcale nie jest nowe...
Przeczytane:2026-03-06, Ocena: 4, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026,
Sara po rozwodzie decyduje się na radykalny krok. Postanawia zostawić Sopot i przenieść się na drugi koniec Polski, do Zakopanego. Zabiera ze sobą pamiętniki ojca, wielkiego miłośnika Tatr. Jednak nie wszystko idzie tak jak Sara sobie to zaplanowała, bowiem w domu, który kupiła dochodzi do awarii. Przez to młoda kobieta musi zamieszkać w pensjonacie pani Anieli. Do tego dochodzą skomplikowanie relacje z nieco mrukliwym Maksem. Niestety początek nie jest zachęcający, ale z czasem Sara zacznie dostrzegać uroki sytuacji, w której się przypadkiem znalazła.
Siódma część cyklu Zakopiańska była dla mnie zupełną niespodzianką. Nie spodziewałam się, że po zakończeniu, które mieliśmy w Zaufaj swoim marzeniom ponownie odwiedzimy starych przyjaciół. A jednak tak się stało... Dodatkowo mogliśmy poznać nowych bohaterów. Mogliśmy ponownie pozachwycać się opisami gór i perspektywą przechadzania się wraz z bohaterami ulicami Zakopanego. Sama książka nie ma niespodziewanych zwrotów akcji. Właściwie były momenty, w których działo się nie za wiele. Bohaterowie? Byli, ale jakoś trudno było się z nimi zżyć. Chemia między Sarą i Maksem? Trudno było mi ją dostrzec. Ponadto brakowało mi w środku świątecznej magii, dlatego Znajdź swoje szczęście w mojej opinii tę książkę można nazwać, co najwyżej zimową. Jednak podsumowując całość warto zauważyć, że Znajdź swoje szczęście to lektura lekka. W sam raz by nieco się rozerwać. Może nie była to najlepsza część z cyku, ale czytało się ją nie najgorzej.