"W życiu każdego jest miejsce na miłość, o ile jesteśmy gotowi zaakceptować ją taką, na jaką naszym zdaniem zasługujemy"
Catalina i Luke. Ona nazywana przez innych królową lodu, tą mniej sympatyczną siostrą Martinez. A on? Całkowite przeciwieństwo. Radosny, towarzyski lubiany przez wszystkich. Wydaje się, że tak bardzo się różnią, że nic nie może ich połączyć, ale czy naprawdę? Zwłaszcza teraz, kiedy muszą wspólnie współpracować?
Macie ochotę na uroczą historię? Bo ta książka z pewnością taka jest. Idealna historia na świąteczny czas, bo tutaj atmosferę świąt czuć bardzo dobrze. Wpływa na to również wygląd rozdziałów. Do tego ten małomiasteczkowy klimat. Brzmi idealnie, prawda? Przez książkę się wręcz płynie, czego również zasługą jest dosyć mała objętość jak na książki autorki, bo nie da się ukryć, ale autorka raczej słynie z dosyć grubszych historii, a ta zdecydowanie taka nie jest.
Catalina wraca do swojego rodzinnego miasteczka na ślub swoim młodszej siostry. Nie ukrywam, że początkowo byłam dosyć zaskoczona, kiedy odkryłam kim tak naprawdę jest pan młody. Bo jest nim nikt inny niż jej były chłopak. Dziwne, prawda? Dla mnie to takie było, a z pewnością do pewnego pewnego momentu, a tego, kiedy faktycznie odkryłam jaka była natura ich relacji. Bardzo polubiłam Catalinę i tak naprawdę określenie królowa lodu do niej w zupełności nie pasuje. To dziewczyna, która nie do końca czuje się dobrze w towarzystwie, jest niepewna i zdecydowanie ma problem z zaufaniem, ale po bliższym poznaniu naprawdę okazuje się całkiem inna. Tak naprawdę historia też pokazuje jak łatwo kogoś ocenić nie znając go w ogóle. Mieszkańcy określają ją jako tą mniej sympatyczną siostrę, jaką królowę lodu a tak naprawdę wystarczyłoby ją poznać, tak naprawdę poznać i odkryć kim, a raczej jaka ona jest. I tak naprawdę to stara się zrobić tylko Luke. A Luke? To chodząca zielona flaga. Uroczy, troskliwy, pewny siebie, ale to przy bohaterce znika.
Wtedy jest niepewny i nie wie co powiedzieć.
"Dziś nie tylko udało mi się rozbawić Catalinę Martinez, ale również dwukrotnie wywołać na jej twarzy uśmiech. Cholera, nie mogę się doczekać, kiedy będę mógł zrobić to ponownie"
Początkowo wydaje się, że bohaterów nie ma co łączyć, ale po bliższym poznaniu okazuje się, że jest kilka takich rzeczy. Ona pielęgniarka, on lekarz i do tego oboje mają obsesję na punkcie lego. Bardzo przyjemnie obserwowało się ich relacje, a zwłaszcza działania Luka, żeby za wszelką cenę przekonać do siebie bohaterkę. To jego pomysły, przekręty, żeby jak najczęściej spędzać z nią czas były śmieszne. To, jaki w swoich działaniach jest zarazem nieśmiały, jak i uroczy. Do tego ich dialogi, uwielbiam te docinki Cataliny. Dzięki perspektywie każdego z bohaterów bardzo dobrze można poznać uczucia każdego z nich, a przede wszystkim uczucia względem tej drugiej osoby. Chemii pomiędzy nimi nie brakuje, więc decydują się zawrzeć niezobowiązujący układ, ale czy da się powstrzymać odczucia? Ma to być tymczasowo, bo w końcu Catalina nie zamierza tutaj zostać, a czas tyka. Tik Tak, czy to co stało się w Lake Wisteria stanie się tylko przyjemnym wspomnieniem?
"Gdy spędzam czas z Cataliną, czuję się jak ryba w wodzie i nie chcę się żegnać. Ma w sobie coś, co sprawia, że pragnę więcej.
Więcej czasu. Więcej śmiechu. Więcej jej"
Ta książka to dosyć duże, pozytywne zaskoczenie. Z jednej strony lekka, urocza historia, ale też pojawiają się trudne tematy. Są konkrety, nie nie ma tutaj sztucznego rozwlekania. Nie ma długiego krążenia wokół tematu, a wszystko problemy, konflikty są od razu wyjaśniane, jak choćby kwestia relacji pomiędzy siostrami czy relacja pomiędzy Catalina a jej matką. Wszystko rozwija się bardzo fajnie. Bardzo lubię klimat takich małych miasteczek, zżytej społeczności. Urocze jest to, jak Luke mając taką a nie inną rodzinę właśnie tu, w tym miasteczku znalazł swoje miejsce. Miejsce, gdzie poczuł się kochany. Gdzie chyba pierwszy raz doświadczył miłości i ciepła ze strony obcych osób.
Bardzo fajna książka, a do tego jestem bardzo pozytywnie zaskoczona zakończeniem, bo myślałam, że znacznie dłużej czasu zajmie dojście do tego momentu. Miłego!
Wydawnictwo: Luna
Data wydania: 2025-11-26
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 276
Tytuł oryginału: My December Darling
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Magdalena Kowalczuk
Dodał/a opinię:
ilovebook26
MayaMoje plany po studiach obejmują: vlogowanie, picie w różnych miejscach świata i wyjazdy z bratem, który bierze udział we wszystkich Grand Prix Formuły...
Drugi tom cyklu o miliarderach z Lake Wisteria. Rafael Ellie Sinclair, niania mojego syna, to beznadziejna romantyczka. Tymczasem ja, zanurzony...