Właśnie umówiłaś się na randkę. Fragment książki „Nie kuś losu"

Data: 2026-03-11 14:00:03 | artykuł sponsorowany | Ten artykuł przeczytasz w 10 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Maja od lat zmaga się z paraliżującym lękiem, który więzi ją w czterech ścianach. Przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, a każdy krok ku wolności kończy się kolejnym potknięciem. Z pomocą oddanej przyjaciółki stara się zawalczyć o normalne życie – choć codzienność wciąż rzuca jej kłody pod nogi. Kiedy na jej drodze staje tajemniczy, przystojny chłopak, wszystko zaczyna się zmieniać. Maja postanawia dać mu szansę i... zataja przed nim prawdę. Kłamstwo po kłamstwie buduje obraz osoby, którą nigdy nie była. A wtedy pojawia się ktoś jeszcze – nieznajomy, który obserwuje ją z ukrycia. Śledzi. Manipuluje. Wciąga ją w grę, z której nie ma łatwego wyjścia. Czy nowa relacja przetrwa na fundamentach kłamstw? Kim jest stalker i jak bardzo namiesza w życiu dziewczyny? I czy Maja znajdzie w sobie siłę, by powiedzieć prawdę – przede wszystkim sobie?

„Nie kuś losu" Wiktorii Guzik - grafika promująca książkę

Nie kuś losu Wiktorii Guzik to psychologiczna opowieść o traumie, zaufaniu i cienkiej granicy między miłością a strachem. Zapraszamy do lektury. W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Nie kuś losu. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: 

II

Mam wyrzuty sumienia po wczorajszej sytuacji. Brakuje tylko tego, żebym straciła najlepszą przyjaciółkę. Naprawdę nie wiem, czemu tak zareagowałam. Możliwe, że po prostu wstyd mi przyznać się przed sobą, że potrzebuję fachowej pomocy. Wiem, że nie zgłoszę się do specjalisty. Jeśli nie poradzę sobie sama, to trudno. Przynajmniej później nie będzie się ciągnął za mną smród leczenia psychiatrycznego.

Biorę do ręki telefon i zamieram na widok numeru przyjaciółki. Chcę do niej zadzwonić i porozmawiać, ale nawet nie wiem, jak zacząć. Jestem przekonana, że nie będzie chciała słyszeć moich przeprosin i od razu się rozłączy. Albo w ogóle nie odbierze. Na jej miejscu, czułabym się bardzo urażona. Po przemyśleniu za i przeciw, decyduję się na wiadomość.

M: Cześć! Jestem Ci winna przeprosiny. Wiem, że Cię zawiodłam i niepotrzebnie na Ciebie naskoczyłam. Zdaję sobie sprawę, że Ty jedynie chcesz pomóc. Myślałam o tym pół nocy i jestem zawstydzona swoim zachowaniem. Pogadamy o tym jeszcze raz? L: W porządku. Nie gniewam się.

Nie wiem, co mam myśleć o jej odpowiedzi. Jest mi smutno, bo skrycie liczyłam na to, że odpisze coś w stylu: „Nic się nie stało, chętnie do ciebie przyjdę i pogadamy”. Ale tak nie jest. Mówią, że jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. Teraz muszę zapłacić za swoje głupie zachowanie. Może zamówię Luizie jakiś prezent na przeprosiny? Myślę, że to dobry pomysł.

Przeglądam różne oferty w Internecie, aż w końcu natrafiam na pięknie wykonaną ramkę na zdjęcia. Od razu się na nią decyduję i dodaję do koszyka. Teraz zostało tylko wybrać zdjęcia. W tym celu wchodzę na Facebooka, chociaż obiecałam sobie, że już nigdy więcej tam nie zajrzę. Jestem zdeterminowana, żeby naprawić swój błąd.

Widzę kilka nieodebranych wiadomości. Boję się, co mogę przeczytać, ale mimo to, otwieram skrzynkę. Rzuca mi się w oczy wiadomość od nieznajomego mężczyzny.

W: Cześć. Piszę do Ciebie, bo kiedy wypadły Ci rzeczy z torebki, wypadł Ci też portfel, którego nie zdążyłaś pozbierać. Pozwoliłem sobie zajrzeć do środka i dzięki temu Cię znalazłem. Jeśli chciałabyś go odzyskać, to chętnie spotkam się z Tobą na kawie. Fajtłapa z kawiarni :)

Czytam wiadomość kilka razy i dalej nie mogę w to uwierzyć. Mimo tego strasznego tekstu w moim kierunku, on chce się spotkać! Zaraz jednak trzeźwieję. Muszę natychmiast przeszukać torebkę. Czy to możliwe, że byłam tak nieuważna i zgubiłam portfel? Okazuje się, że faktycznie go nie ma. Straciłam dokumenty, kartę do bankomatu i pieniądze. Muszę odzyskać swoje rzeczy, więc decyduję się odpisać.

M: Hej! Bardzo dziękuję Ci, za napisanie do mnie w tej sprawie. Jeszcze raz też Cię przepraszam za zaistniałą sytuację. Czy mógłbyś wysłać mi go pocztą? Adres znajdziesz na karteczce w środkowej przegródce. Jeśli chodzi o znaleźne, to oczywiście weź, ile potrzebujesz. Dzięki jeszcze raz!

Teraz pozostaje tylko czekać na odpowiedź. Mam nadzieję, że zgodzi się na moją propozycję, bo inaczej będę zmuszona wyjść znowu z domu, a to ostatnio nie kończy się dobrze. Nie chcąc martwić się zawczasu, przeglądam resztę wiadomości. Nie znajduję już niczego ciekawego, więc wchodzę na profil Luizy i wybieram najlepsze zdjęcia do ramki. Później wklejam je na stronę sklepu i po chwili mam gotowy prezent. Przyjdzie za parę dni. Zerkam jeszcze raz do skrzynki, ale nie ma nowych wiadomości. Wojtek jeszcze nie odpisał. Korzystam z okazji i idę wziąć długą kąpiel. Może chociaż trochę pozwoli mi się zrelaksować.

Siedzę w wannie i nie mogę przestać myśleć o sytuacji w kawiarni.

Strasznie mnie to zabolało. Akurat w takim momencie… Minęło już trochę czasu, a ja dalej mam wrażenie, jakby to było wczoraj. W głowie pojawia mi się wizja siebie leżącej w wannie pełnej krwi. Myślę, co stałoby się, gdybym zdecydowała się na taki krok. Czy miałabym już spokój? Chcąc oderwać myśli od tej ponurej wizji, biorę do rąk ostrą gąbkę i z całej siły szoruję się nią. W niektórych miejscach pojawia się krew, ale nie mogę przestać. Czuję do siebie tak duże obrzydzenie, że nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Gdy mam już dość, wychodzę jak gdyby nigdy nic. Robię sobie herbatę i włączam serial na Netflixie. W pewnym momencie zaczynam przysypiać, ale nim udaje mi się zasnąć, słyszę dźwięk domofonu. Szybko biegnę otworzyć drzwi.

— Cześć Maja — na widok mojej najlepszej przyjaciółki robi mi się ciepło na sercu.

— Cześć Luiza! Tak bardzo się cieszę, że cię nie straciłam! — rzucam się w jej ramiona.

— Ty zwariowałaś? Po delikatnej potyczce miałabym uciąć z tobą kontakt? Przecież przyjaźnimy się od kilkunastu lat! Jak możesz mnie tak beznadziejnie oceniać? — śmieje się.

— Wiesz, jaka ostatnio jestem rozdrażniona. Wszystko wyolbrzymiam, a potem przeżywam każdą sytuację jakby to był koniec świata.

— Wiem, wiem. Dlatego przyszłam do ciebie, jak tylko skończyłam zajęcia. — patrzy na mnie z uśmiechem. — To wpuścisz mnie, czy mam tak stać jak kołek?

— Jeszcze pytasz! Wchodź i się rozgość! — odsuwam się od drzwi, tak aby Luiza mogła wejść.

— Czego się napijesz? — pytam.

— Szczerze mówiąc na nic nie mam ochoty. Może zamówimy coś dobrego i obejrzymy jakąś komedię?

— Jasne. Ale muszę ci coś opowiedzieć!

Nawet nie wiem, kiedy ze zwykłego tonu, przeszłam do wielkiej euforii. Nie wspominam przyjaciółce o tym okropnym pocisku w moją stronę. Skupiam się na wpadce z nieznajomym. Opowiadam o tym, że się zagapiłam, że zgubiłam portfel i o tym, że ten mężczyzna ma na imię Wojtek i znalazł mnie na Facebooku. Oczywiście trochę podkoloryzowałam całą sprawę, ale tylko po to, żeby nie wyszło na jaw, co stało się potem. Żartuję, że w końcu miałam w życiu wydarzenie rodem z komedii romantycznej.

— Dawno nie widziałam cię aż tak szczęśliwej — mówi nagle Luiza. — A ja dawno się tak nie czułam — przytakuję.

— Powiedz lepiej, na kiedy się z nim umówiłaś — puszcza mi oko. — No właśnie… — zacinam się.

— Co? Co zrobiłaś? Nie mów, że mu odmówiłaś!

— Tak jakby. Napisałam mu, żeby wysłał mi pocztą…

— Co?! — krzyczy wściekła. — Chyba żartujesz?!

— No właśnie nie. Nie chcę wychodzić z domu. Nie mam na to ochoty. Jeszcze mnie ktoś rozpozna i zrobi mi wstyd.

— Ty od razu zakładasz najgorsze możliwe rzeczy. Pokaż mi te wiadomości.

Kiwam głową i idę po laptopa. Przy okazji rozmyślam nad jej słowami. Może ona ma rację. Może to przez moje ciągłe złe nastawienie, przytrafiają mi się takie okropności.

— Proszę — podaję przyjaciółce laptopa.

Luiza zabiera się do pracy. Najpierw wchodzi na profil Wojtka i skrupulatnie przegląda jego posty i zdjęcia, potem wchodzi na czat.

— Przystojny! — krzyczy zdumiona. — I ty tak po prostu go spławiłaś? Jesteś niemożliwa.

Gdy przyjaciółka czyta wiadomość, nagle przychodzi kolejna. W: Nie chcesz umówić się na kawę? Wielka szkoda. Mam nadzieję, że to nie przez te dziwne docinki? Jeśli się nie obrazisz, to chętnie przyjdę do Ciebie sam i oddam zgubę. Napisz tylko, kiedy Ci pasuje.

— O jakich docinkach on pisze? — pyta zaciekawiona.

— Myślałam, że nie będę musiała ci o tym opowiadać – smucę się. — Słucham!

Opowiadam Luzie o zdarzeniu i dostrzegam na jej twarzy wściekłość. Gdyby mogła, to pewnie złapałaby tę grupkę i krzyczącego, żeby powyrywać im nogi z tyłków. Niestety, tak się nie stanie, bo nawet nie wiem, kto to był i skąd o mnie wiedział. Chociaż mogłam się domyślić. Przecież filmik poszedł w świat. Widziało go mnóstwo osób.

— Wiem, że łatwo mówić, ale nie przejmuj się — zaczyna. — Takie sytuacje pewnie jeszcze nie raz ci się przytrafią, ale to nie znaczy, że masz siebie za to karać i rezygnować z życia. Chodź do mnie mówi, wyciągając do mnie ręce.

Stoimy tak przytulone kilka dobrych minut, po czym nagle Luiza mnie puszcza i siada przy laptopie. Zanim mam okazję zareagować, ona szybko wysyła wiadomość.

M: Zmieniłam zdanie.

— Teraz zdecyduj — patrzy na mnie z diabelskim uśmieszkiem. — Wóz albo przewóz.

Z jednej strony jestem zła, że tak postąpiła, ale z drugiej, cieszę się. Niech jej będzie. Spróbuję wyjść z tym chłopakiem na kawę. Zabieram laptopa przyjaciółce i szybko piszę wiadomość.

M: Może w „Wesoła Cafe” jutro o 16?

Zerkam najpierw na przyjaciółkę, która teraz nie może przestać się uśmiechać, a potem znowu na monitor.

W: Pasuje mi! W takim razie do zobaczenia! Tylko pamiętaj, żeby patrzeć pod nogi. :)

— Gratuluję! — cieszy się Luiza. — Właśnie umówiłaś się na randkę.

— Co? Na jaką randkę? — pytam zdziwiona. — To nie randka, tylko zwykłe spotkanie! On musi mi oddać portfel, pamiętasz? — Pamiętam, pamiętam. Ale to nie zmienia faktu, że będę trzymać kciuki, za to niewinne spotkanie. Jeszcze wspomnisz słowa swojej dobrej przyjaciółki. — śmieje się.

— Jesteś okropna! — odgrażam się.

— I za to mnie kochasz!

Nawet nie wiem, kiedy zły humor się rozpłynął, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Teraz już tylko żartujemy, plotkujemy i wspominamy dawne czasy. Jest świetnie. Powoli zaczynam wierzyć, że będzie dobrze. Wszystko dzięki Luizie. Wspaniała dziewczyna. Cieszę się, że ją mam. Jest najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Współczuję ludziom, którzy nie mają tak kochanych przyjaciół.

-> Książkę Nie kuś losu kupicie w Empiku!

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Nie kuś losu
Wiktoria Guzik0
Okładka książki - Nie kuś losu

Jak wiele kłamstw trzeba wypowiedzieć, by ukryć prawdę o sobie? Maja od lat zmaga się z paraliżującym lękiem, który więzi ją w czterech ścianach. Przeszłość...