reklama

Dzikie karty

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2014-10-20
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788377853122
Liczba stron: 652
Dodał/a opinię: Uleczkaa38
Tom 1 cyklu Dzikie karty

Ocena: 4.5 (2 głosów)

 

 Superbohaterowie to nieodłączny motyw literatury komiksu jak i również fantastyki, goszczący na jej stronach od stuleci. Dysponujący ponad naturalnymi zdolnościami bohaterowie ratowali lub wręcz przeciwnie, niszczyli Ziemię ku uciesze milionów czytelników na całym świecie. Przyznam szczerze, iż nigdy nie potrafiłam do końca zrozumieć fascynacji tymi postaciami w kolorowych strojach, które wydawały Mi się po prostu bardziej groteskowe, aniżeli ciekawe. Jednak skoro niektórzy z czytelników oddaliby niemalże wszystko, a właściwie to wszystko, za brakujący numer komiksu o przygodach Batmana, Supermana czy też Flasza Gordona.., to chyba jednak jakaś magia w tych postaciach i tych historiach musi tkwić..? Postanowiłam zatem nieco bliżej przyjrzeć się owym Superbohaterom, a doskonałą okazją ku temu była obszernych rozmiarów antologia pt. "Dzikie Karty", sygnowana nazwiskiem samego George R. R. Martina.

 

 Na wstępie należy się kilka słów wyjaśnienia, czymże jest owa antologia. Otóż stanowi Ona pierwszy tom niezwykle popularnego cyklu fantasy, który współtworzyli różni autorzy na przestrzeni kilkudziesięciu ostatnich lat. W skład cyklu wchodziły głównie wydania komiksowe, ale także i powieści literackie. W niniejszym tomie poznajemy niektórych z bohaterów, którzy doczekają się, mam nadzieję że także i w polskich wydaniach, swoich indywidualnych opracowań. To niejako wprowadzenie w ten fantastyczny świat pod okiem George R. R. Martina, który wybrał i zredagował dla Nas blisko 20 opowiadań o losach kilku Superbohaterów, dorzucając jedno własnego autorstwa.

 

 Fabułq tych mini opowieści przenosi Nas do okresu końca drugiej wojny światowej. Wówczas to na Ziemie trafia statek kosmiczny, na pokładzie którego znajduje się tajemniczy przedstawiciel obcej rasy - Tachion. Przybył on na Naszą planetę by ostrzec ludzkość przez tzw. wirusem o nazwie "Dzikie karty", który zmienia DNA każdego, kto się z Nim zetknie. Niestety mimo owego ostrzeżenia wirus trafia na Ziemię i powoduje nieodwracalne zmiany w Naszym świecie. Wszyscy Ci których on dotknął, doświadczyli nieodwracalnych zmian w genetyce, wyglądzie, umysłach. Ci, którzy mieli więcej szczęścia, stali się tzw. Asami, uzyskując nadprzyrodzone zdolności. Inni, którym tego szczęścia zabrakło, zostali trwale okaleczeni, oszpeceni, zamienieni w potwory, których nazwano Dżokerami. Na łamach tej historii poznajemy tych bohaterów, towarzyszymy Im w ich niezwykłych przygodach i obserwujemy ich walkę ze złem lub też z dobrem, która to  rozgrywa się w tle niezwykłej historii Stanów Zjednoczonych.. 

 

 "Dzikie karty" to kilkadziesiąt opowiadań osadzonych w realiach nowego, fantastycznego, powojennego świata, w którym nic nie jest już takie same, jakim było przed wybuchem epidemii. Opowiadania te przedstawiają kilkoro bohaterów którzy mieli styczność z wirusem Dzikich Kart, i przez to raz na zawsze odmieniło się ich życie. W zasadzie trudno odnaleźć tutaj główną oś fabularną, gdyż większość z tych opowiastek dotyczy całkowicie innych wydarzeń z życia tych postaci. Zazwyczaj pierwsze z opowiadań poświęcone jednemu z tych superbohaterów, opowiada o jego narodzinach, przemianie, transformacji. Warto przy tym zwrócić tutaj uwagę, iż nawet brak dominującej osi fabularnej nie wpływa niekorzystnie na całość lektury, zaś każde z tych opowiadań jest bardzo ciekawe i nieszablonowe. Ponadto na uwagę zasługuje także fakt, iż mimo obecności kilkunastu różnych autorów, a więc także i kilkunastu odmiennych wizji literatury, nie widzimy tutaj specjalnie dużych różnic w tych opowieściach, które moglibyśmy spokojnie przypisać tylko jednemu autorowi. Myślę, że to głównie zasługa redaktora i selekcjonera, czyli Georgea R. R. Martina, który dobrał te historie pod takim kątem, by tworzyły spójną całość pod względem stylu pisarskiego.

 

 Lektura "Dzikich Kart" to z pewnością bardzo ciekawe i przyjemne doznanie literackie, zwłaszcza dla osób, które już znają kilkoro z tych komiksowych postaci. Z drugiej strony nie mogę powiedzieć przy tym jednocześnie, że jest to lektura łatwa i dla każdego. Łatwa nie jest z tego powodu, iż liczba postaci, lokacji i powiązanych ze sobą, mimo wszystko, wątków jest tutaj bardzo pokaźna, a przez co i wymagająca dużej uwagi i skupienia. Nie jest ona również dla każdego, gdyż bez wątpienia czytelnik, który dopiero rozpoczyna swoją przygodę z literaturą fantasy, mógłby sam sobie zrobić krzywdę, czyli innymi słowy - zniechęcić się do tego pięknego i fascynującego gatunku literackiego. Myślę, że "Dzikie Karty" to idealna propozycja dla wszystkich miłośników fantastyki w dobrym, starym, amerykańskim wydaniu, sięgającym swoich korzeni do nawet lat 50-tych ubiegłego wieku. Ci odbiorcy będą oczarowani i zachwyceni tą lekturą bez dwóch zdań. Jeśli zaś chodzi o moją skromną osobę, to mimo iż nie zaliczam się aż do tak wielkich  fanów klasyki amerykańskiej fantastyki, odnalazłam tutaj naprawdę kilka niezwykłych literackich perełek, które już na zawsze zapadły Mi w pamięć:) A wielką życiową prawdą jest ta oto maksyma, iż jeśli w antologii znajdziesz kilka świetnych opowiadań, to całość zasługuje na wielkie uznanie..

 

 Pierwsza część tej antologii, poza swoistym prologiem, opowiada głównie o Asach i ich perspektywie postrzegania i odnajdywania się w tej nowej rzeczywistości. Dopiero w drugiej części do głosu dochodzą także Dżokery,  wraz z ich jakże inną sytuacją w tym świecie. I przyznam szczerze, że ta druga część tej antologii była dla Mnie ciekawsza, bardziej zaskakująca, niejednorodna. To truizm, ale zło jest ciekawsze, ponieważ zawsze, albo przynajmniej prawie zawsze, jest motywowane krzywdą i bólem..Tak naprawdę to przecież Oni stali się największymi ofiarami tego wirusa i wcale ich nikt nie pytał o to, czy chcą być szkaradni, zdeformowani, źli..

 

 Oczywiście jak to w każdym zbiorze, niezależnie czy dotyczy on fantastyki, horroru, dramatu czy pozycji z zakresu wędkarstwa .., znajdziemy lepsze i ciut mniej udane opowiadania. O tych mniej dobrych nie ma co opowiadać, bo to tylko i wyłącznie kwestia gustu i oczekiwań od literatury, dlatego skupię się na moim ulubionym. A jest nim opowiadanie pt. "Sznurki", autorstwa Stephena Leigha. Nie chciałabym być tutaj posądzana o jakieś predyspozycje do dziwnych zachowań i gustów w stylu sadomasochistycznych:) Niemniej ta opowieść o młodej kobiecie - Sondrze, pełna przemocy, mroczności, seksualnego napięcia.., była dla Mnie wyjątkowa w całej antologii, wyróżniająca ją spośród innych opowiadań. To nawiązanie do politycznych ambicji, żądzy, chęci zdobywania coraz to większej władzy, kosztem najsłabszych, w tym przypadku Dżokerów i ich pozycji w nowym, powojennym świecie. Naprawdę mocna i dająca wiele do myślenia historia..

 

 Wielką wartością tego zbioru jest to, iż każde z tych opowiadań przedstawia inny okres w historii Stanów Zjednoczonych. Dzięki temu możemy śledzić nie tylko przemiany historyczne, kulturowe i polityczne w tym kraju, ale także zmiany całego świata, jego ewolucję na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci. Jednocześnie jest to wizja Ameryki w jej alternatywnym wymiarze, czyli czasie i rozgrywających się w nim wydarzeniach, które mogłyby tak wyglądać "gdyby"..To naprawdę świetna zabawa, gdy czytamy np. o komisji Hoovera i stawaniu przed nią Superbohaterów, czy też gdy śledzimy realia kryzysu kubańskiego w roku 1960..Odnajdziemy tu także niewątpliwie nawiązanie do największego problemu Ameryki ubiegłego stulecia, czyli segregacji rasowej..Tak jak czarnoskórzy Amerykanie spotykali się z nią w rzeczywistości, tak na łamach tej opowieści ów dramat dotyczy także i Dżokerów, dyskryminowanych i prześladowych przez resztę społeczeństwa..I chyba nie mogę uciec tutaj od tej oto refleksji, iż tak naprawdę książka i te opowiadania mówią więcej o Nas, zwykłych ludziach, o tym jakimi byliśmy i wciąż jesteśmy, niż o samych fantastycznych Superbohaterach. To trochę tak, jakby pod postacią kolorowych kostiumów i fantastycznych super mocy, można było więcej i łatwiej opowiedzieć o ludziach.., nie koniecznie w dobrym świetle. To bardzo szczery, nazywający rzeczy po imieniu, obraz Ameryki i całego świata ubiegłego stulecia..

 

 "Dzikie karty" to pozycja, która już zachwyciła miliony ca całym świecie, a od teraz znajdzie wielkie uznanie także i u polskich czytelników. To naprawdę ciekawe i niepowtarzalne spotkanie z takimi tuzami literatury fantastycznej jak George R. R. Martin, Roger Zelazny, David D. Levine i wielu innymi, którego długo nie zapomnimy. To także powrót do świata Superbohaterów, czyli kwintesencji fantastyki i komiksu, która w ostatnich latach jakby odeszła trochę w zapomnienie..Myślę, że to godne przypomnienie tego gatunku i tych postaci, które powinno zadowolić wszystkich fanów fantastyki sprzed lat:). Polecam i życzę świetnej zabawy przy lekturze tej oto antologii..

Zobacz opinie o książce Dzikie karty

Kup książkę Dzikie karty

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Inne książki autora
Światło się mroczy
George R.R. Martin0
Okładka ksiązki - Światło się mroczy

Wezwany przez Gwen, swą dawną ukochaną, Dirk t`Larien przekonuje się, że świat Worlorn, chluba światów zewnętrznych, bardzo się zmienił i jest teraz umierającą...

Tuf Wędrowiec
George R.R. Martin0
Okładka ksiązki - Tuf Wędrowiec

Haviland Tuf jest podróżnikiem i rzetelnym, aczkolwiek drobnym międzygwiezdnym kupcem. Dzięki niezwykłemu splotowi zdarzeń staje się właścicielem wiekowego...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Dom marionetek
Natasza Socha
Dom marionetek
Oszukany czas
Kinga Tatkowska
Oszukany czas
Szukając nadziei
Adrianna Klara Kłosińska
Szukając nadziei
Kilka niedużych historii
Katarzyna Wasilkowska
Kilka niedużych historii
Pani z wieży
Magdalena Wala
Pani z wieży
Domek na końcu świata
Danuta Noszczyńska
Domek na końcu świata
Sercem i rozumem
Wojciech Sobina
Sercem i rozumem
Dobry chłopak
Iwona Wilmowska
Dobry chłopak
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy