Kiedy sięgnęłam po tę książkę, poczułam ten niepokój, który towarzyszy wejściu w mrok, gdzie każde drzewo może skrywać sekret. Klimat? Gęsty, wilgotny, autentycznie skandynawski. Od pierwszych stron las staje się tu nie tylko tłem, ale bohaterem i to takim, którego się boisz.
To historia, która wciąga jak leśne bagno. Magnus Carling buduje napięcie warstwami – z pozoru proste zniknięcie kogoś w lesie przeradza się w coś dużo mroczniejszego. Nie brakuje zwrotów akcji, ale żaden nie jest na siłę – każdy ma sens i pogłębia tajemnicę.
Postacie są wyraźnie nieidealne – mają brudy pod paznokciami i demony w szafie. Czuć ich strach, frustrację, ale też upór. Historia wyciska emocje: od cichego niepokoju, przez prawdziwy stres, aż po chwile, które zapierają dech. Płakać nie będziesz, ale garść nerwów na pewno stracisz.
Początek może wydać się leniwy – to plus, bo oddaje atmosferę. Potem akcja przyspiesza. Magnus Carling nie rozdrabnia się przy ozdobnikach. Jego zdania tną jak gałęzie. Dialogi są naturalne, a opisy natury – obezwładniające.
🎯 Dla kogo?
Dla tych, którzy lubią thrillery psychologiczne z duszą i miejscem. Jeśli uwielbiasz poczucie izolacji, mrok lasu i zagadki, które bolą – to strzał w dziesiątkę. Fani "Zaginionej" czy "W lesie" – koniecznie sprawdźcie.
Moja ocena: 8/10 🌟
BRUNETTE BOOKS
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-04-30
Kategoria: Inne
ISBN:
Liczba stron: 276
Tytuł oryginału: Skogsmannen
Dodał/a opinię:
brunetkabooksrec