Książka jest nieco większa, w sztywnej obwolucie i średnim druku, choć z powodu wielkości jej wydaje się, że druk mamy ciasno osadzony. Tematem przewodnim są emocje, a ukazywać będą je cztery kobiety. Jedna z nich zauważa, że kiedy kogoś poznaje, to odczuwa jego emocje i obserwuje jak inni na niego reagują. Jest zdania, że kogoś bogatego z respektem można poznać po energii jaka za nim wchodzi. Z kolei same kobiety interpretują się na niższym poziomie. Ktoś tutaj pragnie bliskości, ale nie potrafi pokazać, że jest kimś zainteresowana. Jakby wystarczy jej, że ktoś z westchnieniem nawiązuje próbę ich znajomości i uważa to za wielki wyczyn i szczęście ze swojej strony. Jest wybierana i to satysfakcjonuje jej światopogląd. Kłamie aby dopasować się emocjonalnie i słownie do osoby, której była wyborem. Wie, że to robi, ale nie potrafi inaczej. Jest uważana za piękną, ale ze względu na mniej akceptowalną urodę przez resztę, jakby zakrywa sobą to, co potrafi robić najlepiej.
Inna kobieta tęskni za kimś, kogo już z nią nie ma. Ułożyła sobie w głowie, że nawet piękne rzeczy, ale te pierwsze, które witały się z nią po stracie po ojcu, zostały zakodowane jako przykre, bo włożyła w nie emocje straty. Wie, że inne osoby mają racje w różnych rzeczach, ale czy widzi to, co podpowiada jej ciało? Czy zawsze jest taka jaka czuje, że jest, czy taka, jaką widzi, że inni chcą zobaczyć?
Zadziwiające dla mnie było to, że ktoś tutaj potrafił zapamiętywać widoki w sposób jaki ktoś inny opisywał. Żył przekonaniem co jest piękne, a co nie, pamiętając, że tego została nauczona. Każda tu z osób widziała świat oczami kogoś innego i z powodu życia jakie wiodły. W pewnym momencie postanowiły, że zobaczą go takim jakim zawsze go widziały ale od środka.
Myślę, że każda z tych osób pokazała nam taki przesort świata jakim można go ujrzeć z różnych względów. Dlatego też możemy mieć innego faworyta, kibicować innej kobiecie, pomimo tego, że ich cierpienia nie zawsze były porównywalne. W tle gdzieś tam majaczyła codzienność życia podczas epidemii, którą niedawno przechodziliśmy fizycznie bądź psychicznie.
To opowieść obyczajowa, ale rozgrywająca się na poziomie świadomości i nieświadomości. Na granicy prawa i niesprawiedliwości. Jakby tak utrudnione jest ocenienie jej, ponieważ pomimo końca, te historie w naszej głowie jakby trwają będąc przekładane na to jak my podchodzimy do życia. Ta książka to takie światełko w latarce podczas marszu ciemnym tunelem. Wartościowa dla tych, którzy rozumieją jej przekaz i nie boją się ciemności w razie gdyby zgasła i ciekawa dla tych, którzy lubią czytać o problemach innych ludzi i radośnie maszerują tylko w czasie, kiedy ona się pali. Zatrzymują, gdy okala ich ciemność. To, co kto z niej wyniesie to sprawa bardzo indywidualna, dlatego i opinie mogą być różne. Mi zaimponowała prawdą pokazująca jak bardzo nauczeni zostaliśmy funkcjonować na poziomie, który został wgrywany latami przez nasze rodziny, a takim momentem, kiedy tego ogniwa zaczynało brakować i nawet słońce wyglądało wtedy dla nich inaczej. Już nie było spojrzeniem oczu, a odczuwaniem go zmysłami i ciałem. Uważam, że autorka jest bardzo dojrzała emocjonalnie i udało jej się to pokazać poprzez doświadczenia, które opierała na prawdzie. Wielkie brawa:-)
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 464
Tytuł oryginału: Dream Count
Dodał/a opinię:
Ewelina Przespolewska
Cieszący się wielkim uznaniem, skłaniający do refleksji bestseller z listy ,,New York Timesa" - osobisty, poparty doskonałymi argumentami esej powstały...