"Mimo to mój umysł wciąż przywołuje obraz bezczelnego Włocha. Nie wiem, czy bardziej intryguje mnie wspomnienie tego, jak się zachował, czy sam fakt, że nie mogę wyrzucić go z głowy."
Co powiecie na absorbujący romans biurowy między Amerykanką i Włochem?
Przyznam, że początkowo para ta nie wzbudzała moich większych emocji i do lektury "Asystentki" Karoliny Jaskóły podchodziłam ze sceptycyzmem. W sumie, to nie miałam ku temu żadnych powodów, poza okładką, która nie do końca wpasowała się w mój gust. Tak, po raz kolejny dałam się zwieść mylnemu pierwszemu wrażeniu, a tyle się mówi, by nie oceniać książki po okładce. Jak już przełamałam swoje opory, po prostu wsiąkłam. Historia Mayi i Renza od razu zdobyła moje serce. Niektóre książki potrzebują czasu, by je pokochać, ale są też i takie, które od początku znają do nas drogę.
W tym wypadku miało miejsce właśnie to drugie.
Nie będę ukrywać, że historia znajomości dwójki książkowych bohaterów jest w jakiś sposób odkrywcza. Nie, ale czasem na pierwszy plan wysuwają się zupełnie inne walory. Tak było w tym przypadku. "Asystentka" kupiła mnie wylewającymi się z książki emocjami i tym poczuciem humoru, który zawsze tak bardzo cenię w takich historiach miłosnych. Jego źródłem w przypadku tej lektury jest Maya, która, choć trochę pogubiona, potrafi patrzeć na świat z przymrużeniem oka. Bardzo ją polubiłam i od samego początku mocno kibicowałam jej szczęściu. Oczywiście, nie bez znaczenia był tu fakt, że na drugiej szali znajdowały się losy przystojnego Włocha. Przyznam, że od razu zobaczyłam w nich idealną parę, mimo kilku znaczących różnic.
Jak to zwykle bywa w takich historiach, na drodze do szczęścia bohaterów stanęło wiele przeciwności: praca, tajemnice z przeszłości, a nawet narzeczony i... nie, tego Wam nie zdradzę. Mimo pewnej schematyczności tej historii i pewności, co do jej zakończenia, czytałam tę książkę z ogromną przyjemnością! Z zaciekawieniem obserwowałam jak rozwija się relacja między tą dwójką, ciekawa, co jeszcze stanie na drodze do ich szczęścia.
Należy zauważyć, że "Asystentka" to też historia niosącą ze sobą głębszy przekaz: warto pielęgnować wzajemne relacje, jednak nie należy uparcie tkwić w czymś, co od dawna nie ma już przyszłości. Często, popadając w rutynę nie widzimy ewidentnych oznak tego, że jesteśmy wykorzystywani.
W miłości nie należy się bać. Często, powodowani strachem przed samotnością, decydujemy się na bylejakość, która zaspokaja nas tylko w niewielkim stopniu.
Trzeba pamiętać, że warto zaryzykować.
Warto zdecydować się zrobić skok na głęboką wodę, nawet jeśli nie od razu uda nam się złowić dużą rybę, to przynajmniej nauczymy się pływać. A to już coś. Każde doświadczenie, każdy związek daje nam coś więcej niż to, co widać na pierwszy rzut oka. Dzięki takim relacjom uczymy się siebie i własnych potrzeb, przez co wiemy kogo powinniśmy szukać.
Przyznam, że spędziłam z "Asystentką" naprawdę miłe niedzielne popołudnie. Książka dostarczyła mi wielu emocji, momentami bawiąc do łez. Polecam na poprawę humoru.
Moja ocena 8/10.
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2023-02-14
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 352
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Katarzyna Jabłońska