reklama

Za godzinę wszystko się wyjaśni. "Kryptonim Romeo"

Data: 2021-04-08 09:51:00 Autor: Piotr Piekarski

Szpieg i dwie kobiety. Która okaże się miłością jego życia, a która śmiertelną pułapką?

Robert Kidd – pół Polak, pół Amerykanin – otrzymuje szokującą wiadomość. Jego żona, która rzekomo zginęła trzy lata wcześniej w wypadku, nagle pojawia się gdzieś na Półwyspie Arabskim.

Polskie służby wywiadowcze uruchamiają tajną operację, ale Kidd zaczyna działać na własną rękę. Niczym we współczesnej wersji mitu o Orfeuszu i Eurydyce rusza na poszukiwania żony. Jeśli uda mu się ją odnaleźć, będzie musiał wyplątać się z uczuciowego trójkąta… Niedawno bowiem Kidd związał się z Kaśką, żywiołową dziewczyną, która doskonale potrafi zadbać o swoje sprawy.

Obrazek w treści

Kryptonim Romeo to pełna akcji powieść szpiegowska, a zarazem wciągający thriller o zdradzie i namiętnościach. Sceneria zmienia się jak w kalejdoskopie – Warszawa, Cypr, USA, Egipt, Izrael, Arabia Saudyjska, Bahrajn, Sycylia. Tropy się mnożą… A przeciwnik cały czas działa i nadal nie wiadomo, gdzie się ukrywa ani skąd uderzy ponownie.

Do lektury najnowszej książki Wojciecha Nerkowskiego zaprasza Wydawnictwo Lira. Ostatnio mogliście przeczytać pierwszy rozdział książki, a dziś zachęcamy Was do lektury drugiego rozdziału: 

— Ja wiedziałam… — Głos teściowej wibrował od emocji, a jednocześnie wydawał się słaby, złamany. — Serce matki się nie myli. Nigdy się nie pogodziłam z jej śmiercią. Ja wiedziałam…

Helena siedziała po prawej stronie Kidda, zaciskając zimną, drżącą rękę na jego palcach. Dłonie miała identyczne jak jego żona, a jej córka: drobne, ale ze smukłymi, długimi palcami i starannie wypielęgnowanymi paznokciami w kształcie migdałów. Z taką samą skromną obrączką na serdecznym palcu.

Z lewej strony Kidda przysypiał teść, który znieczulił się większą niż zwykle dawką koniaku. Samochód prowadził policjant z CBŚP o przezwisku Młody. Zapach przetrawionego alkoholu mieszał się z intensywnym aromatem perfum Heleny i dymem papierosowym, którym przesiąknięte było ubranie ostatniego z pasażerów — siedzącego obok kierowcy pułkownika Ryszarda Dąbrowskiego zwanego Szefem.

Kidd znów spojrzał na dyndającą przed jego oczami zawieszkę w kształcie czterolistnej koniczynki. Nie czuł jej zapachu, mimo że napięcie wyostrzało mu zmysły. Zapewne odświeżacz powietrza zdążył już wywietrzeć. Kidd zaczął się zastanawiać, jak pachnie czterolistna koniczynka.

Weź się w garść! — skarcił się w myślach.

Siny błysk. Ciemność. Znów błysk. Ciemność. Kidd łapał się kurczowo myśli, że jego żona żyje, po czym znów puszczał ją ze strachu, że to nieprawda. I tak mijała kolejna godzina tej upiornej podróży.

— Ty oczywiście ułożyłeś już sobie życie na nowo. Z tą… młódką — kontynuowała po chwili Helena, po czym zaczęła oddychać głośno przez otwarte usta, jakby walczyła z atakiem paniki. — Ale Zenon i ja… Jezu Chryste…

Raniące słowa teściowej nie ruszały go specjalnie. Był uodporniony. Nie miał też za złe Helenie, że gada od rzeczy. Była w szoku. Wiadomość, która spadła na nich jak grom z jasnego nieba, mogła odebrać zmysły. A przecież trzeba się było przygotować na kolejne wstrząsy.

To prawda, że u jego boku pojawiła się ostatnio inna kobieta. W zimie żałoby była jak jaskółka zwiastująca wiosnę. Czarnowłosa, piękna, miała na imię Kaśka i odczarowała go. Niestety, równie szybko jak się pojawiła, znikła.

— Mamo… — Kidd odwrócił głowę w stronę Heleny. Starał się zawrzeć w głosie troskę i opanowanie. — Wiem, że to trudne, ale musimy uzbroić się w cierpliwość. Jeszcze nic nie wiemy na pewno…

— Nie, ja tu zwariuję! — Teściowa odpięła klamrę pasa bezpieczeństwa. — Jeszcze to ustrojstwo mnie dusi. Niech pan jedzie szybciej, błagam, młody człowieku. Ja tu nie wytrzymam!

Kierowca nie odpowiedział, tylko na moment oderwał wzrok od drogi i spojrzał na Szefa, szukając u niego wskazówki, jak ma postąpić. Jednocześnie nacisnął przycisk zamka centralnego, jakby się bał, że kobieta za chwilę przy pełnej prędkości otworzy drzwi auta i wyskoczy.

— Szybciej! — poganiała Helena. — Dlaczego w ogóle musimy tłuc się do Warszawy? Naprawdę, mogliście zrobić ukłon w stronę zrozpaczonych rodziców, ale nie… Stolyca…

— Droga pani, nie ja o tym decydowałem — powiedział beznamiętnym tonem Szef. — Ani nikt inny z policji. Mamy za zadanie tylko dowieźć państwa na miejsce.

— Spychologia… Typowe! — mruknęła Helena, opatulając się szczelniej szerokim kremowym szalem, spiętym na piersi ozdobną złotą agrafką. — Nic dziwnego, że nic w tym państwie nie działa. Dziadostwo. Jak mawiał ksiądz Tischner… — Helena urwała. Trudno powiedzieć, czy cytat wyleciał jej z głowy, czy liczyła na to, że pozostali sami się domyślą. 

Kidd zastanawiał się, czy dobrze zrobił, informując teściów od razu, gdy tylko dostał szokującą wiadomość. Uznał, że nie może inaczej, chodzi przecież o ich córkę.

Natomiast synom jeszcze nie powiedział. Chłopcy spędzali wakacje w USA u jego rodziców. Zobaczy, czego się dowie, i wtedy do nich zadzwoni. Lepiej nie rozbudzać ich nadziei, dopóki informacje o Julii nie zostaną potwierdzone. Przecież to jest szaleńczo nierealne, że ich matka jednak żyje…

Kidd zaczął krążyć myślami wokół tamtego dnia trzy lata temu, kiedy dowiedział się o śmierci żony. 

Czy to możliwe, że Julia nie zginęła?

Nie widział jej po śmierci, nie identyfikował ciała. Wypadek samochodowy spowodował jej szef i promotor, profesor Adamski. Zasłabł za kierownicą i uderzył w barierę na autostradzie tuż przed Hamburgiem, prawie u celu ich podróży. Julia była jego asystentką i współpracowniczką, razem mieli wziąć udział w konferencji naukowej. Trzy trupy na miejscu, bo w samochodzie jechał jeszcze syn profesora Adamskiego, doktorant idący w ślady ojca.

Kiedy do Kidda dotarła tragiczna wiadomość, stracił kilkanaście godzin, nim załatwił lot do domu. Wracał przez Stambuł, a gdy znalazł się w Polsce, w pierwszej kolejności chciał zająć się synami. Nie było już sensu jechać do Hamburga. Zaplombowane trumny z ciałami Julii, profesora i jego syna były w drodze do Warszawy.

— Jak mogłeś?! — Z zamyślenia wyrwał go wściekły, oskarżycielski jęk teściowej. — Jak mogłeś jej nie rozpoznać?

Kidd zrozumiał, że Helena nie mówi do niego, lecz do swojego męża. To Zenon pojechał wtedy do Niemiec i dokonał identyfikacji.

Teściowa sięgnęła do torebki, z której wyszarpnęła chusteczkę. Przytknęła ją sobie do oczu. Kidd poczuł, jak jej ciałem wstrząsa szloch. Z drugiej jego strony teść kulił się bez słowa, jakby chciał wtopić się w samochodową kanapę i zniknąć.

— Ależ kochanie… — wymamrotał Zenon.

— Przyznaj się, byłeś pijany! Schlany w trupa!

W samochodzie zapadła cisza, przerywana jedynie pomrukiem silnika i rytmicznym stukotem amortyzatorów, bo wjechali akurat na gorszy odcinek drogi. Kidd kątem oka zauważył, że podwójny podbródek teścia drży. Korpulentny mężczyzna o siwych kręconych włosach z trudem powstrzymywał szloch.

— Patrzyłem na nią, ale ona była… — Urwał, jakby nie był w stanie kontynuować.

Kidd obrócił się lekko i w uspokajającym geście dotknął jego ramienia. Domyślał się, co Zenon chce powiedzieć. Czytał raport. Właściwie znał go na pamięć. Samochód profesora po uderzeniu w barierę przerwał ją, spadł z estakady i spłonął. Z auta wydobyto trzy ciała. Kto mógł nim jechać, jeśli nie profesor, jego syn i asystentka? Nie przeprowadzono badań genetycznych, ponieważ nie było żadnych wątpliwości.

Aż do dziś.

Kidd przetarł zmęczoną twarz. Było mu gorąco, ale teściowa poprosiła, żeby ze względu na jej alergię nie włączać klimatyzacji. Rozświetlił ekran komórki i odpalił nawigację. Spojrzał na mapkę, na której pulsowała niebieska kropka. Byli już niecałe sto kilometrów od Warszawy.

Za godzinę wszystko się wyjaśni — pomyślał. Schował komórkę i poprawił pas bezpieczeństwa.

Książkę Kryptonim Romeo kupić można w popularnych księgarniach internetowych: 

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Kryptonim Romeo
Wojciech Nerkowski0
Okładka książki - Kryptonim Romeo

Szpieg i dwie kobiety. Która okaże się miłością jego życia, a która śmiertelną pułapką? Robert Kidd – pół Polak, pół...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Człowiek w drodze
Alfred Sosgórnik
Człowiek w drodze
Ślady. Psim tropem
Katarzyna Kielecka
Ślady. Psim tropem
Szczęśliwy zegar z Freiburga
Robert M. Rynkowski
Szczęśliwy zegar z Freiburga
Czarny Bałtyk
Maciej Paterczyk
Czarny Bałtyk
Ślady. Rudy warkocz
Katarzyna Kielecka
Ślady. Rudy warkocz
Wszyscy jesteśmy kosmitami
Krzysztof Kochański
Wszyscy jesteśmy kosmitami
Femme fatale
Katarzyna Nowakowska
Femme fatale
Dobry od listopada
Mariusz W. Kliszewski
Dobry od listopada
Jak zdobyć supermoce
Ewa Martynkien
Jak zdobyć supermoce
Zmarnowany rozsądek
Izabela Grabda
Zmarnowany rozsądek
Pokaż wszystkie recenzje