Wszystko sam przygotowałeś? Fragment książki „Adela. Krok w przyszłość"

Data: 2020-06-29 13:29:59 Autor: Piotr Piekarski

Adela spełniła swoje największe marzenie – ma rodzinę. Jest kochana i kocha, ale nie potrafi oddychać pełną piersią. Wciąż spogląda wstecz, jakby bała się, że to wszystko jest tylko snem. Dodatkowo czuje się rozdarta między pragnieniem bycia pełnoetatową mamą a tęsknotą za pracą. Zatrudnia więc opiekunkę do dziecka. Ta zwraca uwagę na nietypowe zachowania chłopca, ale Adela – z obawy przed diagnozą lekarską – odwleka konsultacje u specjalistów. Spotkania z osobami z przeszłości pozwalają jej odkryć prawdę o rodzinnych relacjach.

Obrazek w treści

Adela. Krok w przeszłość i Adela. Krok w przyszłość to dwutomowa powieść o współczesnych relacjach międzyludzkich, rodzinnych sekretach, a także o życiu, które jest pełne niespodziewanych zdarzeń. Do lektury zaprasza Wydawnictwo Szara Godzina. Dziś w naszym serwisie możecie przeczytać fragment książki Adela. Krok w przyszłość:

Nie oglądała się za siebie. Teraz patrzyła w przyszłość. Kiedy wsiadła do samochodu, odetchnęła. Miała wrażenie, jakby ogromny ciężar spadł z jej serca. Drobne płatki śniegu zatańczyły tuż przed szybą. Iście bajkowa pogoda. Powoli odjechała z parkingu. W radiu rozbrzmiewały taneczne piosenki. Przypomniała sobie, w jakim nastroju rodzice ruszali na feralny bal, z którego nigdy nie powrócili. Kim teraz by była, gdyby nie koszmar tamtej nocy? Gdzie by mieszkała i z kim? Czy poznałaby Alberta? Być może nigdy nie urodziłaby dziecka, pochłonięta karierą.

– Nie jest tak źle – stwierdziła. – Jestem, kim jestem – dodała i przypomniała sobie wiadomość od Patrycji. Pisała, że znalazła coś ważnego z mieszkania swojego brata, że postara się zrobić zdjęcia oraz jak najszybciej je przesłać.

Adela z niepokojem spoglądała na leżącą na siedzeniu niemą komórkę. Wiedziała, że Patrycja do późna dzisiaj pracowała i pewnie dopiero zjadła kolację. Na tę myśl Adela poczuła ściśnięcie w żołądku. Przez to sylwestrowe zamieszanie zapomniała o obiedzie. Delikatnie nacisnęła pedał gazu. Samochód przyspieszył. Kilkanaście minut później stanęła przed drzwiami swojego mieszkania. Do środka weszła na palcach z obawy, by nie obudzić syna. Jednak w pokoju dostrzegła Pawełka siedzącego wśród napompowanych balonów zaścielających całą podłogę.

– Czy o czymś nie wiem? – spytała, patrząc na rozanieloną twarz Alberta, który nie odrywał ust od nadmuchiwanego balona. – Jakaś impreza niespodzianka?

Albert umiejętnie złapał za końcówkę i zawiązał ją. Podrzucił w górę balon i odbił w stronę synka.

– To nasze sylwestrowe przyjęcie. Jak ci się podoba? – Wskazał na pokój.

– Jestem pod wrażeniem.

– Sami to zrobiliśmy.

– Tym bardziej podziwiam.

– Jesteś głodna?

– Jak wilk. – Uśmiechnęła się i wyszła, by zdjąć kurtkę i buty.

– Myj ręce i szybko wracaj na przyjęcie – polecił. Adela zrobiła głęboki wdech, ale zanim zdołała coś powiedzieć, Albert zniknął w kuchni. Z braku wyboru poszła więc do łazienki. Teraz marzyła tylko o łóżku. Stała na nogach od ósmej rano. Zerknęła na swoje odbicie w dużym lustrze, nad którym wisiały dwa kinkiety. Jej podkrążone oczy i nazbyt nonszalancko rozwichrzone włosy, nawet jak na fryzjerkę, jedynie dopełniały jej samopoczucie.

– Wychodzisz? – zagrzmiał donośny głos Alberta.

– Już, już – przekonywała, choć nawet nie zmoczyła rąk. Westchnęła i poprawiła fryzurę, by nadać jej równie niebanalny kształt, co wcześniej, ale niesforne kosmyki opadające na twarz odgarnęła za ucho. Teraz z aprobatą pokiwała głową i odkręciła kurek z zimną wodą. Chwilę później pojawiła się w salonie. Światło przygasło. Na niewielkim stoliku stały dwa talerzyki, w których odbijał się blask świec. Na półmisku leżały plasterki cienko pokrojonej, podsuszanej wędliny. Obok na srebrnej tacy piętrzyły się równo zwinięte koreczki z łososiem, awokado i ogórkiem, które tak uwielbiała. Dalej stały dwa rodzaje sałatek i pieczywo. Adela przenosiła wzrok na kolejne naczynia, nie mogąc się nadziwić. W domu to ona zajmowała się gotowaniem i nie podejrzewała męża o żadne kulinarne zdolności. Nawet jajek na miękko nie umiał ugotować.

– A co to za przyjęcie? – odezwała się wreszcie.

– Tak rzadko gdzieś wychodzimy, że pomyślałem o nadrobieniu zaległości.

– I chcesz mi wmówić, że to wszystko sam przygotowałeś?

– Nie musiałem – stwierdził dość enigmatycznie. – Mama zaproponowała pomoc. Adela pokiwała ze zrozumieniem. Danuta uwielbiała czuć się potrzebna, nawet jeśli wyręczała w pracy innych. Czasem bywało to irytujące, ale w niektórych sytuacjach zbawienne. Najwidoczniej Albert uznał, że to taka wyjątkowa chwila.

– Częstuj się – zachęcał, nalewając do kieliszka białe wino.

– Chcesz mnie upić?

– Skąd – zakpił. – Nawet przez myśl by mi to nie przeszło – skłamał gładko.

– To dobrze, bo czekam na ważną wiadomość i nie chcę być wtedy niepoczytalna. Albert spojrzał na nią pytająco. – Patrycja ma mi przesłać kopie znalezionych dokumentów. Podobno jest tam coś ważnego. À propos, zaraz sprawdzę, czy już tego nie mam – wyjaśniła i włączyła telefon. Grymas rozczarowania zamajaczył na jej zmęczonym obliczu.

– Jest sylwester – zauważył.

– Obiecała, że wyśle.

– Jutro też jest dzień – oświadczył, wyjmując z jej dłoni komórkę. – Czekałaś tyle lat, to jeden dzień nie zrobi żadnej różnicy – dodał, odkładając aparat na parapet. – A teraz już jedz.

– Jeśli myślisz, że przez żołądek do serca, to… – zawiesiła głos, wciąż go obserwując – masz rację. Nałożyła sobie pokaźną porcję sałatki i kilka koreczków. Rzeczywiście pieściły podniebienie. Danuta posiadała wyjątkowe poczucie smaku, dlatego cała rodzina lubiła jej kuchnię. Albert najwidoczniej już wcześniej sprawdził jakość posiłku, bo teraz tylko patrzył na wygłodniałą żonę. Kiedy Adela zaspokoiła pierwszy głód, uświadomiła sobie, że nigdzie nie dostrzegła syna. Czyżby aż tyle czasu spędziła w łazience?

– Pawełek już śpi? – Położyłem go do łóżeczka, żebyśmy mieli trochę czasu dla siebie – powiedział ciepłym tonem.

– Chyba ostatnio zapomnieliśmy, jakie to ważne – westchnęła i napiła się wina. Schłodzony alkohol bez pośpiechu wędrował do jej żołądka. Procenty jednak szybko rozgrzały organizm. Dwa rumieńce wykwitły na policzkach i ożywiły jej wygląd.

– Teraz wyglądasz pięknie – odezwał się Albert, podchodząc i biorąc ją za rękę. – Mogę cię prosić?

– Przecież nie ma muzyki – zauważyła nad wyraz przytomnie.

– Ja jej nie potrzebuję, a ty? – szepnął, pomagając jej wstać.

– Przy tobie? Nigdy! Objął ją i mocniej przyciągnął do siebie. Czuła jego zapach. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że rzadko spędzali ze sobą czas. 

Książkę Adela. Krok w przyszłość kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

REKLAMA

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Adela. Krok w przyszłość
Aneta Krasińska0
Okładka książki - Adela. Krok w przyszłość

Adela spełniła swoje największe marzenie – ma rodzinę. Jest kochana i kocha, ale nie potrafi oddychać pełną piersią. Wciąż spogląda wstecz, jakby...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo