Książka „Ostatni taniec” Rafała Wicijowskiego jest powieściowym debiutem pisarza i blogera znanego do tej pory z bloga „Oczami Mężczyzny” i licznych poradników o tematyce rozwoju osobistego, relacji międzyludzkich i emocji.
Główna bohaterka, Julia Marciniak, w białej sukni czeka w kościelnej salce na mężczyznę, z którym chce spędzić dalsze życie. Znają się już od 5 lat i ta decyzja jest świadomym wyborem obu stron. Jednak zamiast Michała Zawady zjawia się jego matka z listem. Jej narzeczony nie przyjdzie, ślubu nie będzie. Zdruzgotana kobieta ze złamanym sercem traci sens życia. Z pomocą rodziców i przyjaciółki Anki Julia powoli składa swoje życie na nowo. Od tamtych bolesnych wydarzeń minęło 10 lat. Kobieta pracuje jako nauczycielka i wciąż jest sama, choć o jej względy od jakiegoś czasu zabiega kolega z pracy Kuba i ich relacja staje się coraz bliższa. Z tego spokojnego rytmu wybija ją pewnego dnia telefon od matki Michała. Zawada wrócił do Warszawy, jest śmiertelnie chory i chce ją zobaczyć. Kiedy Julia po wewnętrznej walce decyduje się zobaczyć z byłym narzeczonym dowiaduje się, że ma on rzadką postać dystrofii mięśniowej. I to wiadomość o chorobie była powodem jego nieprzyjścia na własny ślub. Teraz jednak mężczyzna prosi ją, żeby spędziła z nim ostatnie tygodnie jego życia. Czy Julia się zgodzi? Jak na powrót Michała zareagują Anka i Kuba?
Na pierwszy plan w stworzonej przez autora powieści wysuwa się motyw „noble sacrifice” silnie oddziaływujący na emocje czytelnika. Połączony z motywem porzuconej narzeczonej i śmiertelnej choroby jednego z głównych bohaterów daje w efekcie melodramatyczną konstrukcję fabularną. Przy takiej konstrukcji łatwo wpaść w nadmierną melodramatyczność prowadzącą do utraty autentyczności przedstawianych wydarzeń oraz postaw i emocji bohaterów. Ten nadmierny melodramatyzm ja dostrzegam w narracji opisującej wydarzenia z roku 2020.
Na początku znajomości (rok 2010) postacie Julii i Michała są naturalne, wiarygodne, a ich zachowania spontaniczne i realistyczne. Ich relacje kształtują się dynamicznie poprzez wspólnie spędzany czas, otwartą komunikację i wzajemne zaufanie. Uczą się rozwiązywania problemów i akceptacji różnic. Są ze sobą i dla siebie. Ich związek zbudowany jest na solidnym fundamencie. Tymczasem w dniu ślubu Michał znika bez wyjaśnień podejmując jednostronnie decyzję dotyczącą ich obojga. Takie zachowanie spowodowane było fałszywie rozumianą troską o drugą osobę, ale dla mnie świadczy też o braku szacunku do partnerki i egoizmie. Ta decyzja spowodowała, że Michał stracił całą moją sympatię. Dopiero po 10 latach mężczyzna poczuł nie tylko potrzebę wyjaśnienia powodu swojej ucieczki sprzed ołtarza, ale i potrzebę, aby Julia towarzyszyła mu w ostatnim okresie życia. Motywacja powrotu po latach i prośby są dla mnie niejasne i wywołały moją irytację jako czytelniczki. Trudno mi uwierzyć w jego niesłabnące uczucie i wyrzuty sumienia w kontekście prowadzonego przez niego życia wciągu minionych 10 lat. Kiedy zjawił się bliski śmierci praktycznie nie dał Julii wyboru, bo trudno odmówić umierającemu. Zachowanie Julii po powrocie Michała wydaje mi się idealistyczne i budzi we mnie ambiwalentne uczucia. Wydobycie się z dołka psychicznego po porzuceniu jej bardzo dużo ją kosztowało, więc mam pewien szacunek dla decyzji, którą podjęła po jego powrocie, ale z drugiej strony nie zgadzam się z jej wyborem, wywołuje on we mnie złość. Czy naprawdę siła relacji zbudowanej przed ślubem okazuje się tak silna, że przetrwała dziesięcioletnią rozłąkę, poczucie winy Michała po porzuceniu Julii oraz poczucie odrzucenia i niewystarczalności u Julii? We mnie siła takiej relacji budzi niedowierzanie. Dramatyzm sytuacji, w której znaleźli się Julia i Michał sprawia, że podejmują oni decyzje pod wpływem silnych emocji. I być może to te emocje wpływają na to, że ich wybory i zachowanie są jak dla mnie nielogiczne i niezrozumiałe. Czy to na pewno miłość? Rodzi się też refleksja dotycząca wpływu emocji na podejmowane przez nas decyzje. Na ile wypływają one na to co robimy? Ale nie tylko para głównych bohaterów działa pod wpływem silnych impulsów. Reakcja Kuby na decyzję Julii także jest bardzo emocjonalna.
Oprócz wspomnianych wyżej motywów w powieści znajdziemy także motyw dokonywania wyborów i ponoszenia ich konsekwencji. On także jest ciekawie rozwinięty. Kto poniósł większe konsekwencje po ucieczce Michała sprzed ołtarza? Czy można to w jakiś sposób ocenić, porównać? A decyzja o towarzyszeniu umierającemu, kto tu zyskuje, a kto traci? Pisarz stawia też ciekawe pytanie o prawo do decydowania za kogoś w tych sytuacjach życiowych, kiedy łączą ludzi jakieś relacje. Michał zdecydował za Julię, a po latach Julia staje przed podobnym dylematem – czy powinna zdecydować sama czy razem z Kubą?
W powieści wydarzenia bieżące przeplatają się z retrospekcjami, dzięki czemu otrzymujemy głębszy wgląd w przeszłość i kształtowanie się relacji między bohaterami. Ma to pomóc zrozumieć motywację ich bieżących zachowań. Narracja oddziałuje na emocje, ale nie zawsze te emocje mi się udzielały, czasem wydawały się nadmiernie przerysowane. W fabułę autor nie rzadko wplata filozoficzno-moralizatorskie myśli i spostrzeżenia nawiązujące do poruszanej w powieści problematyki rozszerzając narrację o warstwę pouczająco-refleksyjną. Tematyka śmierci i zamykania pewnego etapu życia niektórych być może nastraja refleksyjnie, ale mnie osobiście takie wtrącenia irytowały.
„Ostatni taniec” jest jedną z takich książek, które mnie osobiście trudno jednoznacznie ocenić. Fabuła jest dość schematyczna i mało oryginalna, podobnie jak poruszane motywy. Rozwinięcie akcji wywoływało u mnie ambiwalentne uczucia. Postacie nie przekonały mnie do siebie, nie udało mi się nawiązać z nimi więzi emocjonalnej, choć ich zachowania na mnie oddziaływały. Trudno mi zdecydować czy autor rozmyślnie zbudował bardzo melodramatyczną fabułę, żeby poprzez jej kontrowersyjność zachęcić czytelnika do refleksji nad przedstawionymi motywami czy chodziło mu jedynie o wywołanie silnych emocji dramatem pokazanym w fabule. Z mojej strony mniej było zaangażowania emocjonalnego a więcej krytycznego i intelektualnego. Ogólnie lektura mnie wciągnęła i pozostawiła materiał do refleksji.
Z niektórymi książkami jest jak z ciastkiem, trzeba samemu spróbować, żeby sprawdzić, czy jest dobre. Myślę, że „Ostatni taniec” należy do tej kategorii, zatem musicie zaryzykować, żeby się przekonać czy ta lektura trafi w Wasz gust.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-02-11
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 336
Dodał/a opinię:
Elżbieta Molęda
Najnowsza część z serii Oczami Mężczyzny. W środku znajdziesz zupełnie nowe 50 lekcji. Słowa w nich zawarte będą drogowskazem, który wskaże Ci właściwą...
„Oczami Mężczyzny: Kobiety, które mają klasę” to kontynuacja bestsellerowej książki pomagająca przetrwać gorsze momenty i nie pogubić...