Jeśli obserwujecie profil @oczami_mezczyzny_pl, to wiecie, że Rafał Wicijowski potrafi uderzyć w najczulsze struny kobiecej duszy i pisać o uczuciach z ogromną wrażliwością. Czy jest on wyjątkiem potwierdzającym stereotyp, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus? A może jego całkowitym zaprzeczeniem?
Jakkolwiek by było, jego najnowsza powieść „Ostatni taniec” to olbrzymia dawka emocji, które zostają w sercu na długo po zamknięciu książki. Emocji, ale i trudnych pytań. Przyznam, że nadal nie potrafię odpowiedzieć, jak sama zachowałabym się na miejscu Julii. Czy umiałabym wybaczyć nie tylko upokorzenie, ale też lata bólu i pustki? Trzeba by znaleźć się w jej sytuacji, by w pełni zrozumieć te emocje i powstrzymać się od ocen. A tego nikomu nie życzę.
Julia doświadczyła największego koszmaru panny młodej - została porzucona przed ołtarzem bez słowa wyjaśnienia. To było jak zepchnięcie w przepaść przez osobę, którą kochała całym sercem. Po czymś takim niełatwo powstać ze zgliszcz i posklejać roztrzaskane na kawałki życie. Co musiałoby się zdarzyć, żeby wybaczyć, nawet po latach, tak nikczemny i tchórzliwy czyn?
Autor pokazuje, że życie rzadko jest czarno-białe, a wybory dyktowane rozumem często kłócą się z tym, co podpowiada serce. Operując dwiema płaszczyznami czasowymi, pozwala nam wrócić do początków pięknego i intensywnego uczucia łączącego Julię i Michała - pierwszego pocałunku czy tańca na ulicy do walca granego przez ulicznego grajka. Jednocześnie zaglądamy do obecnego życia Julii, która próbuje budować nową relację, do czasu, gdy ponownie wkracza w nie Michał.
To powieść, którą czyta się ze ściśniętym gardłem i nadzieją, że los nigdy nas tak nie doświadczy. To historia o drugich szansach, które nie zawsze wyglądają tak, jak byśmy tego oczekiwali. I lekcja wybaczenia, które czasem bardziej potrzebne jest nam niż tym, którzy nas zranili. Bo gdy ból pulsuje pod cienką warstwą codzienności, potrzeba domknięcia, by móc się od niego uwolnić, odetchnąć i ruszyć dalej.
W książce znalazłam wiele myśli, które miałam ochotę zapisać, ale ta jedna szczególnie utkwiła mi w głowie: „Prawdziwej miłości nie liczy się latami, ale intensywnością chwil, które potrafi stworzyć”. Twórzmy więc w naszych związkach takie chwile, które pozostaną w sercu na zawsze.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-02-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 336
Dodał/a opinię:
czytanienaplatan
Najnowsza część z serii Oczami Mężczyzny. W środku znajdziesz zupełnie nowe 50 lekcji. Słowa w nich zawarte będą drogowskazem, który wskaże Ci właściwą...
„Oczami Mężczyzny: Kobiety, które mają klasę” to kontynuacja bestsellerowej książki pomagająca przetrwać gorsze momenty i nie pogubić...