Przyznam ze wstydem, że nie znam twórczości Autora. Tym samym podeszłam do książki bez jakichkolwiek oczekiwań, z całkiem wolną głową.
Dochodzi do dwóch przypadków samobójstw w Warszawie i Pile. Łączy je to, że sprawa dotyczy starszych małżeństw a w domu każdej z tych par zostają znalezione reklamy Niebiańskiego osiedla. Sprawą zajmuje się Jowita i Franek, dwójka policjantów. Swoje własne dochodzenie rozpoczyna dziennikarz śledczy Marcin a pomaga mu babcia Matylda.
Bohaterowie zbudowani od początku do końca, nie pozostało mi nic w sferze domysłów. Zakochałam się w babci Matyldzie, dla mnie to mistrzyni!!! Dla samej tej postaci warto poznać książkę a przecież zostaje jeszcze cała plejada innych ,,gwiazd". Słodka Dżesika czy jej totalne przeciwieństwo Kamila. No i oczywiście Marcin... Z jednej strony niezwykle bystry a z drugiej ogarnięty swoistą ślepotą.
Muszę przyznać, że uwiódł mnie styl pisania Autora. Przez cały kryminał mknęłam z lekkością i przyjemnością. Niewątpliwego smaczku dodawało sarkatyczne poczucie humoru. Wielokrotnie śmiałam się w głos.
Czytając miałam wrażenie jakby Autor świetnie się bawił konstruując całą opowieść. Może to zabrzmi dziwnie, bo w końcu to kryminał i są trupy ale bawiłam się przy nim świetnie.
Jest akcja, jest tempo, są soczyste dialogi oraz przede wszystkim jest to bardzo dobra historia okraszona rewelacyjnym humorem. Czy można chcieć więcej? Ja otrzymałam wszystko czego mogę oczekiwać od dobrej książki.
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2021-05-19
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 352
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Ogrod-ksiazek
– Jak ty to robisz,że się nic nie zmieniasz?
– Normalnie, trzeba żyć i się konserwować. Znaczy trzeba pić i palić tak jak dawniej, nomoże odrobinę mniej. Ale przede wszystkim nie poddawać się, walczyć o swoje, a nie leżeć krzyżem w kościele.
Kwiecień 1930 roku. Poznań. Podczas seansu spirytystycznego przywołana zza światów postać pułkownika Hermana von Zanthiera wieszczy śmierć jednego z uczestników...
Marcin Engel sporo osiągnął jako dziennikarz śledczy, znamy go nie od dziś. Choć notorycznie wpada w osobiste i kryminalne tarapaty, budzi zaufanie. I...
Jeśli dasz biedakowi rybę, to on ją zje i następnego dnia będzie głodny. Jesli dasz mu wędkę i nauczysz go łowić, będzie łowił ryby i nigdy nie zazna głodu, no chyba że będzie łowił nielegalnie, to mu policja zabierze sprzęt i biedak umrze z głodu. Ale jeśli dasz mu religię, to będzie się tak długo modlił o rybę, aż umrze z głodu.
Więcej