Moja przygoda z twórczością Grzegorza Kapli zaczęła się w zeszłym roku od „Krwawej Toskanii”. To było tak udane spotkanie, że wiedziałam, iż na jednej książce się nie skończy. Kiedy więc zobaczyłam wznowienie cyklu z podkomisarz Olgą „Serbią” Suszczyńską, poczułam, że to ten moment. I choć „Bezruch” to czwarty tom serii, a ja wskoczyłam w ten świat trochę „od środka”, wcale tego nie żałuję. Autor pisze tak, że odnajdziecie się tu bez mapy.
Akcja powieści uderza duszną atmosferą początków pandemii. Pamiętacie ten strach i niepewność? Autor świetnie to odtwarza. Choć świat zamiera w tytułowym bezruchu, to sprawy związane zarówno z życiem osobistym Olgi, jak i śledztwem sięgającym szczytów władzy, nabierają zabójczego tempa. Wytchnienie dają jedynie retrospekcje - powrót do czasów PRL-u i historii uczucia dwojga młodych ludzi, żyjących ideałami i miłością do gór.
Zapytacie, skąd tu PRL, jeśli przed chwilą wspomniałam o pandemii? Wszystko zaczyna się od makabrycznego odkrycia w posowieckich bunkrach. Poszukując zaginionego chłopca, policjanci znajdują zmumifikowane zwłoki kobiety. I tu zaczyna się prawdziwa magia tej książki - podróż w czasie. Okazuje się, że to narzeczona obecnego kandydata na prezydenta, która przed dekadami miała wyjechać do Ameryki. Przesyłane przez nią kartki, niczym głos zza grobu, odkrywają prawdę brutalną i bolesną. I to ten wątek wielkiej młodzieńczej miłości, fałszywej nadziei i okrucieństwa systemu wstrząsnął mną najbardziej.
Natomiast tym, co w tej powieści mnie urzekło, jest sposób, w jaki Autor splata kryminał z historią Polski. Mamy tu poruszające i nostalgiczne odniesienia do czasów Solidarności, strajków w Stoczni i wypraw w góry, gdzie rodziła się miłość głównych bohaterów dramatu. Czuć tę pasję, zapach górskiego wiatru i ducha walki u boku księdza Jerzego Popiełuszki. To opowieść o ideałach, za które płaciło się najwyższą cenę. To opowieść o ideałach i o „wietrze historii”, który wieje w oczy, niszcząc prywatne szczęście.
Współczesne śledztwo również nie zwalnia. Olga i Kosiński depczą komuś po piętach, co ma swoje niebezpieczne konsekwencje. Jest dynamicznie, a zagadka szyfru z Sherlocka Holmesa na pocztówkach to prawdziwa gratka dla fanów klasycznych zagadek.
Jeśli szukacie kryminału, który łączy współczesne śledztwo z echem dawnych lat, to po ten tytuł sięgajcie w ciemno. Śmiało możecie traktować tę część jako osobne, wstrząsające spotkanie z nie tak dawną historią Polski. Ostrzegam tylko, że podobnie jak ja, po przeczytaniu „Bezruchu” na pewno będziecie chcieli nadrobić resztę serii.
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 472
Dodał/a opinię:
czytanienaplatan
Już dawno w żadnej sensacyjnej powieści Warszawa nie była taka mroczna i taka piękna. Warszawie kończy się zima. Podkomisarz Olga Suszczyńska ściga...
Na chińskiej prowincji jesteś niewidzialny. Jakbyś nie istniał. Kiedy masz złamane serce, czujesz się dokładnie tak samo. Nie masz dostępu do internetu...