„Ognisty Kamień” – iskra, która nie zapłonęła
„Wszystko w życiu ma swój czas i cel” – ten cytat z książki trafnie oddaje zamysł autorki, która stawia swoje pierwsze kroki w świecie literatury fantasy. Magdalena Dąbrowska podjęła ambitną próbę stworzenia uniwersum pełnego magii, elfów, chochlików i dawnych legend. Choć pomysł na fabułę był obiecujący, a sama okładka przyciąga wzrok i buduje klimat, to, niestety, całość nie spełniła oczekiwań – nawet tych, jakie zwykle mam wobec debiutanckiej powieści.
Główną bohaterką jest elfka Layla – córka króla Nuangu, wojowniczka o sercu z kamienia, która zostaje ranna w walce z chochlikami i trafia do owianego złą sławą lasu Mroghand. To miejsce – mroczne, pełne tajemnic i owiane legendą – miało potencjał, by stać się scenerią dramatycznej przemiany, emocjonalnej podróży i epickiej historii. Niestety, ten potencjał nie został w pełni wykorzystany. Fabuła, mimo że pozornie dynamiczna, sprawia wrażenie jedynie szkicu większej opowieści, której zabrakło szczegółów, pogłębienia wątków i wyrazistych emocji.
Jednym z największych rozczarowań okazał się dla mnie świat przedstawiony. W literaturze fantasy ogromną wagę przywiązuję do opisu tła – fascynuje mnie budowanie nowych krain, opowieści o magii, zwyczajach i historii. W „Ognistym Kamieniu” pojawia się kilka ciekawych koncepcji – jak choćby wspomniany Mroghand czy boskie znaki – ale wszystko to pozostaje jedynie sygnalizowane. Zabrakło rozmachu, klimatu i szczegółowości, które pozwoliłyby naprawdę zanurzyć się w tym świecie.
Podobnie zawiodły mnie sceny walki. Ich opisy są zbyt lakoniczne i pozbawione napięcia, przez co trudno wciągnąć się w akcję. Również relacje między postaciami, a w szczególności wątek romantyczny, nie zostały odpowiednio zarysowane. Emocje są ledwo zauważalne, co sprawia, że więź między bohaterami wydaje się sztuczna i nieprzekonująca. Trudno się z nimi utożsamić, bo nie zostali obdarzeni cechami, które mogłyby zbudować ich indywidualność i psychologiczną głębię.
Nie sposób jednak odmówić autorce wyobraźni. Pomysł na fabułę i świat ma w sobie coś świeżego – był w tym zalążek czegoś wyjątkowego. Niestety, zbyt powierzchowne wykonanie sprawia, że historia szybko traci impet, a czytelnik – zainteresowanie.
Podsumowując, „Ognisty Kamień” to debiut, który ma kilka ciekawych elementów, ale brakuje mu dopracowania i głębi. Młodsi czytelnicy, dopiero zaczynający przygodę z fantastyką, mogą znaleźć tu coś dla siebie. Jednak bardziej wymagający odbiorcy raczej poczują niedosyt – i żal, że potencjał tej historii nie został w pełni wykorzystany.
Wydawnictwo: Sorus
Data wydania: 2025-03-17
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 72
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Jagoda Buch