Ona tam była. Fragment powieści „Budząc lwy"

Data: 2019-06-11 11:01:48 Autor: Sławomir Krempa
News - Ona tam była. Fragment powieści „Budząc lwy

Budząc lwy to pasjonujący thriller psychologiczny z dylematem moralnym w tle. 

Neurochirurg Ejtan Grin wiedzie perfekcyjne życie szczęśliwego męża i ojca. Pewnej nocy, wracając do domu samochodem po wyczerpującym dyżurze, potrąca człowieka. Widząc, że mężczyźnie – imigrantowi z Afryki – nie można już pomóc, ucieka z miejsca wypadku. Gdy następnego dnia do drzwi zapuka żona ofiary z jego portfelem w ręku, Ejtan rozpocznie rozpaczliwą walkę, by ratować swoją rodzinę i reputację. Ceną za milczenie kobiety nie będą jednak pieniądze, lecz coś, co zburzy jego uporządkowane życie. 

Budząc lwy to trzymająca w napięciu powieść o poczuciu winy, wstydzie i pożądaniu, opowiedziana z kilku punktów widzenia. Gundar-Goshen po mistrzowsku oddaje moralne rozterki swoich postaci, precyzyjnie opisując ich skomplikowaną psychikę. Jednocześnie odsłania przed czytelnikami problemy współczesnego Izraela, które rzadko znajdziemy w literaturze współczesnej. 


Powieść Budząc lwy bierze udział w plebiscycie „Najlepsza książka na lato". Na książkę Ayelet Gundar-Goshen można głosować na www.ksiazkanalato.pl Na wszystkich, którzy to uczynią, na tych, którzy nadeślą uzasadnienie dokonanego wyboru lub zachęcą do głosowania znajomych, czekają zestawy liczące nawet 20 nowości wydawniczych! 
.


W 2017 roku książka otrzymała prestiżową brytyjską nagrodę Jewish Quarterly-WingatePrize. Do lektury zaprasza Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. W ubiegłym tygodniu w naszym serwisie mieliście okazję przeczytać premierowe fragmenty powieści. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: 

„Kobieta za drzwiami była wysoka i szczupła, i bardzo piękna. Ale Ejtan nie zwrócił uwagi na żaden z tych szczegółów. Dwa inne szczegóły całkowicie zaabsorbowały jego uwagę: była Erytrejką i trzymała w ręku jego portfel.

(I znowu poczuł, że musi się wysrać, teraz nawet bardziej niż wczoraj. Gówno opadło w dół jelit w mgnieniu oka, pociągając za sobą wszystkie narządy wewnętrzne, i było dla niego całkowicie jasne, że tym razem nie da rady. Pobiegnie do toalety albo zesra się tutaj, na progu, przy tej kobiecie).

A mimo to został na swoim miejscu, oddychając z trudem, i spojrzał na nią w chwili, gdy pokazywała mu jego portfel.

To pański, powiedziała po hebrajsku.

Tak. Powiedział Ejtan. To mój.

I natychmiast tego pożałował, bo kto wie, może zdołałby ją przekonać, że ten portfel w ogóle nie należy do niego, tylko do kogoś innego – powiedzmy, brata bliźniaka – kto wczoraj dokądś poleciał, do Kanady, na przykład, albo do Japonii, gdzieś daleko. Może mógł po prostu ją zignorować i zamknąć drzwi, albo postraszyć, że zadzwoni po policję imigracyjną. Różne możliwości działania wypełniały jego głowę jak kolorowe bańki mydlane, rozpryskując się przy pierwszym zetknięciu z rzeczywistością. Upaść na kolana i błagać ją o przebaczenie. Udawać, że nie ma pojęcia, o czym ona mówi. Oskarżyć ją o obłęd. Stwierdzić, że ten człowiek był już martwy, gdy w niego uderzył. Przecież wie, jest lekarzem.

Kobieta nie spuszczała z niego wzroku. Histeryczny zgiełk w jego głowie ustąpił miejsca jednemu, lodowatemu głosowi:

Ona tam była.

I jakby chcąc potwierdzić te słowa, kobieta spojrzała na bieloną willę w Omerze i powiedziała: Pański dom jest piękny.

Dziękuję.

Także otoczenie jest piękne.

Jej spojrzenie zatrzymało się na zabawkowym samochodzie, który przyniósł Jaheliemu. W sobotę dzieciak pędził na nim w tę i z powrotem w poprzek trawnika, krzycząc i klaszcząc, dopóki inna zabawka nie przykuła jego wzroku, kiedy to samochodzik został porzucony kołami do góry na ścieżce. Teraz czerwone plastikowe koła sterczały w niebo, jak skazujący dowód.

Czego pani chce?

Chcę porozmawiać.

Nie teraz, powiedział jej, nie mogę teraz rozmawiać.

To kiedy?

Wieczorem. Proszę przyjść, porozmawiamy wieczorem.

Tutaj?

Czy mu się zdawało, czy naprawdę widział przebłysk sarkazmu w jej oczach, gdy wskazywała na drewniane krzesła na tarasie willi?

Nie, powiedział, nie tutaj.

W opuszczonym warsztacie za Tlalim. Skręć w prawo dwieście metrów od wjazdu na drogę dojazdową. Będę tam o dziesiątej.

I nagle zdał sobie sprawę, że ona zaplanowała to spotkanie w najdrobniejszych szczegółach. Przyjazd na chwilę przed powrotem dzieci z przedszkola. Stresująca opieszałość przy wejściu do domu. Bijące z jej oczu zimno. Po raz pierwszy, odkąd otworzył drzwi domu i ją zobaczył, naprawdę się jej przyjrzał: wysoka, szczupła i bardzo piękna. A ona, jakby rozumiejąc, że dopiero teraz otwierają mu się na nią oczy, skinęła głową i powiedziała:

Jestem Sirkit.

Nie zadał sobie trudu, żeby odpowiedzieć. Jego nazwisko przecież zna.  Gdyby nie to, nie stałaby na jego trawniku, ekologicznym cudzie nawadniania zużytą wodą, i nie pouczała go dokąd ma jechać o dziesiątej wieczorem.

Będę tam, powiedział, odwrócił się i wszedł do domu. Kubek po kawie stał na swoim miejscu, na komodzie obok fotela. Kuchnia ze stali nierdzewnej lśniła jak zawsze. Świetliste plamy słońca nadal spektakularnie mieniły się na ścianie."

Jeśli zainteresowała Was powieść Budząc lwy, książkę możecie już kupić w popularnych księgarniach internetowych:

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Budząc lwy
Ayelet Gundar-Goshen