Zdecydowanie ta książka to moje bardzo pozytywne zaskoczenie! Książkę zarówno wydawnictwa Lucky, jak i Pani Haliny Kowalczuk czytałam po raz pierwszy. I jestem po niej przekonana, że częściej muszę sięgać po książki polskich autorów!
Książka ciepła, pogodna i serdeczna. Mamy tutaj pokazaną historię Alicji. Prawniczka, mimo że odnosi sukcesy w Warszawie, to postanawia przenieść się do malutkiej miejscowości, zaraz pod Krakowem i tam właśnie stoi jej cudowne, malinowe gospodarstwo! Czy dosięgnie ją tam daleka przeszłość?
W książce mamy legendy, podania i odrobinę magii. To zdecydowanie podobało mi się w niej najbardziej. Troszeczkę w pewnych momentach czułam się, jakbym czytała Szeptuchę - a tą książkę uwielbiam! W książce cały czas się coś dzieje, nie ma nudy i powolutku autorka odkrywa przed nami kolejne karty. Bałam się, że ta książka będzie przeciętna i typowa- nic bardziej mylnego! Ta baśniowa legenda o misiu, która przeplata się przez całą książkę, skradła moje serce!
Zdecydowanie chce sięgnąć po poprzednią książkę Pani Haliny Kowalczuk.
Wydawnictwo: Lucky
Data wydania: 2018-11-21
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 0
Dodał/a opinię:
Dagus93
Monika to trzydziestoletnia doktor egiptologii, która z pasją oddaje się swojej pracy. Jest pewną siebie młodą kobietą, która myśli racjonalnie...
Ula jest stereotypową bibliotekarką: w wielkich okularach, niezbyt atrakcyjna, z nosem w książce. Jest też jednak osobą nieprzeciętną, niesamowicie oczytaną...