Intensywne śledztwo, niepokojące odkrycia i przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć
Trwają poszukiwania chłopca porwanego przez zdesperowanego ojca. W trakcie śledztwa warszawscy policjanci w posowieckim bunkrze przypadkowo trafiają na makabryczne znalezisko - zmumifikowane ciało kobiety.
Wkrótce wychodzi na jaw, że korzenie tej zbrodni sięgają czasów PRL-u. Podkomisarz Olga Suszczyńska podejmuje próbę rozwikłania zagadki, która jest bardziej skomplikowana, niż ktokolwiek przypuszczał. Sprawa okazuje się wyjątkowo delikatna, gdyż jest powiązana z wpływowym kandydatem na prezydenta, wysoko postawionymi politykami, mafią, a nawet policją.
Kto i z jakiego powodu próbuje zatuszować zbrodnię sprzed lat? Czy Serbii uda się dotrzeć do prawdy?
Bezruchto świetnie skonstruowany kryminał, mocno osadzony w realiach polskiej historii, w którym tajemnice łączą przeszłość z teraźniejszością.
Wydawnictwo: Sonia Draga
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 472
Moja przygoda z twórczością Grzegorza Kapli zaczęła się w zeszłym roku od „Krwawej Toskanii”. To było tak udane spotkanie, że wiedziałam, iż na jednej książce się nie skończy. Kiedy więc zobaczyłam wznowienie cyklu z podkomisarz Olgą „Serbią” Suszczyńską, poczułam, że to ten moment. I choć „Bezruch” to czwarty tom serii, a ja wskoczyłam w ten świat trochę „od środka”, wcale tego nie żałuję. Autor pisze tak, że odnajdziecie się tu bez mapy.
Akcja powieści uderza duszną atmosferą początków pandemii. Pamiętacie ten strach i niepewność? Autor świetnie to odtwarza. Choć świat zamiera w tytułowym bezruchu, to sprawy związane zarówno z życiem osobistym Olgi, jak i śledztwem sięgającym szczytów władzy, nabierają zabójczego tempa. Wytchnienie dają jedynie retrospekcje - powrót do czasów PRL-u i historii uczucia dwojga młodych ludzi, żyjących ideałami i miłością do gór.
Zapytacie, skąd tu PRL, jeśli przed chwilą wspomniałam o pandemii? Wszystko zaczyna się od makabrycznego odkrycia w posowieckich bunkrach. Poszukując zaginionego chłopca, policjanci znajdują zmumifikowane zwłoki kobiety. I tu zaczyna się prawdziwa magia tej książki - podróż w czasie. Okazuje się, że to narzeczona obecnego kandydata na prezydenta, która przed dekadami miała wyjechać do Ameryki. Przesyłane przez nią kartki, niczym głos zza grobu, odkrywają prawdę brutalną i bolesną. I to ten wątek wielkiej młodzieńczej miłości, fałszywej nadziei i okrucieństwa systemu wstrząsnął mną najbardziej.
Natomiast tym, co w tej powieści mnie urzekło, jest sposób, w jaki Autor splata kryminał z historią Polski. Mamy tu poruszające i nostalgiczne odniesienia do czasów Solidarności, strajków w Stoczni i wypraw w góry, gdzie rodziła się miłość głównych bohaterów dramatu. Czuć tę pasję, zapach górskiego wiatru i ducha walki u boku księdza Jerzego Popiełuszki. To opowieść o ideałach, za które płaciło się najwyższą cenę. To opowieść o ideałach i o „wietrze historii”, który wieje w oczy, niszcząc prywatne szczęście.
Współczesne śledztwo również nie zwalnia. Olga i Kosiński depczą komuś po piętach, co ma swoje niebezpieczne konsekwencje. Jest dynamicznie, a zagadka szyfru z Sherlocka Holmesa na pocztówkach to prawdziwa gratka dla fanów klasycznych zagadek.
Jeśli szukacie kryminału, który łączy współczesne śledztwo z echem dawnych lat, to po ten tytuł sięgajcie w ciemno. Śmiało możecie traktować tę część jako osobne, wstrząsające spotkanie z nie tak dawną historią Polski. Ostrzegam tylko, że podobnie jak ja, po przeczytaniu „Bezruchu” na pewno będziecie chcieli nadrobić resztę serii.
Kiedy zdesperowany ojciec porywa syna, policjanci i wojskowi, postawieni w stan najwyższej gotowości, muszą zaryzykować własne bezpieczeństwo i zdrowie, by odnaleźć chłopca. Nie spodziewają się, co przy okazji odkryją w posowieckim bunkrze koło Łącka.
Brzmi ciekawie?
Książka jest kryminałem zamkniętym w dwóch ramach czasowych.
Pierwsza to czas obecny, pandemia, wybory prezydenckie.
Druga to lata 80te. Moment kiedy Jaruzelski dochodzi do władzy,pracownicy strajkują, a ksiądz Popiełuszko jest w centrum zainteresowania.
Czytając książkę dostajemy dwie różne opowieści, które łączy zagadkowa śmierć.
Obie historie są ciekawe. Mnie bardziej do gustu przypadła ta z przeszłości.
Co do obecnego czasu też byłam ciekawa jaki będzie finał. Jednak nie podobały mi się ciągle wstawki związane z pandemią, koronawirusem oraz te polityczne akcenty. Oczywiście akcja jest związana z wyborami, ale mnie się to nie podobało. Pewnie dlatego, że aspekt polityczny w książkach wogole mi nie pasuje i nie lubię o tym czytać.
To moje pierwsze spotkanie z autorem.
Autor potrafi zbudować napięcie, zainteresować historią. Czyta się szybko, bohaterowie dobrze wykreowani.
Sami przekonajcie się czy Wam się spodoba.
Koronawirus, PRL, ksiądz Jerzy Popiełuszko, strach, wolność, góry, Warszawa - to hasła, które w jedno połączył Grzegorz Kapla w "Bezruchu", czwartym tomie serii kryminalnej z Olgą Suszczyńską po raz pierwszy wydanym w 2021, teraz, w styczniu 2026 wydanym ponownie. To opowieść podzielona na dwa czasy, dla których punktem wspólnym jest brak poczucia wolności - w 2020 roku odebrała je pandemia koronawirusa, w czasach PRL-u sam ustrój. Tłem jest polityka, ale polityka przedstawiona całkiem inaczej niż w innych powieściach - bo pokazana od ludzkiej strony, od strony charakterów, które mimo upływu lat wydają się niezmienne. Postaciami pierwszoplanowymi są trzy osoby: policjantka Olga Suszczyńska, która mimo lęku spowodowanego pandemią, wydaje się ponownie chwytać sens życia i para, która w czasach PRL-u angażuje się w walkę o wolność, o wyjście spod komunistycznej władzy. Ich losy, ich determinacja godnego życia w tym nieprzyjaznym świecie to esencja ludzkości - jestem pod wrażeniem tego, jak autor oddaje ich emocje, jak wyciąga z ich codzienności to, co uniwersalnie ważne. Nie bez znaczenia jest też sam styl podania opowieści - spokojny, melancholijny, lekko poetycki, którego rytm wciąga tak, jak bystry nurt górskiego potoku. A gdzie w tym wszystkim kryminał? Jest klamrą, jest kręgosłupem, ale nie jest najważniejszy - tu w centrum stoi po prostu człowiek, który chce, ale przez zewnętrzne ograniczenia nie czuje się wolny. Czy to najlepszy tom tego cyklu? Bardzo możliwe, to tu emocje czułam całą sobą, a wszystkie wątki były dla mnie na równi pochłaniające. Polecam tym, dla których sposób podania opowieści jest równie ważny, co sama opowieść.
,,Bezruch" to 4 cześć z podkomisarz Olgą Suszczyńską. Tym razem podczas poszukiwań chłopca, przez przypadek zostają odnalezione zmumifikowane zwłoki kobiety. Pani podkomisarz stara się rozwiązać te zagadkę, która jak się okazuje nie jest taka łatwa. Jej korzenie sięgają do czasów PRL-u a do tego na jaw wychodzą powiązania z kandydatem na prezydenta.
Kto za wszystkim stoi? I czy Serbii uda się odkryć prawdę? Przekonacie się sami.
,,Bezruch" to kryminał z elementami thrilleru psychologicznego. Mamy tutaj nietuzinkowe postacie, z dobrze rozwiniętą warstwą psychologiczną. Autor pokazuje ich lęki i obsesje. Dialogi pomiędzy bohaterami są czasami krótkie, dające wrażenie chłodnych relacji pomiędzy nimi. Takie dialogi potęgują również napięcie u czytelnika, które rośnie z każdym rozdziałem.
,,Bezruch" nie jest typowym kryminałem. Pan Grzegorz skupił się nie tylko na zagadce detektywistycznej, ale również na analizie psychologicznej poszczególnych bohaterów. Niektórych te analizy mogą nudzić i rozczarować jeśli liczyli na krwisty, brutalny kryminał. Ja osobiście uwielbiam, gdy w tym gatunku czasami akcja przyspiesza, a czasami zwalnia.
Mamy tutaj również dwie linie czasowe. Teraźniejszość i lata 80 XX wieku. Wprowadzenie tutaj tego zabiegu czasami wprowadza chaos, ale nie w tym przypadku.
,,Bezruch" zdecydowanie należy do ambitnych kryminałów. Nie czyta się go szybko i nie otrzymuje się od razu odpowiedzi na zadawane pytania, ale warto po niego sięgnąć. Polecam!
Od Pacyfiku, poprzez Andy, świętą Dolinę Inków, Machu Picchu, Cuzco, Jezioro Titicaca, aż do atlantyckich plaż Rio de Janeiro… „Nad rzekę...
To samotna włóczęga wyznaczana biegiem Mekongu, książka o krainie, która nigdy nie zabliźniła ran, jakie zadali jej obcy. Za progiem czai się pandemia...
Przeczytane:2026-02-03, Ocena: 4, Przeczytałam,
Muszę przyznać, że mam z tą książką problem. Mam poczucie, że składa się ona z dwóch odrębnych książek, z których jedna to ciekawy kryminał a druga to polityczno- historyczna powieść obyczajowa ( to już nie do końca jest mój klimat). Obie te książki się przenikają bo mają niektórych wspólnych bohaterów, ale...
No cóż tu dochodzi do głosu moja niecierpliwość. Gdy były długie opisy z czasów PRL-U muszę przyznać, że się frustrowałam, bo chciałam wiedzieć, co też wydarzyło się w śledztwie, które było bardzo ciekawe i dość nietypowe. Nie zrozumcie mnie źle, to nie było nakreślenie sytuacji tylko dość obszerna wręcz odrębną historia.
Policjanci przypadkowo odkrywają Stary bunkier, a w nim zwłoki. Wszystkie tropy wskazują na dawną narzeczoną kandydata na prezydenta, która ponoć wyjechała z Polski. Co stało się w dawnych latach?
Jeśli lubisz tajemnice przeszłości i tajne wiadomości zakodowane w pocztówkach to z pewnością spodoba Ci się ta kryminalna część. Jeśli lubisz książki historyczno- polityczne to będziesz wręcz zachwycony.
Książka ta przypomniała mi też początku covidu, gdy każdy przeraźliwie bal się zarazków. Myślę, że będzie ona jak wino i świetnie się zestarzeje.
To co mnie urzekło, to to, że ostatnie zdanie było początkiem kolejnego rozdziału.