Z pewnością każdy z nas ma swoich ulubionych autorów, po ich książki sięgamy bez większego zastanowienia. Ja też mam kilku. Wśród nich jest Wojciech Wójcik. Dlatego też nie mogłam się doczekać momentu, aż jego "Kapsuła" trafi w moje ręce. Jego książki są charakterystyczne już z samej objętości, chociaż okładki przyciągają również do siebie.
Zagadkowy tytuł skojarzył mi się od razu z wydarzeniami z przeszłości. Przeszłość zawsze ma wpływ na teraźniejszość i chociaż czasami wiele tajemnic jest ukrywanych głęboko, to jednak najczęściej wychodzą na jaw w najmniej sprzyjających i nieoczekiwanych okolicznościach.
Legionowo to dla mnie również powrót do przeszłości, mam wiele wspomnień ze szkolnych lat. A właśnie w szkole w Legionowie autor umiejscowił fabułę tej powieści.
Wszyscy bohaterzy książki realistyczni, tylko jak dla mnie, Justyna - bibliotekarka jest osobą dość specyficzną, nie dało mi się jej polubić.
Justyna zajmuje się organizacją obchodów czterdziestej rocznicy szkoły. Tak naprawdę, to została do tego zmuszona.
"Ta kapsuła czasu była felerna. Czułam to od samego początku, ale swoje podenerwowanie kładłam na karb stresu. Nie lubię publicznych wystąpień, jednak w tym wypadku niewiele mogłam zrobić. Polecenie dyrektora to rzecz święta.
Także dla nauczyciela takiego jak ja, czyli szkolnej bibliotekarki."
Może niektórym wydaje się, że taka organizacja rocznicowych uroczystości to nic trudnego, ale gdy robi się to jeszcze pod przymusem, nic nie przychodzi łatwo.
Przypadkiem bibliotekarka dowiedziała się o szkolnej kapsule czasu, która została zakopana kilkadziesiąt lat temu. To może być gwóźdź całej imprezy. Zamknięte wspomnienia w kapsule czasu to jak przesłanie z przeszłości... To musiało chwycić? Przynajmniej w teorii. Tym bardziej, że wszyscy lubimy lubimy wracać do wspomnień, a nawet wzruszamy się i ronimy przy nich przysłowiową łezkę. A takie wydarzenia sprzed lat, pokryte kurzem i zapomniane mogą być miłym akcentem na takiej imprezie.
Jeden z nauczycieli, który pomaga Justynie w prezentacji ocalałych pamiątek, organizuje projektor, na którym będą wyświetlane stare zdjęcia. Wszystko początkowo idzie bardzo dobrze, ale nieoczekiwanie na jednym ze slajdów jest... naga dziewczyna a właściwie kobieta. Uroczystość zostaje przerwana a Justyna wezwana na dywanik...
"Nie wiedziałam jeszcze, że dywanik u szefa to pikuś. Prawdziwe problemy, to najpoważniejsze z poważnych, miały dopiero nadejść.
Czaiły się tuż za rogiem."
Tylko to nie ona przygotowywała zdjęcia do pokazu. Kto więc to zrobił? Kto podmienił zdjęcia?
Justyna podejrzewa uczniów, którzy mieli pomagać w tej prezentacji. Zaczyna prowadzić małe dochodzenie.
Gdy w pożarze na terenie szkoły ginie nauczyciel pomagający jej w organizacji imprezy a uczennica przygotowująca slajdy do wyświetlenia zniknęła i nie ma o niej żadnej informacji, wszystko powoli zaczyna wymykać się prostym wytłumaczeniom.
Kto i dlaczego zepsuł szkolną uroczystość? Kim była naga kobieta ze zdjęcia? Dlaczego zginął nauczyciel zajmujący się przygotowaniami do tej uroczystości? Gdzie zniknęła sumienna uczennica? Jakie tajemnice ukrywają się w przeszłości?
Opowieść wciągnęła mnie tak bardzo, że mimo sporej objętości, książkę przeczytałam w dwa wieczory. Zagadka ciekawa, sporo wątków przeplatających się wzajemnie oraz szkolna atmosfera sprzyjała lekkiej i szybkiej lekturze.
Polecam.
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2025-10-21
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 536
Dodał/a opinię:
Myszka77
Tajemnicze morderstwo pod wierzchołkiem K2. Wyprawa, która przeradza się w wyścig ze śmiercią. Trwa narodowa wyprawa zimowa na K2. W decydującej...
Dawne tajemnice rzucają długie cienie... Grupa studentów Akademii Teatralnej przygotowuje przedstawienie dyplomowe. Motywem przewodnim jest życiorys...