ŚREDNIOWIECZNE SKARBY
Roma J. Fiszer należy do grona poczytnych polskich pisarzy literatury obyczajowej, jednak ja na razie nie miałam okazji zapoznać się z piórem tej autorki, a może powinnam raczej napisać... autora. Gdzieś w sieci natknęłam się bowiem na notkę, że pod bardzo kobiecym pseudonimem pisze mężczyzna - pan Jacek Wojtkowiak i to właśnie skłoniło mnie do sięgnięcia po książkę Romy J. Fiszer. Zdecydowałam się na "Klejnoty miłości" rozpoczynające trzytomowy cykl o tym samym tytule.
Przenieśmy się zatem do Parchowa na Kaszubach i poznajmy Annę, która dziedziczy tajemniczy wiśniowy kuferek - cenną pamiątkę o niezwykłej wartości historycznej. Wyjątkowe klejnoty i stare, archiwalne dokumenty sięgające czasów Kazimierza Wielkiego znajdowały się w posiadaniu przodków bohaterki i przeszły na jej własność. Z uwagi na bezcenną wartość narodową odziedziczonych przedmiotów Anna postanawia przekazać spadek do muzeum na Wawel. Przygotowywane są stosowne dokumenty i organizowany jest transport. Podczas podróży samochód ulega wypadkowi, a bezcenny kuferek znika. Do akcji wkraczają sympatyczni bohaterowie - detektyw Max Bonko oraz wnuczka Anny Eliza Prawosz, którzy nie spoczną dopóki nie odkryją tajemnicy zaginięcia skarbu. To dzięki tej parze odbędziemy niezapomnianą wyprawę w przeszłość, będziemy sporo podróżować i obserwować rozwijającą się między nimi relację.
Powieść na pewno ma swój niepowtarzalny klimat. Uwielbiam łączenie elementów historycznych, sekretów rodzinnych i płaszczyzny romantyczno - obyczajowej w jedną opowieść, gdzie przeszłość splata się z teraźniejszością tworząc intrygujący, spójny obraz. Wraz z bohaterami możemy poznać dzieje królewskich klejnotów koronnych, odwiedzić niektóre zabytki Kaszub, zwiedzić Kraków i wybrać się do Francji nad Loarę.
Doceniam bardzo pomysł i zaangażowanie, widać, że miejsca opisywane w powieści są Romie Fiszer dobrze znane. Podoba mi się wrażliwość, którą da się zauważyć przy kreśleniu międzyludzkich relacji. Natomiast nie do końca odpowiada mi sam styl pisania. Lubię, kiedy w fabułę zostają wplecione opisy miejsc, czy informacje na temat zabytków, ale mogą one sprawiać wrażenia cytowanych z przewodników bądź encyklopedii. A tutaj niestety tak to wygląda. Fabuła aż nazbyt rozbudowana, przez co momentami staje się nużąca. Początek książki to ogromna ilość informacji i zdarzeń, które Eliza stara się przekazać Maxowi. Jak się okazuje, jest to nawiązanie do innego cyklu powieściowego, niemalże jego streszczenie, co sprawia, że od razu na wstępie czujemy się przytłoczeni i zagubieni, szczególnie, gdy nie znamy tamtej historii. W tym natłoku nie zadziałał poprawnie przekaz emocji, a dreszczyk niepokoju, który pojawił się na początku, z czasem gdzieś się rozmył. Szkoda.
Nie wiem, czy "Klejnoty miłości" to była odpowiednia powieść na pierwsze spotkanie z autorem. Nie jestem zachwycona. Książka otwiera całą trylogię, jednak ja najprawdopodobniej zostanę przy części pierwszej. Po lekturze pozostał mi spory niedosyt i rozczarowanie. Nie mam ochoty zagłębiać się w ciąg dalszy tej opowieści.
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Data wydania: 2021-02-24
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 456
Dodał/a opinię:
Poczytajka