Borggia & Black to lekki w czytaniu i ciężki w trzymaniu kryminał, idealny do lektury w ciepłe, deszczowe popołudnia na zadaszonej werandzie.
Akcja powieści rozgrywa się w malowniczej Lombardii. Pewnego dnia ktoś strzela do seniora Blacka na jego farmie. Jaki sekret ukrywa staruszek i czy jego rodzina naprawdę wie o wszystkim?

Dzieło p.t. Borggia & Black to fikcja literacka, a seria Prozin to osobny cykl dedykowany utworom prozatorskim. Zapraszamy do lektury nowej powieści Helen de Lorre. W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Borggia & Black. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:
Wszyscy zaczęli kartkować strony czasopism w poszukiwaniu ciekawostek. Jack jako pierwszy zaczął czytać wzmiankę z Tygodnika Mediolańskiego:
– „Niedawno odbył się w Palazzo & Hotel Exclusivo pokaz mody z udziałem wielu znanych projektantów, jak również aukcja biżuterii, na którą zjechała się śmietanka Włoch i wielu zagranicznych gości. Całość, jak zawsze, cieszyła się sporym zainteresowaniem, choć pokazane tym razem kolekcje odzieży nie były spektakularne…”
– A posłuchajcie, co pisze La Italia – odezwał się Frank. – „Czy za zamachami w Lombardii na bossa rodziny Russonich i na seniora Blacka stoi jedna i ta sama osoba? Policja poszukuje kuli po strzale oddanym na farmie Blacków, by móc porównać ją z tą znalezioną w ciele Russoniego. Pomoże to ustalić, czy pocisk pochodzi z tej samej broni, a następnie ułatwi to namierzenie sprawcy obu zajść. Policja jest na tropie…”
– I co dalej? – zaciekawił się Jack.
– To chyba ty nam możesz powiedzieć – odparł Tony. – Masz więcej rozeznania.
– Po prostu interesuje mnie, czy nie podali za wiele cennych danych – wyjaśnił Jack zerkając na otwartą stronę Tygodnika Mediolańskiego.
– Rozczaruję cię – odparł Frank. – Nie ma kontynuacji tematu. Chyba nie podoba ci się ten artykuł, co Jack?
– Spokojnie, czasem działamy w oparciu o zasadę prowokacji. Myślę, że po tym artykule może zrobić się ciekawie…
– Kto ma The First? Bardzo jestem ciekawy, czy jest jakaś wzmianka o pokazie? – dopytywał się Frank. – Milla coś wspomniała, że może zamieści jedną z fotografii, które zrobiłem.
– Ja mam – odparł wolno Tony. – Jedno neutralne zdjęcie z widokiem pałacu w Mediolanie, które podpisano: „foto Francesco Castellano”. Tylko tyle udało ci się zrobić? Spodziewałem się modelek, projektantów, a tu budowla z reklamami promującymi wydarzenie.
– No wiesz – tłumaczył się Frank – pojawiły się niespodziewane okoliczności, które spowodowały, że ani nie byłem w stanie zawieźć Rudiego na czas do lecznicy, ani nie miałem czasu zrobić porządnych zdjęć…
– Co za małpa to opisała? – oburzył się nagle Tony wodząc oczami po tekście, który zaczął czytać na głos: – „W trakcie pokazu mody na projektantkę Bellę Borggię napadł agresywny stalker. Rozwścieczonego intruza ochrona natychmiast usunęła z pałacu.” – Chłopak zaczerwienił się na twarzy z oburzenia. – Czy to ja byłem tym rozwścieczonym stalkerem?
– Daj zerknę – powiedział Frank biorąc od przyjaciela gazetę. – Faktycznie może być to o tobie, bo jest napisane, że dane osobnika są znane redakcji, ale ze względu na bezpieczeństwo projektantki, nie podaje się więcej szczegółów. Ale numer, wykorzystali to małe zamieszanie, które im niechcący zaserwowałeś i zrobili z tego kryzysowy marketing.
– Niech ja dorwę tę Bellę… – złościł się Tony.
– Chyba raczej Millę – słusznie zwrócił mu uwagę Frank. – To chyba ona jest odpowiedzialna za ten artykuł.
– Kto wie, co jej ta Bella nagadała. Dziewczyna chyba ubzdurała sobie, że jestem stalkerem, a ja w ogóle nie mam z nią kontaktu; to był ten jeden, jedyny raz. Pewnie ucieszyłaby się, mając grupę zwariowanych na jej punkcie fanów – denerwował się Tony.
– Równie dobrze incydent mogła zgłosić ochrona lokalu zwracając się do Milli lub kogokolwiek w The First – usprawiedliwiał sytuację Frank.
– Więc pyszna księżniczka i wspaniała projektantka Bella Borggia, będzie bardzo zadowolona z tego artykułu – cedził Tony pod nosem.
– Dopóki nie zostało jawnie użyte twoje imię i nazwisko, to tak naprawdę nie ma podstaw twierdzić, że to w ogóle chodzi o ciebie – skomentował Jack. – Może tego dnia doszło do podobnego zajścia z udziałem kogoś innego, więc je opisali. A co dokładnie zrobiłeś?
Książkę kupicie w Amazonie!
Tagi: fragment,
