Nie może być już gorzej... Fragment książki "Dziewczyna bez makijażu"

Data: 2019-05-16 12:28:09 Autor: Sławomir Krempa
News - Nie może być już gorzej... Fragment książki

W niewielkim mieście matka w skrajnej biedzie wychowuje cztery córki. Pewnego dnia najstarsza oznajmia, że wychodzi za mąż. I to już w najbliższą sobotę. 

Kim okaże się mąż Angeliki? Dlaczego oferuje krocie za nazwisko młodej żony? 

Dziewczyna bez makijażu to historia o kobietach, które jak lwice walczą o każdy dzień, aby godnie żyć i zapewnić lepszą przyszłość dzieciom. Jaką cenę trzeba za to zapłacić? Co można kupić, a co nie jest na sprzedaż? 

Matka i córka codziennie zadają sobie te pytania…

Do lektury zaprasza Wydawnictwo Szara Godzina. Dziś w naszym serwisie prezentujemy premierowe fragmenty powieści Zuzanny Arczyńskiej:

„Mamo, wychodzę za mąż”. Albo inaczej: „Mamo, postanowiłam wyjść za mąż”. A może: „Wpadnij w sobotę na mój ślub, mamusiu. Będzie fajnie”. Jak ja mam jej to powiedzieć? Cholera! Może nie powiedzieć? Co robić? Co robić?!

Schody się kończyły, a Angelika wciąż nie miała pomysłu na to, jak wybrnąć. Musiała zaprosić matkę na własny ślub. Obiecała, że jej rodzina będzie tam na pewno. Oczywiście oprócz starego. Jemu nie powie. Jeszcze czego! Stała na półpiętrze zapyziałej klatki schodowej w cuchnącej kocim moczem kamienicy przed odrapanymi drzwiami, pod którymi hulał wiatr. Co z tego, że były zabytkowe, skoro nieszczelne i nie dało się założyć w nich normalnego zamka? Zresztą po co komu zamek do mieszkania, z którego niczego nie warto kraść? Nic nie ma tam wartości. Nic prócz ludzi.

Weszła do środka. Miała nadzieję na koniec smrodu, a nastąpiła jedynie zmiana. Stary znów nalał gdzieś w kącie i pewnie spał oszczany. Nie dziwne, że matka wolała wąskie posłanie Angeliki od leżenia u boku pijanego, cuchnącego wieprza, który dawno temu zapomniał, do czego służy mydło. Cud, że trafił do domu, bo ze trzy noce go nie było. W sumie trzy spokojne noce z rzędu to komfort, który zdarzał się rzadko, a za który nie trzeba było płacić.

Matka w kuchni kroiła cebulę. Płakała. Angelika zastanawiała się, dlaczego zdarza się to zawsze właśnie wtedy. Może to metoda, by w biały dzień wylać z siebie smutek i nie być osądzanym? Być może matka miała już tak dość nędzy, że potrzebowała pretekstu, by móc nad swoim życiem jawnie szlochać? Dziewczyna nigdy o to nie zapytała. Nim odłożyła plecak w pokoju, który dzieliła z trzema młodszymi siostrami, wyjęła z niego paczkę fajek – jak nigdy: marlboro – i poszła do kuchni. Usiadła tuż obok matki, sięgnęła po popielniczkę i postawiła ją przed sobą.

– Zrób sobie przerwę, mamo. Zapalisz?

Rodzicielka spojrzała oczyma czerwonymi od płaczu, wytarła twarz rękawem, pociągnęła nosem i bez ostrzeżenia dała jej w gębę. Angelika chwyciła się za policzek, wstała nerwowo i już miała wyjść, gdy matka sięgnęła po papierosa z jej paczki.

– Mówiłam, nie puszczaj się! Skąd masz na drogie fajki? Skąd w ogóle bierzesz tę kasę?

– Piszę wypracowania za pieniądze! Przecież ci sto razy mówiłam! A soboty… No to przecież wiesz.

– To na dupę sobie coś kup, a nie przepalasz! Spodnie dziurawe, a kurtkę czwarty rok nosisz. Już się w niej po praniu ocieplenie zbiło w grudy i rękawy masz jak gołe.

– Dostałam te fajki. – Odpaliła papierosa.

Matka rolowała swojego w palcach i czekała na zapalniczkę.

– Sranie w banie. Ja raczej marlboro nie dostaję od nikogo. Jeśli usłyszę, że się puszczasz, to cię gołymi rękami zatłukę, jasne?

– Mamo, mam sprawę. – Dziewczyna spokojnie wydmuchnęła dym. – Tylko mnie posłuchaj, zanim mi znów w gębę przypieprzysz, dobra? I ani słowa staremu, bo wszystko zepsujesz.

– Co znowu wymyśliłaś? Tylko nie mów, że na studia chcesz iść… – westchnęła ciężko i zwiesiła głowę. – Już rozmawiałyśmy. Nie mam na to pieniędzy i nie będę miała. Przecież to rozumiesz.

– Za mąż wychodzę. – Nastolatka zaciągnęła się głęboko i oparła o krzesło.

Matka wybuchła śmiechem, strząsając popiół z papierosa. Usiadła i kręciła głową, nabijając się jak z dobrego kawału.

– Jasne. Kiedy? – zadrwiła, zaciągając się i wypuszczając kółeczka dymu. – I co to za książę z bajki zabierze cię złotą karetą do lepszego świata?

– W sobotę. W tę sobotę, czyli za pięć dni. – Świadomie olała drugą, drwiącą część pytania.

Matka spoważniała.

– Angelika, co ty pieprzysz, córuś? Taka mądra, a taka naiwna. No co ty?

– Mamo, daj sobie opowiedzieć… – Strząsnęła popiół. – Dziś pod szkołą stała taka wypasiona audica. – Oparła się łokciami o stół i poprawiła zbyt długą blond grzywkę. – Wielki zarośnięty facet zaczepiał dziewczyny. Pytał, czy by któraś nie wyszła za mąż, bo mu żona jest pilnie potrzebna. Proponował typowe papierowe małżeństwo, tylko że on taki starszy… No, ze trzydzieści parę lat, maksymalnie cztery dyszki ma. Wszystkie się śmiały. Dobry żart, nie? Właściwie już zeszłam ze schodów i miałam skręcać do domu, ale zaczęłam główkować. Wiesz, przez łeb mi przeleciało, że nie może już być gorzej. Jak się tak zastanowiłam, to wróciłam i spytałam, co ten brodacz konkretnie oferuje.

Książkę Dziewczyna bez makijażu kupicie już w popularnych księgarniach internetowych: 

 

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Dziewczyna bez makijażu
Zuzanna Arczyńska
Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Kult
Łukasz Orbitowski;
Kult
Save you
Mona Kasten
Save you
Siostry, psy i wariaci
Maite Carranza, Julia Prats
Siostry, psy i wariaci
Sedno życia
Katarzyna Kielecka
Sedno życia
Shadow Raptors. Kurs na kolizję
Sławomir Nieściur;
Shadow Raptors. Kurs na kolizję
Magia Serbithów
Małgorzata Lisińska
Magia Serbithów
Pochyłe niebo. Ćma
Ewa Cielesz
Pochyłe niebo. Ćma
Pokaż wszystkie recenzje