Omijaj szerokim łukiem bogaczy. "Don't love me"

Data: 2021-06-30 08:50:38 Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

On ma mroczną tajemnicę. Ona jest dla niego zakazana. Czy wspólna przyszłość jest możliwa?

Kenzie nie jest zachwycona faktem, że dostała się na staż w szkockim Highland. Wszystko się jednak zmienia, gdy w swojej pierwszej pracy poznaje przyszłego spadkobiercę sieci luksusowych hoteli. Młody, atrakcyjny Lyall fascynuje ją od pierwszej minuty. Jaki sekret kryje się za jego odpychającym zachowaniem?

Lyall ma tylko jedno lato, aby umocnić swoją pozycję w rodzinie. Jeśli mu się to nie uda, jego przyszłość jest zagrożona. Kiedy poznaje Kenzie, studentkę projektowania, jego plan zaczyna się chwiać. Lyall nie potrafi oprzeć się jej urokowi. Ale tylko on wie, jak fatalny w skutkach może być dla niej związek właśnie z nim.

Obrazek w treści

Do lektury powieści Leny Kiefer Don't love me zaprasza Wydawnictwo Jaguar. Ostatnio mogliście przeczytać prolog powieści oraz jej pierwszy rozdział, tymczasem już teraz zachęcamy do przeczytania drugiego rozdziału książki:

Rozdział 2 – Kenzie

Nasz dom trząsł się w posadach od basów, które zidentyfikowałam, jeszcze zanim zdążyłam otworzyć drzwi wejściowe – to najnowszy kawałek Eminema. Moja siostra Juliet przechodziła właśnie dość dziwną fazę, jeżeli chodzi o gust muzyczny. Jeszcze w zeszłym tygodniu narzekałam, że słucha Justina Biebera.

Ta nagła zmiana to pewnie moja zasługa.

– Wróciłyśmy! – krzyknęłam z korytarza. Zero reakcji. – Juliet! Ścisz trochę! – Nadal nic.

– Pomożesz mi? – zapytałam Eleni, która posłusznie wniosła torby do kuchni i zaczęła wkładać zakupy do lodówki.

Ściągnęłam w biegu sneakersy i pobiegłam na górę. Gdy otworzyłam na oścież drzwi, Juliet o mało nie spadła z krzesła.

– Nie potrafisz pukać? – burknęła.

– I tak byś nie usłyszała! – odfuknęłam jej tym samym tonem.

Juliet była zupełnie inna niż Eleni. Miała piętnaście lat, a tym samym przechodziła właśnie tak zwany trudny wiek. Już przy Willi musiałam się nieźle nakombinować, żeby ukryć przed ojcem jej wybryki, ale Juliet potrafiła ją przebić. Gdy tydzień temu odbierałam ją z imprezy w najgorszej dzielnicy miasta, jej ciuchy były tak przesiąknięte dymem trawki, że od razu musiałam wyrzucić je do śmieci. Wprawdzie zarzekała się, że ona sama nie paliła, martwił mnie jednak sam fakt, że zadawała się z ludźmi, którzy to robili.

– Czego chcesz? – zapytała Juliet.

– Żebyś ściszyła muzykę. Daj żyć sąsiadom.

– Mam ich gdzieś.

– Dobrze, ale ja nie mam ich gdzieś, tak samo jak tata. Miej czasem wzgląd na innych. Wyłącz muzykę albo wyrzucę ten laptop przez okno. Przez zamknięte okno. 

Juliet przewróciła oczami, odrzuciła swoje długie brązowe włosy do tyłu – gest protestu numer jeden – i ściszyła dźwięk w komputerze.

– Brawo. A teraz możesz zejść do Leni. Wasza kolej na gotowanie.

– A dlaczego ty nie możesz tego zrobić? Masz wakacje, a ja muszę ślęczeć nad zadaniami na te bezsensowne zajęcia, do których mnie zmusiłaś!

Spojrzałam na nią złowrogo.

– Po pierwsze, chodzisz na nie, bo jesteś leniwa jak wół, a twoje oceny z angielskiego i chemii są poniżej wszelkiej krytyki. A po drugie, nie mam żadnych wakacji, tylko pracuję u ojca! – Wprawdzie moje zajęcia na wydziale sztuki w college’u w Aylesbury faktycznie dobiegły końca dwa tygodnie temu, ale i tak ciągle byłam zajęta. Wskazałam palcem na schody. – Marsz na dół. Już! Dziś twoja kolej.

– Zachowujesz się jak poganiacz niewolników! – wymyślała mi, schodząc ciężkim krokiem po schodach.

Westchnęłam. Właściwie zazwyczaj dogadywałyśmy się raczej dobrze, i to nawet podczas dużo trudniejszych faz dojrzewania. Ale odmowa Olsena poważnie nadwerężyła struny moich stalowych nerwów, które przybrały teraz postać cienkiej niczym jedwab niteczki mogącej się zerwać przy najmniejszym podmuchu wiatru.

Na chwilę zajrzałam do swojego pokoju, który odświeżyłam tej wiosny ciemnozieloną tapetą i kilkoma akcentami w złotym kolorze. Chciałam w spokoju sprawdzić wiadomości z tlącą się jeszcze nadzieją, że Olsen jednak zmienił zdanie. W skrzynce pocztowej znalazłam jedynie dwa maile z newsletterami, a na WhatsAppie wiadomość od koleżanki ze studiów, która właśnie spędzała semestr w Kapsztadzie. Na grupowym czacie naszego roku przysłała zdjęcia z jakiejś imprezy. Westchnęłam z nutą zazdrości. Ja nie mogłam sobie na coś takiego pozwolić. Nie z powodu braku pieniędzy – zakład ojca prosperował bardzo dobrze. Ale nie mogłam przecież zostawić wszystkich sióstr na głowie samego taty. Willa miała wprawdzie osiemnaście lat, więc najgorszy czas już minął, ale Juliet na pewno potrzebowała teraz kogoś, kto wyznaczy jej granice, a Eleni – kogoś, kto nie pozwoli jej się upodobnić do Juliet. Dłuższe nieobecności nie wchodziły więc absolutnie w rachubę.

Wykasowałam newslettery, wsunęłam telefon do kieszeni i zeszłam na dół.

– Mogę jakoś pomóc? – zapytałam, zatrzymując się przy szafkach kuchennych.

Juliet spojrzała na mnie naburmuszona, a Eleni wskazała na sałatę.

– Możesz ją umyć?

– Bo prawie całą cebulę zdążyłam już pokroić – burknęła Juliet, spoglądając na mnie z wyrzutem. Byłam jedyną osobą w rodzinie, która nie płakała przy krojeniu cebuli. Taki ewolucyjny żarcik, spadek po mamie, który był gwoździem programu na każdej imprezie. I w zasadzie za każdym razem skazywał mnie na krojenie cebuli.

– Juliet, miałam dziś koszmarny dzień – westchnęłam. – Przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłam.

– Nie, to moja wina. Wkurzają mnie te zajęcia, sorry. – Wzruszyła ramionami i uśmiechnęłyśmy się do siebie krzywo, co przypieczętowało naszą zgodę. Przekroiłam główkę sałaty na pół i wyjęłam z szafki suszarkę. Eleni podsmażyła cebulę, a Juliet wyjęła ze spiżarni formę do zapiekanek.

Musiałyśmy wszystkie nauczyć się gotować. Nie było innego wyjścia, jeżeli nie chciałyśmy ciągle żywić się gotowymi daniami, kiedy ojciec prowadził firmę. Poza tym wcześniej mama i tak ciągle wyjeżdżała gdzieś do pracy jako fotoreporterka, więc nauczyliśmy się jakoś sobie radzić jeszcze przed jej odejściem. Teraz każde z nas przyrządzało posiłki jeden dzień w tygodniu, a w weekendy często pichciliśmy coś razem albo wychodziliśmy do restauracji. W wakacje ciągle wyjeżdżaliśmy na biwaki, głównie moim samochodem, w którym nocowałam razem z Eleni, i większym mercedesem taty, który miał kilka łóżek.

– Dlaczego miałaś koszmarny dzień? – Juliet spojrzała na mnie pytająco.

– Ach, dostałam odmowę z pracowni, w której chciałam odbyć wakacyjne praktyki. I teraz nie wiem, jak mam uzyskać zaświadczenie o zdobytym doświadczeniu, które jest wymagane na studia.

– W Londynie? – zapytała stojąca przy kuchence Eleni, odwracając się do nas.

– Tak, właśnie tam.

– O kurczę. A nie możesz po prostu napisać o jakichś projektach, przy których pracowałaś w zakładzie taty? Przecież wyposażanie samochodów kempingowych to też aranżacja wnętrz. A ten autobus szkolny czy mieszkalny food truck, który przerabialiście zeszłej jesieni, były przecież mega!

Wzruszyłam ramionami

– Od biedy mogę tak zrobić. Ale prawie każdy, kto ubiega się o przyjęcie na University of the Arts, odbył jakieś praktyki za granicą. Dlatego Olsen był idealny, żeby dorównać innym kandydatom.

– Poza tym Kenzie mogłaby się tam zająć uświadamianiem syna Olsena – dodała Juliet. – Niezłe z niego ciacho!

– A ty skąd o tym wiesz? – zapytałam ze zdziwieniem.

– Każdy to wie. To najlepsza partia w wieku poniżej dwudziestu pięciu lat w całym Londynie. A z ciebie przecież niezła ślicznotka, Kenzie. Spodobałabyś mu się na bank!

– Tak, na pewno – zaśmiałam się, wskazując głową na ciuchy, które właśnie miałam na sobie. Schodzone dżinsy i jeden z moich dłuższych czarnych topów. Właściwie po tylu praniach nawet nie można było nazywać go czarnym, a jego rękawki były na tyle krótkie, że nie ukrywały mojego tatuażu.

– Popraw mnie, jeśli się mylę, ale nie wydaje mi się, żeby bogaci smarkacze gustowali w dziewczynach podobnych do mnie. – A ja w takich jak oni. Żółtodzioby w wyprasowanych koszulach i skórzanych butach to nie faceci, tylko eksponaty wystawowe, na widok których moje hormony zamierały. – Nie, dziękuję, postoję.

– To ja bym go sobie wzięła – rozmarzyła się Juliet. Chyba dość gruntownie przegrzebała serwisy plotkarskie na temat latorośli Olsenów.

– Och, on ciebie z pewnością również, ale trochę inaczej, niż to sobie wyobrażasz – wtrąciła Willa, wchodząc do domu i odkładając torebkę. Miesiąc temu ukończyła swoją edukację i teraz dorabiała w kafejce w mieście, przez co często wracała do domu jako ostatnia, oczywiście pomijając tatę.

– Willy! – oburzyła się Juliet. – Przestań!

– Dlaczego? Przecież taka jest prawda. – Willa zmarszczyła czoło. Gdy niektórzy ludzie wytykali mi, że nie zachowuję się wystarczająco dyplomatycznie, zawsze miałam ochotę przedstawić im Willę. Nie miała za grosz taktu czy delikatności. – W sferze marzeń bogatych chłopców w twoim wieku nie mieści się romantyczna przejażdżka na białym rumaku o zachodzie słońca. Tacy jak on pragną czegoś zupełnie innego.

Spojrzałam z troską na Eleni, ale ona na szczęście była zbyt skupiona na mieszaniu sosu i nie słuchała nas uważnie.

– Wcale nie musi tak być – burknęła Juliet.

– Kochana – westchnęła Willa, kładąc siostrze dłoń na ramieniu. – Musisz się jeszcze sporo nauczyć o chłopakach.

– Ale nie spiesz się zbytnio – dodałam, rzucając umytą sałatę do miski. – Bądź tak dobra i omijaj szerokim łukiem bogaczy. Właściwie wszystkie trzy ich omijajcie. – Nie byłam dziś w odpowiednim nastroju, żeby dyskutować na temat nadzianych snobów. Szczególnie że ktoś należący do ich klasy sprzątnął mi właśnie sprzed nosa moje praktyki!

Willa spojrzała na mnie, podkradając listek sałaty.

– A co z bogatymi dziewczynami? Bo ja jeszcze nie jestem tak do końca zdecydowana.

– Ich to też dotyczy. A teraz nakrywaj do stołu, może się wreszcie na coś przydasz – poleciłam jej, wyganiając ją z pokoju.

Książkę Don't love me kupić można w popularnych księgarniach:

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Don't love me
Lena Kiefer6
Okładka książki - Don

On ma mroczną tajemnicę. Ona jest dla niego zakazana. Czy wspólna przyszłość jest możliwa? Kenzie nie jest zachwycona faktem, że dostała się...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Autor
Recenzje miesiąca
Dom marionetek
Natasza Socha
Dom marionetek
Oszukany czas
Kinga Tatkowska
Oszukany czas
Szukając nadziei
Adrianna Klara Kłosińska
Szukając nadziei
Kilka niedużych historii
Katarzyna Wasilkowska
Kilka niedużych historii
Domek na końcu świata
Danuta Noszczyńska
Domek na końcu świata
Pani z wieży
Magdalena Wala
Pani z wieży
Sercem i rozumem
Wojciech Sobina
Sercem i rozumem
Dobry chłopak
Iwona Wilmowska
Dobry chłopak
Bez opamiętania
Paulina Wysocka-Morawiec
Bez opamiętania
Pokaż wszystkie recenzje