„Odyseja kota imieniem Homer” na długo pozostaje w pamięci. Opowiada nie tylko o losach niewidomego kota, ale także o sile przyjaźni, determinacji i niezwykłej więzi, jaka może połączyć człowieka ze zwierzęciem. Gwen Cooper, autorka i główna bohaterka książki, znalazła się w trudnym momencie życia, miała słabo płatną pracę, mieszkała kątem u koleżanki i starała się poskładać swoje życie po rozstaniu. Wydawało się, że w jej codzienności nie ma miejsca na kolejne zobowiązania, tym bardziej na przygarnięcie nowego zwierzęcia. Jednak telefon od weterynarza zmienił wszystko. Mały kotek, pozbawiony oczu, czekał na dom. Mimo wszelkich wątpliwości Gwen postanowiła dać mu szansę i tak rozpoczęła się ich niezwykła wspólna historia.
Homer od samego początku udowadniał, że brak wzroku nie czyni go w niczym gorszym od innych kotów. Wręcz przeciwnie, pędził przez mieszkanie jak rakieta, skakał na meble z niezwykłą precyzją i potrafił łapać owady w locie. Zaskakiwał swoją odwagą i niezłomnym charakterem, nie pozwalając, by cokolwiek go ograniczało. Publikacja przełamuje stereotypy dotyczące zwierząt z niepełnosprawnościami. Historia Homera jest dowodem na to, że zwierzęta nie postrzegają siebie przez pryzmat niepełnosprawności, to ludzie narzucają im takie etykiety. Początkowo otoczenie Gwen patrzyło na Homera z litością, przekonane, że będzie dla niej ciężarem. Tymczasem on okazał się prawdziwym wojownikiem, który nie tylko świetnie radził sobie w codziennym życiu, ale też w kluczowych momentach wykazywał się niesamowitą odwagą. Jednym z najbardziej zaskakujących wydarzeń w książce jest scena, w której Homer broni swojej właścicielki przed włamywaczem. Ten niepozorny kot pokazał, że ma w sobie więcej odwagi niż niejeden większy i silniejszy zwierzak.
Książka skupia się na Homerze, jednak równie ważną postacią jest sama Gwen. Autorka nie ukrywa, że początkowo jej życie było pełne chaosu, a decyzja o adopcji kolejnego kota wydawała się nierozsądna. Jednak to właśnie Homer stał się dla niej źródłem inspiracji i motywacji do działania. Dzięki niemu zaczęła inaczej patrzeć na świat, odważyła się wyjść ze swojej strefy komfortu i podejmować decyzje, które wcześniej wydawały się niemożliwe. Relacja Gwen i Homera to przykład głębokiej, bezwarunkowej więzi, która może połączyć człowieka ze zwierzęciem. Książka pokazuje, jak wiele możemy nauczyć się od zwierząt, o życiu, o odwadze, o tym, by nie poddawać się mimo przeciwności losu. Książka wywołuje całą gamę emocji. Są w niej bardzo wzruszające momenty, które wyciskają łzy, ale także te pełne humoru i ciepła, pokazujące codzienne życie z trzema kotami pod jednym dachem. Styl autorki jest lekki i przystępny, co sprawia, że książkę czyta się szybko i z przyjemnością.
„Odyseja kota imieniem Homer” to więcej niż opowieść o kocie. To historia o przezwyciężaniu trudności, o sile charakteru i o tym, że ograniczenia istnieją głównie w naszych głowach. To książka, która pokazuje, jak wiele możemy nauczyć się od zwierząt, jeśli tylko zechcemy spojrzeć na świat ich oczami, a w przypadku Homera, sercem. Gorąco polecam tę lekturę wszystkim miłośnikom zwierząt, ale też każdemu, kto szuka inspirujących historii o odwadze i przyjaźni 😻
Wydawnictwo: Nowa Baśń
Data wydania: 2024-07-02
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 306
Tytuł oryginału: Homer
Dodał/a opinię:
maitiri_books
Raz na dziewięć kocich żywotów zdarza się coś niezwykłego... Prawdziwa historia ślepego kota o imieniu Homer i kobiety, którą nauczył miłości. Ostatnią...